Dwa projekty w Dercu, ponad 2 mln zł dofinansowania i podmioty kierowane przez byłą posłankę PO. Sprawa zaczęła się od pytań o publiczne pieniądze, zatrudnienie w urzędzie marszałkowskim i cel dotacji. Czy w finale sprawy ośrodek zostanie sprzedany?
Beata Bublewicz przez lata była jedną z bardziej rozpoznawalnych postaci olsztyńskiej Platformy Obywatelskiej. Była posłanką na Sejm V, VI i VII kadencji, startowała też w wyborach na prezydenta Olsztyna. Później pracowała w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Warmińsko-Mazurskiego.
Dziś jej nazwisko wraca w sprawie Derca, niewielkiej miejscowości w gminie Jeziorany. Chodzi o ponad 2 mln zł publicznego dofinansowania dla dwóch podmiotów, którymi kieruje Beata Bublewicz.
Pierwszy to B.O. DE SOL sp. z o.o. Spółka otrzymała około 756 tys. zł dofinansowania unijnego na projekt „Domki turystyczno-letniskowe w ogrodzie hortiterapeutycznym”.
Drugi podmiot to Fundacja imienia Mariana Bublewicza, która zrealizowała projekt o wartości 1,7 mln zł przy dofinansowaniu z UE na poziomie 1,4 mln zł.
Domki w Dercu
Pierwszy projekt dotyczył budowy i wynajmu domków. Oferta miała być kierowana m.in. do rodzin, seniorów, osób z niepełnosprawnościami i osób obciążonych chorobami cywilizacyjnymi. Projekt miał też odwoływać się do tradycji turystycznych regionu oraz lokalnych produktów żywnościowych.
Inwestycją zainteresował się Paweł Warot, radny sejmiku województwa z PiS, który w interpelacji pytał marszałka m.in. o możliwy konflikt interesów, sposób wykorzystania domków, trwałość projektu, ewentualną sprzedaż obiektów i drugą dotację dla fundacji.
Najbardziej wrażliwy fragment dotyczył ewentualnego konfliktu interesów, bo była posłanka w chwili przyznania dotacji pracowała w Urzędzie Marszałkowskim. Fakt ten potwierdził marszałek województwa.
Marszałek przekonywał, że jej departament nie zajmował się oceną wniosku, a projekt oceniano w WMARR.
Turystyka, nie terapia
W sprawie domków pojawiło się jeszcze jedno kluczowe pytanie: czy obiekt działał zgodnie z celem projektu. Na papierze był to projekt turystyczny. Tymczasem w przestrzeni publicznej Derc zaczął funkcjonować także jako miejsce związane z terapią uzależnień.
– Prowadzenie ośrodka terapii uzależnień nie wpisuje się w założenia projektu – informował Marcin Kuchciński, marszałek województwa.
Fundacja i Ostoja Derc
Drugi projekt dotyczył ochrony różnorodności biologicznej na obszarze „Ostoja Derc”. Radny Warot pytał, czy fundacja mogła ubiegać się o takie pieniądze, skoro — jak wskazywał — jej statut miał nie obejmować tego rodzaju działalności.
Urząd odpowiedział, że fundacja jako organizacja pozarządowa mogła być beneficjentem konkursu. Weryfikowano przede wszystkim to, czy forma prawna wnioskodawcy zgadzała się z typem podmiotów dopuszczonych w regulaminie.
W odpowiedzi pojawił się jednak fragment, który zostawia pytanie o chronologię. Urząd wskazał, że po zakończeniu realizacji projektu fundacja dokonała wpisu w KRS, dopisując do celów m.in. działalność na rzecz ekologii, bioróżnorodności, ochrony zwierząt, dziedzictwa przyrodniczego, hortiterapii i rolnictwa ekologicznego.
To nie rozwiewa wątpliwości. Kluczowe jest bowiem nie tylko to, co wpisano później, ale co było podstawą w momencie ubiegania się o dotację.
Kontrole były, ale sprawa nie zniknęła
Urząd podkreśla, że oba projekty były kontrolowane. W przypadku Ostoi Derc były to kontrole zamówień publicznych i dokumentów, a nie pełna kontrola terenowa efektów projektu. Nie stwierdzono uchybień skutkujących korektą finansową.
W projekcie dotyczącym domków pojawiały się jednak uwagi. Przy kontroli z 2022 roku wskazano, że beneficjent nie zastosował aspektów społecznych w zapytaniu ofertowym. Przypomniano też o konieczności stosowania klauzul społecznych w kolejnych zapytaniach.
Muszę to sprzedać
Sprawa wróciła siłą, gdy w emocjonalnym wpisie na Facebooku Beata Bublewicz poinformowała, że z przyczyn osobistych musi sprzedać ośrodek w Dercu: – Z powodów osobistych jestem zmuszona sprzedać ośrodek terapeutyczny, który zbudowałam – spełnienie moich zawodowych oraz życiowych marzeń. Wykorzystałam już wszystkie inne możliwości.
Decyzja Bublewicz o poszukiwaniu kupca wywołała kolejne pytania, bo projekt był jeszcze objęty trwałością, której termin mijał w 2027 roku. Pojawiło się pytanie: co dokładnie może zostać sprzedane i czy taka operacja wymaga zgody instytucji nadzorującej.
Portal Debata przytoczył stanowisko WMARR, udzielającej dotacji. Agencja wskazała, że spółka B.O. DE SOL nie złożyła wniosku o zmianę umowy dotyczącą przekształceń własnościowych w strukturze beneficjenta. W tym samym materiale przytoczono stanowisko spółki, że szuka inwestora strategicznego i ma świadomość obowiązków wynikających z umowy o dofinansowanie.
W dokumentach marszałka zapisano z kolei, że beneficjent musi zachować 3-letni okres trwałości projektu, a w tym czasie nie może zbyć środków trwałych dofinansowanych z funduszy unijnych. Urząd wskazał też, że do chwili odpowiedzi nie stwierdzono naruszeń trwałości projektu.
Na finał sprawy czekamy. Ogłoszenia o sprzedaży domków zniknęły z popularnego serwisu nieruchomościowego. W jednym z portali wciąż można zarezerwować nocleg w Dercu.