Śmierć pochodzącej z Reszla Moniki Koniuszek-Silvy wstrząsnęła mieszkańcami ekwadorskiej miejscowości Montañita. Urodzona w 1985 roku Polka, absolwentka V Liceum Ogólnokształcącego im. Wspólnej Europy w Olsztynie, została znaleziona martwa w swoim domu. Osierociła dwie córki. Okoliczności jej śmierci badają policja i prokuratura.
Monika Koniuszek-Silva pochodziła z Warmii
Monika Koniuszek-Silva pochodziła z Reszla. Przez wiele lat była związana z Olsztynem, gdzie uczęszczała do V Liceum Ogólnokształcącego im. Wspólnej Europy. Później wyjechała za granicę i osiedliła się w Ekwadorze, gdzie prowadziła działalność gospodarczą oraz angażowała się w sprawy lokalnej społeczności.
W Montañicie była znana jako właścicielka hostelu, działaczka społeczna oraz prezes fundacji La Integridad. Aktywnie uczestniczyła w życiu lokalnej społeczności i wielokrotnie zabierała głos w sprawach dotyczących ochrony środowiska oraz przejrzystości działań władz.
Ciało znaleziono w domu
Według informacji przekazywanych przez ekwadorskie media, ciało Moniki Koniuszek-Silvy zostało odnalezione w poniedziałek 8 czerwca w jej domu w dzielnicy El Tigrillo w Montañicie.
Alarm miała podnieść pracownica kobiety, która wraz z jej partnerem przybyła do domu około godziny 17. Na miejsce skierowano policję, techników kryminalistyki oraz funkcjonariuszy prowadzących dochodzenie.
Wstępnie pojawiła się hipoteza o samobójstwie, jednak do tej pory nie opublikowano oficjalnych wyników sekcji zwłok ani końcowych ustaleń śledczych.
Osierociła dwie córki
Śmierć Moniki Koniuszek-Silvy poruszyła nie tylko mieszkańców Montañity, ale również osoby, które znały ją jeszcze z czasów życia w Polsce. Urodzona w 1985 roku aktywistka była matką dwóch córek.
Według relacji lokalnych mediów jeszcze w dniu swojej śmierci miała normalnie wykonywać codzienne obowiązki i odprowadzić dzieci do szkoły. Kilka godzin później została znaleziona martwa w swoim domu.
Walczyła z korupcją i broniła środowiska
Monika Koniuszek-Silva była jedną z najbardziej rozpoznawalnych aktywistek w prowincji Santa Elena. Publicznie krytykowała działania części lokalnych polityków i urzędników. W swoich wystąpieniach oraz publikacjach zwracała uwagę m.in. na kwestie związane z gospodarką gruntami, inwestycjami publicznymi i ochroną przyrody.
Według lokalnych mediów prowadziła również szereg postępowań i zgłaszała nieprawidłowości, które jej zdaniem wymagały wyjaśnienia przez odpowiednie instytucje.
Mieszkańcy domagają się wyjaśnienia sprawy
Informacja o śmierci Polki wywołała poruszenie wśród mieszkańców Montañity. W mediach społecznościowych pojawiły się liczne wpisy wspominające jej działalność i zaangażowanie społeczne.
Przedstawiciele lokalnych organizacji oraz działacze społeczni zaapelowali o przeprowadzenie szczegółowego i transparentnego śledztwa. Część osób zwraca uwagę, że aktywistka była zaangażowana w wiele kontrowersyjnych spraw dotyczących lokalnej polityki, dlatego oczekują pełnego wyjaśnienia wszystkich okoliczności jej śmierci.
Jednym z osób, które publicznie zabrały głos po jej śmierci, był przewodniczący Obywatelskiej Rady Santa Eleny Alfonso Ortiz. Zaapelował on do władz o wykorzystanie wszystkich dostępnych środków śledczych i technologicznych w celu ustalenia, co dokładnie wydarzyło się w domu aktywistki. Podkreślił również, że w lokalnej społeczności pojawiają się wątpliwości wobec wstępnej hipotezy o samobójstwie.
Na obecnym etapie śledztwa ekwadorskie służby nie przedstawiły dowodów wskazujących na udział osób trzecich. Ostateczne odpowiedzi mają przynieść wyniki badań kryminalistycznych oraz sekcja zwłok.