Miała być dotacja z programu „Czyste Powietrze„, tańsze ogrzewanie i ekologiczna modernizacja domu. Zamiast tego mieszkaniec został z ogromnymi długami, dwoma kredytami i pompą widmo. Sprawa pokazuje, jak ryzykowne może być korzystanie z programu „Czyste Powietrze” przy udziale nierzetelnych pośredników.
Program Czyste Powietrze i obietnica dotacji
W lutym 2024 roku pan Adam zdecydował się na modernizację systemu ogrzewania w ramach programu „Czyste Powietrze”. Umowa z firmą z Warszawy obejmowała montaż kotła na pellet oraz modernizację instalacji grzewczej. Koszt inwestycji wyniósł 44,5 tys. zł.
Kluczowym elementem była obietnica uzyskania dotacji z programu „Czyste Powietrze”, bez której – jak podkreśla mieszkaniec – inwestycja nie byłaby możliwa do sfinansowania. Mimo zgłaszanych wątpliwości formalnych dotyczących nieruchomości (lokal nie ma wydzielonej księgi wieczystej, a w budynku znajduje się drugie mieszkanie z własnym źródłem ciepła), przedstawiciele firmy zapewniali, że dotacja zostanie przyznana.
„Dla Pana Adama była to kluczowa obietnica. Gdyby nie zapewnienie, że większość kosztów pokryje państwo, Pan Adam nigdy nie podpisałby umowy. Po prostu nie było go na to stać. Firma, chcąc uwiarygodnić swoje „zapewnienia”, wzięła na siebie formalności: sami wypełnili wniosek o wypłatę środków z programu „Czyste Powietrze”, który Pan Adam miał tylko podpisać” – opowiada mec. Lech Obara z olsztyńskiej kancelarii prawnej, pełnomocnik Pana Adama.
Kredyt w „Czystym Powietrzu” zamiast dotacji
Finansowanie inwestycji oparto na kredytach bankowych. Pierwszy z nich – na zakup kotła pelletowego – jest obecnie spłacany.
Drugi kredyt, uruchomiony w drugim banku, dotyczył rzekomego zakupu pompy ciepła powietrze–powietrze. Mieszkaniec twierdzi, że nie zamawiał pompy ciepła, a umowa została zawarta zdalnie – przy użyciu kodu SMS i krótkiej rozmowy telefonicznej.
„Metoda „zawarcia” tej umowy budzi dreszcze: brak odręcznego podpisu, jedynie unikalny kod SMS wpisany na ekranie komputera doradcy. Później krótki telefon z banku i jedno „tak” na pytanie o posiadanie kotła (bo w umowie pompę ciepła – nazwano kotłem) wystarczyło, by bank uruchomił środki – na zakup pompy ciepła. Środki, które zamiast pomóc w modernizacji, stały się gwoździem do finansowej trumny. Środki, które zostały przekazane bezpośrednio firmie z Warszawy” – dodaje r.pr. Olga Malinowska z kancelarii mec. Obary.
W marcu 2024 roku pod dom dostarczono pompę ciepła, jednak dokumenty wskazywały innego odbiorcę sprzętu. Mieszkaniec odmówił jej przyjęcia, a urządzenie wróciło do nadawcy. Mimo to kredyt za pompę ciepła został uruchomiony, a bank domaga się spłaty rat.
Odrzucona dotacja z programu „Czyste Powietrze”
W maju 2024 roku Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej odrzucił wniosek o dotację z programu „Czyste Powietrze”. Oznaczało to, że mieszkaniec pozostał z dwoma kredytami i bez wsparcia finansowego, na które liczył.
Zawiadomienie do prokuratury nie doprowadziło do wszczęcia postępowania, a bank wysłał wezwania do zapłaty. W czerwcu 2025 roku mężczyzna musiał zapłacić ratę przekraczającą 4 tys. zł .
Ostrzeżenie przed pośrednikami „Czystego Powietrza”
Historia ta pokazuje, że program „Czyste Powietrze”, mimo dobrych założeń, może prowadzić do poważnych problemów finansowych, jeśli beneficjent zaufa pośrednikom bez pełnej kontroli nad umowami i kredytami.
Dla mieszkańca miała to być ekologiczna inwestycja i realna pomoc państwa. Zamiast tego pozostały długi, spory z bankami i wieloletnie zobowiązania.