Śmiertelny strzał oddany podczas nieodpowiedzialnej zabawy z bronią zakończył życie Andrzeja J. Sąd uznał, że nie doszło do zabójstwa. Wyrok wywołał pytania o granice odpowiedzialności karnej.
Tragedia w Krzewsku pod Elblągiem
Do dramatu doszło 31 marca 2025 roku w miejscowości Krzewsk, niedaleko Elbląga. Dwaj znajomi, Wojciech J. i Andrzej J., spotkali się na prywatnej posesji. Znali się od lat i wspólnie pracowali w branży budowlanej.
Jak informował portel.pl, mężczyźni zażywali środki odurzające, a następnie sięgnęli po pistolet hukowy, który był przerobiony na broń palną. Początkowo strzelali do przypadkowych celów – m.in. do śmietnika i prowizorycznej tarczy.
Strzał z kilku metrów okazał się śmiertelny
W pewnym momencie „zabawa” przerodziła się w skrajnie ryzykowną. Padła propozycja oddania strzału w kierunku człowieka, aby sprawdzić, czy taki strzał jest bolesny. Ostatecznie Wojciech J. oddał strzał z odległości około 3–4 metrów, celując w okolice brzucha Andrzeja J.
Postrzelony mężczyzna natychmiast źle się poczuł i osunął się na ziemię. Wezwano zespół ratownictwa medycznego, jednak mimo reanimacji nie udało się przywrócić funkcji życiowych. Sekcja zwłok potwierdziła, że przyczyną zgonu był postrzał.
Prokuratura domagała się surowszej kary
Po zdarzeniu Wojciech J. trafił do aresztu i został oskarżony o zabójstwo z tzw. zamiarem ewentualnym. Prokuratura argumentowała, że oddanie strzału z broni palnej w kierunku człowieka oznaczało godzenie się z możliwością jego śmierci.
Śledczy wskazywali także na zachowanie oskarżonego po zdarzeniu – ukrycie broni oraz wprowadzenie służb w błąd co do okoliczności nagłego zasłabnięcia pokrzywdzonego.
Dlaczego sąd odrzucił zarzut zabójstwa?
Sprawą zajął się Sąd Okręgowy w Elblągu, który nie podzielił stanowiska prokuratury. W ocenie sądu materiał dowodowy nie pozwalał stwierdzić, że oskarżony działał z wolą pozbawienia życia, nawet w formie zamiaru ewentualnego.
„Zebrany materiał dowodowy wskazuje, że oskarżony nie działał z wolą i godzeniem się na pozbawienie życia pokrzywdzonego” – uzasadniał sędzia sprawozdawca Tomasz Charzewski.
Sąd zwrócił uwagę, że Wojciech J. nie miał motywu do zabicia kolegi, a jego zachowanie było wynikiem skrajnej nieostrożności i braku zachowania podstawowych zasad bezpieczeństwa.
Wyrok i dalsze konsekwencje
Wojciech J. został uznany za winnego nieumyślnego spowodowania śmierci i skazany na dwa lata pozbawienia wolności. Na poczet kary zaliczono mu czas spędzony w areszcie tymczasowym. Sąd zasądził także nawiązkę w wysokości 10 tysięcy złotych na rzecz matki zmarłego Andrzeja J.
Wyrok nie jest prawomocny.
źródło: portel.pl
