fbpx
8 C
Olsztyn
środa, 27 października, 2021
reklama

„Olsztyn, Miasto-śmietnik?”. Przyjezdni pytają, czy jest jakiś strajk służb miejskich

reklama

Zaśmiecone parki, ulice, centrum, a nawet Stare Miasto. Brud w Olsztynie widać na każdym kroku, a mieszkańcy apelują o rozwiązania do prezydenta od ponad 10 lat.

Na ulicach Olsztyna znajdziemy różnego rodzaju śmieci. Od butelek, przez kartony, puszki, plastikowe folie, worki, po resztki jedzenia. Miasto od lat zmaga się z problemem brudu. W ostatnich tygodniach doszło do ocieplenia, stopniał śnieg i na Starym Mieście ponownie „zakwitły” śmieci: Olsztyńska starówka tonie w śmieciach.

reklama

Po naszym artykule, skontaktował się z nami jeden z mieszkańców Olsztyna, który już 10 lat temu pisał do prezydenta miasta, Piotra Grzymowicza, o rozwiązanie problemu zaśmiecenia miasta. Jak twierdzi w swoim najnowszym liście zatytułowanym „Olsztyn. Miasto-śmietnik?” do włodarza Olsztyna, nic się nie zmieniło:

„W lutym 2011 r., a więc przeszło 10 lat temu napisałem do Pana po raz pierwszy. List dotyczył wszechobecnego brudu i śmieci na ulicach. Do listu załączyłem szereg zdjęć. Gdy spoglądam na nie teraz to stwierdzam, że przez te 10 lat nic się niestety nie zmieniło. Olsztyn jak był, tak ciągle jest miastem brudnym, niesamowicie zaniedbanym i to w najbardziej podstawowym wymiarze. Wiele się zmieniło przez tą dekadę, ale niestety nie w kwestii utrzymania czystości. Dosłownie wszędzie widać zalegające śmieci. Po tych 10 latach dochodzę przy tym do wniosku, że być może po prostu taki stan rzeczy Panu odpowiada, może jest przez Pana akceptowany i nie widzi Pan nic złego w tym, że na trawnikach zalegają nieczystości, krzewy są obwieszone torebkami foliowymi, a na chodniki pod koniec marca są w dalszym ciągu przykryte grubą warstwą piachu? Co istotne, nie dotyczy to miejsc peryferyjnych, ale tych najbardziej charakterystycznych – Starego Miasta czy Parku Centralnego. Lubi Pan umieszczać w mediach społecznościowych zdjęcia z tych miejsc. Szkoda, że te zdjęcia nie oddają bardzo smutnej rzeczywistości i tego, jak te miejsca wyglądają na co dzień. Może na Pańskim osiedlu jest inaczej, ale większość mieszkańców tam nie mieszka i każdego dnia muszą obcować ze wszechobecnymi śmieciami.

Oczywiście, śmieci nie biorą się znikąd. Rzecz jednak w tym, że ludzie (niestety) śmiecili i będą śmiecić. Kwestia, co się z tymi śmieciami dzieje. W innych miastach (jak Polska długa i szeroka) nie ma z tym problemu i po prostu się je sprząta. W Olsztynie jest inaczej. Tutaj szuka się wymówek (a to zimą przyszła zima, a to budżet itp.) do tego, żeby nie robić nic.

Na okres Wielkiej Nocy przyjechała do Olsztyna moja rodzina, mieszkająca na stałe w Hiszpanii. Zadali mi pytanie, czy jest jakiś strajk służb miejskich, bo tak brudno to nigdy tu jeszcze nie było. Zawsze czuli wielką różnicę pomiędzy utrzymaniem czystości Olsztyna, a innych polskich miast, ale tym razem stopień zaśmiecenia przeszedł wszelkie granice tolerancji. Co mam im powiedzieć? Że Prezydenta to nie obchodzi, a może, że Prezydent akceptuje taki stan rzeczy? Czy może, że Prezydenta (w rozumieniu gospodarza) w tym mieście po prostu nie ma, abdykował? Proszę mi powiedzieć, jak mam im wyjaśnić to, co widzą (i co widzą wszyscy mieszkańcy)? Mi jest po prostu wstyd za to, że tak to wygląda. Panu też powinno.

Jako mieszkańca nie interesuje mnie, ile w budżecie zarezerwowano pieniędzy na sprzątanie. Interesuje mnie to, żeby było czysto, żeby na trawnikach nie walały się butelki i plastikowe opakowania (niektóre leżą od jesieni), żeby na chodnikach w parku pod nogami nie chrzęściły potłuczone szkła, o które może się skaleczyć moje dziecko. To mnie interesuje Panie Prezydencie i dlatego zadaję Panu pytanie: kiedy w Olsztynie będzie czysto? Nie chodzi o jednorazową akcję, ale kiedy naprawdę służby odpowiedzialne za sprzątanie zaczną wykonywać swoje zadania? I kiedy zrealizuje Pan swoją obietnicę wyborczą, że w tej kadencji zajmie się Pan otoczeniem mieszkańców? Czy może to co się dzieje i ten śmietnik jest właśnie odzwierciedleniem jej realizacji?”

Pan Jakub, który jest autorem powyższego listu, zwrócił uwagę także na zaniedbanie „wejścia” na starówkę. Mowa tu o Moście Jana, na którym od kilku dni leżą kawałki szkła z rozbitej butelki:

„Czy przesadzam zwracając na to uwagę? No cóż, w Krakowie gdyby potłuczone szkła leżały pod Bramą Floriańską przez tyle czasu pewnie połowa urzędników odpowiedzialnej jednostki straciłaby pracę. Most Jana to jednak Olsztyn, nie Kraków. Zapyziała prowincja, gdzie bród nikomu nie przeszkadza. Gdzie zaniedbywanie wpisane jest w modus operandi tzw. służb i ratusza. Wstyd” – pisze zniesmaczony mieszkaniec Olsztyna.

reklama

Najnowsze ogłoszenia

22 KOMENTARZY

22 Komentarzy
Najnowsze
Najstarszy Najczęściej głosowano
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze