reklama

Nowe serwisy na TKO: Sport | Nekrologi

Matka czekała dwie godziny w Szpitalu Miejskim na poród. Dziecko zmarło w tym czasie

WiadomościMatka czekała dwie godziny w Szpitalu Miejskim na poród. Dziecko zmarło w...

Kiedy Sylwia zjawiła się ze skurczami w szpitalu, nic nie wskazywało, że ta wizyta może zakończyć się tragedią. Jednak dwie godziny później nienarodzone dziecko było już martwe. Był czwartek, 26 listopada, dochodziła północ. Sylwia poczuła skurcze w brzuchu i poprosiła Anię, siostrę męża, żeby zawiozła ją do Szpitala Miejskiego na porodówkę. Mąż Daniel miał zaopiekować […]

Kiedy Sylwia zjawiła się ze skurczami w szpitalu, nic nie wskazywało, że ta wizyta może zakończyć się tragedią. Jednak dwie godziny później nienarodzone dziecko było już martwe.

reklama

Był czwartek, 26 listopada, dochodziła północ. Sylwia poczuła skurcze w brzuchu i poprosiła Anię, siostrę męża, żeby zawiozła ją do Szpitala Miejskiego na porodówkę. Mąż Daniel miał zaopiekować się trójką ich dzieci, w tym dwoma małymi chłopcami.
Najpierw pielęgniarka dała mi ankietę do wypełnienia, potem przyszła z testem na Covid, badała tętno i pytała, czy mam bóle? – wspomina z łzami w oczach 29-letnia Sylwia. Trochę czasu zajęło wypisywanie dokumentów, wreszcie pojawił się lekarz, pobrał wymaz z pochwy i zaprowadził na USG, które nie wykazało żadnego zagrożenia. Przynajmniej lekarz nic o tym nie wspomniał. Poprosił tylko pacjentkę o podpisanie zgody na cesarskie cięcie. Sylwia miała już doświadczenie, bo tak rok wcześniej rodziła najmłodszego synka.

Jej szwagierka wróciła już do domu, ale pozostały w kontakcie sms-owym. O godz. 0.58 Ania pytała: „Jesteś już na oddziale?”, na co Sylwia odpowiedziała: „Jeszcze nie”. Szwagierka zadała drugie pytanie: „A z małą wszystko jest OK?” I dostała zapewnienie: „Tak, OK”. Ania się ucieszyła: „To super. Jak coś to pisz”. Nic nie zapowiadało niespodzianki. Szykująca się do przyjścia na świat dziewczynka miała mieć na imię Samanta.

reklama

Czekałam na korytarzu, a po pierwszej przyszła położna z urządzeniem, przyłożyła do brzucha i z przerażeniem stwierdziła, że nie wykazuje tętna! Roztrzęsiona zadzwoniła po lekarza, który potwierdził, że dziecko nie żyje! – opowiada z płaczem pani Sylwia. Potem przeprowadzono „cesarkę”, tylko po to, by wyjąć martwy płód. Przed czwartą rano zrozpaczona matka próbowała dodzwonić się do szwagierki, a gdy ta nie odebrała telefonu, o 4.52 wysłała SMS: „Jest z aniołami”. Wiadomość opatrzyła załzawionymi emotikonami…

Rano przyszła zapłakana siostra i powiedziała, że Samanta nie żyje, urodziła się martwa – wyznaje 32-letni Daniel. Tego dnia już nie poszedł do pracy, tylko pojechał z Anią do szpitala. Na oddziale położniczym spotkali się z ordynatorem, który zapewnił ich, że dziecko zmarło po trzykrotnym owinięciu pępowiny wokół jej szyjki. Dodał, że takie przypadki są niezwykłą rzadkością, ale ze strony szpitala nie było żadnych uchybień, a po prostu tak zadziałała przyroda. „Tak się czasami zdarza. Na to nie ma rady. To jest przyroda. My mamy czyste ręce” – powiedział.  W podobnym duchu na nasze pytanie odpowiedziała Daria Rodziewicz, rzeczniczka Miejskiego Szpitala Zespolonego w Olsztynie. Przy czym uznała, że nie może roztrząsać kwestii medycznych na forum publicznym.

Rutynowe działanie jednostki służby zdrowia w takich przypadkach polega na tym, że musi od razu powiadomić prokuraturę. Tym razem takiej reakcji nie było, co mogło wynikać z zamieszania, jakie wywołało zdymisjonowanie dyrektora szpitala przez prezydenta Olsztyna (dyrektor nie godził się na dokonywanie w szpitalu aborcji, powołując się na uchwałę Trybunału Konstytucyjnego). Natomiast sami rodzice złożyli 4 grudnia do prokuratury doniesienie dotyczące nieumyślnego spowodowania śmierci nienarodzonego dziecka w wyniku niewłaściwej opieki medycznej. Obwiniają za to lekarzy. Czynności wyjaśniające w tej sprawie, jak nas zapewnił Krzysztof Stodolny, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej, są właśnie prowadzone.

Samanta została pochowana na cmentarzu w pobliskiej wsi. Miejscowy ksiądz wziął za pogrzeb 1200 zł, mimo że rodzinie Sylwii i Daniela żyje się mniej niż skromnie. Ona zajmuje się wychowaniem dzieci, on przez pewne zdarzenia losu pracuje dorywczo, za co dostaje 500-600 zł miesięcznie, dochodzi jeszcze zasiłek rodzinny i 500 plus. Tymczasem czynsz za mieszkanie wynosi 1000 zł.

Tym żyje Olsztyn

reklama
46 komentarzy
Najlepsze
Najnowsze Najstarsze
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze

Czarter jachtów na Mazurach 2026 – ile kosztuje komfortowy rejs?

Czarter mazury – ile kosztuje tydzień na jachcie?

Kizo ponownie wystąpi nad Jeziorem Kortowskim!

Kizo, czyli popularny raper i autor tekstów, rozkręci imprezę na Plaży Kortowskiej.

Który środek do demakijażu rzęs jest lepszy: żel, krem czy płyn?

Kremowy zmywacz do makijażu to komfort i maksymalna kontrola.

Pikniki firmowe – najlepsze imprezy integracyjne na lato!

Najlepsze gry i zabawy integracyjne dla pracowników.

Nowy punkt szkoły Hirpol w Olsztynie już działa. Otwarcie na Jarotach okazało się sukcesem

Szkoła z możliwością nauki w Maserati otworzyła nowy punkt na Jarotach i przyciągnęła wiele ludzi.

Czy zdrowie można wliczyć w koszt prowadzenia biznesu?

Koszty zdrowotne jako część budżetu firmy.

250 operacji robotycznych czyli nowoczesne możliwości  leczenia raka prostaty w MSZ w Olsztynie

Doświadczeni operatorzy: Mirosław Łesiów i Rafał Steckiewicz z Certyfikatami obsługi robota da Vinci.
reklama
reklama