Nowe zasady zbierania odpadów kuchennych w Olsztynie od początku 2026 roku wywołały wiele pytań. W programie „Punkt widzenia” na antenie TVP3 Olsztyn radni tłumaczyli, że zmiany wynikają z unijnych przepisów oraz przyjętego w mieście systemu gospodarowania odpadami. Mieszkańcy jednak pytają wprost: czy to naprawdę konieczność, czy efekt wcześniejszych decyzji o spalarni?
Nowa frakcja bio w Olsztynie i kontrowersje od pierwszych dni
Od stycznia w Olsztynie zaczęły obowiązywać nowe zasady segregacji bioodpadów. Pojawiły się dodatkowe, brązowe pojemniki przeznaczone wyłącznie na odpady kuchenne – zarówno roślinne, jak i zwierzęce. Odpady mają trafiać do nich luzem, bez tradycyjnych worków foliowych.
To właśnie ten element systemu wzbudził największe emocje. Mieszkańcy obawiają się nieprzyjemnych zapachów, problemów sanitarnych i pojawienia się gryzoni, zwłaszcza w cieplejszych miesiącach.
Są też tacy, którzy przyznają, że pojemników nie uda im się zapełnić. „Pomysł uważam za idiotyczny, dlatego że te kontenery po pierwsze kosztowały, po drugie będzie odbiór. Czego odbiór? Na dnie kontenera paru zeszłych kromek?” – mówiła jedna z mieszkanek w materiale „Głosu Regionu” emitowanym na antenie TVP3 Olsztyn.
Miasto Olsztyn: to nie lokalny pomysł, tylko obowiązek
Przedstawiciele ratusza podkreślają, że zmiany nie są autorską inicjatywą miasta, lecz wynikają z obowiązujących regulacji.
„Unijne przepisy obowiązują nas do zwiększania tej frakcji selektywnie zbieranych odpadów” – tłumaczył rzecznik Urzędu Miasta Olsztyna.
Zgodnie z tym stanowiskiem wyodrębnienie bioodpadów kuchennych ma pozwolić na osiągnięcie wymaganych poziomów recyklingu i ograniczenie ilości odpadów trafiających do frakcji zmieszanej.
Radny KO: bio nie pasuje do spalania
Paweł Klonowski z Koalicji Obywatelskiej zwracał uwagę, że odpady kuchenne są jedną z najcięższych frakcji w całym systemie. Ich wydzielenie ma znaczenie nie tylko formalne, ale i technologiczne.
Radny tłumaczył, że Olsztyn w ostatnich latach „zamknął obieg odpadów”, wykorzystując elektrociepłownię, biogazownię i kompostownię. W tym modelu bioodpady kuchenne nie powinny trafiać do spalania, lecz być przetwarzane w innych instalacjach. To – jak podkreślał – pozwala osiągać korzyści środowiskowe i ograniczać udział węgla w systemie ogrzewania miasta.
Opozycja: to dodatkowy obowiązek dla mieszkańców
Inaczej problem widzi opozycja. Radosław Nojman z Prawa i Sprawiedliwości podkreślał, że nowy system oznacza dodatkowy obowiązek dla mieszkańców, a jego wprowadzenie jest konsekwencją wcześniejszych decyzji infrastrukturalnych miasta.
Radny przypominał, że temat bioodpadów pojawiał się w Olsztynie już lata temu, a obecne zmiany są ściśle powiązane z przyjętym modelem gospodarowania odpadami, w tym z funkcjonowaniem spalarni i planowanej biogazowni. Jego zdaniem zabrakło odpowiedniej edukacji i przygotowania mieszkańców do nowych zasad.
Problemy z odbiorem podgrzewają emocje
Dodatkowe napięcia wywołały sygnały o opóźnieniach w odbiorze odpadów kuchennych na niektórych osiedlach. W programie przywołano m.in. przykład Dajtek, gdzie bioodpady przez kilka dni zalegały przy posesjach, mimo zgłoszeń mieszkańców. Ostatecznie zostały odebrane dopiero po interwencji jednego z radnych.
Te sytuacje wpisują się w szerszą krytykę nowego systemu, który – zdaniem części mieszkańców – został wprowadzony zbyt szybko i bez uwzględnienia realnych warunków, takich jak niskie temperatury i zamarzanie odpadów.
Gdzie szukać informacji i pomocy?
Miasto wskazuje, że bieżące informacje, aktualne harmonogramy odbioru oraz dane kontaktowe do firm obsługujących poszczególne rejony Olsztyna dostępne są na stronie czysty.olsztyn.eu. To tam mieszkańcy mogą zgłaszać problemy i uzyskiwać wyjaśnienia dotyczące zasad segregacji.
źródło: TVP3 Olsztyn, UM Olsztyn



