-0 C
Olsztyn
poniedziałek, 30 stycznia, 2023
reklama

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy tylko najważniejsze wiadomości

Prokuratura zaskarżyła wyrok za zabicie szczeniaka sztachetą

BraniewoProkuratura zaskarżyła wyrok za zabicie szczeniaka sztachetą

Braniewska prokuratura zaskarżyła wyrok wobec Stanisława H., który zabił sztachetą 9-miesięcznego psa oraz Agnieszki J., która zapłaciła mu za to 50 zł. W ocenie śledczych, kary ograniczenia wolności – orzeczone przez sąd I instancji – są rażąco niskie.

Dwie osoby oskarżone w sprawie zabicia pieska

reklama

Stanisława H. prokuratura oskarżyła o zabicie ze szczególnym okrucieństwem 9-miesięcznego kundelka o imieniu Pimpek. Przestępstwa miał dokonać na zlecenie właścicielki zwierzęcia, która zapłaciła mu za to 50 zł. Trzymanego na łańcuchu psa uderzał sztachetą w głowę, a potem jeszcze żywego wrzucił do stawu. Bezpośrednią przyczyną śmierci szczeniaka było utonięcie.

O podżeganie do uśmiercenia Pimpka oskarżono Agnieszkę J. Kobieta miała uznać, że należący do niej psiak był uciążliwy i utrudniał jej życie.

Przebieg tragicznego zdarzenia

reklama

Do zdarzenia doszło na początku ubiegłego roku we wsi koło Braniewa. Mężczyznę, który ciągnął szczeniaka w kierunku zagajnika i po drodze wyrwał z płotu sztachetę, zauważył jeden z mieszkańców. Poszedł za nim i słyszał odgłosy uderzeń. Dlatego powiadomił policję. Stanisław H. uciekł przed przyjazdem patrolu. Zatrzymano go następnego dnia, przyznał się do zabicia zwierzęcia.

Prokuratura chciała dla oskarżonych kar więzienia; dwóch lat – dla Stanisława H. i jednego roku – dla Agnieszki J., a także zakazu posiadania zwierząt i nawiązki na rzecz ochrony zwierząt.

Wyrok budzi kontrowersje

reklama

W grudniu ubiegłego roku przed Sądem Rejonowym w Braniewie zapadł wyrok w tej sprawie. Sąd zmienił kwalifikację czynu, uznając, że działanie Stanisława H. nie miało cech szczególnego okrucieństwa. Za zabicie zwierzęcia skazał go na rok i dwa miesiące ograniczenia wolności oraz 1 tys. zł nawiązki na rzez OTOZ Animals. Agnieszkę J. skazano na 8 miesięcy ograniczenia wolności i 2 tys. zł nawiązki.

W obu przypadkach kara ma polegać na obowiązku wykonywania nieodpłatnie pracy na cele społeczne, w wymiarze 30 godzin miesięcznie. Sąd ukarał też oskarżonych zakazem posiadania zwierząt przez 5 lat.

„Prokuratura zaskarżyła ten wyrok, z uwagi na rażącą niewspółmierność orzeczonej kary w stosunku do popełnionego przestępstwa” – poinformował we wtorek prokurator rejonowy Rajmund Kobiela. Apelację będzie rozpatrywał Sąd Okręgowy w Elblągu.

Według prokuratora, sąd I instancji wyszedł z założenia, że szczególne okrucieństwo zachodzi wtedy, gdy sprawca działa z zamiarem wywołania szczególnych cierpień i przewlekania ich w czasie. „Sąd uznał, że w tym przypadku mieliśmy do czynienia z akcją zmierzającą do zakończenia życia tego psa. Akcją nieporadną, ale nie obliczoną na spowodowanie i przedłużenie cierpienia” – wyjaśnił Kobiela.

Prokuratura interpretuje to inaczej, przyjmując, że w tym przypadku miało miejsce „szczególne okrucieństwo”.

Wyrok sądu I instancji – jako zbyt niski – skrytykował Inspektorat OTOZ Animals w Braniewie, który występował w tej sprawie jako oskarżyciel posiłkowy. „Taki wyrok to skandal. Oskarżeni pójdą sobie raz w tygodniu na parę godzin do pracy wykonać prace społeczne i to ma być kara odstraszająca potencjalnych przestępców?” – pytali Animalsi we wpisie na portalu społecznościowym.

źródło: PAP

reklama
reklama
reklama
reklama

1 KOMENTARZ

1 Komentarz
Najlepsze
Najnowsze Najstarsze
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Armagedon Biada
20 stycznia 2023 02:47

Słów brak na takie barbarzyństwo …… bydlaki powinna być bardzo wysoka kara wysoka wysoka

Popularne