13 C
Olsztyn
środa, 28 września, 2022
reklama

Tak się zachowują olsztyńscy strażacy po pracy? Sprawa trafiła na salę sądową

OlsztynTak się zachowują olsztyńscy strażacy po pracy? Sprawa trafiła na salę sądową
Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy tylko najważniejsze wiadomości

W listopadzie 2021 roku przy skrzyżowaniu ul. Barczewskiego i Jagiellończyka doszło do zdarzenia drogowego, w którym kierujący audi uderzył w drzewo. Najbardziej bulwersujący jest fakt, że kierowca wraz z jednym z pasażerów, uciekli z miejsca zdarzenia. Sąd zadecyduje, czy zakwalifikować to jako nieudzielnie pomocy poszkodowanemu.

reklama

11 listopada 2021 roku, około godz. 23, rozpędzone audi uderzyło w drzewo przy skrzyżowaniu ul. Barczewskiego i Jagiellończyka. Siła uderzenia była tak duża, że drzewo zostało złamane, a zeznający w sprawie świadkowie, stwierdzili, że aż zadrżał sąsiedni dom, w którym mieszkają. W aucie znajdowały się trzy osoby, dwie uciekły z miejsca wypadku, zostawiając w nim nieprzytomnego kolegę.

reklama

„Twój Kurier Olsztyński” dowiedział się z kilku źródeł, że jechali nim zawodowi strażacy z Olsztyna i mężczyźni wracali z imprezy. Sprawa poruszyła środowisko strażaków, którzy między sobą komentowali, że ich kolega nie jest godny zaufania, bo zostawił poszkodowanego. W chwili próby uciekł z miejsca zdarzenia, nie pomagając rannemu koledze. Otwartym pozostaje pytanie, czy kierowca był wówczas trzeźwy. Podczas pierwszej rozprawy sędzia dopytywał świadków, czy wydawało się im, że 29-latek był nietrzeźwy.

Nawet prokurator był w szoku. Piękna Oliwia obchodziła 18. urodziny, a Nikodem C. zgotował jej piekło

Podejrzanemu strażakowi olsztyńska policja postawiła dwa zarzuty. Jeden dotyczy niedostosowania prędkości do warunków panujących na drodze, co doprowadziło do zagrożenia w ruchu drogowym, drugi, że oddalił się z miejsca zdarzenia, nie udzielając pomocy poszkodowanemu pasażerowi. Oskarżony przyznał się do pierwszego zarzutu, do drugiego nie. Odmówił składania wyjaśnień. Sąd przesłuchał świadków. To para mieszkająca tuż obok miejsca wypadku i dwie kobiety, które jechały innym autem za feralnym audi.

reklama

Kobieta: – Siedziałam z narzeczonym na kanapie, usłyszeliśmy wstrząs, mieszkanie się zatrzęsło i zobaczyliśmy, że auto „siedzi na drzewie”. Narzeczony poszedł udzielić pomocy, a ja zadzwoniłam na numer alarmowy. Widziałam dwóch ludzi, którzy mocowali się z jedną osobą w aucie, ale kiedy zaczęła zbliżać się straż na sygnale, to uciekli.

Warmiacy mieszkający w Niemczech wygrali 900 tys. odszkodowania za gospodarstwo pod Gietrzwałdem

Mężczyzna: – Jeden z mężczyzn próbował wyszarpać nieprzytomnego z samochodu. Odsunąłem go, żeby nie zrobił poszkodowanemu więcej krzywdy. Zwróciłem uwagę, że poszkodowany charczy, poluzowałem pas i pasek od torby, którą miał na szyi. Tych dwóch mężczyzn, kiedy usłyszeli syreny, oddaliło się.

Ani mieszkańcy Jagiellończyka, ani kobiety, które podróżowały za audi, nie potwierdziły, że wyczuli od kierowcy i pasażera, którzy uciekli, alkohol. Natomiast jedna z kobiet oceniła, że audi jechało za szybko. Sąd odroczył rozprawę do czerwca. Podczas kolejnego posiedzenia zostanie przesłuchany poszkodowany w wypadku mężczyzna.

Pozostaje pytanie dlaczego zawodowi strażacy uciekli z miejsca zdarzenia nim przyjechała policja?

reklama
reklama
reklama
reklama

3 KOMENTARZY

3 komentarzy
Najlepsze
Najnowsze Najstarsze
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
reklama