fbpx
-2 C
Olsztyn
sobota, 22 stycznia, 2022
reklama

Dziennikarze: Paulo Sousa podpisał umowę z Flamengo. Agent selekcjonera zabiera głos

reklama
Najlepsze promocje na 2022 rok

Selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski Paulo Sousa podpisał w niedzielę umowę o pracę z brazylijskim klubem Flamengo – podał w niedzielę wieczorem „O Dia”, czołowy dziennik Rio de Janeiro. Agent Sousy zapewnił, że portugalski trener nie parafował jeszcze kontraktu.

Według gazety dyrekcja klubu przystała na zabranie przez Sousę do Flamengo sześcioosobowego sztabu szkoleniowego, który pomagał mu podczas pracy z reprezentacją Polski.

Z informacji dziennika wynika, że 51-letni Portugalczyk, który do marca 2022 r. jest związany umową o pracę z PZPN, miałby rozpocząć pracę w Rio de Janeiro w pierwszych dniach stycznia.

reklama

Jak dowiedział się dziennikarz „O Dia” Vene Casagrande, umowa między Sousą a Flamengo nie przewiduje, by brazylijski klub miał zapłacić odszkodowanie dla PZPN z tytułu przedterminowego zerwania kontraktu przez Portugalczyka. Odszkodowanie takie – jak twierdzi gazeta – opiewa na 300 tys. euro i miałoby zostać pokryte przez samego Sousę.

reklama

Casagrande przyznał w niedzielę w rozmowie, że forma zakontraktowania Paulo Sousy jest nietypowa, gdyż Flamengo nie miało dotychczas zwyczaju zawierania umowy z trenerami, którzy nie rozwiązali jeszcze umowy ze swoim dotychczasowym pracodawcą.

Dziennikarz „O Dia” twierdzi, że wszystkie dodatkowe szczegóły dotyczące pracy Portugalczyka w Brazylii, m.in. jego podróży do Rio de Janeiro, zostaną doprecyzowane najpóźniej do wtorku.

Tymczasem w poniedziałek rano Hugo Cajuda, agent sportowy Paulo Sousy, zapewnił, że portugalski trener nie parafował jeszcze kontraktu z klubem z Rio de Janeiro. „Z Flamengo nie ma nawet jeszcze porozumienia ustnego” – podkreślił Cajuda.

O zatrudnieniu 51-letniego obecnie Sousy przez PZPN ówczesny prezes Zbigniew Boniek poinformował 21 stycznia. Portugalczyk zastąpił zwolnionego Jerzego Brzęczka. Został 48. selekcjonerem biało-czerwonych w historii, a pierwszym szkoleniowcem z Portugalii w tej roli.

Jego zadaniem było poprowadzenie biało-czerwonych w eliminacjach przyszłorocznych mistrzostw świata w Katarze, a latem dodatkowo w mistrzostwach Europy. Czerwcowo-lipcowy turniej jego podopieczni zakończyli na fazie grupowej po porażkach ze Słowacją i Szwecją oraz remisie z Hiszpanią.

Z kolei w kwalifikacjach mundialu Polska zdobyła 20 punktów w 10 meczach i zajęła drugie miejsce w grupie I, ustępując Anglii – 26 pkt. Za jej plecami uplasowały się Albania – 18 i Węgry – 17, a w tej grupie rywalizowały także Andora – 6 i San Marino – zero.

Drugie miejsce w grupie i zarazem prawo startu w marcowych barażach biało-czerwoni mieli już zapewnione przed ostatnią kolejką, w której mieli zagrać z Węgrami. Plan minimum został więc wypełniony, bo trudno było zakładać, że uda się zepchnąć Anglię z pierwszej pozycji. Jednak to właśnie mecz z Madziarami w Warszawie stał się kością niezgody.

Sousa nie wystawił w nim Roberta Lewandowskiego, Kamila Glika ani od pierwszej minuty Piotra Zielińskiego (wszedł z ławki po przerwie) i jego zespół przegrał 1:2. Była to pierwsza porażka reprezentacji na PGE Narodowy od ponad siedmiu i pół roku, a do tego sprawiła, że w losowaniu baraży Polska była nierozstawiona.

Za wynik i decyzje kadrowe na Sousę spadła ostra krytyka, jednak los okazał się dla biało-czerwonych łaskawy i wygląda na to, że walka o mundial nie jest jeszcze przegrana. W marcu trzeba będzie pokonać na wyjeździe Rosję, a następnie u siebie Szwecję albo Czechy. Mogło być znacznie gorzej, bo rozstawione w losowaniu były m.in. Włochy i Portugalia.

Czytaj też:  Rośnie skatepark w pobliżu Zatoki Miłej

W grudniu odbyło się spotkanie Sousy z Kuleszą, po którym prezes PZPN zapewnił, że atmosfera została oczyszczona.

Teraz jednak wszystko wskazuje na to, że Sousa nie chce już mieć swojego udziału w barażach i jeśli zostanie z biało-czerwonymi, to tylko dlatego, że zmusi go do tego kontrakt. Zgodnie z nim ma prowadzić biało-czerwonych w marcowych meczach, a jeśli uda się je wygrać – także w mundialu w Katarze.

W niedzielę prezes PZPN Cezary Kulesza poinformował na Twitterze, że Sousa poprosił go o zgodę na rozwiązanie umowy za porozumieniem stron.

„To skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie, niezgodne z wcześniejszymi deklaracjami trenera. Dlatego stanowczo odmówiłem” – podkreślił Kulesza.

Już od kilku dni brazylijskie i portugalskie media donosiły o rozmowach Sousy z rozmaitymi klubami w Brazylii. W niedzielę pojawiły się informacje, że Portugalczyk porozumiał się z Flamengo, osiągając z ekipą z Rio de Janeiro ustne porozumienie. Nie wiadomo jednak, kiedy miałby rozpocząć w niej pracę.

Sousa dotychczas poprowadził drużynę narodową w 15 spotkaniach, a jego bilans to sześć zwycięstw (po dwa z San Marino, Andorą i Albanią), pięć remisów (w tym z Hiszpanią, Anglią i w debiucie z Węgrami) oraz cztery porażki. Bilans bramek: 37-20.

Jeśli Portugalczyk odejdzie w najbliższych dniach lub w marcu, PZPN będzie kolejnym jego pracodawcą, z którym „wytrzymał” nie więcej niż kilkanaście miesięcy. Na nieco dłużej pozostał tylko z Videotonem Szekesfehervar (niecałe 20 miesięcy) i Fiorentiną (prawie dwa lata) oraz na początku trenerskiej kariery z reprezentacją Portugalii do lat 16.

W roli szkoleniowca sukcesów Sousa odnosił niewiele. Do największych należą triumfy w ekstraklasie Izraela (2013/14 z Maccabi Tel Awiw) i Szwajcarii (2014/15 z FC Basel), poza tym zdobył na Węgrzech Puchar Ligi i dwukrotnie Superpuchar.

Znacznie więcej osiągnął jako piłkarz. Seniorską karierę rozpoczął w Benfice Lizbona w 1989 roku i już z tym zespołem cieszył się z mistrzostwa i Pucharu Portugalii. Później przeniósł się na krótko do ekipy lokalnego rywala – Sportingu, z którego trafił w 1994 roku do Juventusu Turyn.

Tam spędził dwa lata, a odchodził mając w dorobku triumf we włoskiej ekstraklasie, krajowym pucharze i Superpucharze, a także w Lidze Mistrzów. Ten ostatni sukces powtórzył 12 miesięcy później, już w koszulce Borussii Dortmund.

W późniejszych latach bronił barw Interu Mediolan, Parmy, Panathinaikosu Ateny i Espanyolu Barcelona, ale już bez sukcesów. Trapiły go liczne problemy zdrowotne, przez które w połowie 2002 roku ogłosił zakończenie kariery w wieku 32 lat.

W reprezentacji Portugalii Paulo Sousa rozegrał 51 spotkań. Był m.in. członkiem drużyny, która dotarła do półfinału mistrzostw Europy w 2000 roku.

źródło: PAP

Zobacz również:
reklama
reklama

Najnowsze ogłoszenia

1 KOMENTARZ

1 Komentarz
Najnowsze
Najstarszy Najczęściej głosowano
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
reklama