Nowa taryfa komunikacji miejskiej i aplikacja Nasz Olsztyn wywołały w ostatnich dniach sporo emocji. W internecie pojawiły się zarzuty dotyczące m.in. 15-minutowego biletu, skanowania kodów QR, sytuacji seniorów oraz różnic w cenach biletów miesięcznych. Olsztyński ratusz postanowił odpowiedzieć na krytykę. Urzędnicy przekonują, że część pojawiających się w sieci informacji pomija istotne fakty i wprowadza mieszkańców w błąd.
Miasto odpowiada na krytykę nowych biletów
Obowiązujące od 1 września zmiany w taryfie komunikacji miejskiej oraz uruchomienie aplikacji Nasz Olsztyn stały się przedmiotem szerokiej dyskusji wśród mieszkańców. Szczególnie dużo emocji wzbudziły nowe ceny biletów, sposób ich aktywowania oraz preferencje przewidziane dla osób spełniających warunki programu Nasz Olsztyn.
Do krytycznych głosów odniósł się olsztyński ratusz. Miasto – w mediach społecznościowych – zarzuca autorom części internetowych publikacji pomijanie informacji, które zmieniają obraz wprowadzonych rozwiązań. Jednym z przykładów ma być sytuacja seniorów.
Seniorzy nie muszą korzystać z aplikacji
W internetowej dyskusji pojawiły się obawy, że osoby starsze mogą mieć problemy z obsługą aplikacji, zakupem elektronicznego biletu oraz jego aktywacją.
Ratusz zwraca jednak uwagę, że seniorzy posiadający uprawnienie do bezpłatnych przejazdów nie muszą kupować biletu ani korzystać w tym celu z aplikacji. Nie muszą również aktywować biletu czy skanować kodu QR.
Bilet za 3,40 zł ma 15 minut. Jest też druga możliwość
Kolejnym punktem sporu jest bilet kosztujący 3,40 zł. Zgodnie z nową taryfą jest to bilet 15-minutowy. Miasto podkreśla jednak, że pasażer nie jest skazany na wybór najkrótszego wariantu.
Za 4 zł dostępny jest bilet 45-minutowy umożliwiający przesiadki. Co istotne, w przypadku podróży jednym autobusem lub tramwajem pozwala on przejechać całą trasę danej linii, nawet jeżeli przejazd trwa dłużej niż 45 minut.
Ratusz porównuje nowe rozwiązanie z taryfą obowiązującą przed 1 września. Wcześniej za 4 zł pasażer otrzymywał bilet 30-minutowy. Po zmianach za tę samą kwotę okres jego ważności wydłużono więc o 15 minut.
Kod QR nie jest jedynym sposobem
Kontrowersje dotyczą również sposobu aktywacji elektronicznych biletów. Jednym z zarzutów było wprowadzenie konieczności skanowania kodów QR znajdujących się w pojazdach.
Miasto wyjaśnia, że kod QR jest tylko jednym ze sposobów aktywowania biletu. Jeżeli pasażer nie chce lub nie może go zeskanować, może wpisać w aplikacji numer boczny autobusu albo tramwaju.
Według ratusza przedstawianie skanowania kodu QR jako jedynego sposobu aktywacji biletu jest więc niezgodne z faktycznym działaniem systemu.
Skąd ceny 90, 130 i 140 zł?
Jednym z najbardziej dyskutowanych elementów nowej taryfy są ceny biletów 30-dniowych. Miasto wskazuje, że w debacie mieszane są ze sobą różne rodzaje biletów.
Regularny 30-dniowy bilet miejski, obowiązujący na terenie Olsztyna, kosztuje 130 zł. Osoby spełniające warunki programu Nasz Olsztyn mogą kupić ten sam bilet za 90 zł.
Preferencyjna cena ma być korzyścią dla osób związanych podatkowo z miastem. Ratusz argumentuje, że osoby dokładające się poprzez podatki do funkcjonowania Olsztyna powinny otrzymywać z tego tytułu wymierne korzyści.
Miasto przedstawiło również własną kalkulację. Przy założeniu, że z biletu korzysta 3 tys. osób, różnica wynosząca 40 zł miesięcznie oznacza 120 tys. zł miesięcznie, a w skali roku 1,44 mln zł.
Według danych przywołanych przez ratusz w Olsztynie jest ponad 114 tys. podatników PIT. Miasto przekonuje więc, że rozszerzenie ceny 90 zł na wszystkich pasażerów oznaczałoby konieczność znalezienia środków na pokrycie powstałej różnicy.
Bilet za 140 zł dotyczy komunikacji poza Olsztynem
Inaczej wygląda sytuacja biletu kosztującego 140 zł. Obejmuje on również komunikację wyjeżdżającą poza granice administracyjne Olsztyna.
Ratusz przypomina, że funkcjonowanie komunikacji międzygminnej opiera się na porozumieniach Olsztyna z sąsiednimi samorządami. To poszczególne gminy zgłaszają potrzeby dotyczące m.in. tras, częstotliwości kursów oraz dni, w których mają jeździć autobusy.
Jak wynika ze stanowiska miasta, przed wprowadzeniem zmian prowadzone były rozmowy z samorządami. Gminy miały stanąć przed wyborem pomiędzy zwiększeniem dopłat ze swoich budżetów a większym udziałem pasażerów w kosztach przejazdów.
Według ratusza gminy nie zdecydowały się na zwiększenie dopłat, dlatego większa część kosztów pozostała po stronie pasażerów. Miasto podkreśla tym samym, że pytania o cenę komunikacji międzygminnej powinny być kierowane nie tylko do władz Olsztyna, ale również do władz gmin korzystających z tego transportu.
Ratusz: „Pieniądze olsztynian wracają do olsztynian”
Władze Olsztyna bronią również samej idei programu Nasz Olsztyn. Jego założeniem jest premiowanie osób, które spełniają określone warunki związane z miastem.
Oprócz 30-dniowego biletu za 90 zł program przewiduje także inne korzyści. Jedną z nich jest możliwość bezpłatnego korzystania z komunikacji miejskiej przez spełniające określone warunki dzieci i młodzież.
Ratusz deklaruje jednocześnie, że jest otwarty na uwagi dotyczące funkcjonowania aplikacji i nowej taryfy. Podkreśla jednak, że dyskusja powinna uwzględniać wszystkie zasady działania systemu, a nie tylko te elementy, które wywołują największe emocje.
źródło: Miasto Olsztyn