Szpital Powiatowy im. Jana Pawła II w Bartoszycach znalazł się w dramatycznej sytuacji finansowej. Jak wynika z oficjalnego komunikatu placówki, zadłużenie sięga już 100 mln zł, co czyni ją najbardziej zadłużonym szpitalem w województwie warmińsko-mazurskim. Władze jednostki alarmują, że bez pilnych działań systemowych dalsze funkcjonowanie szpitala może stanąć pod znakiem zapytania.
Według przedstawionych danych, wieloletnie decyzje poprzedniego zarządu doprowadziły do powstania ogromnych zobowiązań. Dodatkowo wysokie oprocentowanie zadłużenia sprawia, że kryzys finansowy z miesiąca na miesiąc się pogłębia. Obecnie miesięczne zobowiązania wynoszą około 1,5 mln zł, co wywiera stałą presję na budżet placówki i utrudnia zapewnienie stabilnego funkcjonowania.
„Każdego dnia zastanawiam się, czy wystarczy na leki i pensje”
Dyrektor szpitala, Beata Deka, nie ukrywa skali problemu.
– Nie jestem dziś w komfortowej sytuacji. Czy chciałabym dać pracownikom podwyżki? Oczywiście. Czy chciałabym modernizować oddziały? Również. Ale każdego dnia zastanawiam się, czy wystarczy nam pieniędzy na leki i terminowe wynagrodzenia dla personelu – mówi dyrektor.
Jak podkreśla, jednym z czynników pogłębiających kryzys jest ustawa o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia. Choć społecznie uzasadniona, w przypadku zadłużonych placówek stanowi dodatkowe obciążenie finansowe. Waloryzacja płac, w połączeniu z koniecznością zawierania ugód z wierzycielami, doprowadziła szpital na skraj wydolności finansowej.
Rozmowy z ministerstwem i apel o wsparcie państwa
19 lutego dyrektor Beata Deka wraz ze Starostą Elżbietą Zabłocką odbyły rozmowę z minister zdrowia Jolantą Sobierańską-Grendą. Podczas spotkania przedstawiono szczegółowo sytuację finansową szpitala oraz skierowano apel o realne wsparcie systemowe.
Władze powiatu wystąpiły również do Ministerstwa Finansów z wnioskiem o wzmocnienie możliwości działania Ministerstwa Zdrowia, tak aby najbardziej zadłużone placówki mogły otrzymać niezbędną pomoc i utrzymać ciągłość świadczeń dla pacjentów.
– Czy przetrwamy? Dziś nie wiem. Wiem natomiast, że robimy wszystko, aby ratować nasz szpital. Mamy konkretne rozwiązania i plan naprawczy, jednak potrzebujemy dialogu i realnego wsparcia państwa. Nie ma już czasu na dalsze analizy, potrzebne są pilne działania systemowe – podkreśla dyrektor.
Szpital o strategicznym znaczeniu
Problemy finansowe to nie jedyne wyzwanie. Infrastruktura techniczna placówki wymaga pilnych i kosztownych inwestycji. Szpital znajduje się zaledwie 13 kilometrów w linii prostej od granicy z Obwodem Królewieckim, co – w ocenie władz – nadaje mu dodatkowe znaczenie w kontekście bezpieczeństwa zdrowotnego regionu.
Placówka jest jednym z największych pracodawców w mieście i kluczowym elementem lokalnego systemu ochrony zdrowia. Jej ewentualne ograniczenie działalności lub likwidacja miałaby poważne konsekwencje zarówno dla mieszkańców powiatu, jak i dla rynku pracy.
– Dziś nie toczy się już jedynie walka o bilans finansowy, lecz o bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców i przyszłość jednego z kluczowych szpitali regionu – zaznacza Beata Deka.
Władze szpitala podkreślają, że nie oczekują przywilejów, lecz sprawiedliwego, systemowego wsparcia, które pozwoli utrzymać ciągłość leczenia, ratować zdrowie i życie pacjentów oraz zabezpieczyć miejsca pracy setek osób.