fbpx
-0 C
Olsztyn
niedziela, 4 grudnia, 2022
reklama

Mariusz P. swojemu dziecku zadał kilkanaście ciosów w klatkę piersiową i ręce

WiadomościMariusz P. swojemu dziecku zadał kilkanaście ciosów w klatkę piersiową i ręce

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy tylko najważniejsze wiadomości

Prokuratura Rejonowa w Biskupcu skierowała w środę do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie Mariusza P. podejrzanego o usiłowanie zabójstwa konkubiny i niespełna dwuletniej córki.

Według prokuratury w trakcie awantury domowej, do której doszło w nocy z poniedziałku na wtorek w jednym z mieszkań w Biskupcu, 30-letni Mariusz P. zaatakował nożem swoją partnerkę i ich córkę, która ma rok i dziewięć miesięcy. Dziecku zadał kilkanaście ciosów w klatkę piersiową i ręce, powodując obrażenia zagrażające życiu. Kobieta otrzymała trzy ciosy nożem w klatkę piersiową i dwa w przedramię.

Prokuratura uznała, że podejrzany działał z zamiarem pozbawienia życia i przedstawiła mu w środę dwa zarzuty usiłowania zabójstwa.

„Skierowaliśmy do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie podejrzanego na okres trzech miesięcy. Posiedzenie sądu w tej sprawie ma odbyć się w czwartek” – powiedział prokurator rejonowy w Biskupcu Tomasz Ślązak.

Mariusz P. swojemu dziecku zadał kilkanaście ciosów w klatkę piersiową i ręce

Obie poszkodowane trafiły do szpitali. Stan zdrowia dziewczynki jest nadal określany jako ciężki. Po operacji przebywa na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej. „Walczymy o życie i zdrowie tego dziecka”- mówiła w środę Agnieszka Deoniziak z Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie.

Dzień przed tym jak mężczyzna zaatakował nożem swoich bliskich, rodzinie założono tzw. niebieską kartę. Jak powiedział rzecznik olsztyńskiej policji asp. Rafał Prokopczyk, wcześniej nie zgłaszano żadnych sygnałów, że może tam dochodzić do przemocy domowej.

Według rzecznika pierwszą interwencję podjęto w niedzielę 5 stycznia wieczorem, gdy jeden z sąsiadów zawiadomił policję, że mężczyzna biega po klatce schodowej i krzyczy. Ponieważ Mariusz P. szybko się uspokoił i był trzeźwy, funkcjonariusze poprzestali na pouczeniu go za zakłócanie ładu i porządku publicznego.

Jak mówił Prokopczyk, godzinę po pierwszej interwencji któryś z lokatorów budynku ponownie wezwał policję, tym razem z powodu krzyków i hałasów dobiegających z mieszkania Mariusza P. i jego konkubiny. Z rozmowy policjantów z kobietą wynikało, że jej partner jest agresywny i używa wobec niej słów wulgarnych. Dlatego tym razem funkcjonariusze uznali, że mężczyzna może stanowić zagrożenie dla siebie lub swoich bliskich i postanowili go odizolować. Przewieźli go do policyjnego aresztu, który opuścił następnego dnia.

„Podczas tej interwencji została sporządzona pierwsza niebieska karta. Uruchomiono taką procedurę, ponieważ była to pierwsza przesłanka, że ta rodzina może potrzebować pomocy, choćby specjalistów z miejskiej pomocy społecznej czy pracowników sądu” – stwierdził Prokopczyk.

Jak ocenił, niebieską kartę założono rodzinie „w przeddzień tragedii, której na dobrą sprawę nic nie zapowiadało”. Po kilku godzinach od powrotu Mariusza P. z policyjnego aresztu, w nocy z poniedziałku na wtorek w mieszkaniu doszło do kolejnej awantury, podczas której mężczyzna zranił nożem swoją konkubinę i dziecko. Nieoficjalnie partnerka chciała zostawić mężczyznę i odjeść z dzieckiem.

Mariuszowi P. za usiłowanie zabójstwa grozi kara nawet dożywotniego więzienia. Wcześniej był kilkukrotnie karany za przestępstwa przeciwko mieniu. Z zakładu karnego wyszedł na początku października.

reklama
reklama
reklama

3 KOMENTARZY

3 komentarzy
Najlepsze
Najnowsze Najstarsze
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze