– Byliśmy przekonani, że skoro stroną umowy jest państwowa instytucja, to wszystko odbywa się zgodnie z prawem. Płaciliśmy faktury, bo zakładaliśmy, że zostały naliczone prawidłowo. Dziś okazuje się, że mogliśmy przez lata płacić więcej, niż powinniśmy – mówią rolnicy, którzy zgłosili się do olsztyńskiej kancelarii prawnej mec. Lecha Obary.
Sprawa dotyczy dzierżawców gruntów Skarbu Państwa i może mieć znacznie szerszy zasięg, niż początkowo zakładano. Pierwsze prawomocne wyroki sądowe potwierdzają bowiem, że część rolników mogła zostać obciążona zawyżonymi czynszami dzierżawnymi naliczanymi przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa (KOWR).
Stawką są nie tylko zasady prawne. W wielu przypadkach chodzi o realne pieniądze – od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Coraz więcej zgłoszeń także z Warmii i Mazur
– Ostatnio zgłaszają się do nas rolnicy, którzy podejrzewają, że ich czynsze dzierżawne mogły zostać naliczone w sposób niezgodny z obowiązującymi umowami – informuje mec. Lech Obara.
Wątpliwości dotyczą zmian przepisów, które weszły w życie od 1 stycznia 2024 roku i zmieniły sposób przeliczania czynszów dzierżawnych opartych na cenach pszenicy.
Problem polega na tym, że nowe regulacje zaczęto stosować również wobec umów zawartych wiele lat wcześnie. Choć – jak wskazuje orzecznictwo – ustawodawca nie przewidział przepisu, który automatycznie zmieniałby warunki już obowiązujących kontraktów.
– W państwie prawa nie można dowolnie zmieniać zasad obowiązujących umów tylko dlatego, że zmienił się przepis. Jeżeli ustawodawca nie przewidział mechanizmu automatycznego objęcia nowych zasad wcześniej zawartych kontraktów, to należy respektować treść obowiązujących umów. Takie stanowisko zaczyna znajdować potwierdzenie w prawomocnych orzeczeniach sądów – mówi mec. Lech Obara.
Kilkadziesiąt tysięcy złotych różnicy
Według informacji ujawnionych w toczących się postępowaniach, różnice pomiędzy czynszem naliczanym według starych zasad a kwotami wynikającymi z nowego sposobu obliczeń mogły sięgać nawet około 20–35 zł za każdą decytonę pszenicy.
Dla niewielkiego gospodarstwa oznacza to dodatkowe tysiące złotych. Dla większych dzierżawców – kwoty, które mogą decydować o rentowności produkcji.
Rolnicy podkreślają, że przez długi czas nie mieli świadomości, iż mogą kwestionować wysokość należności.
– Większość ludzi nie analizuje szczegółowo każdej zmiany legislacyjnej. Jeżeli otrzymują fakturę od instytucji państwowej, zakładają, że została wystawiona prawidłowo. Tymczasem sądy coraz wyraźniej wskazują, że sama zmiana przepisu nie zawsze oznacza automatyczną zmianę istniejących umów cywilnoprawnych – mówi mec. Szymon Dwórznik.
Sądy zaczynają mówić „sprawdzam”
Szczególne znaczenie mają pierwsze prawomocne wyroki zapadłe już na korzyść rolników. Wynika z nich, że bez odpowiedniej zmiany umowy lub jednoznacznej podstawy ustawowej KOWR nie był uprawniony do stosowania nowych zasad wobec wcześniej zawartych kontraktów.
To właśnie te rozstrzygnięcia powodują, że kolejni dzierżawcy zaczynają analizować swoje dokumenty i wyliczenia.
Prawnicy zwracają uwagę, że każda sprawa wymaga indywidualnej oceny, jednak kierunek orzecznictwa może mieć istotne znaczenie dla tysięcy rolników w całym kraju.
Państwo też musi przestrzegać zawartych umów
Sprawa ma wymiar nie tylko finansowy, ale również systemowy. Dotyka fundamentalnej zasady pewności prawa i zaufania obywatela do państwa.
Rolnicy, którzy podpisywali umowy dzierżawy z KOWR, mieli prawo oczekiwać, że ich warunki nie będą zmieniane bez wyraźnej podstawy prawnej lub zgody obu stron.
Dziś coraz więcej z nich zadaje sobie pytanie, czy państwowa instytucja nie sięgnęła zbyt głęboko do ich kieszeni.
Kancelaria Radcy Prawnego Lecha Obary zapowiada analizę kolejnych zgłoszeń napływających od rolników z regionu. Jak podkreślają prawnicy, każdy przypadek wymaga odrębnej oceny dokumentacji, jednak osoby, które dzierżawią grunty od KOWR i otrzymywały podwyższone należności po zmianach przepisów z 2024 roku, powinny zweryfikować, czy naliczenia były zgodne z treścią zawartych przez nich umów.
Bo jak pokazują pierwsze wyroki sądów – nie każda faktura wystawiona przez państwową instytucję musi oznaczać, że wszystko zostało policzone prawidłowo.