Gorąca atmosfera, goście spoza wsi i ostre spory o przyszłość Gietrzwałdu. Podczas nadzwyczajnej sesji rady gminy mieszkańcy, radni i przyjezdni określający się jako „obrońcy Gietrzwałdu” starli się w sprawie planu ogólnego. Dyskusja dotyczyła przyszłości sanktuarium, rozwoju infrastruktury dla pielgrzymów oraz informacji, które – zdaniem samorządowców – nie mają pokrycia w rzeczywistości.
Gorąca sesja rady gminy Gietrzwałd. Mieszkańcy starli się z „obrońcami Gietrzwałdu”
Nadzwyczajna sesja Rady Gminy Gietrzwałd przebiegała w wyjątkowo burzliwej atmosferze. W czwartkowych (30 lipca) obradach uczestniczyło kilkadziesiąt osób spoza miejscowości, określających się mianem „obrońców Gietrzwałdu”. Przyjezdni sprzeciwiali się przyjęciu planu ogólnego, przekonując, że dokument może utrudnić rozwój sanktuarium i ograniczyć możliwości rozbudowy infrastruktury dla pielgrzymów.
Gietrzwałd pozostaje jedynym miejscem w Polsce, w którym objawienia Matki Bożej zostały oficjalnie uznane przez Kościół katolicki. Każdego roku do warmińskiej miejscowości przybywają tysiące pielgrzymów, dlatego kwestia przyszłego zagospodarowania terenu wywołuje duże emocje.
Spór o plan ogólny
Przeciwnicy przyjęcia planu argumentowali, że dokument może utrudnić rozwój miejscowego kultu religijnego. W ich ocenie konieczne jest stworzenie warunków do dalszej rozbudowy infrastruktury, w tym parkingów, hoteli i innych obiektów służących pielgrzymom.
Wójt gminy Jan Kasprowicz zapewniał jednak, że samorząd dba o zachowanie wyjątkowego charakteru Gietrzwałdu. Przypomniał również, że w najbliższym czasie rozpocznie się budowa nowego obiektu, którego celem będzie popularyzacja historii Warmii oraz samego Gietrzwałdu.
Podczas sesji podkreślono także, że przygotowanie planu ogólnego kosztowało gminę 155 tysięcy złotych. Zwrócono uwagę, że każda gmina ma ustawowy obowiązek uchwalenia takiego dokumentu, a jego odrzucenie oznaczałoby konieczność pokrycia poniesionych kosztów z budżetu samorządu.
Mieszkańcy: rzeczywistość wygląda inaczej
Nie wszyscy mieszkańcy podzielali argumenty przedstawiane przez przyjezdnych. Część z nich wskazywała, że ruch pielgrzymkowy nie przekłada się na rozwój lokalnej przedsiębiorczości.
Jeden z mieszkańców prowadzących niewielki obiekt noclegowy mówił, że przez znaczną część roku hotel pozostaje pusty i generuje wyłącznie koszty. Zwrócił też uwagę na przypadki nieprawidłowego parkowania kamperów w pobliżu sanktuarium.
Inna mieszkanka podkreślała, że pielgrzymi najczęściej przyjeżdżają jedynie na kilka godzin, a ich zachowanie bywa uciążliwe dla lokalnej społeczności. Wskazywała m.in. na poruszanie się środkiem jezdni i lekceważenie zasad ruchu drogowego, co – jak twierdziła – już kilkukrotnie doprowadziło do uszkodzenia jej samochodu.
Mieszkańcy zaznaczali również, że to oni na co dzień żyją w Gietrzwałdzie i ponoszą odpowiedzialność za funkcjonowanie miejscowości, dlatego nie zgadzają się z zarzutami, jakoby chcieli ograniczać rozwój sanktuarium.
Radni: rozpowszechniane są nieprawdziwe informacje
Podczas dyskusji radni odpierali zarzuty kierowane przez uczestników protestu. Ich zdaniem wokół planu ogólnego pojawiło się wiele nieprawdziwych informacji.
Jeden z radnych opowiadał, że jego żona po wyjściu z kościoła została poproszona o podpisanie petycji przeciwko budowie śmietniska na błoniach przy sanktuarium, choć – jak podkreślał – gmina nigdy nie planowała takiej inwestycji.
Samorządowcy przypomnieli również, że wcześniej w przestrzeni publicznej pojawiały się informacje o rzekomej budowie farmy fotowoltaicznej na terenach przylegających do sanktuarium, które również nie miały odzwierciedlenia w rzeczywistych planach gminy.
źródło: RMF FM