Sprawa owczarka niemieckiego z Podgórza od miesięcy budziła emocje. Po długiej walce Pershing znów jest w domu, ale jego właściciele mówią, że powrót był dla nich ogromnym wstrząsem.
Owczarek niemiecki został odebrany z posesji w Podgórzu
Do interwencji doszło przed świętami Bożego Narodzenia. Pershing został zabrany z posesji przez przedstawicieli schroniska dla zwierząt. Właścicielom zarzucono znęcanie się psychiczne nad zwierzęciem, ponieważ pies miał przebywać sam w kojcu podczas ich nieobecności.
Rodzina nie zgodziła się z decyzją o odebraniu psa i rozpoczęła starania o jego powrót. Sprawa trafiła do kolejnych instytucji. Wójt gminy odmówił wydania decyzji o czasowym odebraniu zwierzęcia, a później takie stanowisko potwierdziło Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Elblągu oraz Wojewódzki Sąd Administracyjny w Olsztynie.
Pershing wrócił do domu po pół roku
Po kilku miesiącach Pershing wrócił do właścicieli. Radość rodziny szybko jednak połączyła się z niepokojem. Właściciele uważają, że pies po pobycie w schronisku był wychudzony, osłabiony i zaniedbany.
W rozmowie z „Faktem” właścicielka psa relacjonowała, że weterynarz był zaniepokojony jego wyglądem. Według rodziny Pershing miał schudnąć pięć kilogramów, był ospały, miał problem ze stawianiem tylnych łap, a jego sierść była matowa i skołtuniona. Właściciele zwracają też uwagę na stan zębów psa i konieczność usunięcia kamienia pod narkozą.
Dzieci cieszą się z powrotu psa
Pershing jest ulubieńcem córek właścicieli, 6-letniej Oliwii i 9-letniej Emilii. Dziewczynki bardzo przeżywały jego nieobecność, a po powrocie psa do domu nie odstępują go na krok.
Rodzina podkreśla, że pies wymaga teraz troski i czasu, by wrócić do dawnej formy. Właściciele są przekonani, że pobyt poza domem odbił się na nim zarówno fizycznie, jak i psychicznie.
Schronisko nie zgadza się z zarzutami właścicieli
Kierowniczka schroniska w Pasłęku odpiera zarzuty właścicieli. W rozmowie z „Faktem” przekonywała, że pies nie wrócił w gorszym stanie, niż był w momencie odebrania.
Według schroniska Pershing w kwietniu przeszedł kontrolę weterynaryjną. Kierowniczka placówki tłumaczyła też, że pies schudł, ponieważ miał regularnie wychodzić na długie spacery i biegać po łące. Zapewniała również, że przed powrotem do właścicieli został wyczesany i odpowiednio zadbany.
Sprawa psa z Podgórza budzi emocje
Historia Pershinga pokazuje, jak trudne i emocjonalne bywają interwencje dotyczące zwierząt. Z jednej strony są właściciele, którzy twierdzą, że odebrano im psa bezpodstawnie i że zwierzę wróciło w złym stanie. Z drugiej strony schronisko zapewnia, że opiekowało się nim właściwie.
źródło: Fakt