Nasze dwa artykuły wywołały w Olsztynie polityczną burzę, która błyskawicznie rozlała się na lokalną scenę publiczną. W Olsztynie rozpoczyna się polityczna ofensywa przeciwko prezydentowi miasta Robert Szewczyk. Działacze Prawo i Sprawiedliwość nie wykluczył zbiórki podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie jego odwołania.
Powody: miliony niewykorzystane i premie dla prezesów
Dwa powody poruszyły polityków opozycji. Pierwszy to niewykorzystanie środków na ochronę ludności i obronę cywilną. Według polityków, miasto mogło sięgnąć po ponad 12 mln zł, ale ostatecznie wnioskowało o znacznie mniejszą kwotę, a nawet przyznanych około 2 mln zł nie udało się wydać i środki zostały zwrócone.
Drugi zarzut dotyczy wysokich premii dla zarządów spółek komunalnych. Według PiS, łączna kwota nagród miała wynieść około 400 tys. zł, a część z nich trafiła do spółek, które przynosiły straty.
– To sytuacja bulwersująca i niezrozumiała z punktu widzenia odpowiedzialności za publiczne pieniądze – mówił Warot.
Ostre zarzuty: „kompromitacja władz miasta”
Podczas konferencji padły bardzo mocne słowa. Zdaniem organizatorów referendum, zwrot środków przeznaczonych na bezpieczeństwo mieszkańców to „kompromitacja władz miasta” i dowód na poważne problemy w zarządzaniu.
Politycy podkreślali również kontekst bezpieczeństwa – trwający konflikt za wschodnią granicą oraz potrzebę inwestowania w infrastrukturę kryzysową, taką jak agregaty prądotwórcze czy zabezpieczenia dostępu do wody.
Ratusz odpowiada: zabrakło wkładu własnego i czasu
Władze miasta tłumaczą, że kluczowym problemem był brak środków na wkład własny, który w przypadku tego programu miał wynosić około 40 proc. wartości inwestycji.
Dodatkowo urzędnicy wskazują na krótki czas realizacji oraz problemy z dostępnością sprzętu na rynku. W ich ocenie nie było możliwości przeprowadzenia zakupów i rozliczenia inwestycji do końca roku, dlatego podjęto decyzję o zwrocie dotacji.
Inne samorządy dały radę
Sprawę dodatkowo zaostrza porównanie z innymi miastami regionu. Przykładowo Elbląg wykorzystał ponad 10 mln zł z tego samego programu, a powiat olsztyński zrealizował zakupy sprzętu za kilka milionów złotych.
To właśnie ten kontrast jest jednym z głównych argumentów polityków PiS, którzy przekonują, że problem nie leży w programie, lecz w działaniu władz Olsztyna.
Polityczna mobilizacja czy realna szansa?
Na tym etapie trudno ocenić, czy inicjatywa zakończy się sukcesem i czy w ogóle zostanie podjęta. Politycy PiS przekonują, że nastroje społeczne sprzyjają zmianie władzy.
Z kolei przeciwnicy referendum mogą uznać je za element politycznej walki.
Jedno jest pewne – temat będzie jednym z najważniejszych sporów w Olsztynie w najbliższych tygodniach.