28 stycznia przed Sądem Okręgowym w Olsztynie rozpoczął się proces przeciwko trzem mężczyznom. Dwaj z nich – 21-letni Alan C. oraz 22-letni Dominik Z. – odpowiadają za usiłowanie zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Trzeci oskarżony, 43-letni Grzegorz S., usłyszał zarzuty nieudzielenia pomocy osobie znajdującej się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia oraz zacierania śladów przestępstwa.
Pokrzywdzony trafił do szpitala w stanie krytycznym z licznymi obrażeniami
Do dramatycznych wydarzeń doszło latem 2025 roku na terenie ogródków działkowych w Barczewie. 17 sierpnia 2025 roku policjanci otrzymali zgłoszenie ze szpitala, że przyjęty został 57-letni mężczyzna, którego stan wskazywał, iż mógł paść ofiarą poważnego przestępstwa. U poszkodowanego stwierdzono liczne złamania, stłuczenia oraz obrażenia zagrażające życiu. Mężczyzna posiadał także oparzenia. Stan pacjenta był na tyle poważny, że natychmiast podjęto czynności wyjaśniające, sprawą zajęły się organy ścigania.
Policja zatrzymała jednego z podejrzanych, pozostali sami zgłosili się na komisariat
W toku działań operacyjnych zatrzymano 21-letniego mieszkańca Barczewa, Alana C. Niedługo później do komisariatu zgłosili się 22-letni Dominik Z. oraz 43-letni Grzegorz S. Cała trójka została objęta postępowaniem przygotowawczym.
Prokuratura skierowała akt oskarżenia. Sprawa trafiła do sądu okręgowego
29 października 2025 roku Prokuratura Rejonowa Olsztyn-Północ skierowała do Sądu Okręgowego w Olsztynie akt oskarżenia przeciwko trzem mężczyznom. Dwóm z nich zarzucono usiłowanie dokonania zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Trzeci odpowiada za nieudzielenie pomocy oraz utrudnianie postępowania karnego poprzez zacieranie dowodów.
Prokuratura opisuje brutalny przebieg zdarzeń w altance na terenie ogródków
Z ustaleń śledczych wynika, że w altance na terenie ogródków działkowych przebywało czterech mężczyzn, którzy wspólnie spożywali alkohol. W pewnym momencie sytuacja miała wymknąć się spod kontroli. Według prokuratury Alan C. miał bić pokrzywdzonego, skakać po jego klatce piersiowej, uderzać go łańcuchem, a także podpalać twarz przy użyciu środka owadobójczego i zapalniczki. Dominik Z. miał dodatkowo rozpylać chemikalia w kierunku twarzy poszkodowanego oraz uderzyć go ręką.
Skutkiem tych działań były obrażenia, które doprowadziły do ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i realnie zagrażały życiu mężczyzny. W ocenie prokuratury czyn ten wypełnia znamiona usiłowania zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem.
Trzeci z oskarżonych nie wezwał pomocy i miał sprzątać miejsce zdarzenia
Według ustaleń śledczych Grzegorz S. miał przebywać w altance podczas brutalnego ataku. Nie powiadomił jednak ani policji, ani pogotowia ratunkowego, mimo że miał taką możliwość. Dopiero następnego dnia poinformował właścicielkę altanki o tym, co wydarzyło się poprzedniej nocy. To ona wezwała służby ratunkowe, dzięki czemu pokrzywdzony trafił do szpitala. Co więcej, prokuratura zarzuca Grzegorzowi S., że posprzątał altankę i wyrzucił przedmioty mogące stanowić dowody w sprawie, czym miał utrudniać prowadzone postępowanie.
Oskarżeni przyznali się do czynów, ale umniejszali swoją odpowiedzialność
W toku postępowania przygotowawczego wszyscy trzej mężczyźni przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów. Składając wyjaśnienia, próbowali jednak umniejszać swoją rolę w zdarzeniu. Wobec wszystkich zastosowano tymczasowe aresztowanie jako środek zapobiegawczy.
Proces rozpoczął się przed Sądem Okręgowym w Olsztynie. Jawność została wyłączona
Pierwsza rozprawa odbyła się 28 stycznia. Oskarżeni zostali doprowadzeni na salę rozpraw z Zakładu Karnego w Barczewie. Na rozprawie obecny był również pokrzywdzony, występujący jako oskarżyciel posiłkowy. Ze względu na ochronę ważnego interesu pokrzywdzonego sąd zdecydował o wyłączeniu jawności postępowania w całości.
Surowe kary grożą oskarżonym w przypadku skazania
Za usiłowanie zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem dwóm głównym oskarżonym grozi kara pozbawienia wolności nie krótsza niż 15 lat albo kara dożywotniego pozbawienia wolności. Trzeci z mężczyzn, oskarżony o nieudzielenie pomocy oraz zacieranie śladów przestępstwa, może usłyszeć wyrok od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Postępowanie sądowe trwa. Sprawa, która wstrząsnęła lokalną społecznością, będzie miała swój dalszy ciąg na kolejnych rozprawach.

