\nNadziejko zapowiedział w rozmowie, że w najbliższym czasie spotka się z szefową MOPS, by porozmawiać o pracy opiekunek w trudnych środowiskach. \"Zdarza się, że podopieczni cały tydzień nie zmywają naczyń, nie odkurzają, czekają, aż przyjdzie opiekunka i za nich to zrobi. Gdy opiekunka sprząta te osoby często jadą na zakupy. Nie na tym polega pomoc społeczna\" - powiedział Nadziejko.\n\n\n\nźródło: PAP\n","burst_total_pageviews_count":3,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":4,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":184382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nW rozmowie prezes braniewskiej spółdzielni socjalnej powiedział, że opiekunki coraz częściej są pomawiane przez podopiecznych i ich rodziny. \"Wczoraj jedna z osób powiedziała, że opiekunka była u jej matki ledwie pięć minut, że nie wywiązuje się z obowiązków. Tymczasem ta pani zrobiła wszystko, co miała kilka godzin wcześniej, a na chwilkę zaszła ponownie, bo dostała informację, że jej podopieczna gorzej się poczuła. Przyszła drugi raz z dobrego serca, a została pomówiona. To jest nagminne. W sprawie rzekomego okradzenia podopiecznego także myślę, że warto bardziej zbadać otoczenie tego pana\" - powiedział Nadziejko. Dodał, że w dniu, gdy ujawniono rzekomą kradzież u 81-latka opiekunka zawiozła go na cmentarz, bo senior chciał odwiedzić grób żony.\n\n\n\nNadziejko zapowiedział w rozmowie, że w najbliższym czasie spotka się z szefową MOPS, by porozmawiać o pracy opiekunek w trudnych środowiskach. \"Zdarza się, że podopieczni cały tydzień nie zmywają naczyń, nie odkurzają, czekają, aż przyjdzie opiekunka i za nich to zrobi. Gdy opiekunka sprząta te osoby często jadą na zakupy. Nie na tym polega pomoc społeczna\" - powiedział Nadziejko.\n\n\n\nźródło: PAP\n","burst_total_pageviews_count":3,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":4,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":184382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nW rozmowie z prezesem Nadziejko oskarżana kobieta powiedziała, że zabezpieczone przez policję pieniądze to wypłata jej męża i zasiłek dziecka, a telefony miała kupić także za pensję męża. \"Powiedziała, że przyznała się ze strachu, bo zagrożono jej aresztem i zabraniem dzieci\" - powiedział Nadziejko.\n\n\n\nW rozmowie prezes braniewskiej spółdzielni socjalnej powiedział, że opiekunki coraz częściej są pomawiane przez podopiecznych i ich rodziny. \"Wczoraj jedna z osób powiedziała, że opiekunka była u jej matki ledwie pięć minut, że nie wywiązuje się z obowiązków. Tymczasem ta pani zrobiła wszystko, co miała kilka godzin wcześniej, a na chwilkę zaszła ponownie, bo dostała informację, że jej podopieczna gorzej się poczuła. Przyszła drugi raz z dobrego serca, a została pomówiona. To jest nagminne. W sprawie rzekomego okradzenia podopiecznego także myślę, że warto bardziej zbadać otoczenie tego pana\" - powiedział Nadziejko. Dodał, że w dniu, gdy ujawniono rzekomą kradzież u 81-latka opiekunka zawiozła go na cmentarz, bo senior chciał odwiedzić grób żony.\n\n\n\nNadziejko zapowiedział w rozmowie, że w najbliższym czasie spotka się z szefową MOPS, by porozmawiać o pracy opiekunek w trudnych środowiskach. \"Zdarza się, że podopieczni cały tydzień nie zmywają naczyń, nie odkurzają, czekają, aż przyjdzie opiekunka i za nich to zrobi. Gdy opiekunka sprząta te osoby często jadą na zakupy. Nie na tym polega pomoc społeczna\" - powiedział Nadziejko.\n\n\n\nźródło: PAP\n","burst_total_pageviews_count":3,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":4,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":184382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n\"Zawiesiłem tę panią w pracy, choć nie mogę uwierzyć w prawdziwość tych oskarżeń\" - powiedział prezes spółdzielni socjalnej w Braniewie Marian Nadziejko. Dodał, że oskarżana o okradanie podopiecznego kobieta była zatrudniona od ośmiu miesięcy i nie było na nią żadnych skarg. \"Wręcz przeciwnie, pracowała w bardzo trudnych środowiskach, pracowała w weekendy, naprawdę bardzo się starała i przykładała. Mówiła wprost o swojej trudnej sytuacji materialnej i mówiła, że dużo pracuje, by zarobić\" - powiedział Nadziejko.\n\n\n\nW rozmowie z prezesem Nadziejko oskarżana kobieta powiedziała, że zabezpieczone przez policję pieniądze to wypłata jej męża i zasiłek dziecka, a telefony miała kupić także za pensję męża. \"Powiedziała, że przyznała się ze strachu, bo zagrożono jej aresztem i zabraniem dzieci\" - powiedział Nadziejko.\n\n\n\nW rozmowie prezes braniewskiej spółdzielni socjalnej powiedział, że opiekunki coraz częściej są pomawiane przez podopiecznych i ich rodziny. \"Wczoraj jedna z osób powiedziała, że opiekunka była u jej matki ledwie pięć minut, że nie wywiązuje się z obowiązków. Tymczasem ta pani zrobiła wszystko, co miała kilka godzin wcześniej, a na chwilkę zaszła ponownie, bo dostała informację, że jej podopieczna gorzej się poczuła. Przyszła drugi raz z dobrego serca, a została pomówiona. To jest nagminne. W sprawie rzekomego okradzenia podopiecznego także myślę, że warto bardziej zbadać otoczenie tego pana\" - powiedział Nadziejko. Dodał, że w dniu, gdy ujawniono rzekomą kradzież u 81-latka opiekunka zawiozła go na cmentarz, bo senior chciał odwiedzić grób żony.\n\n\n\nNadziejko zapowiedział w rozmowie, że w najbliższym czasie spotka się z szefową MOPS, by porozmawiać o pracy opiekunek w trudnych środowiskach. \"Zdarza się, że podopieczni cały tydzień nie zmywają naczyń, nie odkurzają, czekają, aż przyjdzie opiekunka i za nich to zrobi. Gdy opiekunka sprząta te osoby często jadą na zakupy. Nie na tym polega pomoc społeczna\" - powiedział Nadziejko.\n\n\n\nźródło: PAP\n","burst_total_pageviews_count":3,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":4,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":184382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nW Braniewie opiekę nad seniorami na zlecenie ośrodka pomocy społecznej wykonują opiekunki zatrudnione przez spółdzielnię socjalną. Kierownik ds. pomocy środowiskowej w braniewskim ośrodku pomocy społecznej Katarzyna Demkowicz powiedziała, że po ujawnieniu sprawy przez policję ośrodek poprosił spółdzielnię socjalną, by nie wysyłała oskarżanej opiekunki do pracy w terenie.\n\n\n\n\"Zawiesiłem tę panią w pracy, choć nie mogę uwierzyć w prawdziwość tych oskarżeń\" - powiedział prezes spółdzielni socjalnej w Braniewie Marian Nadziejko. Dodał, że oskarżana o okradanie podopiecznego kobieta była zatrudniona od ośmiu miesięcy i nie było na nią żadnych skarg. \"Wręcz przeciwnie, pracowała w bardzo trudnych środowiskach, pracowała w weekendy, naprawdę bardzo się starała i przykładała. Mówiła wprost o swojej trudnej sytuacji materialnej i mówiła, że dużo pracuje, by zarobić\" - powiedział Nadziejko.\n\n\n\nW rozmowie z prezesem Nadziejko oskarżana kobieta powiedziała, że zabezpieczone przez policję pieniądze to wypłata jej męża i zasiłek dziecka, a telefony miała kupić także za pensję męża. \"Powiedziała, że przyznała się ze strachu, bo zagrożono jej aresztem i zabraniem dzieci\" - powiedział Nadziejko.\n\n\n\nW rozmowie prezes braniewskiej spółdzielni socjalnej powiedział, że opiekunki coraz częściej są pomawiane przez podopiecznych i ich rodziny. \"Wczoraj jedna z osób powiedziała, że opiekunka była u jej matki ledwie pięć minut, że nie wywiązuje się z obowiązków. Tymczasem ta pani zrobiła wszystko, co miała kilka godzin wcześniej, a na chwilkę zaszła ponownie, bo dostała informację, że jej podopieczna gorzej się poczuła. Przyszła drugi raz z dobrego serca, a została pomówiona. To jest nagminne. W sprawie rzekomego okradzenia podopiecznego także myślę, że warto bardziej zbadać otoczenie tego pana\" - powiedział Nadziejko. Dodał, że w dniu, gdy ujawniono rzekomą kradzież u 81-latka opiekunka zawiozła go na cmentarz, bo senior chciał odwiedzić grób żony.\n\n\n\nNadziejko zapowiedział w rozmowie, że w najbliższym czasie spotka się z szefową MOPS, by porozmawiać o pracy opiekunek w trudnych środowiskach. \"Zdarza się, że podopieczni cały tydzień nie zmywają naczyń, nie odkurzają, czekają, aż przyjdzie opiekunka i za nich to zrobi. Gdy opiekunka sprząta te osoby często jadą na zakupy. Nie na tym polega pomoc społeczna\" - powiedział Nadziejko.\n\n\n\nźródło: PAP\n","burst_total_pageviews_count":3,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":4,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":184382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n\"Policjanci zatrzymali kobietę i postawili jej zarzut kradzieży, do którego się przyznała. Swoje zachowanie tłumaczyła trudną sytuacją życiową, w jakiej się znalazła. W toku prowadzonych czynności, policjantom udało się odzyskać już jedynie 3,4 tys zł ukradzionych w ostatnim czasie oraz zabezpieczyli przedmioty, które kobieta kupiła za skradzione pieniądze, m.in. telefony komórkowe. Teraz sprawą kobiety zajmie się braniewski sąd. Grozi jej kara pozbawienia wolności do 5 lat\" - podała policja w komunikacie.\n\n\n\nW Braniewie opiekę nad seniorami na zlecenie ośrodka pomocy społecznej wykonują opiekunki zatrudnione przez spółdzielnię socjalną. Kierownik ds. pomocy środowiskowej w braniewskim ośrodku pomocy społecznej Katarzyna Demkowicz powiedziała, że po ujawnieniu sprawy przez policję ośrodek poprosił spółdzielnię socjalną, by nie wysyłała oskarżanej opiekunki do pracy w terenie.\n\n\n\n\"Zawiesiłem tę panią w pracy, choć nie mogę uwierzyć w prawdziwość tych oskarżeń\" - powiedział prezes spółdzielni socjalnej w Braniewie Marian Nadziejko. Dodał, że oskarżana o okradanie podopiecznego kobieta była zatrudniona od ośmiu miesięcy i nie było na nią żadnych skarg. \"Wręcz przeciwnie, pracowała w bardzo trudnych środowiskach, pracowała w weekendy, naprawdę bardzo się starała i przykładała. Mówiła wprost o swojej trudnej sytuacji materialnej i mówiła, że dużo pracuje, by zarobić\" - powiedział Nadziejko.\n\n\n\nW rozmowie z prezesem Nadziejko oskarżana kobieta powiedziała, że zabezpieczone przez policję pieniądze to wypłata jej męża i zasiłek dziecka, a telefony miała kupić także za pensję męża. \"Powiedziała, że przyznała się ze strachu, bo zagrożono jej aresztem i zabraniem dzieci\" - powiedział Nadziejko.\n\n\n\nW rozmowie prezes braniewskiej spółdzielni socjalnej powiedział, że opiekunki coraz częściej są pomawiane przez podopiecznych i ich rodziny. \"Wczoraj jedna z osób powiedziała, że opiekunka była u jej matki ledwie pięć minut, że nie wywiązuje się z obowiązków. Tymczasem ta pani zrobiła wszystko, co miała kilka godzin wcześniej, a na chwilkę zaszła ponownie, bo dostała informację, że jej podopieczna gorzej się poczuła. Przyszła drugi raz z dobrego serca, a została pomówiona. To jest nagminne. W sprawie rzekomego okradzenia podopiecznego także myślę, że warto bardziej zbadać otoczenie tego pana\" - powiedział Nadziejko. Dodał, że w dniu, gdy ujawniono rzekomą kradzież u 81-latka opiekunka zawiozła go na cmentarz, bo senior chciał odwiedzić grób żony.\n\n\n\nNadziejko zapowiedział w rozmowie, że w najbliższym czasie spotka się z szefową MOPS, by porozmawiać o pracy opiekunek w trudnych środowiskach. \"Zdarza się, że podopieczni cały tydzień nie zmywają naczyń, nie odkurzają, czekają, aż przyjdzie opiekunka i za nich to zrobi. Gdy opiekunka sprząta te osoby często jadą na zakupy. Nie na tym polega pomoc społeczna\" - powiedział Nadziejko.\n\n\n\nźródło: PAP\n","burst_total_pageviews_count":3,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":4,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":184382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nPolicja z Braniewa poinformowała we wtorek, że 39-letnia kobieta, która pracowała jako opiekunka okradała od listopada swojego 81-letniego podopiecznego. W sumie miała mu ukraść ponad 26 tys. zł.\n\n\n\n\"Policjanci zatrzymali kobietę i postawili jej zarzut kradzieży, do którego się przyznała. Swoje zachowanie tłumaczyła trudną sytuacją życiową, w jakiej się znalazła. W toku prowadzonych czynności, policjantom udało się odzyskać już jedynie 3,4 tys zł ukradzionych w ostatnim czasie oraz zabezpieczyli przedmioty, które kobieta kupiła za skradzione pieniądze, m.in. telefony komórkowe. Teraz sprawą kobiety zajmie się braniewski sąd. Grozi jej kara pozbawienia wolności do 5 lat\" - podała policja w komunikacie.\n\n\n\nW Braniewie opiekę nad seniorami na zlecenie ośrodka pomocy społecznej wykonują opiekunki zatrudnione przez spółdzielnię socjalną. Kierownik ds. pomocy środowiskowej w braniewskim ośrodku pomocy społecznej Katarzyna Demkowicz powiedziała, że po ujawnieniu sprawy przez policję ośrodek poprosił spółdzielnię socjalną, by nie wysyłała oskarżanej opiekunki do pracy w terenie.\n\n\n\n\"Zawiesiłem tę panią w pracy, choć nie mogę uwierzyć w prawdziwość tych oskarżeń\" - powiedział prezes spółdzielni socjalnej w Braniewie Marian Nadziejko. Dodał, że oskarżana o okradanie podopiecznego kobieta była zatrudniona od ośmiu miesięcy i nie było na nią żadnych skarg. \"Wręcz przeciwnie, pracowała w bardzo trudnych środowiskach, pracowała w weekendy, naprawdę bardzo się starała i przykładała. Mówiła wprost o swojej trudnej sytuacji materialnej i mówiła, że dużo pracuje, by zarobić\" - powiedział Nadziejko.\n\n\n\nW rozmowie z prezesem Nadziejko oskarżana kobieta powiedziała, że zabezpieczone przez policję pieniądze to wypłata jej męża i zasiłek dziecka, a telefony miała kupić także za pensję męża. \"Powiedziała, że przyznała się ze strachu, bo zagrożono jej aresztem i zabraniem dzieci\" - powiedział Nadziejko.\n\n\n\nW rozmowie prezes braniewskiej spółdzielni socjalnej powiedział, że opiekunki coraz częściej są pomawiane przez podopiecznych i ich rodziny. \"Wczoraj jedna z osób powiedziała, że opiekunka była u jej matki ledwie pięć minut, że nie wywiązuje się z obowiązków. Tymczasem ta pani zrobiła wszystko, co miała kilka godzin wcześniej, a na chwilkę zaszła ponownie, bo dostała informację, że jej podopieczna gorzej się poczuła. Przyszła drugi raz z dobrego serca, a została pomówiona. To jest nagminne. W sprawie rzekomego okradzenia podopiecznego także myślę, że warto bardziej zbadać otoczenie tego pana\" - powiedział Nadziejko. Dodał, że w dniu, gdy ujawniono rzekomą kradzież u 81-latka opiekunka zawiozła go na cmentarz, bo senior chciał odwiedzić grób żony.\n\n\n\nNadziejko zapowiedział w rozmowie, że w najbliższym czasie spotka się z szefową MOPS, by porozmawiać o pracy opiekunek w trudnych środowiskach. \"Zdarza się, że podopieczni cały tydzień nie zmywają naczyń, nie odkurzają, czekają, aż przyjdzie opiekunka i za nich to zrobi. Gdy opiekunka sprząta te osoby często jadą na zakupy. Nie na tym polega pomoc społeczna\" - powiedział Nadziejko.\n\n\n\nźródło: PAP\n","burst_total_pageviews_count":3,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":4,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":184382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nPolicja z Braniewa (warmińsko-mazurskie) poinformowała, że opiekunka okradała 81-letniego podopiecznego. Kobiecie przedstawiono zarzuty, zabezpieczono u niej w domu niewielką kwotę pieniędzy i telefony. Przełożony opiekunki jest sceptyczny wobec zarzutów. \"Pracujemy w trudnych środowiskach, a ludzie są bezwzględni\" - powiedział.\n\n\n\nPolicja z Braniewa poinformowała we wtorek, że 39-letnia kobieta, która pracowała jako opiekunka okradała od listopada swojego 81-letniego podopiecznego. W sumie miała mu ukraść ponad 26 tys. zł.\n\n\n\n\"Policjanci zatrzymali kobietę i postawili jej zarzut kradzieży, do którego się przyznała. Swoje zachowanie tłumaczyła trudną sytuacją życiową, w jakiej się znalazła. W toku prowadzonych czynności, policjantom udało się odzyskać już jedynie 3,4 tys zł ukradzionych w ostatnim czasie oraz zabezpieczyli przedmioty, które kobieta kupiła za skradzione pieniądze, m.in. telefony komórkowe. Teraz sprawą kobiety zajmie się braniewski sąd. Grozi jej kara pozbawienia wolności do 5 lat\" - podała policja w komunikacie.\n\n\n\nW Braniewie opiekę nad seniorami na zlecenie ośrodka pomocy społecznej wykonują opiekunki zatrudnione przez spółdzielnię socjalną. Kierownik ds. pomocy środowiskowej w braniewskim ośrodku pomocy społecznej Katarzyna Demkowicz powiedziała, że po ujawnieniu sprawy przez policję ośrodek poprosił spółdzielnię socjalną, by nie wysyłała oskarżanej opiekunki do pracy w terenie.\n\n\n\n\"Zawiesiłem tę panią w pracy, choć nie mogę uwierzyć w prawdziwość tych oskarżeń\" - powiedział prezes spółdzielni socjalnej w Braniewie Marian Nadziejko. Dodał, że oskarżana o okradanie podopiecznego kobieta była zatrudniona od ośmiu miesięcy i nie było na nią żadnych skarg. \"Wręcz przeciwnie, pracowała w bardzo trudnych środowiskach, pracowała w weekendy, naprawdę bardzo się starała i przykładała. Mówiła wprost o swojej trudnej sytuacji materialnej i mówiła, że dużo pracuje, by zarobić\" - powiedział Nadziejko.\n\n\n\nW rozmowie z prezesem Nadziejko oskarżana kobieta powiedziała, że zabezpieczone przez policję pieniądze to wypłata jej męża i zasiłek dziecka, a telefony miała kupić także za pensję męża. \"Powiedziała, że przyznała się ze strachu, bo zagrożono jej aresztem i zabraniem dzieci\" - powiedział Nadziejko.\n\n\n\nW rozmowie prezes braniewskiej spółdzielni socjalnej powiedział, że opiekunki coraz częściej są pomawiane przez podopiecznych i ich rodziny. \"Wczoraj jedna z osób powiedziała, że opiekunka była u jej matki ledwie pięć minut, że nie wywiązuje się z obowiązków. Tymczasem ta pani zrobiła wszystko, co miała kilka godzin wcześniej, a na chwilkę zaszła ponownie, bo dostała informację, że jej podopieczna gorzej się poczuła. Przyszła drugi raz z dobrego serca, a została pomówiona. To jest nagminne. W sprawie rzekomego okradzenia podopiecznego także myślę, że warto bardziej zbadać otoczenie tego pana\" - powiedział Nadziejko. Dodał, że w dniu, gdy ujawniono rzekomą kradzież u 81-latka opiekunka zawiozła go na cmentarz, bo senior chciał odwiedzić grób żony.\n\n\n\nNadziejko zapowiedział w rozmowie, że w najbliższym czasie spotka się z szefową MOPS, by porozmawiać o pracy opiekunek w trudnych środowiskach. \"Zdarza się, że podopieczni cały tydzień nie zmywają naczyń, nie odkurzają, czekają, aż przyjdzie opiekunka i za nich to zrobi. Gdy opiekunka sprząta te osoby często jadą na zakupy. Nie na tym polega pomoc społeczna\" - powiedział Nadziejko.\n\n\n\nźródło: PAP\n","burst_total_pageviews_count":3,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":4,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":184382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
Opiekunka podopiecznego w Braniewie została oskarżona o kradzież. 39-letniej kobiecie przedstawiono zarzuty, że od listopada okradała 81-letniego podopiecznego, przy czym zrabowała ponad 26 tysięcy złotych. Zatrzymana kobieta przyznała się do zarzutów. Swoje zachowanie tłumaczyła trudną sytuacją życiową. Oskarżona grozi kara pozbawienia wolności do 5 lat.
reklama
Opiekę nad seniorami w Braniewie wykonują opiekunki zatrudnione przez spółdzielnię socjalną. Prezes spółdzielni Marian Nadziejko podkreślił, że opiekunki coraz częściej są pomawiane przez podopiecznych i ich rodziny. Marian Nadziejko jest sceptyczny wobec zarzutów i powiedział, że kobieta była zatrudniona od 8 miesięcy i nie było żadnych skarg na jej pracę. Oskarżona kobieta również utrzymuje, że popełniła kradzież z powodu trudnej sytuacji materialnej.