\nWszyscy oskarżeni mają nieco ponad 30 lat i każdy z nich w przeszłości był karany sądownie, odbywał wyrok w więzieniu. Żaden z nich nie pracował, utrzymywali się z żebrania (głównie pod kościołami), zbierania złomu, czy butelek i puszek. Wojciech M. i Marcin W. od kilku miesięcy mieszkali w altanie na działkach. Artur E. mówił w śledztwie, że gdy wyszedł zakładu karnego w Barczewie pieszo przyszedł do Olsztyna. Najpierw mieszkał w namiocie, a potem wprowadził się do porzuconego przed hipermarketem samochodu.\n\n\n \n\n\nźródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":6,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":10,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":125390,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nArtur E., który odpowiada za brak pomocy ofierze, przyznał się do winy i nie potrafił wytłumaczyć swojego zachowania. Przyznał jednak, że wcześniej bił go jeden z zabójców.\n\n\n\nWszyscy oskarżeni mają nieco ponad 30 lat i każdy z nich w przeszłości był karany sądownie, odbywał wyrok w więzieniu. Żaden z nich nie pracował, utrzymywali się z żebrania (głównie pod kościołami), zbierania złomu, czy butelek i puszek. Wojciech M. i Marcin W. od kilku miesięcy mieszkali w altanie na działkach. Artur E. mówił w śledztwie, że gdy wyszedł zakładu karnego w Barczewie pieszo przyszedł do Olsztyna. Najpierw mieszkał w namiocie, a potem wprowadził się do porzuconego przed hipermarketem samochodu.\n\n\n \n\n\nźródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":6,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":10,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":125390,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nPobitego Rafała N. oprawcy zostawili na podwórku, sami skryli się w altanie działkowej. Gdy rano znaleźli zwłoki, spanikowali i pociągiem wyjechali do Gdańska, potem do Sopotu. Gdy przy sopockim molo wylegitymowała ich policja (wyglądali jak bezdomni, a policjanci nie znali takich bezdomnych z Sopotu) Wojciech M. i Marcin W. powiedzieli, że przyjechali zobaczyć morze, którego wcześniej nie widzieli. Ponieważ policjanci ustalili w bazach, że mężczyźni są poszukiwani w związku z zabójstwem - zatrzymali ich.\n\n\n\nArtur E., który odpowiada za brak pomocy ofierze, przyznał się do winy i nie potrafił wytłumaczyć swojego zachowania. Przyznał jednak, że wcześniej bił go jeden z zabójców.\n\n\n\nWszyscy oskarżeni mają nieco ponad 30 lat i każdy z nich w przeszłości był karany sądownie, odbywał wyrok w więzieniu. Żaden z nich nie pracował, utrzymywali się z żebrania (głównie pod kościołami), zbierania złomu, czy butelek i puszek. Wojciech M. i Marcin W. od kilku miesięcy mieszkali w altanie na działkach. Artur E. mówił w śledztwie, że gdy wyszedł zakładu karnego w Barczewie pieszo przyszedł do Olsztyna. Najpierw mieszkał w namiocie, a potem wprowadził się do porzuconego przed hipermarketem samochodu.\n\n\n \n\n\nźródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":6,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":10,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":125390,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nW ocenie biegłego medycyny sądowej śmiertelne były rany i ciosy zadane ofierze w głowę. Na ciele ofiary lekarz znalazł rany, które nie wiadomo czym zostały zadane - sąd sprowadził na salę rozpraw zabezpieczone narzędzie (metalową rurkę), ale biegły wykluczył, by to nią zadano niektóre z ran.\n\n\n\nPobitego Rafała N. oprawcy zostawili na podwórku, sami skryli się w altanie działkowej. Gdy rano znaleźli zwłoki, spanikowali i pociągiem wyjechali do Gdańska, potem do Sopotu. Gdy przy sopockim molo wylegitymowała ich policja (wyglądali jak bezdomni, a policjanci nie znali takich bezdomnych z Sopotu) Wojciech M. i Marcin W. powiedzieli, że przyjechali zobaczyć morze, którego wcześniej nie widzieli. Ponieważ policjanci ustalili w bazach, że mężczyźni są poszukiwani w związku z zabójstwem - zatrzymali ich.\n\n\n\nArtur E., który odpowiada za brak pomocy ofierze, przyznał się do winy i nie potrafił wytłumaczyć swojego zachowania. Przyznał jednak, że wcześniej bił go jeden z zabójców.\n\n\n\nWszyscy oskarżeni mają nieco ponad 30 lat i każdy z nich w przeszłości był karany sądownie, odbywał wyrok w więzieniu. Żaden z nich nie pracował, utrzymywali się z żebrania (głównie pod kościołami), zbierania złomu, czy butelek i puszek. Wojciech M. i Marcin W. od kilku miesięcy mieszkali w altanie na działkach. Artur E. mówił w śledztwie, że gdy wyszedł zakładu karnego w Barczewie pieszo przyszedł do Olsztyna. Najpierw mieszkał w namiocie, a potem wprowadził się do porzuconego przed hipermarketem samochodu.\n\n\n \n\n\nźródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":6,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":10,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":125390,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nWojciech M. i Marcin W. byli bardzo brutalni, na głowie Rafała N. rozbili butelkę, bili go metalowa rurą i pasami od spodni, a także kopali. Wojciech M., który przyznał się do zarzutów, powiedział, że stawał ofierze na twarzy butem. Marcin W., który miał być bardziej brutalny, przyznał się \"tylko do używania rurki\".\n\n\n\nW ocenie biegłego medycyny sądowej śmiertelne były rany i ciosy zadane ofierze w głowę. Na ciele ofiary lekarz znalazł rany, które nie wiadomo czym zostały zadane - sąd sprowadził na salę rozpraw zabezpieczone narzędzie (metalową rurkę), ale biegły wykluczył, by to nią zadano niektóre z ran.\n\n\n\nPobitego Rafała N. oprawcy zostawili na podwórku, sami skryli się w altanie działkowej. Gdy rano znaleźli zwłoki, spanikowali i pociągiem wyjechali do Gdańska, potem do Sopotu. Gdy przy sopockim molo wylegitymowała ich policja (wyglądali jak bezdomni, a policjanci nie znali takich bezdomnych z Sopotu) Wojciech M. i Marcin W. powiedzieli, że przyjechali zobaczyć morze, którego wcześniej nie widzieli. Ponieważ policjanci ustalili w bazach, że mężczyźni są poszukiwani w związku z zabójstwem - zatrzymali ich.\n\n\n\nArtur E., który odpowiada za brak pomocy ofierze, przyznał się do winy i nie potrafił wytłumaczyć swojego zachowania. Przyznał jednak, że wcześniej bił go jeden z zabójców.\n\n\n\nWszyscy oskarżeni mają nieco ponad 30 lat i każdy z nich w przeszłości był karany sądownie, odbywał wyrok w więzieniu. Żaden z nich nie pracował, utrzymywali się z żebrania (głównie pod kościołami), zbierania złomu, czy butelek i puszek. Wojciech M. i Marcin W. od kilku miesięcy mieszkali w altanie na działkach. Artur E. mówił w śledztwie, że gdy wyszedł zakładu karnego w Barczewie pieszo przyszedł do Olsztyna. Najpierw mieszkał w namiocie, a potem wprowadził się do porzuconego przed hipermarketem samochodu.\n\n\n \n\n\nźródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":6,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":10,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":125390,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nBrutalni i bezwzględni oprawcy bili do śmierci\n\n\n\nWojciech M. i Marcin W. byli bardzo brutalni, na głowie Rafała N. rozbili butelkę, bili go metalowa rurą i pasami od spodni, a także kopali. Wojciech M., który przyznał się do zarzutów, powiedział, że stawał ofierze na twarzy butem. Marcin W., który miał być bardziej brutalny, przyznał się \"tylko do używania rurki\".\n\n\n\nW ocenie biegłego medycyny sądowej śmiertelne były rany i ciosy zadane ofierze w głowę. Na ciele ofiary lekarz znalazł rany, które nie wiadomo czym zostały zadane - sąd sprowadził na salę rozpraw zabezpieczone narzędzie (metalową rurkę), ale biegły wykluczył, by to nią zadano niektóre z ran.\n\n\n\nPobitego Rafała N. oprawcy zostawili na podwórku, sami skryli się w altanie działkowej. Gdy rano znaleźli zwłoki, spanikowali i pociągiem wyjechali do Gdańska, potem do Sopotu. Gdy przy sopockim molo wylegitymowała ich policja (wyglądali jak bezdomni, a policjanci nie znali takich bezdomnych z Sopotu) Wojciech M. i Marcin W. powiedzieli, że przyjechali zobaczyć morze, którego wcześniej nie widzieli. Ponieważ policjanci ustalili w bazach, że mężczyźni są poszukiwani w związku z zabójstwem - zatrzymali ich.\n\n\n\nArtur E., który odpowiada za brak pomocy ofierze, przyznał się do winy i nie potrafił wytłumaczyć swojego zachowania. Przyznał jednak, że wcześniej bił go jeden z zabójców.\n\n\n\nWszyscy oskarżeni mają nieco ponad 30 lat i każdy z nich w przeszłości był karany sądownie, odbywał wyrok w więzieniu. Żaden z nich nie pracował, utrzymywali się z żebrania (głównie pod kościołami), zbierania złomu, czy butelek i puszek. Wojciech M. i Marcin W. od kilku miesięcy mieszkali w altanie na działkach. Artur E. mówił w śledztwie, że gdy wyszedł zakładu karnego w Barczewie pieszo przyszedł do Olsztyna. Najpierw mieszkał w namiocie, a potem wprowadził się do porzuconego przed hipermarketem samochodu.\n\n\n \n\n\nźródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":6,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":10,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":125390,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nOskarżeni o zabójstwo Rafała N. zeznawali w śledztwie (przed sądem odmówili zeznań ), że zaczęli bić N. po tym, gdy ten zażył - w ich ocenie - zbyt dużą porcję amfetaminy. Jednego z oprawców uraził też sposób, w jaki Rafał N. się do niego zwrócił.\n\n\n\nBrutalni i bezwzględni oprawcy bili do śmierci\n\n\n\nWojciech M. i Marcin W. byli bardzo brutalni, na głowie Rafała N. rozbili butelkę, bili go metalowa rurą i pasami od spodni, a także kopali. Wojciech M., który przyznał się do zarzutów, powiedział, że stawał ofierze na twarzy butem. Marcin W., który miał być bardziej brutalny, przyznał się \"tylko do używania rurki\".\n\n\n\nW ocenie biegłego medycyny sądowej śmiertelne były rany i ciosy zadane ofierze w głowę. Na ciele ofiary lekarz znalazł rany, które nie wiadomo czym zostały zadane - sąd sprowadził na salę rozpraw zabezpieczone narzędzie (metalową rurkę), ale biegły wykluczył, by to nią zadano niektóre z ran.\n\n\n\nPobitego Rafała N. oprawcy zostawili na podwórku, sami skryli się w altanie działkowej. Gdy rano znaleźli zwłoki, spanikowali i pociągiem wyjechali do Gdańska, potem do Sopotu. Gdy przy sopockim molo wylegitymowała ich policja (wyglądali jak bezdomni, a policjanci nie znali takich bezdomnych z Sopotu) Wojciech M. i Marcin W. powiedzieli, że przyjechali zobaczyć morze, którego wcześniej nie widzieli. Ponieważ policjanci ustalili w bazach, że mężczyźni są poszukiwani w związku z zabójstwem - zatrzymali ich.\n\n\n\nArtur E., który odpowiada za brak pomocy ofierze, przyznał się do winy i nie potrafił wytłumaczyć swojego zachowania. Przyznał jednak, że wcześniej bił go jeden z zabójców.\n\n\n\nWszyscy oskarżeni mają nieco ponad 30 lat i każdy z nich w przeszłości był karany sądownie, odbywał wyrok w więzieniu. Żaden z nich nie pracował, utrzymywali się z żebrania (głównie pod kościołami), zbierania złomu, czy butelek i puszek. Wojciech M. i Marcin W. od kilku miesięcy mieszkali w altanie na działkach. Artur E. mówił w śledztwie, że gdy wyszedł zakładu karnego w Barczewie pieszo przyszedł do Olsztyna. Najpierw mieszkał w namiocie, a potem wprowadził się do porzuconego przed hipermarketem samochodu.\n\n\n \n\n\nźródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":6,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":10,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":125390,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nRafał N. poznał swoich oprawców na kilka godzin przed śmiercią. Miał amfetaminę, a jego nowo poznani znajomi tanie wina z dyskontu. Wspólnie postanowili pójść do altanki w ogródkach działkowych \"Szafirek\", które znajdują się niemal w centrum Olsztyna.\n\n\n\nOskarżeni o zabójstwo Rafała N. zeznawali w śledztwie (przed sądem odmówili zeznań ), że zaczęli bić N. po tym, gdy ten zażył - w ich ocenie - zbyt dużą porcję amfetaminy. Jednego z oprawców uraził też sposób, w jaki Rafał N. się do niego zwrócił.\n\n\n\nBrutalni i bezwzględni oprawcy bili do śmierci\n\n\n\nWojciech M. i Marcin W. byli bardzo brutalni, na głowie Rafała N. rozbili butelkę, bili go metalowa rurą i pasami od spodni, a także kopali. Wojciech M., który przyznał się do zarzutów, powiedział, że stawał ofierze na twarzy butem. Marcin W., który miał być bardziej brutalny, przyznał się \"tylko do używania rurki\".\n\n\n\nW ocenie biegłego medycyny sądowej śmiertelne były rany i ciosy zadane ofierze w głowę. Na ciele ofiary lekarz znalazł rany, które nie wiadomo czym zostały zadane - sąd sprowadził na salę rozpraw zabezpieczone narzędzie (metalową rurkę), ale biegły wykluczył, by to nią zadano niektóre z ran.\n\n\n\nPobitego Rafała N. oprawcy zostawili na podwórku, sami skryli się w altanie działkowej. Gdy rano znaleźli zwłoki, spanikowali i pociągiem wyjechali do Gdańska, potem do Sopotu. Gdy przy sopockim molo wylegitymowała ich policja (wyglądali jak bezdomni, a policjanci nie znali takich bezdomnych z Sopotu) Wojciech M. i Marcin W. powiedzieli, że przyjechali zobaczyć morze, którego wcześniej nie widzieli. Ponieważ policjanci ustalili w bazach, że mężczyźni są poszukiwani w związku z zabójstwem - zatrzymali ich.\n\n\n\nArtur E., który odpowiada za brak pomocy ofierze, przyznał się do winy i nie potrafił wytłumaczyć swojego zachowania. Przyznał jednak, że wcześniej bił go jeden z zabójców.\n\n\n\nWszyscy oskarżeni mają nieco ponad 30 lat i każdy z nich w przeszłości był karany sądownie, odbywał wyrok w więzieniu. Żaden z nich nie pracował, utrzymywali się z żebrania (głównie pod kościołami), zbierania złomu, czy butelek i puszek. Wojciech M. i Marcin W. od kilku miesięcy mieszkali w altanie na działkach. Artur E. mówił w śledztwie, że gdy wyszedł zakładu karnego w Barczewie pieszo przyszedł do Olsztyna. Najpierw mieszkał w namiocie, a potem wprowadził się do porzuconego przed hipermarketem samochodu.\n\n\n \n\n\nźródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":6,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":10,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":125390,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nZabójstwo na terenie ogródków działkowych\n\n\n\nRafał N. poznał swoich oprawców na kilka godzin przed śmiercią. Miał amfetaminę, a jego nowo poznani znajomi tanie wina z dyskontu. Wspólnie postanowili pójść do altanki w ogródkach działkowych \"Szafirek\", które znajdują się niemal w centrum Olsztyna.\n\n\n\nOskarżeni o zabójstwo Rafała N. zeznawali w śledztwie (przed sądem odmówili zeznań ), że zaczęli bić N. po tym, gdy ten zażył - w ich ocenie - zbyt dużą porcję amfetaminy. Jednego z oprawców uraził też sposób, w jaki Rafał N. się do niego zwrócił.\n\n\n\nBrutalni i bezwzględni oprawcy bili do śmierci\n\n\n\nWojciech M. i Marcin W. byli bardzo brutalni, na głowie Rafała N. rozbili butelkę, bili go metalowa rurą i pasami od spodni, a także kopali. Wojciech M., który przyznał się do zarzutów, powiedział, że stawał ofierze na twarzy butem. Marcin W., który miał być bardziej brutalny, przyznał się \"tylko do używania rurki\".\n\n\n\nW ocenie biegłego medycyny sądowej śmiertelne były rany i ciosy zadane ofierze w głowę. Na ciele ofiary lekarz znalazł rany, które nie wiadomo czym zostały zadane - sąd sprowadził na salę rozpraw zabezpieczone narzędzie (metalową rurkę), ale biegły wykluczył, by to nią zadano niektóre z ran.\n\n\n\nPobitego Rafała N. oprawcy zostawili na podwórku, sami skryli się w altanie działkowej. Gdy rano znaleźli zwłoki, spanikowali i pociągiem wyjechali do Gdańska, potem do Sopotu. Gdy przy sopockim molo wylegitymowała ich policja (wyglądali jak bezdomni, a policjanci nie znali takich bezdomnych z Sopotu) Wojciech M. i Marcin W. powiedzieli, że przyjechali zobaczyć morze, którego wcześniej nie widzieli. Ponieważ policjanci ustalili w bazach, że mężczyźni są poszukiwani w związku z zabójstwem - zatrzymali ich.\n\n\n\nArtur E., który odpowiada za brak pomocy ofierze, przyznał się do winy i nie potrafił wytłumaczyć swojego zachowania. Przyznał jednak, że wcześniej bił go jeden z zabójców.\n\n\n\nWszyscy oskarżeni mają nieco ponad 30 lat i każdy z nich w przeszłości był karany sądownie, odbywał wyrok w więzieniu. Żaden z nich nie pracował, utrzymywali się z żebrania (głównie pod kościołami), zbierania złomu, czy butelek i puszek. Wojciech M. i Marcin W. od kilku miesięcy mieszkali w altanie na działkach. Artur E. mówił w śledztwie, że gdy wyszedł zakładu karnego w Barczewie pieszo przyszedł do Olsztyna. Najpierw mieszkał w namiocie, a potem wprowadził się do porzuconego przed hipermarketem samochodu.\n\n\n \n\n\nźródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":6,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":10,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":125390,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nPrzed Sądem Okręgowym w Olsztynie rozpoczął się proces dwóch mężczyzn, którzy 30 grudnia 2020 r. na terenie ogródków działkowych w centrum miasta zabili nowo poznanego znajomego. Trzeci oskarżony odpowiada za to, że biernie przyglądał się biciu i nie wezwał pomocy.\n\n\n\nZabójstwo na terenie ogródków działkowych\n\n\n\nRafał N. poznał swoich oprawców na kilka godzin przed śmiercią. Miał amfetaminę, a jego nowo poznani znajomi tanie wina z dyskontu. Wspólnie postanowili pójść do altanki w ogródkach działkowych \"Szafirek\", które znajdują się niemal w centrum Olsztyna.\n\n\n\nOskarżeni o zabójstwo Rafała N. zeznawali w śledztwie (przed sądem odmówili zeznań ), że zaczęli bić N. po tym, gdy ten zażył - w ich ocenie - zbyt dużą porcję amfetaminy. Jednego z oprawców uraził też sposób, w jaki Rafał N. się do niego zwrócił.\n\n\n\nBrutalni i bezwzględni oprawcy bili do śmierci\n\n\n\nWojciech M. i Marcin W. byli bardzo brutalni, na głowie Rafała N. rozbili butelkę, bili go metalowa rurą i pasami od spodni, a także kopali. Wojciech M., który przyznał się do zarzutów, powiedział, że stawał ofierze na twarzy butem. Marcin W., który miał być bardziej brutalny, przyznał się \"tylko do używania rurki\".\n\n\n\nW ocenie biegłego medycyny sądowej śmiertelne były rany i ciosy zadane ofierze w głowę. Na ciele ofiary lekarz znalazł rany, które nie wiadomo czym zostały zadane - sąd sprowadził na salę rozpraw zabezpieczone narzędzie (metalową rurkę), ale biegły wykluczył, by to nią zadano niektóre z ran.\n\n\n\nPobitego Rafała N. oprawcy zostawili na podwórku, sami skryli się w altanie działkowej. Gdy rano znaleźli zwłoki, spanikowali i pociągiem wyjechali do Gdańska, potem do Sopotu. Gdy przy sopockim molo wylegitymowała ich policja (wyglądali jak bezdomni, a policjanci nie znali takich bezdomnych z Sopotu) Wojciech M. i Marcin W. powiedzieli, że przyjechali zobaczyć morze, którego wcześniej nie widzieli. Ponieważ policjanci ustalili w bazach, że mężczyźni są poszukiwani w związku z zabójstwem - zatrzymali ich.\n\n\n\nArtur E., który odpowiada za brak pomocy ofierze, przyznał się do winy i nie potrafił wytłumaczyć swojego zachowania. Przyznał jednak, że wcześniej bił go jeden z zabójców.\n\n\n\nWszyscy oskarżeni mają nieco ponad 30 lat i każdy z nich w przeszłości był karany sądownie, odbywał wyrok w więzieniu. Żaden z nich nie pracował, utrzymywali się z żebrania (głównie pod kościołami), zbierania złomu, czy butelek i puszek. Wojciech M. i Marcin W. od kilku miesięcy mieszkali w altanie na działkach. Artur E. mówił w śledztwie, że gdy wyszedł zakładu karnego w Barczewie pieszo przyszedł do Olsztyna. Najpierw mieszkał w namiocie, a potem wprowadził się do porzuconego przed hipermarketem samochodu.\n\n\n \n\n\nźródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":6,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":10,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":125390,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
Przed Sądem Okręgowym w Olsztynie ruszył proces dwóch mężczyzn i jednej kobiety oskarżonych o zabójstwo nowo poznanego znajomego. Do zdarzenia doszło 30 grudnia 2020 roku w ogródkach działkowych „Szafirek” w centrum miasta.
reklama
Ofiarą był Rafał N., który poznał swoich oprawców kilka godzin przed śmiercią. Poszli wspólnie do altanki, gdzie Rafał miał przy sobie amfetaminę, a jego nowi znajomi pili tanie wino. Znajomi odmówili złożenia zeznań przed sądem.
Obaj oskarżeni tj. Wojciech M. i Marcin W. byli bardzo brutalni w swoim postępowaniu. Na Rafału N. skorzystali butelką, metalową rurą i pasami od spodni, a także kopali. W wyniku pobicia, Rafał N. zmarł.
reklama
Artur E., trzeci z oskarżonych, odpowiada za brak pomocy ofierze. Chociaż przyznał się do winy, nie potrafił wytłumaczyć swojego zachowania. Wcześniej też był bity przez jednego z zabójców.
Wszyscy oskarżeni mieli ponad 30 lat i byli wcześniej karani sądownie. Nie podjęli pracy i próbowali utrzymać się z żebrania oraz zbierania złomu i butelek. Wojciech M. i Marcin W. mieszkali w altanie na działkach od kilku miesięcy.
Coraz więcej osób wybiera spędzenie Wielkanocy w górach bo pozwala to przeżyć święta bez pośpiechu, w pięknych okolicznościach przyrody i z pełną oprawą kulinarną oraz tradycyjną.
Mieszkańców stolicy Warmii czeka wyjątkowo mroźny początek lutego z temperaturami znacznie poniżej zera. Sprawdź kiedy nastąpi kulminacja mrozów oraz kiedy spodziewać się opadów śniegu i gołoledzi na drogach.