\nGąsiorowski powiedział także, że niebezpieczeństwo katastrofy było realne. - Narażonych na nie było prawie 500 osób, bo tylu było pasażerów w obu pociągach, a katastrofy udało się uniknąć dzięki wzorowemu pełnieniu służby przez maszynistów, którzy prowadzili oba składy. Maszyniści dostrzegli się na tym odcinku trasy kolejowej i błyskawicznie zareagowali, włączając urządzenia bezpieczeństwa, co pozwoliło na wyhamowanie obu składów – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","ppma_authors_name":"dar","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":122223,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nBezpośrednie spowodowanie katastrofy w ruchu kolejowym zgodnie z art. 174 kodeksu karnego zagrożone jest karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że niebezpieczeństwo katastrofy było realne. - Narażonych na nie było prawie 500 osób, bo tylu było pasażerów w obu pociągach, a katastrofy udało się uniknąć dzięki wzorowemu pełnieniu służby przez maszynistów, którzy prowadzili oba składy. Maszyniści dostrzegli się na tym odcinku trasy kolejowej i błyskawicznie zareagowali, włączając urządzenia bezpieczeństwa, co pozwoliło na wyhamowanie obu składów – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","ppma_authors_name":"dar","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":122223,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nŚledczy muszą sprawdzić czy był to błąd ludzki, czy wypadek losowy spowodowany być może awarią urządzeń automatyki kolejowej – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nBezpośrednie spowodowanie katastrofy w ruchu kolejowym zgodnie z art. 174 kodeksu karnego zagrożone jest karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że niebezpieczeństwo katastrofy było realne. - Narażonych na nie było prawie 500 osób, bo tylu było pasażerów w obu pociągach, a katastrofy udało się uniknąć dzięki wzorowemu pełnieniu służby przez maszynistów, którzy prowadzili oba składy. Maszyniści dostrzegli się na tym odcinku trasy kolejowej i błyskawicznie zareagowali, włączając urządzenia bezpieczeństwa, co pozwoliło na wyhamowanie obu składów – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","ppma_authors_name":"dar","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":122223,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nProkuratura zdecydowała się zwolnić po przesłuchaniu obu dyżurnych, ale zastosowano wobec nich dozór policji i zawieszenie obu w czynnościach dyżurnego ruchu kolejowego do czasu wyjaśnienia sprawy.\n\n\n\nŚledczy muszą sprawdzić czy był to błąd ludzki, czy wypadek losowy spowodowany być może awarią urządzeń automatyki kolejowej – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nBezpośrednie spowodowanie katastrofy w ruchu kolejowym zgodnie z art. 174 kodeksu karnego zagrożone jest karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że niebezpieczeństwo katastrofy było realne. - Narażonych na nie było prawie 500 osób, bo tylu było pasażerów w obu pociągach, a katastrofy udało się uniknąć dzięki wzorowemu pełnieniu służby przez maszynistów, którzy prowadzili oba składy. Maszyniści dostrzegli się na tym odcinku trasy kolejowej i błyskawicznie zareagowali, włączając urządzenia bezpieczeństwa, co pozwoliło na wyhamowanie obu składów – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","ppma_authors_name":"dar","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":122223,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nGąsiorowski powiedział także, że z informacji L. wynika, że \"wprowadził on procedury związane z łącznością radiową w takich sytuacjach; nie wszystkie połączenia udało mu się jednak odbierać - w szczególności te połączenia idące od kolegi ze stacji Koszalin - w związku z tym ten pociąg skierował do dalszej jazdy, nie widząc, że z drugiej strony nadjeżdża inny skład\".\n\n\n\nProkuratura zdecydowała się zwolnić po przesłuchaniu obu dyżurnych, ale zastosowano wobec nich dozór policji i zawieszenie obu w czynnościach dyżurnego ruchu kolejowego do czasu wyjaśnienia sprawy.\n\n\n\nŚledczy muszą sprawdzić czy był to błąd ludzki, czy wypadek losowy spowodowany być może awarią urządzeń automatyki kolejowej – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nBezpośrednie spowodowanie katastrofy w ruchu kolejowym zgodnie z art. 174 kodeksu karnego zagrożone jest karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że niebezpieczeństwo katastrofy było realne. - Narażonych na nie było prawie 500 osób, bo tylu było pasażerów w obu pociągach, a katastrofy udało się uniknąć dzięki wzorowemu pełnieniu służby przez maszynistów, którzy prowadzili oba składy. Maszyniści dostrzegli się na tym odcinku trasy kolejowej i błyskawicznie zareagowali, włączając urządzenia bezpieczeństwa, co pozwoliło na wyhamowanie obu składów – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","ppma_authors_name":"dar","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":122223,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n- Drugi z dyżurnych ze stacji Nosówko Szymon L. także nie przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu – powiedział Gąsiorowski. - Przyznał jednocześnie, że pociąg, który znajdował się na jego stacji rzeczywiście został przez niego wpuszczony na ten tor, ale podał także że w tym dniu dostał informacje, że uległy uszkodzeniu urządzenia automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji właśnie o nadjeżdżających pociągach.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że z informacji L. wynika, że \"wprowadził on procedury związane z łącznością radiową w takich sytuacjach; nie wszystkie połączenia udało mu się jednak odbierać - w szczególności te połączenia idące od kolegi ze stacji Koszalin - w związku z tym ten pociąg skierował do dalszej jazdy, nie widząc, że z drugiej strony nadjeżdża inny skład\".\n\n\n\nProkuratura zdecydowała się zwolnić po przesłuchaniu obu dyżurnych, ale zastosowano wobec nich dozór policji i zawieszenie obu w czynnościach dyżurnego ruchu kolejowego do czasu wyjaśnienia sprawy.\n\n\n\nŚledczy muszą sprawdzić czy był to błąd ludzki, czy wypadek losowy spowodowany być może awarią urządzeń automatyki kolejowej – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nBezpośrednie spowodowanie katastrofy w ruchu kolejowym zgodnie z art. 174 kodeksu karnego zagrożone jest karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że niebezpieczeństwo katastrofy było realne. - Narażonych na nie było prawie 500 osób, bo tylu było pasażerów w obu pociągach, a katastrofy udało się uniknąć dzięki wzorowemu pełnieniu służby przez maszynistów, którzy prowadzili oba składy. Maszyniści dostrzegli się na tym odcinku trasy kolejowej i błyskawicznie zareagowali, włączając urządzenia bezpieczeństwa, co pozwoliło na wyhamowanie obu składów – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","ppma_authors_name":"dar","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":122223,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nDyżurny ze stacji Koszalin Wojciech M. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i skorzystał z odmowy składania wyjaśnień.\n\n\n\n- Drugi z dyżurnych ze stacji Nosówko Szymon L. także nie przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu – powiedział Gąsiorowski. - Przyznał jednocześnie, że pociąg, który znajdował się na jego stacji rzeczywiście został przez niego wpuszczony na ten tor, ale podał także że w tym dniu dostał informacje, że uległy uszkodzeniu urządzenia automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji właśnie o nadjeżdżających pociągach.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że z informacji L. wynika, że \"wprowadził on procedury związane z łącznością radiową w takich sytuacjach; nie wszystkie połączenia udało mu się jednak odbierać - w szczególności te połączenia idące od kolegi ze stacji Koszalin - w związku z tym ten pociąg skierował do dalszej jazdy, nie widząc, że z drugiej strony nadjeżdża inny skład\".\n\n\n\nProkuratura zdecydowała się zwolnić po przesłuchaniu obu dyżurnych, ale zastosowano wobec nich dozór policji i zawieszenie obu w czynnościach dyżurnego ruchu kolejowego do czasu wyjaśnienia sprawy.\n\n\n\nŚledczy muszą sprawdzić czy był to błąd ludzki, czy wypadek losowy spowodowany być może awarią urządzeń automatyki kolejowej – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nBezpośrednie spowodowanie katastrofy w ruchu kolejowym zgodnie z art. 174 kodeksu karnego zagrożone jest karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że niebezpieczeństwo katastrofy było realne. - Narażonych na nie było prawie 500 osób, bo tylu było pasażerów w obu pociągach, a katastrofy udało się uniknąć dzięki wzorowemu pełnieniu służby przez maszynistów, którzy prowadzili oba składy. Maszyniści dostrzegli się na tym odcinku trasy kolejowej i błyskawicznie zareagowali, włączając urządzenia bezpieczeństwa, co pozwoliło na wyhamowanie obu składów – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","ppma_authors_name":"dar","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":122223,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n- Obaj mają zarzuty tego rodzaju, że 19 sierpnia 2021 r. na odcinku kolejowym Koszalin – Nosówko (…) sprowadzili bezpośrednio niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym poprzez dopuszczenie do ruchu składów pociągu relacji Olsztyn Główny – Szczecin Główny oraz pociągu Szczecin Główny – Olsztyn Główny, tj. jadących w przeciwnych kierunkach na jednym torze kolejowym – powiedział Gąsiorowski.\n\n\n\nDyżurny ze stacji Koszalin Wojciech M. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i skorzystał z odmowy składania wyjaśnień.\n\n\n\n- Drugi z dyżurnych ze stacji Nosówko Szymon L. także nie przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu – powiedział Gąsiorowski. - Przyznał jednocześnie, że pociąg, który znajdował się na jego stacji rzeczywiście został przez niego wpuszczony na ten tor, ale podał także że w tym dniu dostał informacje, że uległy uszkodzeniu urządzenia automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji właśnie o nadjeżdżających pociągach.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że z informacji L. wynika, że \"wprowadził on procedury związane z łącznością radiową w takich sytuacjach; nie wszystkie połączenia udało mu się jednak odbierać - w szczególności te połączenia idące od kolegi ze stacji Koszalin - w związku z tym ten pociąg skierował do dalszej jazdy, nie widząc, że z drugiej strony nadjeżdża inny skład\".\n\n\n\nProkuratura zdecydowała się zwolnić po przesłuchaniu obu dyżurnych, ale zastosowano wobec nich dozór policji i zawieszenie obu w czynnościach dyżurnego ruchu kolejowego do czasu wyjaśnienia sprawy.\n\n\n\nŚledczy muszą sprawdzić czy był to błąd ludzki, czy wypadek losowy spowodowany być może awarią urządzeń automatyki kolejowej – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nBezpośrednie spowodowanie katastrofy w ruchu kolejowym zgodnie z art. 174 kodeksu karnego zagrożone jest karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że niebezpieczeństwo katastrofy było realne. - Narażonych na nie było prawie 500 osób, bo tylu było pasażerów w obu pociągach, a katastrofy udało się uniknąć dzięki wzorowemu pełnieniu służby przez maszynistów, którzy prowadzili oba składy. Maszyniści dostrzegli się na tym odcinku trasy kolejowej i błyskawicznie zareagowali, włączając urządzenia bezpieczeństwa, co pozwoliło na wyhamowanie obu składów – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","ppma_authors_name":"dar","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":122223,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nŚledczy przedstawili zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego; ze stacji Koszalin i Nosówko - powiedział we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski.\n\n\n\n- Obaj mają zarzuty tego rodzaju, że 19 sierpnia 2021 r. na odcinku kolejowym Koszalin – Nosówko (…) sprowadzili bezpośrednio niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym poprzez dopuszczenie do ruchu składów pociągu relacji Olsztyn Główny – Szczecin Główny oraz pociągu Szczecin Główny – Olsztyn Główny, tj. jadących w przeciwnych kierunkach na jednym torze kolejowym – powiedział Gąsiorowski.\n\n\n\nDyżurny ze stacji Koszalin Wojciech M. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i skorzystał z odmowy składania wyjaśnień.\n\n\n\n- Drugi z dyżurnych ze stacji Nosówko Szymon L. także nie przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu – powiedział Gąsiorowski. - Przyznał jednocześnie, że pociąg, który znajdował się na jego stacji rzeczywiście został przez niego wpuszczony na ten tor, ale podał także że w tym dniu dostał informacje, że uległy uszkodzeniu urządzenia automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji właśnie o nadjeżdżających pociągach.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że z informacji L. wynika, że \"wprowadził on procedury związane z łącznością radiową w takich sytuacjach; nie wszystkie połączenia udało mu się jednak odbierać - w szczególności te połączenia idące od kolegi ze stacji Koszalin - w związku z tym ten pociąg skierował do dalszej jazdy, nie widząc, że z drugiej strony nadjeżdża inny skład\".\n\n\n\nProkuratura zdecydowała się zwolnić po przesłuchaniu obu dyżurnych, ale zastosowano wobec nich dozór policji i zawieszenie obu w czynnościach dyżurnego ruchu kolejowego do czasu wyjaśnienia sprawy.\n\n\n\nŚledczy muszą sprawdzić czy był to błąd ludzki, czy wypadek losowy spowodowany być może awarią urządzeń automatyki kolejowej – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nBezpośrednie spowodowanie katastrofy w ruchu kolejowym zgodnie z art. 174 kodeksu karnego zagrożone jest karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że niebezpieczeństwo katastrofy było realne. - Narażonych na nie było prawie 500 osób, bo tylu było pasażerów w obu pociągach, a katastrofy udało się uniknąć dzięki wzorowemu pełnieniu służby przez maszynistów, którzy prowadzili oba składy. Maszyniści dostrzegli się na tym odcinku trasy kolejowej i błyskawicznie zareagowali, włączając urządzenia bezpieczeństwa, co pozwoliło na wyhamowanie obu składów – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","ppma_authors_name":"dar","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":122223,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nDyżurni usłyszeli zarzuty\n\n\n\nŚledczy przedstawili zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego; ze stacji Koszalin i Nosówko - powiedział we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski.\n\n\n\n- Obaj mają zarzuty tego rodzaju, że 19 sierpnia 2021 r. na odcinku kolejowym Koszalin – Nosówko (…) sprowadzili bezpośrednio niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym poprzez dopuszczenie do ruchu składów pociągu relacji Olsztyn Główny – Szczecin Główny oraz pociągu Szczecin Główny – Olsztyn Główny, tj. jadących w przeciwnych kierunkach na jednym torze kolejowym – powiedział Gąsiorowski.\n\n\n\nDyżurny ze stacji Koszalin Wojciech M. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i skorzystał z odmowy składania wyjaśnień.\n\n\n\n- Drugi z dyżurnych ze stacji Nosówko Szymon L. także nie przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu – powiedział Gąsiorowski. - Przyznał jednocześnie, że pociąg, który znajdował się na jego stacji rzeczywiście został przez niego wpuszczony na ten tor, ale podał także że w tym dniu dostał informacje, że uległy uszkodzeniu urządzenia automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji właśnie o nadjeżdżających pociągach.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że z informacji L. wynika, że \"wprowadził on procedury związane z łącznością radiową w takich sytuacjach; nie wszystkie połączenia udało mu się jednak odbierać - w szczególności te połączenia idące od kolegi ze stacji Koszalin - w związku z tym ten pociąg skierował do dalszej jazdy, nie widząc, że z drugiej strony nadjeżdża inny skład\".\n\n\n\nProkuratura zdecydowała się zwolnić po przesłuchaniu obu dyżurnych, ale zastosowano wobec nich dozór policji i zawieszenie obu w czynnościach dyżurnego ruchu kolejowego do czasu wyjaśnienia sprawy.\n\n\n\nŚledczy muszą sprawdzić czy był to błąd ludzki, czy wypadek losowy spowodowany być może awarią urządzeń automatyki kolejowej – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nBezpośrednie spowodowanie katastrofy w ruchu kolejowym zgodnie z art. 174 kodeksu karnego zagrożone jest karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że niebezpieczeństwo katastrofy było realne. - Narażonych na nie było prawie 500 osób, bo tylu było pasażerów w obu pociągach, a katastrofy udało się uniknąć dzięki wzorowemu pełnieniu służby przez maszynistów, którzy prowadzili oba składy. Maszyniści dostrzegli się na tym odcinku trasy kolejowej i błyskawicznie zareagowali, włączając urządzenia bezpieczeństwa, co pozwoliło na wyhamowanie obu składów – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","ppma_authors_name":"dar","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":122223,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nDo zdarzenia doszło w ubiegły czwartek. Dwa pociągi relacji Szczecin Główny – Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny pędziły wtedy wprost na siebie. Maszynistom obu składów udało się jednak bezpiecznie wyhamować pociągi na wysokości Dunowa: Dwa pociągi pędziły wprost na siebie. Policja zatrzymała dwóch kontrolerów ruchu kolejowego.\n\n\n\nDyżurni usłyszeli zarzuty\n\n\n\nŚledczy przedstawili zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego; ze stacji Koszalin i Nosówko - powiedział we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski.\n\n\n\n- Obaj mają zarzuty tego rodzaju, że 19 sierpnia 2021 r. na odcinku kolejowym Koszalin – Nosówko (…) sprowadzili bezpośrednio niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym poprzez dopuszczenie do ruchu składów pociągu relacji Olsztyn Główny – Szczecin Główny oraz pociągu Szczecin Główny – Olsztyn Główny, tj. jadących w przeciwnych kierunkach na jednym torze kolejowym – powiedział Gąsiorowski.\n\n\n\nDyżurny ze stacji Koszalin Wojciech M. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i skorzystał z odmowy składania wyjaśnień.\n\n\n\n- Drugi z dyżurnych ze stacji Nosówko Szymon L. także nie przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu – powiedział Gąsiorowski. - Przyznał jednocześnie, że pociąg, który znajdował się na jego stacji rzeczywiście został przez niego wpuszczony na ten tor, ale podał także że w tym dniu dostał informacje, że uległy uszkodzeniu urządzenia automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji właśnie o nadjeżdżających pociągach.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że z informacji L. wynika, że \"wprowadził on procedury związane z łącznością radiową w takich sytuacjach; nie wszystkie połączenia udało mu się jednak odbierać - w szczególności te połączenia idące od kolegi ze stacji Koszalin - w związku z tym ten pociąg skierował do dalszej jazdy, nie widząc, że z drugiej strony nadjeżdża inny skład\".\n\n\n\nProkuratura zdecydowała się zwolnić po przesłuchaniu obu dyżurnych, ale zastosowano wobec nich dozór policji i zawieszenie obu w czynnościach dyżurnego ruchu kolejowego do czasu wyjaśnienia sprawy.\n\n\n\nŚledczy muszą sprawdzić czy był to błąd ludzki, czy wypadek losowy spowodowany być może awarią urządzeń automatyki kolejowej – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nBezpośrednie spowodowanie katastrofy w ruchu kolejowym zgodnie z art. 174 kodeksu karnego zagrożone jest karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że niebezpieczeństwo katastrofy było realne. - Narażonych na nie było prawie 500 osób, bo tylu było pasażerów w obu pociągach, a katastrofy udało się uniknąć dzięki wzorowemu pełnieniu służby przez maszynistów, którzy prowadzili oba składy. Maszyniści dostrzegli się na tym odcinku trasy kolejowej i błyskawicznie zareagowali, włączając urządzenia bezpieczeństwa, co pozwoliło na wyhamowanie obu składów – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","ppma_authors_name":"dar","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":122223,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nDwóch dyżurnych ruchu kolejowego usłyszało zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy – poinformowała koszalińska prokuratura. Chodzi o dwa pociągi osobowe, które pędziły niedawno wprost na siebie na jednym torze.\n\n\n\nDo zdarzenia doszło w ubiegły czwartek. Dwa pociągi relacji Szczecin Główny – Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny pędziły wtedy wprost na siebie. Maszynistom obu składów udało się jednak bezpiecznie wyhamować pociągi na wysokości Dunowa: Dwa pociągi pędziły wprost na siebie. Policja zatrzymała dwóch kontrolerów ruchu kolejowego.\n\n\n\nDyżurni usłyszeli zarzuty\n\n\n\nŚledczy przedstawili zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego; ze stacji Koszalin i Nosówko - powiedział we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski.\n\n\n\n- Obaj mają zarzuty tego rodzaju, że 19 sierpnia 2021 r. na odcinku kolejowym Koszalin – Nosówko (…) sprowadzili bezpośrednio niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym poprzez dopuszczenie do ruchu składów pociągu relacji Olsztyn Główny – Szczecin Główny oraz pociągu Szczecin Główny – Olsztyn Główny, tj. jadących w przeciwnych kierunkach na jednym torze kolejowym – powiedział Gąsiorowski.\n\n\n\nDyżurny ze stacji Koszalin Wojciech M. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i skorzystał z odmowy składania wyjaśnień.\n\n\n\n- Drugi z dyżurnych ze stacji Nosówko Szymon L. także nie przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu – powiedział Gąsiorowski. - Przyznał jednocześnie, że pociąg, który znajdował się na jego stacji rzeczywiście został przez niego wpuszczony na ten tor, ale podał także że w tym dniu dostał informacje, że uległy uszkodzeniu urządzenia automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji właśnie o nadjeżdżających pociągach.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że z informacji L. wynika, że \"wprowadził on procedury związane z łącznością radiową w takich sytuacjach; nie wszystkie połączenia udało mu się jednak odbierać - w szczególności te połączenia idące od kolegi ze stacji Koszalin - w związku z tym ten pociąg skierował do dalszej jazdy, nie widząc, że z drugiej strony nadjeżdża inny skład\".\n\n\n\nProkuratura zdecydowała się zwolnić po przesłuchaniu obu dyżurnych, ale zastosowano wobec nich dozór policji i zawieszenie obu w czynnościach dyżurnego ruchu kolejowego do czasu wyjaśnienia sprawy.\n\n\n\nŚledczy muszą sprawdzić czy był to błąd ludzki, czy wypadek losowy spowodowany być może awarią urządzeń automatyki kolejowej – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nBezpośrednie spowodowanie katastrofy w ruchu kolejowym zgodnie z art. 174 kodeksu karnego zagrożone jest karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że niebezpieczeństwo katastrofy było realne. - Narażonych na nie było prawie 500 osób, bo tylu było pasażerów w obu pociągach, a katastrofy udało się uniknąć dzięki wzorowemu pełnieniu służby przez maszynistów, którzy prowadzili oba składy. Maszyniści dostrzegli się na tym odcinku trasy kolejowej i błyskawicznie zareagowali, włączając urządzenia bezpieczeństwa, co pozwoliło na wyhamowanie obu składów – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","ppma_authors_name":"dar","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":122223,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nŹródło: PAP","original_ttl":"Dwa pociągi jechały wprost na siebie. Dyżurni usłyszeli zarzuty","original_cnt":"\nDwóch dyżurnych ruchu kolejowego usłyszało zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy – poinformowała koszalińska prokuratura. Chodzi o dwa pociągi osobowe, które pędziły niedawno wprost na siebie na jednym torze.\n\n\n\nDo zdarzenia doszło w ubiegły czwartek. Dwa pociągi relacji Szczecin Główny – Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny pędziły wtedy wprost na siebie. Maszynistom obu składów udało się jednak bezpiecznie wyhamować pociągi na wysokości Dunowa: Dwa pociągi pędziły wprost na siebie. Policja zatrzymała dwóch kontrolerów ruchu kolejowego.\n\n\n\nDyżurni usłyszeli zarzuty\n\n\n\nŚledczy przedstawili zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego; ze stacji Koszalin i Nosówko - powiedział we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski.\n\n\n\n- Obaj mają zarzuty tego rodzaju, że 19 sierpnia 2021 r. na odcinku kolejowym Koszalin – Nosówko (…) sprowadzili bezpośrednio niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym poprzez dopuszczenie do ruchu składów pociągu relacji Olsztyn Główny – Szczecin Główny oraz pociągu Szczecin Główny – Olsztyn Główny, tj. jadących w przeciwnych kierunkach na jednym torze kolejowym – powiedział Gąsiorowski.\n\n\n\nDyżurny ze stacji Koszalin Wojciech M. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i skorzystał z odmowy składania wyjaśnień.\n\n\n\n- Drugi z dyżurnych ze stacji Nosówko Szymon L. także nie przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu – powiedział Gąsiorowski. - Przyznał jednocześnie, że pociąg, który znajdował się na jego stacji rzeczywiście został przez niego wpuszczony na ten tor, ale podał także że w tym dniu dostał informacje, że uległy uszkodzeniu urządzenia automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji właśnie o nadjeżdżających pociągach.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że z informacji L. wynika, że \"wprowadził on procedury związane z łącznością radiową w takich sytuacjach; nie wszystkie połączenia udało mu się jednak odbierać - w szczególności te połączenia idące od kolegi ze stacji Koszalin - w związku z tym ten pociąg skierował do dalszej jazdy, nie widząc, że z drugiej strony nadjeżdża inny skład\".\n\n\n\nProkuratura zdecydowała się zwolnić po przesłuchaniu obu dyżurnych, ale zastosowano wobec nich dozór policji i zawieszenie obu w czynnościach dyżurnego ruchu kolejowego do czasu wyjaśnienia sprawy.\n\n\n\nŚledczy muszą sprawdzić czy był to błąd ludzki, czy wypadek losowy spowodowany być może awarią urządzeń automatyki kolejowej – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nBezpośrednie spowodowanie katastrofy w ruchu kolejowym zgodnie z art. 174 kodeksu karnego zagrożone jest karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że niebezpieczeństwo katastrofy było realne. - Narażonych na nie było prawie 500 osób, bo tylu było pasażerów w obu pociągach, a katastrofy udało się uniknąć dzięki wzorowemu pełnieniu służby przez maszynistów, którzy prowadzili oba składy. Maszyniści dostrzegli się na tym odcinku trasy kolejowej i błyskawicznie zareagowali, włączając urządzenia bezpieczeństwa, co pozwoliło na wyhamowanie obu składów – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","ppma_authors_name":"dar","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":122223,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nZdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych. \n\nŹródło: PAP","original_ttl":"Dwa pociągi jechały wprost na siebie. Dyżurni usłyszeli zarzuty","original_cnt":"\nDwóch dyżurnych ruchu kolejowego usłyszało zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy – poinformowała koszalińska prokuratura. Chodzi o dwa pociągi osobowe, które pędziły niedawno wprost na siebie na jednym torze.\n\n\n\nDo zdarzenia doszło w ubiegły czwartek. Dwa pociągi relacji Szczecin Główny – Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny pędziły wtedy wprost na siebie. Maszynistom obu składów udało się jednak bezpiecznie wyhamować pociągi na wysokości Dunowa: Dwa pociągi pędziły wprost na siebie. Policja zatrzymała dwóch kontrolerów ruchu kolejowego.\n\n\n\nDyżurni usłyszeli zarzuty\n\n\n\nŚledczy przedstawili zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego; ze stacji Koszalin i Nosówko - powiedział we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski.\n\n\n\n- Obaj mają zarzuty tego rodzaju, że 19 sierpnia 2021 r. na odcinku kolejowym Koszalin – Nosówko (…) sprowadzili bezpośrednio niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym poprzez dopuszczenie do ruchu składów pociągu relacji Olsztyn Główny – Szczecin Główny oraz pociągu Szczecin Główny – Olsztyn Główny, tj. jadących w przeciwnych kierunkach na jednym torze kolejowym – powiedział Gąsiorowski.\n\n\n\nDyżurny ze stacji Koszalin Wojciech M. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i skorzystał z odmowy składania wyjaśnień.\n\n\n\n- Drugi z dyżurnych ze stacji Nosówko Szymon L. także nie przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu – powiedział Gąsiorowski. - Przyznał jednocześnie, że pociąg, który znajdował się na jego stacji rzeczywiście został przez niego wpuszczony na ten tor, ale podał także że w tym dniu dostał informacje, że uległy uszkodzeniu urządzenia automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji właśnie o nadjeżdżających pociągach.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że z informacji L. wynika, że \"wprowadził on procedury związane z łącznością radiową w takich sytuacjach; nie wszystkie połączenia udało mu się jednak odbierać - w szczególności te połączenia idące od kolegi ze stacji Koszalin - w związku z tym ten pociąg skierował do dalszej jazdy, nie widząc, że z drugiej strony nadjeżdża inny skład\".\n\n\n\nProkuratura zdecydowała się zwolnić po przesłuchaniu obu dyżurnych, ale zastosowano wobec nich dozór policji i zawieszenie obu w czynnościach dyżurnego ruchu kolejowego do czasu wyjaśnienia sprawy.\n\n\n\nŚledczy muszą sprawdzić czy był to błąd ludzki, czy wypadek losowy spowodowany być może awarią urządzeń automatyki kolejowej – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nBezpośrednie spowodowanie katastrofy w ruchu kolejowym zgodnie z art. 174 kodeksu karnego zagrożone jest karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że niebezpieczeństwo katastrofy było realne. - Narażonych na nie było prawie 500 osób, bo tylu było pasażerów w obu pociągach, a katastrofy udało się uniknąć dzięki wzorowemu pełnieniu służby przez maszynistów, którzy prowadzili oba składy. Maszyniści dostrzegli się na tym odcinku trasy kolejowej i błyskawicznie zareagowali, włączając urządzenia bezpieczeństwa, co pozwoliło na wyhamowanie obu składów – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","ppma_authors_name":"dar","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":122223,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nJeden z dyżurnych, ze stacji Koszalin, odmówił składania wyjaśnień, natomiast drugi, ze stacji Nosówko, przyznał, że pociąg, który znajdował się u niego na stacji, rzeczywiście został przez niego wpuszczony na tor, ale podał, że dostał informacje o uszkodzeniu urządzeń automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji o nadjeżdżających pociągach. \n\nZdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych. \n\nŹródło: PAP","original_ttl":"Dwa pociągi jechały wprost na siebie. Dyżurni usłyszeli zarzuty","original_cnt":"\nDwóch dyżurnych ruchu kolejowego usłyszało zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy – poinformowała koszalińska prokuratura. Chodzi o dwa pociągi osobowe, które pędziły niedawno wprost na siebie na jednym torze.\n\n\n\nDo zdarzenia doszło w ubiegły czwartek. Dwa pociągi relacji Szczecin Główny – Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny pędziły wtedy wprost na siebie. Maszynistom obu składów udało się jednak bezpiecznie wyhamować pociągi na wysokości Dunowa: Dwa pociągi pędziły wprost na siebie. Policja zatrzymała dwóch kontrolerów ruchu kolejowego.\n\n\n\nDyżurni usłyszeli zarzuty\n\n\n\nŚledczy przedstawili zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego; ze stacji Koszalin i Nosówko - powiedział we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski.\n\n\n\n- Obaj mają zarzuty tego rodzaju, że 19 sierpnia 2021 r. na odcinku kolejowym Koszalin – Nosówko (…) sprowadzili bezpośrednio niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym poprzez dopuszczenie do ruchu składów pociągu relacji Olsztyn Główny – Szczecin Główny oraz pociągu Szczecin Główny – Olsztyn Główny, tj. jadących w przeciwnych kierunkach na jednym torze kolejowym – powiedział Gąsiorowski.\n\n\n\nDyżurny ze stacji Koszalin Wojciech M. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i skorzystał z odmowy składania wyjaśnień.\n\n\n\n- Drugi z dyżurnych ze stacji Nosówko Szymon L. także nie przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu – powiedział Gąsiorowski. - Przyznał jednocześnie, że pociąg, który znajdował się na jego stacji rzeczywiście został przez niego wpuszczony na ten tor, ale podał także że w tym dniu dostał informacje, że uległy uszkodzeniu urządzenia automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji właśnie o nadjeżdżających pociągach.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że z informacji L. wynika, że \"wprowadził on procedury związane z łącznością radiową w takich sytuacjach; nie wszystkie połączenia udało mu się jednak odbierać - w szczególności te połączenia idące od kolegi ze stacji Koszalin - w związku z tym ten pociąg skierował do dalszej jazdy, nie widząc, że z drugiej strony nadjeżdża inny skład\".\n\n\n\nProkuratura zdecydowała się zwolnić po przesłuchaniu obu dyżurnych, ale zastosowano wobec nich dozór policji i zawieszenie obu w czynnościach dyżurnego ruchu kolejowego do czasu wyjaśnienia sprawy.\n\n\n\nŚledczy muszą sprawdzić czy był to błąd ludzki, czy wypadek losowy spowodowany być może awarią urządzeń automatyki kolejowej – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nBezpośrednie spowodowanie katastrofy w ruchu kolejowym zgodnie z art. 174 kodeksu karnego zagrożone jest karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że niebezpieczeństwo katastrofy było realne. - Narażonych na nie było prawie 500 osób, bo tylu było pasażerów w obu pociągach, a katastrofy udało się uniknąć dzięki wzorowemu pełnieniu służby przez maszynistów, którzy prowadzili oba składy. Maszyniści dostrzegli się na tym odcinku trasy kolejowej i błyskawicznie zareagowali, włączając urządzenia bezpieczeństwa, co pozwoliło na wyhamowanie obu składów – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","ppma_authors_name":"dar","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":122223,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nPrawie 500 pasażerów podróżowało w dwóch pociągach relacji Szczecin Główny - Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny. Mimo że dyżurnym udało się uniknąć katastrofy dzięki szybkiej reakcji maszynistów, obaj usłyszeli zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym. \n\n\n\nJeden z dyżurnych, ze stacji Koszalin, odmówił składania wyjaśnień, natomiast drugi, ze stacji Nosówko, przyznał, że pociąg, który znajdował się u niego na stacji, rzeczywiście został przez niego wpuszczony na tor, ale podał, że dostał informacje o uszkodzeniu urządzeń automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji o nadjeżdżających pociągach. \n\nZdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych. \n\nŹródło: PAP","original_ttl":"Dwa pociągi jechały wprost na siebie. Dyżurni usłyszeli zarzuty","original_cnt":"\nDwóch dyżurnych ruchu kolejowego usłyszało zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy – poinformowała koszalińska prokuratura. Chodzi o dwa pociągi osobowe, które pędziły niedawno wprost na siebie na jednym torze.\n\n\n\nDo zdarzenia doszło w ubiegły czwartek. Dwa pociągi relacji Szczecin Główny – Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny pędziły wtedy wprost na siebie. Maszynistom obu składów udało się jednak bezpiecznie wyhamować pociągi na wysokości Dunowa: Dwa pociągi pędziły wprost na siebie. Policja zatrzymała dwóch kontrolerów ruchu kolejowego.\n\n\n\nDyżurni usłyszeli zarzuty\n\n\n\nŚledczy przedstawili zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego; ze stacji Koszalin i Nosówko - powiedział we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski.\n\n\n\n- Obaj mają zarzuty tego rodzaju, że 19 sierpnia 2021 r. na odcinku kolejowym Koszalin – Nosówko (…) sprowadzili bezpośrednio niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym poprzez dopuszczenie do ruchu składów pociągu relacji Olsztyn Główny – Szczecin Główny oraz pociągu Szczecin Główny – Olsztyn Główny, tj. jadących w przeciwnych kierunkach na jednym torze kolejowym – powiedział Gąsiorowski.\n\n\n\nDyżurny ze stacji Koszalin Wojciech M. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i skorzystał z odmowy składania wyjaśnień.\n\n\n\n- Drugi z dyżurnych ze stacji Nosówko Szymon L. także nie przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu – powiedział Gąsiorowski. - Przyznał jednocześnie, że pociąg, który znajdował się na jego stacji rzeczywiście został przez niego wpuszczony na ten tor, ale podał także że w tym dniu dostał informacje, że uległy uszkodzeniu urządzenia automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji właśnie o nadjeżdżających pociągach.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że z informacji L. wynika, że \"wprowadził on procedury związane z łącznością radiową w takich sytuacjach; nie wszystkie połączenia udało mu się jednak odbierać - w szczególności te połączenia idące od kolegi ze stacji Koszalin - w związku z tym ten pociąg skierował do dalszej jazdy, nie widząc, że z drugiej strony nadjeżdża inny skład\".\n\n\n\nProkuratura zdecydowała się zwolnić po przesłuchaniu obu dyżurnych, ale zastosowano wobec nich dozór policji i zawieszenie obu w czynnościach dyżurnego ruchu kolejowego do czasu wyjaśnienia sprawy.\n\n\n\nŚledczy muszą sprawdzić czy był to błąd ludzki, czy wypadek losowy spowodowany być może awarią urządzeń automatyki kolejowej – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nBezpośrednie spowodowanie katastrofy w ruchu kolejowym zgodnie z art. 174 kodeksu karnego zagrożone jest karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że niebezpieczeństwo katastrofy było realne. - Narażonych na nie było prawie 500 osób, bo tylu było pasażerów w obu pociągach, a katastrofy udało się uniknąć dzięki wzorowemu pełnieniu służby przez maszynistów, którzy prowadzili oba składy. Maszyniści dostrzegli się na tym odcinku trasy kolejowej i błyskawicznie zareagowali, włączając urządzenia bezpieczeństwa, co pozwoliło na wyhamowanie obu składów – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","ppma_authors_name":"dar","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":122223,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nProkuratura postawiła zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego, którzy doprowadzili do zderzenia dwóch pociągów osobowych na jednym torze. Zdarzenie miało miejsce w czwartek na trasie między Koszalinem a Nosówkiem. Dyżurni zostali zawieszeni w czynnościach i mają dozór policji, a prokuratura sprawdza, czy był to błąd ludzki, czy wypadek spowodowany awarią urządzeń automatyki kolejowej. \n\n\n\nPrawie 500 pasażerów podróżowało w dwóch pociągach relacji Szczecin Główny - Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny. Mimo że dyżurnym udało się uniknąć katastrofy dzięki szybkiej reakcji maszynistów, obaj usłyszeli zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym. \n\n\n\nJeden z dyżurnych, ze stacji Koszalin, odmówił składania wyjaśnień, natomiast drugi, ze stacji Nosówko, przyznał, że pociąg, który znajdował się u niego na stacji, rzeczywiście został przez niego wpuszczony na tor, ale podał, że dostał informacje o uszkodzeniu urządzeń automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji o nadjeżdżających pociągach. \n\nZdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych. \n\nŹródło: PAP","original_ttl":"Dwa pociągi jechały wprost na siebie. Dyżurni usłyszeli zarzuty","original_cnt":"\nDwóch dyżurnych ruchu kolejowego usłyszało zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy – poinformowała koszalińska prokuratura. Chodzi o dwa pociągi osobowe, które pędziły niedawno wprost na siebie na jednym torze.\n\n\n\nDo zdarzenia doszło w ubiegły czwartek. Dwa pociągi relacji Szczecin Główny – Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny pędziły wtedy wprost na siebie. Maszynistom obu składów udało się jednak bezpiecznie wyhamować pociągi na wysokości Dunowa: Dwa pociągi pędziły wprost na siebie. Policja zatrzymała dwóch kontrolerów ruchu kolejowego.\n\n\n\nDyżurni usłyszeli zarzuty\n\n\n\nŚledczy przedstawili zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego; ze stacji Koszalin i Nosówko - powiedział we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski.\n\n\n\n- Obaj mają zarzuty tego rodzaju, że 19 sierpnia 2021 r. na odcinku kolejowym Koszalin – Nosówko (…) sprowadzili bezpośrednio niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym poprzez dopuszczenie do ruchu składów pociągu relacji Olsztyn Główny – Szczecin Główny oraz pociągu Szczecin Główny – Olsztyn Główny, tj. jadących w przeciwnych kierunkach na jednym torze kolejowym – powiedział Gąsiorowski.\n\n\n\nDyżurny ze stacji Koszalin Wojciech M. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i skorzystał z odmowy składania wyjaśnień.\n\n\n\n- Drugi z dyżurnych ze stacji Nosówko Szymon L. także nie przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu – powiedział Gąsiorowski. - Przyznał jednocześnie, że pociąg, który znajdował się na jego stacji rzeczywiście został przez niego wpuszczony na ten tor, ale podał także że w tym dniu dostał informacje, że uległy uszkodzeniu urządzenia automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji właśnie o nadjeżdżających pociągach.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że z informacji L. wynika, że \"wprowadził on procedury związane z łącznością radiową w takich sytuacjach; nie wszystkie połączenia udało mu się jednak odbierać - w szczególności te połączenia idące od kolegi ze stacji Koszalin - w związku z tym ten pociąg skierował do dalszej jazdy, nie widząc, że z drugiej strony nadjeżdża inny skład\".\n\n\n\nProkuratura zdecydowała się zwolnić po przesłuchaniu obu dyżurnych, ale zastosowano wobec nich dozór policji i zawieszenie obu w czynnościach dyżurnego ruchu kolejowego do czasu wyjaśnienia sprawy.\n\n\n\nŚledczy muszą sprawdzić czy był to błąd ludzki, czy wypadek losowy spowodowany być może awarią urządzeń automatyki kolejowej – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nBezpośrednie spowodowanie katastrofy w ruchu kolejowym zgodnie z art. 174 kodeksu karnego zagrożone jest karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że niebezpieczeństwo katastrofy było realne. - Narażonych na nie było prawie 500 osób, bo tylu było pasażerów w obu pociągach, a katastrofy udało się uniknąć dzięki wzorowemu pełnieniu służby przez maszynistów, którzy prowadzili oba składy. Maszyniści dostrzegli się na tym odcinku trasy kolejowej i błyskawicznie zareagowali, włączając urządzenia bezpieczeństwa, co pozwoliło na wyhamowanie obu składów – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","ppma_authors_name":"dar","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":122223,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nŹródło: PAP","spintaxed_cnt2":" \n\nProkuratura postawiła zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego, którzy doprowadzili do zderzenia dwóch pociągów osobowych na jednym torze. Zdarzenie miało miejsce w czwartek na trasie między Koszalinem a Nosówkiem. Dyżurni zostali zawieszeni w czynnościach i mają dozór policji, a prokuratura sprawdza, czy był to błąd ludzki, czy wypadek spowodowany awarią urządzeń automatyki kolejowej. \n\n\n\nPrawie 500 pasażerów podróżowało w dwóch pociągach relacji Szczecin Główny - Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny. Mimo że dyżurnym udało się uniknąć katastrofy dzięki szybkiej reakcji maszynistów, obaj usłyszeli zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym. \n\n\n\nJeden z dyżurnych, ze stacji Koszalin, odmówił składania wyjaśnień, natomiast drugi, ze stacji Nosówko, przyznał, że pociąg, który znajdował się u niego na stacji, rzeczywiście został przez niego wpuszczony na tor, ale podał, że dostał informacje o uszkodzeniu urządzeń automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji o nadjeżdżających pociągach. \n\nZdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych. \n\nŹródło: PAP","original_ttl":"Dwa pociągi jechały wprost na siebie. Dyżurni usłyszeli zarzuty","original_cnt":"\nDwóch dyżurnych ruchu kolejowego usłyszało zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy – poinformowała koszalińska prokuratura. Chodzi o dwa pociągi osobowe, które pędziły niedawno wprost na siebie na jednym torze.\n\n\n\nDo zdarzenia doszło w ubiegły czwartek. Dwa pociągi relacji Szczecin Główny – Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny pędziły wtedy wprost na siebie. Maszynistom obu składów udało się jednak bezpiecznie wyhamować pociągi na wysokości Dunowa: Dwa pociągi pędziły wprost na siebie. Policja zatrzymała dwóch kontrolerów ruchu kolejowego.\n\n\n\nDyżurni usłyszeli zarzuty\n\n\n\nŚledczy przedstawili zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego; ze stacji Koszalin i Nosówko - powiedział we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski.\n\n\n\n- Obaj mają zarzuty tego rodzaju, że 19 sierpnia 2021 r. na odcinku kolejowym Koszalin – Nosówko (…) sprowadzili bezpośrednio niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym poprzez dopuszczenie do ruchu składów pociągu relacji Olsztyn Główny – Szczecin Główny oraz pociągu Szczecin Główny – Olsztyn Główny, tj. jadących w przeciwnych kierunkach na jednym torze kolejowym – powiedział Gąsiorowski.\n\n\n\nDyżurny ze stacji Koszalin Wojciech M. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i skorzystał z odmowy składania wyjaśnień.\n\n\n\n- Drugi z dyżurnych ze stacji Nosówko Szymon L. także nie przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu – powiedział Gąsiorowski. - Przyznał jednocześnie, że pociąg, który znajdował się na jego stacji rzeczywiście został przez niego wpuszczony na ten tor, ale podał także że w tym dniu dostał informacje, że uległy uszkodzeniu urządzenia automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji właśnie o nadjeżdżających pociągach.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że z informacji L. wynika, że \"wprowadził on procedury związane z łącznością radiową w takich sytuacjach; nie wszystkie połączenia udało mu się jednak odbierać - w szczególności te połączenia idące od kolegi ze stacji Koszalin - w związku z tym ten pociąg skierował do dalszej jazdy, nie widząc, że z drugiej strony nadjeżdża inny skład\".\n\n\n\nProkuratura zdecydowała się zwolnić po przesłuchaniu obu dyżurnych, ale zastosowano wobec nich dozór policji i zawieszenie obu w czynnościach dyżurnego ruchu kolejowego do czasu wyjaśnienia sprawy.\n\n\n\nŚledczy muszą sprawdzić czy był to błąd ludzki, czy wypadek losowy spowodowany być może awarią urządzeń automatyki kolejowej – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nBezpośrednie spowodowanie katastrofy w ruchu kolejowym zgodnie z art. 174 kodeksu karnego zagrożone jest karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że niebezpieczeństwo katastrofy było realne. - Narażonych na nie było prawie 500 osób, bo tylu było pasażerów w obu pociągach, a katastrofy udało się uniknąć dzięki wzorowemu pełnieniu służby przez maszynistów, którzy prowadzili oba składy. Maszyniści dostrzegli się na tym odcinku trasy kolejowej i błyskawicznie zareagowali, włączając urządzenia bezpieczeństwa, co pozwoliło na wyhamowanie obu składów – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","ppma_authors_name":"dar","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":122223,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nZdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych. \n\nŹródło: PAP","spintaxed_cnt2":" \n\nProkuratura postawiła zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego, którzy doprowadzili do zderzenia dwóch pociągów osobowych na jednym torze. Zdarzenie miało miejsce w czwartek na trasie między Koszalinem a Nosówkiem. Dyżurni zostali zawieszeni w czynnościach i mają dozór policji, a prokuratura sprawdza, czy był to błąd ludzki, czy wypadek spowodowany awarią urządzeń automatyki kolejowej. \n\n\n\nPrawie 500 pasażerów podróżowało w dwóch pociągach relacji Szczecin Główny - Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny. Mimo że dyżurnym udało się uniknąć katastrofy dzięki szybkiej reakcji maszynistów, obaj usłyszeli zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym. \n\n\n\nJeden z dyżurnych, ze stacji Koszalin, odmówił składania wyjaśnień, natomiast drugi, ze stacji Nosówko, przyznał, że pociąg, który znajdował się u niego na stacji, rzeczywiście został przez niego wpuszczony na tor, ale podał, że dostał informacje o uszkodzeniu urządzeń automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji o nadjeżdżających pociągach. \n\nZdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych. \n\nŹródło: PAP","original_ttl":"Dwa pociągi jechały wprost na siebie. Dyżurni usłyszeli zarzuty","original_cnt":"\nDwóch dyżurnych ruchu kolejowego usłyszało zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy – poinformowała koszalińska prokuratura. Chodzi o dwa pociągi osobowe, które pędziły niedawno wprost na siebie na jednym torze.\n\n\n\nDo zdarzenia doszło w ubiegły czwartek. Dwa pociągi relacji Szczecin Główny – Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny pędziły wtedy wprost na siebie. Maszynistom obu składów udało się jednak bezpiecznie wyhamować pociągi na wysokości Dunowa: Dwa pociągi pędziły wprost na siebie. Policja zatrzymała dwóch kontrolerów ruchu kolejowego.\n\n\n\nDyżurni usłyszeli zarzuty\n\n\n\nŚledczy przedstawili zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego; ze stacji Koszalin i Nosówko - powiedział we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski.\n\n\n\n- Obaj mają zarzuty tego rodzaju, że 19 sierpnia 2021 r. na odcinku kolejowym Koszalin – Nosówko (…) sprowadzili bezpośrednio niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym poprzez dopuszczenie do ruchu składów pociągu relacji Olsztyn Główny – Szczecin Główny oraz pociągu Szczecin Główny – Olsztyn Główny, tj. jadących w przeciwnych kierunkach na jednym torze kolejowym – powiedział Gąsiorowski.\n\n\n\nDyżurny ze stacji Koszalin Wojciech M. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i skorzystał z odmowy składania wyjaśnień.\n\n\n\n- Drugi z dyżurnych ze stacji Nosówko Szymon L. także nie przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu – powiedział Gąsiorowski. - Przyznał jednocześnie, że pociąg, który znajdował się na jego stacji rzeczywiście został przez niego wpuszczony na ten tor, ale podał także że w tym dniu dostał informacje, że uległy uszkodzeniu urządzenia automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji właśnie o nadjeżdżających pociągach.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że z informacji L. wynika, że \"wprowadził on procedury związane z łącznością radiową w takich sytuacjach; nie wszystkie połączenia udało mu się jednak odbierać - w szczególności te połączenia idące od kolegi ze stacji Koszalin - w związku z tym ten pociąg skierował do dalszej jazdy, nie widząc, że z drugiej strony nadjeżdża inny skład\".\n\n\n\nProkuratura zdecydowała się zwolnić po przesłuchaniu obu dyżurnych, ale zastosowano wobec nich dozór policji i zawieszenie obu w czynnościach dyżurnego ruchu kolejowego do czasu wyjaśnienia sprawy.\n\n\n\nŚledczy muszą sprawdzić czy był to błąd ludzki, czy wypadek losowy spowodowany być może awarią urządzeń automatyki kolejowej – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nBezpośrednie spowodowanie katastrofy w ruchu kolejowym zgodnie z art. 174 kodeksu karnego zagrożone jest karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że niebezpieczeństwo katastrofy było realne. - Narażonych na nie było prawie 500 osób, bo tylu było pasażerów w obu pociągach, a katastrofy udało się uniknąć dzięki wzorowemu pełnieniu służby przez maszynistów, którzy prowadzili oba składy. Maszyniści dostrzegli się na tym odcinku trasy kolejowej i błyskawicznie zareagowali, włączając urządzenia bezpieczeństwa, co pozwoliło na wyhamowanie obu składów – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","ppma_authors_name":"dar","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":122223,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nJeden z dyżurnych, ze stacji Koszalin, odmówił składania wyjaśnień, natomiast drugi, ze stacji Nosówko, przyznał, że pociąg, który znajdował się u niego na stacji, rzeczywiście został przez niego wpuszczony na tor, ale podał, że dostał informacje o uszkodzeniu urządzeń automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji o nadjeżdżających pociągach. \n\nZdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych. \n\nŹródło: PAP","spintaxed_cnt2":" \n\nProkuratura postawiła zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego, którzy doprowadzili do zderzenia dwóch pociągów osobowych na jednym torze. Zdarzenie miało miejsce w czwartek na trasie między Koszalinem a Nosówkiem. Dyżurni zostali zawieszeni w czynnościach i mają dozór policji, a prokuratura sprawdza, czy był to błąd ludzki, czy wypadek spowodowany awarią urządzeń automatyki kolejowej. \n\n\n\nPrawie 500 pasażerów podróżowało w dwóch pociągach relacji Szczecin Główny - Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny. Mimo że dyżurnym udało się uniknąć katastrofy dzięki szybkiej reakcji maszynistów, obaj usłyszeli zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym. \n\n\n\nJeden z dyżurnych, ze stacji Koszalin, odmówił składania wyjaśnień, natomiast drugi, ze stacji Nosówko, przyznał, że pociąg, który znajdował się u niego na stacji, rzeczywiście został przez niego wpuszczony na tor, ale podał, że dostał informacje o uszkodzeniu urządzeń automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji o nadjeżdżających pociągach. \n\nZdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych. \n\nŹródło: PAP","original_ttl":"Dwa pociągi jechały wprost na siebie. Dyżurni usłyszeli zarzuty","original_cnt":"\nDwóch dyżurnych ruchu kolejowego usłyszało zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy – poinformowała koszalińska prokuratura. Chodzi o dwa pociągi osobowe, które pędziły niedawno wprost na siebie na jednym torze.\n\n\n\nDo zdarzenia doszło w ubiegły czwartek. Dwa pociągi relacji Szczecin Główny – Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny pędziły wtedy wprost na siebie. Maszynistom obu składów udało się jednak bezpiecznie wyhamować pociągi na wysokości Dunowa: Dwa pociągi pędziły wprost na siebie. Policja zatrzymała dwóch kontrolerów ruchu kolejowego.\n\n\n\nDyżurni usłyszeli zarzuty\n\n\n\nŚledczy przedstawili zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego; ze stacji Koszalin i Nosówko - powiedział we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski.\n\n\n\n- Obaj mają zarzuty tego rodzaju, że 19 sierpnia 2021 r. na odcinku kolejowym Koszalin – Nosówko (…) sprowadzili bezpośrednio niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym poprzez dopuszczenie do ruchu składów pociągu relacji Olsztyn Główny – Szczecin Główny oraz pociągu Szczecin Główny – Olsztyn Główny, tj. jadących w przeciwnych kierunkach na jednym torze kolejowym – powiedział Gąsiorowski.\n\n\n\nDyżurny ze stacji Koszalin Wojciech M. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i skorzystał z odmowy składania wyjaśnień.\n\n\n\n- Drugi z dyżurnych ze stacji Nosówko Szymon L. także nie przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu – powiedział Gąsiorowski. - Przyznał jednocześnie, że pociąg, który znajdował się na jego stacji rzeczywiście został przez niego wpuszczony na ten tor, ale podał także że w tym dniu dostał informacje, że uległy uszkodzeniu urządzenia automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji właśnie o nadjeżdżających pociągach.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że z informacji L. wynika, że \"wprowadził on procedury związane z łącznością radiową w takich sytuacjach; nie wszystkie połączenia udało mu się jednak odbierać - w szczególności te połączenia idące od kolegi ze stacji Koszalin - w związku z tym ten pociąg skierował do dalszej jazdy, nie widząc, że z drugiej strony nadjeżdża inny skład\".\n\n\n\nProkuratura zdecydowała się zwolnić po przesłuchaniu obu dyżurnych, ale zastosowano wobec nich dozór policji i zawieszenie obu w czynnościach dyżurnego ruchu kolejowego do czasu wyjaśnienia sprawy.\n\n\n\nŚledczy muszą sprawdzić czy był to błąd ludzki, czy wypadek losowy spowodowany być może awarią urządzeń automatyki kolejowej – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nBezpośrednie spowodowanie katastrofy w ruchu kolejowym zgodnie z art. 174 kodeksu karnego zagrożone jest karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że niebezpieczeństwo katastrofy było realne. - Narażonych na nie było prawie 500 osób, bo tylu było pasażerów w obu pociągach, a katastrofy udało się uniknąć dzięki wzorowemu pełnieniu służby przez maszynistów, którzy prowadzili oba składy. Maszyniści dostrzegli się na tym odcinku trasy kolejowej i błyskawicznie zareagowali, włączając urządzenia bezpieczeństwa, co pozwoliło na wyhamowanie obu składów – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","ppma_authors_name":"dar","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":122223,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nPrawie 500 pasażerów podróżowało w dwóch pociągach relacji Szczecin Główny - Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny. Mimo że dyżurnym udało się uniknąć katastrofy dzięki szybkiej reakcji maszynistów, obaj usłyszeli zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym. \n\n\n\nJeden z dyżurnych, ze stacji Koszalin, odmówił składania wyjaśnień, natomiast drugi, ze stacji Nosówko, przyznał, że pociąg, który znajdował się u niego na stacji, rzeczywiście został przez niego wpuszczony na tor, ale podał, że dostał informacje o uszkodzeniu urządzeń automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji o nadjeżdżających pociągach. \n\nZdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych. \n\nŹródło: PAP","spintaxed_cnt2":" \n\nProkuratura postawiła zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego, którzy doprowadzili do zderzenia dwóch pociągów osobowych na jednym torze. Zdarzenie miało miejsce w czwartek na trasie między Koszalinem a Nosówkiem. Dyżurni zostali zawieszeni w czynnościach i mają dozór policji, a prokuratura sprawdza, czy był to błąd ludzki, czy wypadek spowodowany awarią urządzeń automatyki kolejowej. \n\n\n\nPrawie 500 pasażerów podróżowało w dwóch pociągach relacji Szczecin Główny - Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny. Mimo że dyżurnym udało się uniknąć katastrofy dzięki szybkiej reakcji maszynistów, obaj usłyszeli zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym. \n\n\n\nJeden z dyżurnych, ze stacji Koszalin, odmówił składania wyjaśnień, natomiast drugi, ze stacji Nosówko, przyznał, że pociąg, który znajdował się u niego na stacji, rzeczywiście został przez niego wpuszczony na tor, ale podał, że dostał informacje o uszkodzeniu urządzeń automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji o nadjeżdżających pociągach. \n\nZdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych. \n\nŹródło: PAP","original_ttl":"Dwa pociągi jechały wprost na siebie. Dyżurni usłyszeli zarzuty","original_cnt":"\nDwóch dyżurnych ruchu kolejowego usłyszało zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy – poinformowała koszalińska prokuratura. Chodzi o dwa pociągi osobowe, które pędziły niedawno wprost na siebie na jednym torze.\n\n\n\nDo zdarzenia doszło w ubiegły czwartek. Dwa pociągi relacji Szczecin Główny – Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny pędziły wtedy wprost na siebie. Maszynistom obu składów udało się jednak bezpiecznie wyhamować pociągi na wysokości Dunowa: Dwa pociągi pędziły wprost na siebie. Policja zatrzymała dwóch kontrolerów ruchu kolejowego.\n\n\n\nDyżurni usłyszeli zarzuty\n\n\n\nŚledczy przedstawili zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego; ze stacji Koszalin i Nosówko - powiedział we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski.\n\n\n\n- Obaj mają zarzuty tego rodzaju, że 19 sierpnia 2021 r. na odcinku kolejowym Koszalin – Nosówko (…) sprowadzili bezpośrednio niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym poprzez dopuszczenie do ruchu składów pociągu relacji Olsztyn Główny – Szczecin Główny oraz pociągu Szczecin Główny – Olsztyn Główny, tj. jadących w przeciwnych kierunkach na jednym torze kolejowym – powiedział Gąsiorowski.\n\n\n\nDyżurny ze stacji Koszalin Wojciech M. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i skorzystał z odmowy składania wyjaśnień.\n\n\n\n- Drugi z dyżurnych ze stacji Nosówko Szymon L. także nie przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu – powiedział Gąsiorowski. - Przyznał jednocześnie, że pociąg, który znajdował się na jego stacji rzeczywiście został przez niego wpuszczony na ten tor, ale podał także że w tym dniu dostał informacje, że uległy uszkodzeniu urządzenia automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji właśnie o nadjeżdżających pociągach.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że z informacji L. wynika, że \"wprowadził on procedury związane z łącznością radiową w takich sytuacjach; nie wszystkie połączenia udało mu się jednak odbierać - w szczególności te połączenia idące od kolegi ze stacji Koszalin - w związku z tym ten pociąg skierował do dalszej jazdy, nie widząc, że z drugiej strony nadjeżdża inny skład\".\n\n\n\nProkuratura zdecydowała się zwolnić po przesłuchaniu obu dyżurnych, ale zastosowano wobec nich dozór policji i zawieszenie obu w czynnościach dyżurnego ruchu kolejowego do czasu wyjaśnienia sprawy.\n\n\n\nŚledczy muszą sprawdzić czy był to błąd ludzki, czy wypadek losowy spowodowany być może awarią urządzeń automatyki kolejowej – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nBezpośrednie spowodowanie katastrofy w ruchu kolejowym zgodnie z art. 174 kodeksu karnego zagrożone jest karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że niebezpieczeństwo katastrofy było realne. - Narażonych na nie było prawie 500 osób, bo tylu było pasażerów w obu pociągach, a katastrofy udało się uniknąć dzięki wzorowemu pełnieniu służby przez maszynistów, którzy prowadzili oba składy. Maszyniści dostrzegli się na tym odcinku trasy kolejowej i błyskawicznie zareagowali, włączając urządzenia bezpieczeństwa, co pozwoliło na wyhamowanie obu składów – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","ppma_authors_name":"dar","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":122223,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nProkuratura postawiła zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego, którzy doprowadzili do zderzenia dwóch pociągów osobowych na jednym torze. Zdarzenie miało miejsce w czwartek na trasie między Koszalinem a Nosówkiem. Dyżurni zostali zawieszeni w czynnościach i mają dozór policji, a prokuratura sprawdza, czy był to błąd ludzki, czy wypadek spowodowany awarią urządzeń automatyki kolejowej. \n\n\n\nPrawie 500 pasażerów podróżowało w dwóch pociągach relacji Szczecin Główny - Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny. Mimo że dyżurnym udało się uniknąć katastrofy dzięki szybkiej reakcji maszynistów, obaj usłyszeli zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym. \n\n\n\nJeden z dyżurnych, ze stacji Koszalin, odmówił składania wyjaśnień, natomiast drugi, ze stacji Nosówko, przyznał, że pociąg, który znajdował się u niego na stacji, rzeczywiście został przez niego wpuszczony na tor, ale podał, że dostał informacje o uszkodzeniu urządzeń automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji o nadjeżdżających pociągach. \n\nZdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych. \n\nŹródło: PAP","spintaxed_cnt2":" \n\nProkuratura postawiła zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego, którzy doprowadzili do zderzenia dwóch pociągów osobowych na jednym torze. Zdarzenie miało miejsce w czwartek na trasie między Koszalinem a Nosówkiem. Dyżurni zostali zawieszeni w czynnościach i mają dozór policji, a prokuratura sprawdza, czy był to błąd ludzki, czy wypadek spowodowany awarią urządzeń automatyki kolejowej. \n\n\n\nPrawie 500 pasażerów podróżowało w dwóch pociągach relacji Szczecin Główny - Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny. Mimo że dyżurnym udało się uniknąć katastrofy dzięki szybkiej reakcji maszynistów, obaj usłyszeli zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym. \n\n\n\nJeden z dyżurnych, ze stacji Koszalin, odmówił składania wyjaśnień, natomiast drugi, ze stacji Nosówko, przyznał, że pociąg, który znajdował się u niego na stacji, rzeczywiście został przez niego wpuszczony na tor, ale podał, że dostał informacje o uszkodzeniu urządzeń automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji o nadjeżdżających pociągach. \n\nZdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych. \n\nŹródło: PAP","original_ttl":"Dwa pociągi jechały wprost na siebie. Dyżurni usłyszeli zarzuty","original_cnt":"\nDwóch dyżurnych ruchu kolejowego usłyszało zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy – poinformowała koszalińska prokuratura. Chodzi o dwa pociągi osobowe, które pędziły niedawno wprost na siebie na jednym torze.\n\n\n\nDo zdarzenia doszło w ubiegły czwartek. Dwa pociągi relacji Szczecin Główny – Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny pędziły wtedy wprost na siebie. Maszynistom obu składów udało się jednak bezpiecznie wyhamować pociągi na wysokości Dunowa: Dwa pociągi pędziły wprost na siebie. Policja zatrzymała dwóch kontrolerów ruchu kolejowego.\n\n\n\nDyżurni usłyszeli zarzuty\n\n\n\nŚledczy przedstawili zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego; ze stacji Koszalin i Nosówko - powiedział we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski.\n\n\n\n- Obaj mają zarzuty tego rodzaju, że 19 sierpnia 2021 r. na odcinku kolejowym Koszalin – Nosówko (…) sprowadzili bezpośrednio niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym poprzez dopuszczenie do ruchu składów pociągu relacji Olsztyn Główny – Szczecin Główny oraz pociągu Szczecin Główny – Olsztyn Główny, tj. jadących w przeciwnych kierunkach na jednym torze kolejowym – powiedział Gąsiorowski.\n\n\n\nDyżurny ze stacji Koszalin Wojciech M. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i skorzystał z odmowy składania wyjaśnień.\n\n\n\n- Drugi z dyżurnych ze stacji Nosówko Szymon L. także nie przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu – powiedział Gąsiorowski. - Przyznał jednocześnie, że pociąg, który znajdował się na jego stacji rzeczywiście został przez niego wpuszczony na ten tor, ale podał także że w tym dniu dostał informacje, że uległy uszkodzeniu urządzenia automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji właśnie o nadjeżdżających pociągach.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że z informacji L. wynika, że \"wprowadził on procedury związane z łącznością radiową w takich sytuacjach; nie wszystkie połączenia udało mu się jednak odbierać - w szczególności te połączenia idące od kolegi ze stacji Koszalin - w związku z tym ten pociąg skierował do dalszej jazdy, nie widząc, że z drugiej strony nadjeżdża inny skład\".\n\n\n\nProkuratura zdecydowała się zwolnić po przesłuchaniu obu dyżurnych, ale zastosowano wobec nich dozór policji i zawieszenie obu w czynnościach dyżurnego ruchu kolejowego do czasu wyjaśnienia sprawy.\n\n\n\nŚledczy muszą sprawdzić czy był to błąd ludzki, czy wypadek losowy spowodowany być może awarią urządzeń automatyki kolejowej – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nBezpośrednie spowodowanie katastrofy w ruchu kolejowym zgodnie z art. 174 kodeksu karnego zagrożone jest karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że niebezpieczeństwo katastrofy było realne. - Narażonych na nie było prawie 500 osób, bo tylu było pasażerów w obu pociągach, a katastrofy udało się uniknąć dzięki wzorowemu pełnieniu służby przez maszynistów, którzy prowadzili oba składy. Maszyniści dostrzegli się na tym odcinku trasy kolejowej i błyskawicznie zareagowali, włączając urządzenia bezpieczeństwa, co pozwoliło na wyhamowanie obu składów – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","ppma_authors_name":"dar","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":122223,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nŹródło: PAP","spintaxed_ttl":"Zarzuty dla dyżurnych ruchu kolejowego po zderzeniu dwóch pociągów ","spintaxed_cnt":" \n\nProkuratura postawiła zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego, którzy doprowadzili do zderzenia dwóch pociągów osobowych na jednym torze. Zdarzenie miało miejsce w czwartek na trasie między Koszalinem a Nosówkiem. Dyżurni zostali zawieszeni w czynnościach i mają dozór policji, a prokuratura sprawdza, czy był to błąd ludzki, czy wypadek spowodowany awarią urządzeń automatyki kolejowej. \n\n\n\nPrawie 500 pasażerów podróżowało w dwóch pociągach relacji Szczecin Główny - Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny. Mimo że dyżurnym udało się uniknąć katastrofy dzięki szybkiej reakcji maszynistów, obaj usłyszeli zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym. \n\n\n\nJeden z dyżurnych, ze stacji Koszalin, odmówił składania wyjaśnień, natomiast drugi, ze stacji Nosówko, przyznał, że pociąg, który znajdował się u niego na stacji, rzeczywiście został przez niego wpuszczony na tor, ale podał, że dostał informacje o uszkodzeniu urządzeń automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji o nadjeżdżających pociągach. \n\nZdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych. \n\nŹródło: PAP","spintaxed_cnt2":" \n\nProkuratura postawiła zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego, którzy doprowadzili do zderzenia dwóch pociągów osobowych na jednym torze. Zdarzenie miało miejsce w czwartek na trasie między Koszalinem a Nosówkiem. Dyżurni zostali zawieszeni w czynnościach i mają dozór policji, a prokuratura sprawdza, czy był to błąd ludzki, czy wypadek spowodowany awarią urządzeń automatyki kolejowej. \n\n\n\nPrawie 500 pasażerów podróżowało w dwóch pociągach relacji Szczecin Główny - Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny. Mimo że dyżurnym udało się uniknąć katastrofy dzięki szybkiej reakcji maszynistów, obaj usłyszeli zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym. \n\n\n\nJeden z dyżurnych, ze stacji Koszalin, odmówił składania wyjaśnień, natomiast drugi, ze stacji Nosówko, przyznał, że pociąg, który znajdował się u niego na stacji, rzeczywiście został przez niego wpuszczony na tor, ale podał, że dostał informacje o uszkodzeniu urządzeń automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji o nadjeżdżających pociągach. \n\nZdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych. \n\nŹródło: PAP","original_ttl":"Dwa pociągi jechały wprost na siebie. Dyżurni usłyszeli zarzuty","original_cnt":"\nDwóch dyżurnych ruchu kolejowego usłyszało zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy – poinformowała koszalińska prokuratura. Chodzi o dwa pociągi osobowe, które pędziły niedawno wprost na siebie na jednym torze.\n\n\n\nDo zdarzenia doszło w ubiegły czwartek. Dwa pociągi relacji Szczecin Główny – Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny pędziły wtedy wprost na siebie. Maszynistom obu składów udało się jednak bezpiecznie wyhamować pociągi na wysokości Dunowa: Dwa pociągi pędziły wprost na siebie. Policja zatrzymała dwóch kontrolerów ruchu kolejowego.\n\n\n\nDyżurni usłyszeli zarzuty\n\n\n\nŚledczy przedstawili zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego; ze stacji Koszalin i Nosówko - powiedział we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski.\n\n\n\n- Obaj mają zarzuty tego rodzaju, że 19 sierpnia 2021 r. na odcinku kolejowym Koszalin – Nosówko (…) sprowadzili bezpośrednio niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym poprzez dopuszczenie do ruchu składów pociągu relacji Olsztyn Główny – Szczecin Główny oraz pociągu Szczecin Główny – Olsztyn Główny, tj. jadących w przeciwnych kierunkach na jednym torze kolejowym – powiedział Gąsiorowski.\n\n\n\nDyżurny ze stacji Koszalin Wojciech M. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i skorzystał z odmowy składania wyjaśnień.\n\n\n\n- Drugi z dyżurnych ze stacji Nosówko Szymon L. także nie przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu – powiedział Gąsiorowski. - Przyznał jednocześnie, że pociąg, który znajdował się na jego stacji rzeczywiście został przez niego wpuszczony na ten tor, ale podał także że w tym dniu dostał informacje, że uległy uszkodzeniu urządzenia automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji właśnie o nadjeżdżających pociągach.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że z informacji L. wynika, że \"wprowadził on procedury związane z łącznością radiową w takich sytuacjach; nie wszystkie połączenia udało mu się jednak odbierać - w szczególności te połączenia idące od kolegi ze stacji Koszalin - w związku z tym ten pociąg skierował do dalszej jazdy, nie widząc, że z drugiej strony nadjeżdża inny skład\".\n\n\n\nProkuratura zdecydowała się zwolnić po przesłuchaniu obu dyżurnych, ale zastosowano wobec nich dozór policji i zawieszenie obu w czynnościach dyżurnego ruchu kolejowego do czasu wyjaśnienia sprawy.\n\n\n\nŚledczy muszą sprawdzić czy był to błąd ludzki, czy wypadek losowy spowodowany być może awarią urządzeń automatyki kolejowej – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nBezpośrednie spowodowanie katastrofy w ruchu kolejowym zgodnie z art. 174 kodeksu karnego zagrożone jest karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że niebezpieczeństwo katastrofy było realne. - Narażonych na nie było prawie 500 osób, bo tylu było pasażerów w obu pociągach, a katastrofy udało się uniknąć dzięki wzorowemu pełnieniu służby przez maszynistów, którzy prowadzili oba składy. Maszyniści dostrzegli się na tym odcinku trasy kolejowej i błyskawicznie zareagowali, włączając urządzenia bezpieczeństwa, co pozwoliło na wyhamowanie obu składów – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","ppma_authors_name":"dar","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":122223,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nZdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych. \n\nŹródło: PAP","spintaxed_ttl":"Zarzuty dla dyżurnych ruchu kolejowego po zderzeniu dwóch pociągów ","spintaxed_cnt":" \n\nProkuratura postawiła zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego, którzy doprowadzili do zderzenia dwóch pociągów osobowych na jednym torze. Zdarzenie miało miejsce w czwartek na trasie między Koszalinem a Nosówkiem. Dyżurni zostali zawieszeni w czynnościach i mają dozór policji, a prokuratura sprawdza, czy był to błąd ludzki, czy wypadek spowodowany awarią urządzeń automatyki kolejowej. \n\n\n\nPrawie 500 pasażerów podróżowało w dwóch pociągach relacji Szczecin Główny - Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny. Mimo że dyżurnym udało się uniknąć katastrofy dzięki szybkiej reakcji maszynistów, obaj usłyszeli zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym. \n\n\n\nJeden z dyżurnych, ze stacji Koszalin, odmówił składania wyjaśnień, natomiast drugi, ze stacji Nosówko, przyznał, że pociąg, który znajdował się u niego na stacji, rzeczywiście został przez niego wpuszczony na tor, ale podał, że dostał informacje o uszkodzeniu urządzeń automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji o nadjeżdżających pociągach. \n\nZdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych. \n\nŹródło: PAP","spintaxed_cnt2":" \n\nProkuratura postawiła zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego, którzy doprowadzili do zderzenia dwóch pociągów osobowych na jednym torze. Zdarzenie miało miejsce w czwartek na trasie między Koszalinem a Nosówkiem. Dyżurni zostali zawieszeni w czynnościach i mają dozór policji, a prokuratura sprawdza, czy był to błąd ludzki, czy wypadek spowodowany awarią urządzeń automatyki kolejowej. \n\n\n\nPrawie 500 pasażerów podróżowało w dwóch pociągach relacji Szczecin Główny - Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny. Mimo że dyżurnym udało się uniknąć katastrofy dzięki szybkiej reakcji maszynistów, obaj usłyszeli zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym. \n\n\n\nJeden z dyżurnych, ze stacji Koszalin, odmówił składania wyjaśnień, natomiast drugi, ze stacji Nosówko, przyznał, że pociąg, który znajdował się u niego na stacji, rzeczywiście został przez niego wpuszczony na tor, ale podał, że dostał informacje o uszkodzeniu urządzeń automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji o nadjeżdżających pociągach. \n\nZdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych. \n\nŹródło: PAP","original_ttl":"Dwa pociągi jechały wprost na siebie. Dyżurni usłyszeli zarzuty","original_cnt":"\nDwóch dyżurnych ruchu kolejowego usłyszało zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy – poinformowała koszalińska prokuratura. Chodzi o dwa pociągi osobowe, które pędziły niedawno wprost na siebie na jednym torze.\n\n\n\nDo zdarzenia doszło w ubiegły czwartek. Dwa pociągi relacji Szczecin Główny – Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny pędziły wtedy wprost na siebie. Maszynistom obu składów udało się jednak bezpiecznie wyhamować pociągi na wysokości Dunowa: Dwa pociągi pędziły wprost na siebie. Policja zatrzymała dwóch kontrolerów ruchu kolejowego.\n\n\n\nDyżurni usłyszeli zarzuty\n\n\n\nŚledczy przedstawili zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego; ze stacji Koszalin i Nosówko - powiedział we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski.\n\n\n\n- Obaj mają zarzuty tego rodzaju, że 19 sierpnia 2021 r. na odcinku kolejowym Koszalin – Nosówko (…) sprowadzili bezpośrednio niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym poprzez dopuszczenie do ruchu składów pociągu relacji Olsztyn Główny – Szczecin Główny oraz pociągu Szczecin Główny – Olsztyn Główny, tj. jadących w przeciwnych kierunkach na jednym torze kolejowym – powiedział Gąsiorowski.\n\n\n\nDyżurny ze stacji Koszalin Wojciech M. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i skorzystał z odmowy składania wyjaśnień.\n\n\n\n- Drugi z dyżurnych ze stacji Nosówko Szymon L. także nie przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu – powiedział Gąsiorowski. - Przyznał jednocześnie, że pociąg, który znajdował się na jego stacji rzeczywiście został przez niego wpuszczony na ten tor, ale podał także że w tym dniu dostał informacje, że uległy uszkodzeniu urządzenia automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji właśnie o nadjeżdżających pociągach.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że z informacji L. wynika, że \"wprowadził on procedury związane z łącznością radiową w takich sytuacjach; nie wszystkie połączenia udało mu się jednak odbierać - w szczególności te połączenia idące od kolegi ze stacji Koszalin - w związku z tym ten pociąg skierował do dalszej jazdy, nie widząc, że z drugiej strony nadjeżdża inny skład\".\n\n\n\nProkuratura zdecydowała się zwolnić po przesłuchaniu obu dyżurnych, ale zastosowano wobec nich dozór policji i zawieszenie obu w czynnościach dyżurnego ruchu kolejowego do czasu wyjaśnienia sprawy.\n\n\n\nŚledczy muszą sprawdzić czy był to błąd ludzki, czy wypadek losowy spowodowany być może awarią urządzeń automatyki kolejowej – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nBezpośrednie spowodowanie katastrofy w ruchu kolejowym zgodnie z art. 174 kodeksu karnego zagrożone jest karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że niebezpieczeństwo katastrofy było realne. - Narażonych na nie było prawie 500 osób, bo tylu było pasażerów w obu pociągach, a katastrofy udało się uniknąć dzięki wzorowemu pełnieniu służby przez maszynistów, którzy prowadzili oba składy. Maszyniści dostrzegli się na tym odcinku trasy kolejowej i błyskawicznie zareagowali, włączając urządzenia bezpieczeństwa, co pozwoliło na wyhamowanie obu składów – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","ppma_authors_name":"dar","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":122223,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nJeden z dyżurnych, ze stacji Koszalin, odmówił składania wyjaśnień, natomiast drugi, ze stacji Nosówko, przyznał, że pociąg, który znajdował się u niego na stacji, rzeczywiście został przez niego wpuszczony na tor, ale podał, że dostał informacje o uszkodzeniu urządzeń automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji o nadjeżdżających pociągach. \n\nZdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych. \n\nŹródło: PAP","spintaxed_ttl":"Zarzuty dla dyżurnych ruchu kolejowego po zderzeniu dwóch pociągów ","spintaxed_cnt":" \n\nProkuratura postawiła zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego, którzy doprowadzili do zderzenia dwóch pociągów osobowych na jednym torze. Zdarzenie miało miejsce w czwartek na trasie między Koszalinem a Nosówkiem. Dyżurni zostali zawieszeni w czynnościach i mają dozór policji, a prokuratura sprawdza, czy był to błąd ludzki, czy wypadek spowodowany awarią urządzeń automatyki kolejowej. \n\n\n\nPrawie 500 pasażerów podróżowało w dwóch pociągach relacji Szczecin Główny - Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny. Mimo że dyżurnym udało się uniknąć katastrofy dzięki szybkiej reakcji maszynistów, obaj usłyszeli zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym. \n\n\n\nJeden z dyżurnych, ze stacji Koszalin, odmówił składania wyjaśnień, natomiast drugi, ze stacji Nosówko, przyznał, że pociąg, który znajdował się u niego na stacji, rzeczywiście został przez niego wpuszczony na tor, ale podał, że dostał informacje o uszkodzeniu urządzeń automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji o nadjeżdżających pociągach. \n\nZdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych. \n\nŹródło: PAP","spintaxed_cnt2":" \n\nProkuratura postawiła zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego, którzy doprowadzili do zderzenia dwóch pociągów osobowych na jednym torze. Zdarzenie miało miejsce w czwartek na trasie między Koszalinem a Nosówkiem. Dyżurni zostali zawieszeni w czynnościach i mają dozór policji, a prokuratura sprawdza, czy był to błąd ludzki, czy wypadek spowodowany awarią urządzeń automatyki kolejowej. \n\n\n\nPrawie 500 pasażerów podróżowało w dwóch pociągach relacji Szczecin Główny - Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny. Mimo że dyżurnym udało się uniknąć katastrofy dzięki szybkiej reakcji maszynistów, obaj usłyszeli zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym. \n\n\n\nJeden z dyżurnych, ze stacji Koszalin, odmówił składania wyjaśnień, natomiast drugi, ze stacji Nosówko, przyznał, że pociąg, który znajdował się u niego na stacji, rzeczywiście został przez niego wpuszczony na tor, ale podał, że dostał informacje o uszkodzeniu urządzeń automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji o nadjeżdżających pociągach. \n\nZdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych. \n\nŹródło: PAP","original_ttl":"Dwa pociągi jechały wprost na siebie. Dyżurni usłyszeli zarzuty","original_cnt":"\nDwóch dyżurnych ruchu kolejowego usłyszało zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy – poinformowała koszalińska prokuratura. Chodzi o dwa pociągi osobowe, które pędziły niedawno wprost na siebie na jednym torze.\n\n\n\nDo zdarzenia doszło w ubiegły czwartek. Dwa pociągi relacji Szczecin Główny – Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny pędziły wtedy wprost na siebie. Maszynistom obu składów udało się jednak bezpiecznie wyhamować pociągi na wysokości Dunowa: Dwa pociągi pędziły wprost na siebie. Policja zatrzymała dwóch kontrolerów ruchu kolejowego.\n\n\n\nDyżurni usłyszeli zarzuty\n\n\n\nŚledczy przedstawili zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego; ze stacji Koszalin i Nosówko - powiedział we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski.\n\n\n\n- Obaj mają zarzuty tego rodzaju, że 19 sierpnia 2021 r. na odcinku kolejowym Koszalin – Nosówko (…) sprowadzili bezpośrednio niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym poprzez dopuszczenie do ruchu składów pociągu relacji Olsztyn Główny – Szczecin Główny oraz pociągu Szczecin Główny – Olsztyn Główny, tj. jadących w przeciwnych kierunkach na jednym torze kolejowym – powiedział Gąsiorowski.\n\n\n\nDyżurny ze stacji Koszalin Wojciech M. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i skorzystał z odmowy składania wyjaśnień.\n\n\n\n- Drugi z dyżurnych ze stacji Nosówko Szymon L. także nie przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu – powiedział Gąsiorowski. - Przyznał jednocześnie, że pociąg, który znajdował się na jego stacji rzeczywiście został przez niego wpuszczony na ten tor, ale podał także że w tym dniu dostał informacje, że uległy uszkodzeniu urządzenia automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji właśnie o nadjeżdżających pociągach.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że z informacji L. wynika, że \"wprowadził on procedury związane z łącznością radiową w takich sytuacjach; nie wszystkie połączenia udało mu się jednak odbierać - w szczególności te połączenia idące od kolegi ze stacji Koszalin - w związku z tym ten pociąg skierował do dalszej jazdy, nie widząc, że z drugiej strony nadjeżdża inny skład\".\n\n\n\nProkuratura zdecydowała się zwolnić po przesłuchaniu obu dyżurnych, ale zastosowano wobec nich dozór policji i zawieszenie obu w czynnościach dyżurnego ruchu kolejowego do czasu wyjaśnienia sprawy.\n\n\n\nŚledczy muszą sprawdzić czy był to błąd ludzki, czy wypadek losowy spowodowany być może awarią urządzeń automatyki kolejowej – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nBezpośrednie spowodowanie katastrofy w ruchu kolejowym zgodnie z art. 174 kodeksu karnego zagrożone jest karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że niebezpieczeństwo katastrofy było realne. - Narażonych na nie było prawie 500 osób, bo tylu było pasażerów w obu pociągach, a katastrofy udało się uniknąć dzięki wzorowemu pełnieniu służby przez maszynistów, którzy prowadzili oba składy. Maszyniści dostrzegli się na tym odcinku trasy kolejowej i błyskawicznie zareagowali, włączając urządzenia bezpieczeństwa, co pozwoliło na wyhamowanie obu składów – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","ppma_authors_name":"dar","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":122223,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nPrawie 500 pasażerów podróżowało w dwóch pociągach relacji Szczecin Główny - Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny. Mimo że dyżurnym udało się uniknąć katastrofy dzięki szybkiej reakcji maszynistów, obaj usłyszeli zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym. \n\n\n\nJeden z dyżurnych, ze stacji Koszalin, odmówił składania wyjaśnień, natomiast drugi, ze stacji Nosówko, przyznał, że pociąg, który znajdował się u niego na stacji, rzeczywiście został przez niego wpuszczony na tor, ale podał, że dostał informacje o uszkodzeniu urządzeń automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji o nadjeżdżających pociągach. \n\nZdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych. \n\nŹródło: PAP","spintaxed_ttl":"Zarzuty dla dyżurnych ruchu kolejowego po zderzeniu dwóch pociągów ","spintaxed_cnt":" \n\nProkuratura postawiła zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego, którzy doprowadzili do zderzenia dwóch pociągów osobowych na jednym torze. Zdarzenie miało miejsce w czwartek na trasie między Koszalinem a Nosówkiem. Dyżurni zostali zawieszeni w czynnościach i mają dozór policji, a prokuratura sprawdza, czy był to błąd ludzki, czy wypadek spowodowany awarią urządzeń automatyki kolejowej. \n\n\n\nPrawie 500 pasażerów podróżowało w dwóch pociągach relacji Szczecin Główny - Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny. Mimo że dyżurnym udało się uniknąć katastrofy dzięki szybkiej reakcji maszynistów, obaj usłyszeli zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym. \n\n\n\nJeden z dyżurnych, ze stacji Koszalin, odmówił składania wyjaśnień, natomiast drugi, ze stacji Nosówko, przyznał, że pociąg, który znajdował się u niego na stacji, rzeczywiście został przez niego wpuszczony na tor, ale podał, że dostał informacje o uszkodzeniu urządzeń automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji o nadjeżdżających pociągach. \n\nZdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych. \n\nŹródło: PAP","spintaxed_cnt2":" \n\nProkuratura postawiła zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego, którzy doprowadzili do zderzenia dwóch pociągów osobowych na jednym torze. Zdarzenie miało miejsce w czwartek na trasie między Koszalinem a Nosówkiem. Dyżurni zostali zawieszeni w czynnościach i mają dozór policji, a prokuratura sprawdza, czy był to błąd ludzki, czy wypadek spowodowany awarią urządzeń automatyki kolejowej. \n\n\n\nPrawie 500 pasażerów podróżowało w dwóch pociągach relacji Szczecin Główny - Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny. Mimo że dyżurnym udało się uniknąć katastrofy dzięki szybkiej reakcji maszynistów, obaj usłyszeli zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym. \n\n\n\nJeden z dyżurnych, ze stacji Koszalin, odmówił składania wyjaśnień, natomiast drugi, ze stacji Nosówko, przyznał, że pociąg, który znajdował się u niego na stacji, rzeczywiście został przez niego wpuszczony na tor, ale podał, że dostał informacje o uszkodzeniu urządzeń automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji o nadjeżdżających pociągach. \n\nZdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych. \n\nŹródło: PAP","original_ttl":"Dwa pociągi jechały wprost na siebie. Dyżurni usłyszeli zarzuty","original_cnt":"\nDwóch dyżurnych ruchu kolejowego usłyszało zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy – poinformowała koszalińska prokuratura. Chodzi o dwa pociągi osobowe, które pędziły niedawno wprost na siebie na jednym torze.\n\n\n\nDo zdarzenia doszło w ubiegły czwartek. Dwa pociągi relacji Szczecin Główny – Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny pędziły wtedy wprost na siebie. Maszynistom obu składów udało się jednak bezpiecznie wyhamować pociągi na wysokości Dunowa: Dwa pociągi pędziły wprost na siebie. Policja zatrzymała dwóch kontrolerów ruchu kolejowego.\n\n\n\nDyżurni usłyszeli zarzuty\n\n\n\nŚledczy przedstawili zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego; ze stacji Koszalin i Nosówko - powiedział we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski.\n\n\n\n- Obaj mają zarzuty tego rodzaju, że 19 sierpnia 2021 r. na odcinku kolejowym Koszalin – Nosówko (…) sprowadzili bezpośrednio niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym poprzez dopuszczenie do ruchu składów pociągu relacji Olsztyn Główny – Szczecin Główny oraz pociągu Szczecin Główny – Olsztyn Główny, tj. jadących w przeciwnych kierunkach na jednym torze kolejowym – powiedział Gąsiorowski.\n\n\n\nDyżurny ze stacji Koszalin Wojciech M. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i skorzystał z odmowy składania wyjaśnień.\n\n\n\n- Drugi z dyżurnych ze stacji Nosówko Szymon L. także nie przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu – powiedział Gąsiorowski. - Przyznał jednocześnie, że pociąg, który znajdował się na jego stacji rzeczywiście został przez niego wpuszczony na ten tor, ale podał także że w tym dniu dostał informacje, że uległy uszkodzeniu urządzenia automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji właśnie o nadjeżdżających pociągach.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że z informacji L. wynika, że \"wprowadził on procedury związane z łącznością radiową w takich sytuacjach; nie wszystkie połączenia udało mu się jednak odbierać - w szczególności te połączenia idące od kolegi ze stacji Koszalin - w związku z tym ten pociąg skierował do dalszej jazdy, nie widząc, że z drugiej strony nadjeżdża inny skład\".\n\n\n\nProkuratura zdecydowała się zwolnić po przesłuchaniu obu dyżurnych, ale zastosowano wobec nich dozór policji i zawieszenie obu w czynnościach dyżurnego ruchu kolejowego do czasu wyjaśnienia sprawy.\n\n\n\nŚledczy muszą sprawdzić czy był to błąd ludzki, czy wypadek losowy spowodowany być może awarią urządzeń automatyki kolejowej – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nBezpośrednie spowodowanie katastrofy w ruchu kolejowym zgodnie z art. 174 kodeksu karnego zagrożone jest karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że niebezpieczeństwo katastrofy było realne. - Narażonych na nie było prawie 500 osób, bo tylu było pasażerów w obu pociągach, a katastrofy udało się uniknąć dzięki wzorowemu pełnieniu służby przez maszynistów, którzy prowadzili oba składy. Maszyniści dostrzegli się na tym odcinku trasy kolejowej i błyskawicznie zareagowali, włączając urządzenia bezpieczeństwa, co pozwoliło na wyhamowanie obu składów – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","ppma_authors_name":"dar","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":122223,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nProkuratura postawiła zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego, którzy doprowadzili do zderzenia dwóch pociągów osobowych na jednym torze. Zdarzenie miało miejsce w czwartek na trasie między Koszalinem a Nosówkiem. Dyżurni zostali zawieszeni w czynnościach i mają dozór policji, a prokuratura sprawdza, czy był to błąd ludzki, czy wypadek spowodowany awarią urządzeń automatyki kolejowej. \n\n\n\nPrawie 500 pasażerów podróżowało w dwóch pociągach relacji Szczecin Główny - Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny. Mimo że dyżurnym udało się uniknąć katastrofy dzięki szybkiej reakcji maszynistów, obaj usłyszeli zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym. \n\n\n\nJeden z dyżurnych, ze stacji Koszalin, odmówił składania wyjaśnień, natomiast drugi, ze stacji Nosówko, przyznał, że pociąg, który znajdował się u niego na stacji, rzeczywiście został przez niego wpuszczony na tor, ale podał, że dostał informacje o uszkodzeniu urządzeń automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji o nadjeżdżających pociągach. \n\nZdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych. \n\nŹródło: PAP","spintaxed_ttl":"Zarzuty dla dyżurnych ruchu kolejowego po zderzeniu dwóch pociągów ","spintaxed_cnt":" \n\nProkuratura postawiła zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego, którzy doprowadzili do zderzenia dwóch pociągów osobowych na jednym torze. Zdarzenie miało miejsce w czwartek na trasie między Koszalinem a Nosówkiem. Dyżurni zostali zawieszeni w czynnościach i mają dozór policji, a prokuratura sprawdza, czy był to błąd ludzki, czy wypadek spowodowany awarią urządzeń automatyki kolejowej. \n\n\n\nPrawie 500 pasażerów podróżowało w dwóch pociągach relacji Szczecin Główny - Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny. Mimo że dyżurnym udało się uniknąć katastrofy dzięki szybkiej reakcji maszynistów, obaj usłyszeli zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym. \n\n\n\nJeden z dyżurnych, ze stacji Koszalin, odmówił składania wyjaśnień, natomiast drugi, ze stacji Nosówko, przyznał, że pociąg, który znajdował się u niego na stacji, rzeczywiście został przez niego wpuszczony na tor, ale podał, że dostał informacje o uszkodzeniu urządzeń automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji o nadjeżdżających pociągach. \n\nZdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych. \n\nŹródło: PAP","spintaxed_cnt2":" \n\nProkuratura postawiła zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego, którzy doprowadzili do zderzenia dwóch pociągów osobowych na jednym torze. Zdarzenie miało miejsce w czwartek na trasie między Koszalinem a Nosówkiem. Dyżurni zostali zawieszeni w czynnościach i mają dozór policji, a prokuratura sprawdza, czy był to błąd ludzki, czy wypadek spowodowany awarią urządzeń automatyki kolejowej. \n\n\n\nPrawie 500 pasażerów podróżowało w dwóch pociągach relacji Szczecin Główny - Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny. Mimo że dyżurnym udało się uniknąć katastrofy dzięki szybkiej reakcji maszynistów, obaj usłyszeli zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym. \n\n\n\nJeden z dyżurnych, ze stacji Koszalin, odmówił składania wyjaśnień, natomiast drugi, ze stacji Nosówko, przyznał, że pociąg, który znajdował się u niego na stacji, rzeczywiście został przez niego wpuszczony na tor, ale podał, że dostał informacje o uszkodzeniu urządzeń automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji o nadjeżdżających pociągach. \n\nZdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych. \n\nŹródło: PAP","original_ttl":"Dwa pociągi jechały wprost na siebie. Dyżurni usłyszeli zarzuty","original_cnt":"\nDwóch dyżurnych ruchu kolejowego usłyszało zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy – poinformowała koszalińska prokuratura. Chodzi o dwa pociągi osobowe, które pędziły niedawno wprost na siebie na jednym torze.\n\n\n\nDo zdarzenia doszło w ubiegły czwartek. Dwa pociągi relacji Szczecin Główny – Olsztyn Główny i Olsztyn Główny - Szczecin Główny pędziły wtedy wprost na siebie. Maszynistom obu składów udało się jednak bezpiecznie wyhamować pociągi na wysokości Dunowa: Dwa pociągi pędziły wprost na siebie. Policja zatrzymała dwóch kontrolerów ruchu kolejowego.\n\n\n\nDyżurni usłyszeli zarzuty\n\n\n\nŚledczy przedstawili zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego; ze stacji Koszalin i Nosówko - powiedział we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski.\n\n\n\n- Obaj mają zarzuty tego rodzaju, że 19 sierpnia 2021 r. na odcinku kolejowym Koszalin – Nosówko (…) sprowadzili bezpośrednio niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym poprzez dopuszczenie do ruchu składów pociągu relacji Olsztyn Główny – Szczecin Główny oraz pociągu Szczecin Główny – Olsztyn Główny, tj. jadących w przeciwnych kierunkach na jednym torze kolejowym – powiedział Gąsiorowski.\n\n\n\nDyżurny ze stacji Koszalin Wojciech M. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i skorzystał z odmowy składania wyjaśnień.\n\n\n\n- Drugi z dyżurnych ze stacji Nosówko Szymon L. także nie przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu – powiedział Gąsiorowski. - Przyznał jednocześnie, że pociąg, który znajdował się na jego stacji rzeczywiście został przez niego wpuszczony na ten tor, ale podał także że w tym dniu dostał informacje, że uległy uszkodzeniu urządzenia automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji właśnie o nadjeżdżających pociągach.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że z informacji L. wynika, że \"wprowadził on procedury związane z łącznością radiową w takich sytuacjach; nie wszystkie połączenia udało mu się jednak odbierać - w szczególności te połączenia idące od kolegi ze stacji Koszalin - w związku z tym ten pociąg skierował do dalszej jazdy, nie widząc, że z drugiej strony nadjeżdża inny skład\".\n\n\n\nProkuratura zdecydowała się zwolnić po przesłuchaniu obu dyżurnych, ale zastosowano wobec nich dozór policji i zawieszenie obu w czynnościach dyżurnego ruchu kolejowego do czasu wyjaśnienia sprawy.\n\n\n\nŚledczy muszą sprawdzić czy był to błąd ludzki, czy wypadek losowy spowodowany być może awarią urządzeń automatyki kolejowej – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nBezpośrednie spowodowanie katastrofy w ruchu kolejowym zgodnie z art. 174 kodeksu karnego zagrożone jest karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.\n\n\n\nGąsiorowski powiedział także, że niebezpieczeństwo katastrofy było realne. - Narażonych na nie było prawie 500 osób, bo tylu było pasażerów w obu pociągach, a katastrofy udało się uniknąć dzięki wzorowemu pełnieniu służby przez maszynistów, którzy prowadzili oba składy. Maszyniści dostrzegli się na tym odcinku trasy kolejowej i błyskawicznie zareagowali, włączając urządzenia bezpieczeństwa, co pozwoliło na wyhamowanie obu składów – dodał Gąsiorowski.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","ppma_authors_name":"dar","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":122223,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
Zdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych.
reklama
Źródło: PAP
Jeden z dyżurnych, ze stacji Koszalin, odmówił składania wyjaśnień, natomiast drugi, ze stacji Nosówko, przyznał, że pociąg, który znajdował się u niego na stacji, rzeczywiście został przez niego wpuszczony na tor, ale podał, że dostał informacje o uszkodzeniu urządzeń automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji o nadjeżdżających pociągach.
reklama
Zdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych.
Źródło: PAP
Prokuratura postawiła zarzuty dwóm dyżurnym ruchu kolejowego, którzy doprowadzili do zderzenia dwóch pociągów osobowych na jednym torze. Zdarzenie miało miejsce w czwartek na trasie między Koszalinem a Nosówkiem. Dyżurni zostali zawieszeni w czynnościach i mają dozór policji, a prokuratura sprawdza, czy był to błąd ludzki, czy wypadek spowodowany awarią urządzeń automatyki kolejowej.
Prawie 500 pasażerów podróżowało w dwóch pociągach relacji Szczecin Główny – Olsztyn Główny i Olsztyn Główny – Szczecin Główny. Mimo że dyżurnym udało się uniknąć katastrofy dzięki szybkiej reakcji maszynistów, obaj usłyszeli zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym w transporcie kolejowym.
Jeden z dyżurnych, ze stacji Koszalin, odmówił składania wyjaśnień, natomiast drugi, ze stacji Nosówko, przyznał, że pociąg, który znajdował się u niego na stacji, rzeczywiście został przez niego wpuszczony na tor, ale podał, że dostał informacje o uszkodzeniu urządzeń automatyki kolejowej, które służą do przekazywania informacji o nadjeżdżających pociągach.
Zdarzenie to pokazuje, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, zwłaszcza wobec zagrożeń, jakie mogą pojawić się w przypadku awarii urządzeń technicznych.