Spotkanie, które miało być kolejnym etapem przygotowań młodzieży do ważnego sakramentu, zakończyło się oburzeniem części rodziców. Padły słowa, których nikt nie spodziewał się usłyszeć w kościele. Do mediów trafiła skarga, a sprawą zainteresowała się również kuria. Skontaktowaliśmy się z proboszczem, który przyznał, że poniosły go emocje. Wyjaśnił też, co doprowadziło do tej sytuacji.
Rodzice oburzeni zachowaniem proboszcza. Do redakcji trafiła skarga
Do kontrowersyjnej sytuacji miało dojść w niedzielę (25 października) podczas spotkania rodziców i młodzieży przygotowującej się do sakramentu bierzmowania w parafii Bogarodzicy Dziewicy Matki Kościoła w Olsztynie.
Do redakcji TKO.pl wpłynęła wiadomość od rodziców dzieci przystępujących do bierzmowania. Autorzy skargi zarzucili proboszczowi parafii, ks. Tomaszowi Szałandzie, niewłaściwe zachowanie wobec uczestników spotkania.
Według relacji rodziców duchowny miał używać obraźliwych sformułowań, krytykować młodzież i jej rodziny oraz podważać przygotowanie kandydatów do przyjęcia sakramentu. Spotkanie miało odbywać się w obecności ponad 100 osób, w tym dzieci.
Autorzy wiadomości twierdzą, że proboszcz miał nazwać młodzież „bezbożnikami”, sugerować obecność szatana w ich domach oraz zapowiadać niedopuszczenie kandydatów do bierzmowania.
– Czy jest to zachowanie godne księdza? Czy jest to propagowanie wiary wśród młodych kształtujących się umysłów? Czy jest to droga, jaką obiera Kościół, aby zachęcić młodych do czynnego udziału w Kościele? – pytają autorzy skargi. Rodzice nie kryją oburzenia. Ich zdaniem sposób, w jaki duchowny zwracał się do uczestników spotkania, był niedopuszczalny.
Proboszcz zabrał głos. „Takie słowa nie powinny paść”
Redakcja TKO.pl skontaktowała się z ks. Tomaszem Szałandą, proboszczem olsztyńskiej parafii, aby poznać jego stanowisko w sprawie niedzielnego spotkania.
Duchowny przyznał, że użył wulgarnych słów, jednak stanowczo zaprzeczył, aby nazwał dzieci „bezbożnikami” lub twierdził, że w domach rodzin „gości szatan”.
– Wściekłem się na lekceważące podejście. Powiedziałem, że skoro podejście jest takie, a nie inne, to uczestnicy spotkania mają Jezusa – za przeproszeniem – w d**ie – wyjaśnił redakcji TKO.pl ks. Szałanda.
Proboszcz nie zaprzecza, że jego wypowiedź była niewłaściwa. – Takie słowa nie powinny paść, ale padły i nie cofnę tego – dodał. Jak tłumaczy, jego słowa nie dotyczyły wszystkich uczestników spotkania, a wypowiedział je pod wpływem emocji i z bezradności wobec postawy części młodzieży przygotowującej się do sakramentu.
„Nie potrafili połączyć Jezusa z krzyżem”. Co zdenerwowało księdza?
Jak wyjaśnił proboszcz, do bierzmowania w parafii przygotowuje się ponad 60 młodych osób. Nie wszyscy kandydaci pojawili się na niedzielnym spotkaniu. Część przyszła z rodzicami, a część bez nich.
Duchowny przyznał, że szczególnie zaniepokoił go poziom wiedzy religijnej młodzieży. – Młodzi nie wiedzą, kim jest Jezus. Nie mieli pojęcia, o co pytam. Nie potrafili połączyć Jezusa z krzyżem – relacjonował ks. Szałanda. Jak dodał, na pytanie o przyczynę ukrzyżowania Jezusa uczestnicy spotkania mieli odpowiedzieć, że… ludzie go nie lubili.
Proboszcz opowiedział również o zadaniu, które wcześniej otrzymali kandydaci do bierzmowania. Mieli przeczytać Ewangelię według św. Marka, najkrótszą z czterech Ewangelii, a następnie odręcznie zapisać, kim był Jezus. Mieli także porozmawiać na ten temat z rodzicami.
Według relacji duchownego zadanie wykonało zaledwie kilkanaście osób. – Nie można wierzyć w kogoś, o kim nic się nie wie. Jeśli nic mnie z tym nie łączy, w praktyce jestem osobą niewierzącą – uważa proboszcz.
Jak wyjaśnił, podczas spotkania zaapelował do młodzieży i rodziców o zastanowienie się, czy przystąpienie do bierzmowania ma sens, jeżeli kandydaci nie czują związku z wiarą.
Skarga dotarła do kurii. Proboszcz ma spotkać się z biskupem
Sprawa niedzielnego spotkania nie zakończyła się na skardze skierowanej do mediów. Jak poinformował redakcję TKO.pl ks. Tomasz Szałanda, informacja o jego zachowaniu dotarła również do kurii.
Duchowny przekazał, że we wtorek (27 października) ma spotkać się w tej sprawie z biskupem pomocniczym. Na razie nie wiadomo, jakie stanowisko zajmą władze kościelne i czy spotkanie będzie miało dalsze konsekwencje.
W Stawigudzie cały rocznik nie przystąpił do bierzmowania. Proboszcz potwierdza
W skardze skierowanej do redakcji rodzice nawiązali również do wcześniejszej posługi ks. Tomasza Szałandy w Stawigudzie. Duchowny przez 24 lata był proboszczem parafii św. Jakuba Apostoła w tej miejscowości.
Według informacji przekazanych redakcji przez czytelnika kilka lat temu ksiądz miał nie dopuścić do bierzmowania całego rocznika młodzieży. Zapytany o tę sytuację ks. Szałanda potwierdził, że rzeczywiście podjął taką decyzję.
– Młodzież nie przyjęła sakramentu. Uznałem, że nie są do tego gotowi. Przyjęli bierzmowanie rok później. Odpowiadałem za ich przygotowanie i trudno jest udzielić sakramentu osobom niegotowym do ich przyjęcia – wspomina duchowny. Z jego relacji wynika więc, że bierzmowanie zostało wówczas odroczone o rok, a nie definitywnie odmówione.
„Kościół i parafie często traktowane są jako punkt usługowy”
Podczas rozmowy z TKO.pl zapytaliśmy również proboszcza, czy problemy z przygotowaniem młodzieży do bierzmowania dotyczą wyłącznie konkretnej parafii, miasta lub regionu, czy też są przejawem szerszego zjawiska. Zdaniem duchownego problem ma charakter ogólny i wynika między innymi ze słabnącego życia religijnego w rodzinach.
– Problem jest ogólny. W domach nie ma życia duchowego. Ludzie nie są związani z Bogiem, oczywiście nie wszyscy. Kościół i parafie często traktowane są jako punkt usługowy – uważa ks. Szałanda.
Proboszcz przekonuje, że przygotowanie do bierzmowania nie powinno ograniczać się do formalnego uczestnictwa w spotkaniach. W jego ocenie kandydaci powinni rozumieć znaczenie sakramentu i świadomie podejmować decyzję o jego przyjęciu.
Niedzielne wydarzenia pokazały jednak, jak duże emocje może wywołać sposób przekazywania tych oczekiwań. Rodzice zarzucają duchownemu przekroczenie granic, a sam proboszcz przyznaje, że użył słów, które nie powinny paść.
Teraz sprawą zajmą się władze kościelne. Zapowiedziane na wtorek spotkanie z biskupem może przynieść odpowiedź na pytanie, jakie konsekwencje będą miały wydarzenia w olsztyńskiej parafii.