W domu pod Olsztynem rozgrywa się dramat, w którym liczy się każdy dzień. Pani Sylwia patrzy, jak jej ciężko chory mąż walczy z nowotworem, ale choroba nie jest jedynym zagrożeniem. W najmniej odpowiednim momencie ich dom zaczął się dosłownie rozpadać. Teraz kobieta ma jedno pragnienie – zapewnić ukochanemu bezpieczne i godne warunki na czas, który im pozostał.
Ciężka choroba i kolejny dramat
Pan Grzegorz choruje na raka prostaty w IV stadium. Choroba dała rozległe przerzuty do kości, a jego stan wymaga stałej opieki i możliwie bezpiecznych warunków w domu.
Rodzina mierzy się jednak z problemem, którego nie jest w stanie rozwiązać własnymi siłami. Dach budynku od dłuższego czasu przeciekał. W końcu sufit w jednym z pomieszczeń nie wytrzymał i runął do środka.
Wilgoć doprowadziła do pojawienia się pleśni na ścianach. Dla osoby ciężko chorej, której organizm jest osłabiony, takie warunki mogą stanowić dodatkowe zagrożenie.
Rodzina nie ma środków na remont
Sytuacja finansowa małżeństwa jest bardzo trudna. Pani Sylwia pracuje jako opiekunka, natomiast jej mąż otrzymuje najniższą rentę z tytułu niezdolności do pracy. Znaczna część domowego budżetu przeznaczana jest na leki, środki higieniczne oraz codzienne wydatki związane z chorobą.
Rodzina nie może również liczyć na znaczące wsparcie finansowe ze strony dzieci. Starszy syn zmaga się z niepełnosprawnością, a jego żona także choruje onkologicznie. Ich środki przeznaczane są przede wszystkim na leczenie i utrzymanie własnej rodziny.
Młodszy syn łączy naukę z pracą w ochronie. Jak przekazuje rodzina, wolny czas poświęca na pomoc i opiekę nad ojcem. Jego zarobki nie pozwalają jednak na sfinansowanie generalnego remontu.
Potrzeba około 45 tysięcy złotych
Według rodziny koszt naprawy dachu, odbudowy sufitu oraz usunięcia pleśni ma wynieść około 45 tys. zł. To kwota, której małżeństwo nie jest w stanie zgromadzić samodzielnie.
– Nigdy nie myślałam, że będę musiała prosić obcych ludzi o pomoc. Zawsze ciężko pracowałam. Dzisiaj jednak los zmusił mnie do tego, bym to ja błagała o ratunek dla mojej własnej rodziny – mówi pani Sylwia.
Kobieta podkreśla, że zależy jej przede wszystkim na stworzeniu mężowi bezpiecznych warunków. – Serce mi pęka, gdy patrzę, jak mój ukochany mąż cierpi, a ja nie mogę zapewnić mu bezpiecznego schronienia we własnym domu. Chcę tylko jednego – aby mój mąż mógł spędzić czas, który mu pozostał, w czystym, ciepłym i bezpiecznym domu – dodaje.
Trwa zbiórka na pilny remont
Zebrane środki mają zostać przeznaczone na zakup materiałów budowlanych, naprawę dachu, odbudowę zniszczonego sufitu oraz usunięcie pleśni.
Dla rodziny liczy się czas. Celem jest jak najszybsze zabezpieczenie budynku i stworzenie warunków, w których ciężko chory pan Grzegorz będzie mógł przebywać bez dodatkowego zagrożenia dla zdrowia.
Zbiórka pod tym linkiem.
źródło: pomagam.pl