Turystyczny kryzys na Mazurach? Przedsiębiorcy narzekają na pustki w restauracjach czy przy atrakcjach. Turyści odpowiadają słowami o drożyźnie. Wysokie są ceny jedzenia, hoteli i parkingów. Obie grupy w rozmowie z „Faktem” zgodnie przyznają, że do przyjazdu na Mazury w lipcu nie zachęcała też pogoda.
40 zł za parking, drogie obiady i mniej turystów. Tak wygląda lato w Giżycku
Lipiec okazał się wyjątkowo trudny dla branży turystycznej w Giżycku, jednej z popularniejszych miejscowości na Mazurach. Przedsiębiorcy zgodnie przyznają dziennikarzowi „Faktu”, że tegoroczny sezon jest znacznie słabszy niż w poprzednich latach. Powodem jest nie tylko fatalna pogoda, ale również rosnące ceny, wysokie opłaty parkingowe oraz mniejsza liczba turystów.
W rozmowie z „Faktem” właściciele wypożyczalni sprzętu wodnego, statków wycieczkowych, lokali gastronomicznych i punktów z pamiątkami mówią o wyraźnym spadku zainteresowania. Niektórzy podkreślają, że jeszcze kilka lat temu w szczycie sezonu ustawiały się kolejki, a dziś zdarzają się dni bez klientów. Kapitan jednego z giżyckich statków ocenia, że liczba turystów zmniejszyła się o około 30 proc.
Na słaby sezon wpływają również rosnące koszty wypoczynku. Rodzinny obiad w restauracji potrafi kosztować kilkaset złotych, a całodzienny postój samochodu w miejskiej strefie płatnego parkowania to wydatek rzędu 40 zł.
Rozmówcy „Faktu” zwracają także uwagę na niewystarczającą promocję wydarzeń odbywających się w Giżycku, przez co wiele atrakcji przechodzi bez większego zainteresowania turystów.
Fatalna pogoda w lipcu
Na słabsze wyniki wpływa również pogoda. Częste opady deszczu i gwałtowne spadki temperatury skutecznie zniechęcały turystów do korzystania z atrakcji na świeżym powietrzu. W efekcie wiele osób skróciło pobyt lub rezygnowało z dodatkowych wydatków na rejsy, wypożyczenie łodzi czy sporty wodne.
Przedsiębiorcy liczą jednak, że sierpień okaże się znacznie lepszy i pozwoli choć częściowo odrobić straty poniesione w pierwszej połowie wakacji.
źródło: „Fakt”