Sprawa wynagrodzenia jednego z lekarzy to nie jedyny problem Powiatowego Centrum Medycznego w Braniewie. Do prokuratury trafiły kolejne zawiadomienia. Dotyczą przygotowania inwestycji, na którą wydano setki tysięcy złotych, oraz odnalezienia dokumentacji medycznej pacjentów w opuszczonym budynku.
Nie tylko śledztwo dotyczące wynagrodzenia lekarza
W ostatnich dniach szeroko opisywana była sprawa śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Rejonową w Elblągu dotyczącego działalności byłej prezes Powiatowego Centrum Medycznego w Braniewie. Jak wynika z komunikatu śledczych, postępowanie obejmuje m.in. podejrzenie bezpodstawnego podwyższania wynagrodzenia jednemu z lekarzy oraz przyznawania mu specjalnych dodatków finansowych.
Prokuratura bada również sposób rozliczania czasu pracy medyka. Z przekazanych przez prokuraturę informacji wynika, że według zabezpieczonej dokumentacji lekarz miał w niektórych miesiącach wykazywać nawet ponad 1200 godzin pracy.
„W toku postępowania ustalono, że z grafiku pracy ww. lekarza wynika, iż w 2022 roku pracował miesięcznie od 787 godzin do 1161 godzin. W kolejnych latach liczba wykazywanych godzin również przekraczała fizyczne możliwości ich wykonania” – poinformowała Prokuratura Rejonowa w Elblągu.
Jak wcześniej informowały Interia i Polsat News, analiza dokumentów przeprowadzona przez nowe władze szpitala wykazała, że lekarz miał wystawić w 2024 roku faktury na łączną kwotę blisko 1,8 mln zł. Sprawa stała się jedną z podstaw skierowania zawiadomienia do organów ścigania.
Prokuratura ma zbadać wydatki na inwestycję
Jak poinformowało Radio Olsztyn, do prokuratury trafiło również kolejne zawiadomienie dotyczące działalności Powiatowego Centrum Medycznego w Braniewie. Tym razem chodzi o przygotowania do utworzenia Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego w budynku dawnego internatu po Zespole Szkół Licealnych i Zawodowych w Pieniężnie.
Według obecnych władz szpitala na dokumentację projektową oraz prace przygotowawcze wydano około 800 tys. zł, mimo że budynek nie spełniał podstawowych wymagań umożliwiających realizację inwestycji.
„Poniesiono tam nakłady, około 800 tys. złotych, i według nas były to wydatki całkowicie niepotrzebne. Nikt nie sprawdził, czy jest możliwość wprowadzenia pacjenta leżącego, czy dach jest zabezpieczony przed przeciekaniem ani czy łazienki są dostosowane do osób z niepełnosprawnościami” – powiedziała przewodnicząca rady nadzorczej szpitala Monika Trzcińska w rozmowie z Radiem Olsztyn.
Analiza dokumentacji miała wykazać, że inwestycja nie mogła zostać zrealizowana m.in. z powodu ograniczeń wynikających z przepisów przeciwpożarowych oraz barier architektonicznych. Teraz śledczy mają ustalić, czy podczas przygotowania przedsięwzięcia doszło do naruszenia prawa.
Dokumentacja medyczna znaleziona w opuszczonym budynku
To nie koniec wątpliwości związanych z dawnym internatem w Pieniężnie. Jak podaje Radio Olsztyn, podczas oględzin budynku ujawniono setki dokumentów medycznych pacjentów pozostawionych w garażu zabezpieczonym jedynie zardzewiałą kłódką.
„Dokumenty nie były w żaden sposób zabezpieczone. Zgłosiliśmy sprawę do prokuratury oraz do Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Zabezpieczyliśmy dokumenty, żeby nie trafiły w niepowołane ręce” – powiedziała dziennikarzom Radia Olsztyn przewodnicząca rady nadzorczej szpitala Monika Trzcińska.
Śledczy mają wyjaśnić, w jaki sposób dokumentacja medyczna zawiera dane szczególnie chronione trafiła do opuszczonego budynku i kto odpowiadał za jej właściwe zabezpieczenie.
Oba postępowania prowadzone są niezależnie od śledztwa dotyczącego wynagrodzenia lekarza.
źródło: Prokuratura Rejonowa w Elblągu, Radio Olsztyn