Czy planując tegoroczny urlop na Mazurach, spodziewali się Państwo, że portfel odczuje to dotkliwiej niż wyprawę na afrykańskie wybrzeże czy włoską wyspę? Rzeczywistość rynkowa lata 2026 nie pozostawia złudzeń: Kraina Wielkich Jezior stała się jednym z najdroższych punktów na turystycznej mapie Europy.
Dane z najnowszego raportu cenowego są bezlitosne dla lokalnego patriotyzmu turystycznego. Mazurskie kurorty, z Mikołajkami i Mrągowem na czele, wyprzedziły w rankingach drożyzny nie tylko tani Egipt, ale i uznane europejskie marki. Dla wielu rodzin, które od lat wybierały wypoczynek nad polskimi jeziorami, tegoroczne cenniki mogą być barierą nie do przejścia.
Mikołajki rekordzistą drożyzny
Jeśli szukamy symbolu tegorocznych wzrostów cen, wystarczy spojrzeć na ofertę hoteli trzygwiazdkowych w Mikołajkach. Za sześć noclegów czteroosobowa rodzina musi zapłacić tam aż 6266 zł. To kwota, która bije na głowę wszystkie inne warianty uwzględnione w zestawieniu – zarówno te krajowe, jak i zagraniczne. Nawet w Mrągowie, które również nie należy do tanich, para za apartament zapłaci 2421 zł, a rodzina z dwójką dzieci musi liczyć się z wydatkiem rzędu 4962 zł.
Warto przy tym zauważyć, że mowa o standardowych obiektach, a nie o luksusowych hotelach pięciogwiazdkowych. To pokazuje skalę zjawiska – Mazury przestały być opcją budżetową, stając się towarem luksusowym, za który trzeba zapłacić „ekstra”.
Zagraniczna alternatywa kusi portfele
W tym samym czasie, gdy mazurscy hotelarze podnoszą stawki, kierunki zagraniczne stają się dla Polaków coraz bardziej atrakcyjne finansowo. Egipt, a konkretnie Marsa Alam, oferuje apartament dla rodziny 2+2 za 2330 zł. To mniej niż połowa tego, co musielibyśmy zostawić w Mrągowie za podobny standard i czas pobytu. Nawet doliczając koszty przelotu, różnica pozostaje kolosalna.
Podobnie sytuacja wygląda na Sycylii czy Krecie. Włoski apartament dla czteroosobowej rodziny to koszt około 2453 zł. Za taką kwotę na Mazurach trudno dziś znaleźć ofertę o zbliżonym standardzie w szczycie sezonu. Turcja również nie oddaje pola – w Alanyi rodzinny pobyt w hotelu 3* zamknie się w kwocie 3467 zł, co w porównaniu z mikołajkowymi sześcioma tysiącami brzmi jak wyjątkowa okazja.
Dlaczego Mazury są tak drogie?
Eksperci wskazują na kilka przyczyn tego stanu rzeczy. Po pierwsze, sezon na Mazurach jest krótki i intensywny – hotelarze muszą zarobić na utrzymanie obiektów przez cały rok w ciągu zaledwie kilku tygodni lata. Do tego dochodzą drastycznie rosnące koszty energii, mediów oraz presja płacowa. Nie bez znaczenia jest też fakt, że Mazury stały się modne, a popyt na wypoczynek w kraju, mimo wysokich cen, wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie.
Pozostaje jednak pytanie: jak długo turyści będą skłonni płacić tak wysoką „premię” za wypoczynek nad polskim jeziorem, mając świadomość, że za mniejsze pieniądze mogą cieszyć się gwarantowaną pogodą nad Morzem Śródziemnym lub Czerwonym? Tegoroczne lato może być pod tym względem przełomowe dla branży turystycznej w naszym regionie.
źródło: rankomat.pl