Dwa oficjalne konkursy nie przyniosły rozstrzygnięcia. Mimo że zmodernizowana Hala Urania tętni życiem, obiekt wciąż nie ma sponsora tytularnego. Zbigniew Trzoska, prezes spółki Hala Olsztyn, w rozmowie z redakcją TKO ucina spekulacje o obniżeniu oczekiwań finansowych i zapowiada zmianę strategii. – Będziemy zwracać się z ofertą bezpośrednio do wytypowanych podmiotów – deklaruje.
Olsztyńska Urania to obecnie najnowocześniejszy obiekt widowiskowo-sportowy w regionie, który od momentu otwarcia przyciąga tłumy mieszkańców i turystów. Mimo tych imponujących statystyk, na elewacji budynku wciąż brakuje logotypu partnera tytularnego. Jak potwierdziły władze spółki, drugie z rzędu postępowanie mające wyłonić sponsora zakończyło się fiaskiem. Powód? Żadna z nadesłanych ofert nie spełniła rygorystycznych wymagań określonych w regulaminie.
Sztywne warunki: 375 tysięcy to minimum
W kuluarach pojawiały się głosy, że to właśnie bariera finansowa może odstraszać potencjalnych inwestorów. Prezes Zbigniew Trzoska twardo jednak broni przyjętej wyceny. Minimalna kwota, jakiej oczekuje miasto, to 375 tys. zł netto rocznie przy umowie zawieranej na co najmniej trzy lata.
– Oczekiwania finansowe są oparte na wielopłaszczyznowych badaniach rynku. Nie widzimy na ten moment podstaw, żeby schodzić poniżej wartości wskazanej w wycenach – podkreśla Zbigniew Trzoska. Dodaje również, że kwota ta nie jest dziełem przypadku, lecz wynikiem analiz przeprowadzonych przez wyspecjalizowane firmy, które monitorowały obecność obiektu w ponad 1100 tytułach prasowych i milionach portali internetowych.
Aquasfera płaciła więcej. Skąd te trudności?
Porównując ofertę Uranii do innych miejskich obiektów, kwota 375 tys. zł wydaje się racjonalna, a wręcz okazyjna. Warto przypomnieć, że pierwszy kontrakt na nazwę wodnego centrum Aquasfera, podpisany przed laty z Galerią Warmińską, opiewał na kwotę 5 mln zł netto za 10 lat współpracy, co dawało średnio pół miliona złotych rocznie.
Obecnie OSiR, szukając nowego partnera dla basenu, obniżył oczekiwania do 200 tys. zł rocznie. Na tym tle Urania, jako obiekt nowszy i generujący większe zasięgi medialne, wycenia się wyżej, ale wciąż poniżej rekordowego kontraktu sprzed dekady. Mimo to, chętnych na razie brak.
Koniec konkursów, czas na „polowanie”
Dotychczasowa formuła otwartych konkursów najwyraźniej się wyczerpała. Zarząd spółki zdecydował się na zmianę modelu poszukiwania partnera. Teraz to Hala Olsztyn będzie wybierać konkretne marki i przedstawiać im spersonalizowane propozycje.
– Zasady są optymalne dla tego typu konkursów, a po dwóch nierozstrzygniętych postępowaniach będziemy zwracać się z ofertą bezpośrednio do wytypowanych podmiotów – wyjaśnia prezes Trzoska. Spółka nie narzuca sobie przy tym sztywnych ram czasowych, argumentując, że w przypadku umów wieloletnich pośpiech jest złym doradcą. Co istotne dla miejskich finansów, brak sponsora nie „dziurawi” budżetu spółki. – Potencjalne przychody nie są ujmowane w planach finansowych do momentu, kiedy faktycznie nie zaistnieją – tłumaczy szef Uranii.
Mistrzostwa Świata 2027 bez presji
W kontekście braku sponsora często pojawia się temat zbliżających się Mistrzostw Świata w siatkówce w 2027 roku. Turniej tej rangi wydaje się idealną okazją do promocji marki tytularnej, jednak prezes Trzoska uspokaja, że przedłużające się poszukiwania partnera nie mają wpływu na przygotowania do imprezy.
Dla przyszłego sponsora stawką jest nie tylko nazwa na budynku, ale także ekskluzywność wewnątrz areny, własna loża VIP oraz potężne zasięgi medialne. Na razie jednak Urania pozostaje „tylko” Uranią, a branża marketingowa z uwagą śledzi, czy nowa strategia bezpośrednich negocjacji przyniesie w końcu oczekiwany przełom.

