fbpx
reklama

Poinformuj nas: alarm@tko.pl

14 C
Olsztyn
środa, 8 kwietnia, 2020

Poinformuj nas: [email protected]

reklama

Warte uwagi

Bezwzględna lichwa w centrum Olsztyna. „Chciałam popełnić samobójstwo”

reklama
Koronawirus raport na żywo z Olsztyna i woj. warminsko-mazurskiego RAPORT

Czy możliwe jest, że w centrum miasta wojewódzkiego, pod bokiem sądów, prokuratury i policji, w najlepsze działa „przedsiębiorstwo lichwiarskie”. W dodatku stosujące metody wymuszania spłaty rzekomych długów rodem z filmów gangsterskich? Odpowiedź brzmi – TAK.

Wystarczy prześledzić historię pani Iwony (nazwisko do wiadomości redakcji) – przedsiębiorcy z jednego z miast powiatowych na Warmii i Mazurach.

Kobieta długo zastanawiała się, czy na tym etapie podawać swoje personalia i ujawniać wizerunek. Jest jednak tak zastraszona i umęczona tym, co działo się wokół niej przez ostatnie lata, że dopóki jej „oprawcy” nie dosięgnie karząca ręka sprawiedliwości, woli pozostać anonimowa.

reklama

Pani Iwona i jej mąż długo pracowali na Zachodzie Europy. Stwierdzili jednak, że chcą wrócić do Polski. Kupili dom na Mazurach, otworzyli firmę, zatrudnili ludzi. Wszystko szło sprawnie, firma przynosiła dochody. W pewnym momencie jeden z kontrahentów nie opłacił bardzo dużej faktury. Tym samym w firmie pani Iwony też pojawiły się problemy z płatnościami. Skończyło się na tym, że trzeba było wejść w układ z wierzycielami, a majątkiem firmy zarządzał syndyk. Przedsiębiorstwo wciąż jednak działało, wierzyciele byli spłacani.

W roku 2015 zaczęliśmy znów stawać na nogi. Pojawiła się też możliwość podpisania sporego kontraktu. Na to jednak potrzebne były pieniądze. Kredytu bankowego nie mogliśmy wziąć. Postanowiliśmy pożyczyć pieniądze prywatnie, a po zrealizowaniu kontraktu zwrócić pożyczkę. Poprosiliśmy o pomoc znajomego. On nie miał takiej kwoty, ale polecił nam pana Marka z Olsztyna, którego firma udziela pożyczek prywatnym osobom. Dostałam telefon, zadzwoniłam, umówiłam się, przyjechałam do Olsztyna, poszłam do biura w centrum miasta, podpisałam umowę, o której szczegółach wcześniej rozmawialiśmy, otrzymałam 10 tys. złotych i szczęśliwa wróciłam do domu. Pamiętam dobrze, że był to wtorek – opowiada pani Iwona, która nie przypuszczała wówczas, że jest to początek jej gehenny.

W piątek kobietę obudził sms. Pan Marek przypominał o spłacie pierwszej raty pożyczki. Chciał 800 złotych. Pani Iwona od razu zadzwoniła, żeby wyjaśnić – jak sądziła – nieporozumienie. Okazało się, że żadnej pomyłki nie ma, a ona będzie teraz spłacać co tydzień kwotę, jaką obrotny „pożyczkodawca” jej wskaże.

Przelewałam mu z płaczem a to 800 złotych, a to tysiąc, a to tysiąc pięćset. Tydzień w tydzień, przez dwa lata (!)… Popadłam w kłopoty finansowe. W domu zaczęły się kłótnie, bo mąż o niczym nie wiedział. Chciałam go chronić. Odłączali nam światło, nie mieliśmy na chleb. W końcu przyjechała do mnie córka i zmusiła mnie do powiedzenia prawdy – co się dzieje z pieniędzmi, które przecież zarabiam. Wyznałam, jaki jest mój problem i uciekłam od stołu. Chciałam popełnić samobójstwo. Uratował mnie mąż, który pobiegł za mną – opowiada z płaczem pani Iwona.
Przez dwa lata płacenia kobieta była bombardowana tysiącami smsów „przypominających o spłacie raty pożyczki”. Pożyczyła 10 tys. złotych oddała …ponad 200 tys. złotych (!). Kiedy powiedziała sobie, że już nie będzie płaciła, że dość tego, w jej domu pojawiło się dwóch łysych osiłków. Dobrze wiedzieli, kiedy będzie sama. Zabrali pieniądze z szuflady, grozili kobiecie jeszcze innymi „konsekwencjami” i pojechali.

Po rozmowie z córką i mężem oraz po spotkaniu z prywatnym detektywem z Warszawy, sprawa została zgłoszona na policję i do prokuratury.

Ten mężczyzna wciąż chodzi na wolności. Doprowadził moją firmę do ruiny. Ja leczę się na depresję. Wiem jednak, że odpowie za swoje. Nie odpuszczę – mówi pani Iwona.

Jej pełnomocnikiem w walce z bezwzględnym lichwiarzem został mec. Lech Obara z Olsztyna, znany z walki z „przedsiębiorstwami lichwiarskimi”.

Jestem zaskoczony i jednocześnie zbulwersowany faktem, że w XXI wieku, po wprowadzeniu ustawy antylichwiarskiej, takie historie wciąż się dzieją. Trzeba jak najszybciej położyć temu kres. Ufam, że zarówno prokuratura jak i policja staną na wysokości zadania – ocenia mec. Obara.

Należy dodać, że pani Iwona to nie jedyna ofiara lichwiarza z z centrum Olsztyna. Pieniądze na „kosmiczny” procent pożyczyła m.in. znana lekarka (na zakup sprzętu), była policjantka czy rolnik.

A jak na to wszystko zareagował pan Marek?
Ze stoickim spokojem. Wysłał pani Iwonie odręcznie napisany list z informacją, że „już nie musi nic spłacać, bo wszystko zostało uregulowane”. Wysłał też kobiecie dwuosobowy karnet do SPA w podziękowaniu za regularne wpłaty.

Niebawem jednak może mu się popsuć humor ponieważ rozpoczęło się śledztwo: –  Prokuratura Okręgowa w Olsztynie prowadzi śledztwo dotyczące czynów z art. 304 k.k., czyli wykorzystania przymusowego położenia innej osoby przy zawarciu umowy, która
nakłada na nią obowiązek świadczenia niewspółmiernego. – poinformował prokurator Krzysztof Stodolny.

Jak się okazało poszkodowanych jest dużo więcej osób i to w całej Polsce. – Sprawa dotyczy kilkudziesięciu nieruchomości na terenie całego kraju. Aktualnie cały czas trwa zbieranie materiału dowodowego w postaci zabezpieczania dokumentacji dotyczących udzielanych pożyczek pod zabezpieczenie nieruchomości, przesłuchiwania pokrzywdzonych i świadków, a także analizowanie materiałów z postępowań sądowocywilnych w wyniku których doszło do przeniesienia własności nieruchomości. Nikomu jeszcze nie przedstawiono zarzutów. Przestępstwo zagrożone jest karą do 3 lat pozbawienia wolności. – dodał rzeczni Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.

Temat będziemy kontynuować.

Komentarz mecenasa Lecha Obary w sprawie prawa antylichiwarskiego.

reklama
reklama

16 KOMENTARZE

  1. Stek bzdur. Dostała do ręki umowę, przeczytała ją, zrozumiała jej treść, zaakceptowała i… gdy wrócił do domu, to okazało się, że nie czytała niczego, niczego nie rozumie, ale podpisała. Ba! Po pierwszej spłacie, gdy już wiedziała, że będzie musiała płacić lichwiarskie stawki, postanowiła udawać, że ogląda serial Klan, więc ani nie poszła do prawnika, ani na policję, ani nie powiedziała słowa mężowi (wolała celowo go oszukiwać, co daje solidny powód do rozwodu), ale… podobno prowadziła firmę, która zarabiała. Więc „argument”, że ona jest po prostu głupia należy odrzucić. Choć – skoro podpisała dokument bez zapoznania się z jego treścią – jest bezdennie głupia. I nagle wszyscy są źli, tylko ona jedna – cała na biało… ;>>>

    8
    4
  2. Dementując powyższy artykuł chciałem dodać, iż pani Iwonie ( de facto prowadzącej największą hurtownię materiałów budowlanych w swoim mieście ) zapomniało się chyba, że była w firmie po gotówkę nie 1 a kilka razy i nie była to kwota 10 tyś., a wielokrotnie większa ( na wszystko są umowy ). Pani Iwonka zapewne potrafiła czytać i dobrze wiedziała, jakie są warunki płatności umów. Ponadto twierdzenia pani Iwony o 2 łysych osiłkach rzekomo wysłanych i zabierających pieniądze z szafki, jest kompletną bzdurą.
    Jeśli rzeczywiście okaże się, że w artykule zawarte są słowa pani Iwony ( a nie pani redaktor ) to na pewno złożę doniesienie do prokuratury o składanie fałszywych oświadczeń oraz pozwę o zniesławienie mojej osoby.

    11
    6
  3. Wezuwiusz a co mają do tego sądy? Jak dopiero zbierają materiały dowodowe? Najpierw pomyśl zanim napiszesz coś głupiego. No i ja tak sobie myślę, że dawno glupszego komentarza komentarza nie słyszałem. Domyślam się, że komentarz jest tak głupi jak jego autor.

    3
    1
    • A co tu mają „sondy” skoro Pani sama zawarła taką umowę i ją ukrywała nawet przed mężem. Dopiero teraz zainteresowała sprawą mecenasa oraz Policję/ Prokuraturę, wobec czego te podmioty dowiedziały się o zjawisku i będą mogły podjąć działania. Nie wspominając, że w sprawie żaden sąd jeszcze nie występował i przez pewien czas nie będzie miał okazji (chyba że karnie przy ewentualnym areszcie lub cywilny przy powództwach dot. unieważnienia umowy). Wobec tego wykorzystywanie tej sprawy to walki z „sondami” jest nadużyciem i świadczy o niskich kompetencjach osoby piszącej oraz złej woli w wykorzystaniu tej historii do doraźnych celów.

      6
      2
    • ale pierdoIisz parchu. Za takie przestępstwo powinna być kara o jedno 0 wyższa czyli do 30 lat. Macie swoje pisowskie rządy, które zamiast zająć się zmianą prawa karnego, zajmuje się gównianą walką o stołki.

      2
      7
      • „Za takie przestępstwo powinna być kara o jedno 0 wyższa czyli do 30 lat” Wprawdzie to jeszcze nie jest przestępstwo (podpisywanie dokumentów bez zapoznania się z ich treścią), ale poświadczanie nieprawdy (podpisanie dokumentu po klauzulą, że się przeczytało i zaakceptowało treść) już tak. Lecz masz w tym rację, że takie działania winny być karane, by ludzie, którzy nie rozumieją treści dokumentów – nie podpisywali ich. I zapobiegnie to lichwie, i uchroni głupich przed lichwą. ;>

    • A ile płacą za taki wpis? Sąd nie miał jeszcze szansy zająć się sprawą. Najpierw musi to zrobić prokurator, który jest na telefon z PISu i dlatego jest w układzie. Ale cóż, głosowaliście za „prawem” i „sprawiedliwością”…

      3
      3

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

reklama

Warte uwagi

Potrzebujesz komputerowych akcesoriów do pracy zdalnej? SL Computer działa w Olsztynie

Niemal z dnia na dzień mieszkania i domy wielu olsztyniaków zamieniły się w biura czy wręcz centra dowodzenia przeróżnych firm. W zadbaniu o odpowiedni...

Konopne chmury przyłączają się do walki z koronawirusem

„Drodzy mieszkańcy Olsztyna, z uwagi na rozprzestrzenianie się koronawirusa, w pełni popieram inicjatywę pozostania w domu na czas zagrożenia epidemicznego i wychodzę naprzeciwko waszym...

Konkurs