Szkoła Podstawowa nr 12 w Olsztynie zdecydowała się na radykalne ograniczenie dostępu do budynku. Wstęp mają wyłącznie uczniowie, nauczyciele i pracownicy placówki. Decyzja, podjęta w porozumieniu z Radą Rodziców, wywołała gorącą dyskusję. Część rodziców nie kryje oburzenia i pyta, dlaczego to właśnie oni zostali objęci zakazem. Tymczasem w szkole pojawili się policjanci, którzy patrolowali jej teren i rozmawiali z uczniami.
Szkoła w Olsztynie zamyka drzwi przed rodzicami
W związku z ostatnimi niepokojącymi wydarzeniami w placówkach oświatowych na Warmii i Mazurach kolejne szkoły podejmują działania mające zwiększyć bezpieczeństwo uczniów. Na szczególnie zdecydowany krok postawiła Szkoła Podstawowa nr 12 im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Olsztynie.
Na oficjalnym profilu placówki w mediach społecznościowych opublikowano komunikat informujący o ograniczeniu dostępu do budynku.
„W porozumieniu z Radą Rodziców SP12 podjęto decyzję, że wstęp do szkoły mają jedynie: pracownicy szkoły, nauczyciele, dzieci” – czytamy na opublikowanej grafice.
Osoby spoza wymienionych grup nie mają wstępu do szkoły. Oznacza to, że ograniczenie obejmuje również rodziców i opiekunów uczniów.
„Decyzja obowiązuje do odwołania” – podkreślono w komunikacie.
Szkoła nie wskazała w nim terminu zniesienia ograniczeń ani ewentualnych wyjątków dotyczących między innymi rodziców najmłodszych uczniów.
Policjanci patrolowali teren szkoły i rozmawiali z dziećmi
Placówka poinformowała również o współpracy z policją. Jak wynika z kolejnego wpisu, funkcjonariusze odwiedzili szkołę, patrolowali jej teren oraz spotykali się z uczniami.
„Bezpieczeństwo naszych Uczniów, nauczycieli i pracowników szkoły jest dla nas sprawą nadrzędną. Dlatego podejmujemy kolejne działania mające na celu zapewnienie wszystkim poczucia bezpieczeństwa na terenie naszej placówki” – przekazała szkoła.
Podczas spotkań policjanci odpowiadali na pytania dzieci, udzielali wskazówek dotyczących właściwego reagowania w sytuacjach kryzysowych oraz przypominali o znaczeniu czujności i przestrzegania zasad bezpieczeństwa.
Odbyło się także spotkanie dyrekcji z przedstawicielami Komendy Policji, podczas którego omawiano kwestie bezpieczeństwa społeczności szkolnej i dalszej współpracy.
Szkoła poinformowała, że podejmowane działania uwzględniają również wytyczne przekazane przez wiceprezydent Olsztyna Sylwię Rembiszewską-Piątek.
„Dziwna sytuacja, skoro to dzieci są zagrożeniem, a nie rodzice”
Decyzja o ograniczeniu dostępu do budynku wywołała liczne komentarze na facebookowym profilu szkoły. Część rodziców uważa, że nowe zasady są zbyt daleko idące i nie rozwiązują rzeczywistego problemu.
„Dziwna sytuacja, skoro to dzieci są zagrożeniem, a nie rodzice. Przykro mi to powiedzieć, ale to tym bardziej wpędza dzieci w poczucie lęków” – napisała jedna z komentujących.
Jej zdaniem zamiast zakazywać rodzicom wejścia do szkoły, należałoby rozważyć inne środki bezpieczeństwa, w tym kontrolę plecaków.
Komentarz zebrał ponad 880 reakcji.
Szczególnie mocno na nowe ograniczenia reagują rodzice najmłodszych uczniów.
„Jako rodzic pierwszoklasisty jestem wręcz oburzony taką reakcją szkoły” – napisał jeden z ojców.
W obszernym komentarzu zaproponował, aby rodzice uczniów klas 1–3 mogli wchodzić przynajmniej na poziom szatni, natomiast wobec starszych uczniów zastosować dodatkowe środki kontroli.
Zwrócił również uwagę, że przy odbieraniu dzieci ze świetlicy rodzice mogą zostać zmuszeni do oczekiwania przed budynkiem.
Inni komentujący podkreślają, że obecność rodziców w szkole może stanowić dodatkowe wsparcie dla nauczycieli i pracowników, szczególnie w sytuacjach wymagających zwiększonej czujności.
Nauczyciele bronią dyrekcji. „Dzieci bały się wychodzić do łazienki”
W dyskusji pojawiły się również głosy popierające działania szkoły.
Jedna z komentujących, przedstawiająca się jako członkini Rady Pedagogicznej, zaapelowała o uszanowanie decyzji dyrekcji i Rady Rodziców.
„Proszę jednak zrozumieć tych, którzy «głową» odpowiadają za bezpieczeństwo uczniów. Decyzja, z tego co wiem, została ustalona z RR” – napisała.
Podkreśliła również, że w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa dzieci dyrekcja musi podejmować trudne decyzje, nawet jeśli budzą one niezadowolenie części rodziców.
Jeszcze bardziej wymowna jest relacja innej komentującej, która przedstawiła się jako nauczycielka szkoły.
„Małe dzieci – mówię o 1 klasie – były bardzo przestraszone. Płakały, nie chciały wychodzić same do łazienki” – napisała.
Według jej relacji działania podjęte przez szkołę pomogły uczniom odzyskać poczucie bezpieczeństwa.
W komentarzach nie brakuje także rodziców, którzy popierają ograniczenia, argumentując, że w obecnej sytuacji najważniejsze jest bezpieczeństwo dzieci, nawet kosztem codziennych niedogodności.
Niepokojące wydarzenia w szkołach na Warmii i Mazurach
Decyzja SP nr 12 zapadła w czasie zwiększonego niepokoju związanego z bezpieczeństwem w placówkach oświatowych regionu.
W piątek, 9 października, policjanci interweniowali między innymi w szkołach w Olsztynku i Biskupcu. W pierwszym przypadku 17-letni uczeń miał opowiadać kolegom o niebezpiecznych przedmiotach znajdujących się w jego domu. Funkcjonariusze znaleźli tam wiatrówkę i scyzoryk.
W Biskupcu interwencja dotyczyła niepokojących rozmów uczniów na temat noży i maczet.
Jak ustaliła redakcja TKO.pl, tego samego dnia policja interweniowała również w Szkole Podstawowej nr 5 im. Sybiraków w Olsztynie. Jeden z uczniów poinformował, że jego 15-letni kolega ma przy sobie scyzoryk. Szkolna psycholog zawiadomiła funkcjonariuszy, a nastolatek przyznał, że przyniósł przedmiot do szkoły, tłumacząc, że zapomniał zostawić go w domu.
Z kolei w sobotę, 10 października, policjanci interweniowali w szkole przy ul. Metalowej w Olsztynie. Podczas konfliktu dwóch młodych mężczyzn jeden ze świadków zauważył u 17-latka maczetę, odebrał mu ją i odrzucił. Według policji nastolatek nie użył tego przedmiotu wobec swojego przeciwnika.
Nie ma informacji, aby w Szkole Podstawowej nr 12 doszło do podobnego incydentu. Opublikowane przez placówkę komunikaty wskazują na działania o charakterze prewencyjnym.
Bezpieczeństwo dzieci czy zbyt daleko idące ograniczenia?
Spór wokół decyzji olsztyńskiej podstawówki pokazuje, jak trudne stało się znalezienie równowagi między bezpieczeństwem uczniów a codziennym funkcjonowaniem szkoły.
Z jednej strony dyrekcja i część nauczycieli wskazują na konieczność zapewnienia dzieciom spokoju i ochrony. Z drugiej rodzice pytają, dlaczego ograniczono dostęp właśnie im, skoro ostatnie niepokojące zdarzenia w regionie dotyczyły przede wszystkim zachowania młodych ludzi.
Na razie nie wiadomo, jak długo zakaz będzie obowiązywał ani czy szkoła przewiduje wyjątki dla rodziców dzieci wymagających pomocy przy wejściu do placówki.
Jedno jest pewne: decyzja SP nr 12 wywołała dyskusję, która wykracza poza mury jednej olsztyńskiej szkoły. W obliczu ostatnich wydarzeń podobne pytania o granice środków bezpieczeństwa mogą pojawić się również w innych placówkach regionu.