Tamtego sierpniowego dnia na DK57 życie stracili 37-letni Zbigniew M. i jego zaledwie 2-letni syn Hubert. Teraz, ponad rok po dramatycznym wypadku pod Bisztynkiem, rozpoczął się proces kierowcy Audi Alana G.
Tragiczny wypadek na DK57
Proces w sprawie jednego z najtragiczniejszych wypadków, do jakich doszło w ubiegłym roku na drogach Warmii i Mazur, rozpoczął się przed Sądem Rejonowym w Biskupcu. Na ławie oskarżonych zasiadł Alan G., który według prokuratury miał jechać Audi z prędkością około 150 km/h, uderzyć w Skodę, a następnie opuścić miejsce zdarzenia. W wypadku zginęły dwie osoby, w tym dwuletnie dziecko.
Do zdarzenia doszło 15 sierpnia 2025 roku na drodze krajowej nr 57 pomiędzy Bisztynkiem a Wozławkami. Według ustaleń prokuratury Alan G., kierujący Audi A6, miał rażąco przekroczyć obowiązujące na tym odcinku ograniczenie prędkości do 90 km/h. Śledczy wskazują, że samochód miał poruszać się z prędkością około 150 km/h.
Prokuratura zarzuca również kierowcy, że nie obserwował należycie sytuacji na drodze. Audi uderzyło w tył jadącej w tym samym kierunku Skody Octavii.
Skutki zderzenia były tragiczne. Na miejscu zginął 37-letni Zbigniew M. oraz 2-letni syn Hubert. Kierująca Skodą Samanta B. została ranna. Kobieta odniosła obrażenia powodujące naruszenie czynności narządów ciała na okres przekraczający siedem dni.
Prokuratura: nie udzielił pomocy
Akt oskarżenia obejmuje również zarzut nieudzielenia pomocy poszkodowanym. Według prokuratury Alan G. miał nie pomóc osobom znajdującym się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia, mimo że mógł to zrobić bez narażenia siebie lub innych.
Śledczy zarzucają mu także ucieczkę z miejsca wypadku. Mężczyzna został zatrzymany jeszcze 15 sierpnia 2025 roku, w godzinach wieczornych. Od tego czasu pozostaje tymczasowo aresztowany.
Alkohol po wypadku. Śledczy badali, czy kierowca był trzeźwy
Jednym z istotnych wątków śledztwa była kwestia alkoholu. Początkowo Alan G. usłyszał również zarzut prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości. Mężczyzna temu zaprzeczał. Twierdził, że alkohol wypił dopiero po powrocie do domu, już po wypadku.
Prokuratura zasięgnęła opinii biegłych zajmujących się retrospektywnym ustalaniem stężenia alkoholu. Z opinii wynikało, że nie można wykluczyć, iż w chwili wypadku Alan G. był trzeźwy, a alkohol spożył dopiero później. W konsekwencji śledztwo w części dotyczącej prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości zostało umorzone.
Akt oskarżenia obejmuje jednak zarzut spożywania alkoholu po wypadku, ale przed badaniem przeprowadzonym przez uprawniony organ. Według informacji Sądu Okręgowego w Olsztynie takie zachowanie jest obecnie objęte taką samą odpowiedzialnością karną jak spowodowanie wypadku w stanie nietrzeźwości. Po zatrzymaniu u Alana G. stwierdzono 1,32 promila alkoholu we krwi.
Pierwszy dzień procesu. Oskarżony częściowo przyznał się do winy
Proces rozpoczął się w środę, 16 września 2026 roku przed Sądem Rejonowym w Biskupcu. Sąd z urzędu wyłączył jawność rozprawy, wskazując na konieczność ochrony ważnego interesu prywatnego pokrzywdzonych. Prokurator nie sprzeciwił się tej decyzji.
Jak przekazał sędzia Adam Barczak, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie, oskarżony częściowo przyznał się do zarzucanego mu czynu.
Alan G. przyznał się do spowodowania wypadku oraz nieudzielenia pomocy osobom podróżującym Skodą. Swoje zachowanie po zdarzeniu tłumaczył szokiem.
Nie przyznał się natomiast do ucieczki z miejsca wypadku. Zakwestionował także prędkość, z jaką według prokuratury miał poruszać się jego samochód.
Oskarżony odmówił składania wyjaśnień przed sądem. W tej sytuacji odczytano wyjaśnienia, które składał wcześniej podczas postępowania przygotowawczego. Alan G. odpowiadał jedynie na pytania swojego obrońcy.
Przesłuchano ośmiu świadków
Podczas pierwszego dnia procesu sąd przesłuchał ośmiu świadków. Rozprawa została przerwana do 7 października 2026 roku do godziny 10. Wówczas sąd ma kontynuować przesłuchiwanie kolejnych świadków. Za zarzucany czyn Alanowi G. grozi od 5 do 20 lat pozbawienia wolności.
źródło: Sąd Okręgowy w Olsztynie