Mandat w wysokości 600 zł po Olsztyńskim Marszu Równości wywołał spór, który może mieć konsekwencje także dla organizatorów zupełnie innego wydarzenia.
600 zł mandatu po Marszu Równości
Sprawę opisała „Wyborcza Olsztyn”. Podczas Olsztyńskiego Marszu Równości, który odbył się w lipcu 2026 roku, na platformie ciężarówki znajdowały się drag queens. Tańczyły i przemawiały do uczestników zgromadzenia.
Pod koniec wydarzenia do organizatorki marszu Magdaleny Zuby podeszli policjanci. Poinformowali ją o nałożeniu mandatu w wysokości 600 zł w związku ze sposobem przewożenia osób. Organizatorka odmówiła przyjęcia mandatu i zdecydowała, że sprawa powinna zostać rozstrzygnięta przez sąd.
Policja: zgromadzenie nie zwalnia z przepisów
Jak wyjaśniła „Wyborczej Olsztyn” kom. Anna Balińska z Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie, funkcjonariusze mieli celowo zaczekać z interwencją do zakończenia wydarzenia, aby nie zakłócać jego przebiegu. Organizatorzy mieli być wcześniej informowani o możliwych konsekwencjach.
Komendant olsztyńskiej policji Stanisław Moroz podkreślił z kolei w piśmie skierowanym do „Wyborczej”, że organizowanie zgromadzenia i uczestniczenie w nim nie zwalnia z obowiązku przestrzegania przepisów ruchu drogowego. Decyzja o nałożeniu mandatu miała być indywidualną decyzją policjantów podejmujących interwencję.
Organizatorki nie zgadzają się z interpretacją policji
Inaczej na sprawę patrzą organizatorki Olsztyńskiego Marszu Równości. Towarzysząca Magdalenie Zubie radna i prawniczka Marta Kamińska zwraca uwagę, że podczas legalnych zgromadzeń publicznych od lat dochodzi do sytuacji odbiegających od zwykłych zasad ruchu drogowego.
Uczestnicy maszerują jezdnią, a pojazdy wykorzystywane podczas zgromadzeń mogą poruszać się w sposób, który w normalnych warunkach byłby niedopuszczalny. Według niej podobnie organizowano wcześniejsze edycje Olsztyńskiego Marszu Równości i nie kończyło się to mandatami. Spór ma więc rozstrzygnąć, czy sposób wykorzystania ciężarówki podczas marszu rzeczywiście naruszał art. 63 Prawa o ruchu drogowym.
Policja wraca do Orszaku Trzech Króli
Sprawa ma jednak szerszy wymiar. Olsztyńska policja potwierdziła, że prowadzi również czynności wyjaśniające dotyczące Orszaku Trzech Króli, który przeszedł ulicami miasta 6 stycznia 2026 roku. Funkcjonariusze sprawdzają, czy podczas tego wydarzenia nie doszło do naruszenia tego samego przepisu.
W czasie styczniowego orszaku policjanci nie stwierdzili takiego wykroczenia na miejscu. Teraz analizowane mają być m.in. materiały wideo z wydarzenia. Nie wiadomo natomiast, kto zainicjował ponowne zainteresowanie policji styczniowym wydarzeniem.
Na samochodzie nagłośnienie, czasem także muzycy
Teresa Antczak, wiceprezes Forum Prorodzinnego organizującego olsztyński Orszak Trzech Króli, przekazała „Wyborczej Olsztyn”, że nie została poinformowana przez policję o prowadzonych czynnościach.
Przyznała jednocześnie, że podczas orszaku na samochodzie znajduje się nagłośnienie oraz osoba odpowiedzialna za jego obsługę, a czasami również muzycy. Jak podkreśliła, w poprzednich latach policjanci nie zgłaszali zastrzeżeń do takiego sposobu wykorzystywania pojazdów podczas wydarzenia.
Organizatorzy Marszu Równości czekają na dalszy ciąg
Od lipcowej interwencji minęło już kilka tygodni, jednak – jak przekazuje współorganizatorka OMR Agata Szerszeniewicz – organizatorki nadal nie mają informacji dotyczących dalszego etapu postępowania po odmowie przyjęcia mandatu.
Podkreślają przy tym, że nie domagają się specjalnego traktowania. Ich zdaniem kluczowe jest, aby przepisy dotyczące zgromadzeń publicznych były interpretowane w taki sam sposób niezależnie od charakteru, światopoglądu czy przesłania danego wydarzenia.
źródło: „Gazeta Wyborcza Olsztyn” / WP