Rodzina przeżywa dramat po tym, jak ich pies został zabrany przez schronisko podczas ich nieobecności. Według opiekunów zwierzę było zadbane i pod stałą opieką weterynarza, jednak interweniujący wskazali na podejrzenie znęcania psychicznego. Sprawa trafiła już do policji i sądu – informuje „Fakt”.
Pies zniknął z posesji pod nieobecność właścicieli
Do zdarzenia doszło w grudniu, tuż przed świętami. Rodzina z powiatu braniewskiego po powrocie zastała pusty kojec – ich owczarek niemiecki Pershing zniknął. Szybko okazało się, że zwierzę zostało zabrane przez pracowników schroniska w Pasłęku.
Pies przebywał na terenie budowy domu w Podgórzu. Jego właściciele na co dzień mieszkają w Braniewie, ale – jak podkreślają – regularnie odwiedzali pupila, karmili go i zabierali na spacery.
Dzieci nie mogą pogodzić się z utratą pupila
Najbardziej całą sytuację przeżywają dzieci właścicieli, dla których pies był ważną częścią życia. Rozłąka okazała się dla nich wyjątkowo trudna i do dziś budzi silne emocje.
„Na początku był jeden wielki płacz i do tej pory codziennie pytają, kiedy Pepik wróci do nich” – relacjonuje właścicielka w rozmowie z „Faktem”.
Rodzina podkreśla, że zwierzę było z nimi bardzo związane, a jego nagłe odebranie odbiło się nie tylko na dzieciach, ale – ich zdaniem – także na samym psie.
Właściciele: pies był zdrowy i zadbany
Opiekunowie nie zgadzają się z decyzją schroniska. Ich zdaniem Pershing miał zapewnione odpowiednie warunki, a jego stan zdrowia był na bieżąco kontrolowany.
Podkreślają, że buda była ocieplona, a pies przebywał w bezpiecznym miejscu. W ich ocenie nie było żadnych przesłanek do interwencji.
Schronisko: warunki były niewłaściwe
Zupełnie inaczej sytuację przedstawia kierownictwo schroniska. Według tej wersji pies miał przebywać w złych warunkach, a miejsce jego pobytu nie nadawało się do trzymania zwierzęcia.
Wskazano m.in. na brak odpowiedniego środowiska i negatywny wpływ samotności na psychikę psa. To właśnie te argumenty miały stać za decyzją o jego odebraniu.
„Sprawa trafiła do sądu i jeśli okaże się, że nie doszło do przestępstwa, oddam psa” – zapowiedziała szefowa schroniska w rozmowie z „Faktem”.
Wójt i była senator po stronie rodziny
Sprawa odbiła się szerokim echem i wzbudziła reakcję lokalnych władz. Wójt gminy Braniewo nie zgodził się na formalne zatwierdzenie odebrania psa, wskazując na jego silną więź z rodziną.
W obronę właścicieli zaangażowała się także była senator Lidia Staroń, która złożyła zawiadomienie do prokuratury.
„Krzywda dzieje się zarówno psu, jak i jego właścicielom” – oceniła w rozmowie z „Faktem”.
Sprawa trafiła do sądu i policji
Obecnie sprawą zajmuje się policja w Pasłęku, która bada okoliczności odebrania psa oraz jego dalszego przetrzymywania. Kluczowe decyzje zapadną jednak w sądzie.
Na razie Pershing nie wrócił do swojej rodziny. Bliscy mają nadzieję, że postępowanie zakończy się szybko i pozwoli na ponowne połączenie psa z właścicielami.
źródło: Fakt, fot. archiwum prywatne