Parę dni temu w Galerii Warmińskiej doszło do sytuacji, która wywołała niepokój wśród klientów i części pracowników. Jak relacjonują świadkowie, ochrona obiektu zachowywała się bardzo poważnie, a w przestrzeni galerii panowała wyraźnie napięta atmosfera. Nie pojawiła się żadna informacja o ćwiczeniach ani próbnej ewakuacji, co spotęgowało obawy obecnych na miejscu osób.
Do redakcji zaczęły napływać sygnały od kilentów Galerii Warmińskiej, którzy wskazywali, że sytuacja wyglądała na coś poważnego. Wiele osób przyznaje, że nie wiedziało, czy chodzi o realne zagrożenie, czy o działania techniczne.
Odpowiedź Galerii Warmińskiej
Zwróciliśmy się do zarządu obiektu z prośbą o wyjaśnienia. Odpowiedzi udzieliła Natalia Tur, Regional Marketing Manager.
Jak przekazano, w Galerii Warmińskiej – podobnie jak we wszystkich obiektach należących do grupy NEPI Rockcastle – odbywają się standardowe, praktyczne ćwiczenia ewakuacyjne co najmniej raz na dwa lata, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa.
Jednocześnie poinformowano, że w poniedziałek 23 lutego w godzinach 8.30–9.00 miała miejsce rutynowa kontrola systemu przeciwpożarowego, polegająca na sprawdzeniu urządzeń przeciwpożarowych. Jak podkreślono, takie kontrole przeprowadzane są w Galerii Warmińskiej od 11 lat – obowiązkowo raz w roku, a zgodnie z wewnętrznymi procedurami nawet raz na kwartał, w podziale na cztery sektory obiektu. Tym razem kontrola dotyczyła pierwszego sektora.
Przedstawiciele galerii zaznaczają, że kwartalne przeglądy są dobrą praktyką i mają na celu zapewnienie najwyższego poziomu bezpieczeństwa. Kontrola nie wykazała żadnych uchybień w działaniu systemu przeciwpożarowego.
Brak informacji wywołał obawy
Choć – jak zapewnia zarządca obiektu – działania miały charakter rutynowy i techniczny, brak komunikatu dla klientów sprawił, że wiele osób odebrało sytuację jako potencjalne zagrożenie. Poważne zachowanie ochrony oraz widoczna mobilizacja służb wewnętrznych wzbudziły niepokój.