Zima długo nie chciała odpuścić, a prognozy bardziej straszyły niż zapowiadały wiosnę. Tymczasem z Mazur nadeszła wiadomość, która dla wielu stała się symbolicznym przełomem. Jeden ptak, jedna trasa i tysiące kilometrów w powietrzu wystarczyły, by znów rozbudzić nadzieję na zmianę pory roku. Bocian Krutek wrócił do Polski (23 lutego)– choć finał tej podróży okazał się bardziej dramatyczny, niż ktokolwiek się spodziewał.
Przeleciał pięć tysięcy kilometrów i dotarł do Polski. Bocian Krutek znów na Mazurach
Sygnał z nadajnika GPS nie pozostawiał wątpliwości. Bocian Krutek, jeden z najbardziej rozpoznawalnych ptaków w Polsce, przekroczył granicę kraju i dotarł na Mazury. Jego powrót obserwowały tysiące osób śledzących mapy migracji, a dane satelitarne potwierdziły to, na co wszyscy czekali od tygodni.
Krutek wyruszył w drogę powrotną już na początku stycznia, nie zważając na wyjątkowo srogą zimę i niekorzystne warunki pogodowe. Dla wielu stał się pierwszym, niepodważalnym sygnałem, że odwilż jest tylko kwestią czasu.
Ekstremalna trasa przez Bliski Wschód i Bałkany. Lot, który wystawił ptaka na próbę
Migracja Krutka była wyjątkowo wymagająca. Ptaki tej wielkości rzadko decydują się na tak wczesny powrót, a trasa, którą obrał, prowadziła przez regiony niestabilne i trudne pod względem warunków atmosferycznych. Bocian zimował w Egipcie, skąd wyruszył na północ, przemierzając Liban, Syrię, Turcję i Bułgarię. Przez kilka dni zatrzymał się w Rumunii, gdzie – jak tłumaczą przyrodnicy – musiał nabrać sił przed kolejnym etapem podróży. Następnie był obserwowany nad Ukrainą, by po dwóch dniach przekroczyć polską granicę, podał Polsat News.
Ostatnie kilometry okazały się najtrudniejsze. Krutek znaleziony przy drodze
Choć cel był już blisko, finał podróży Krutka okazał się dramatyczny. Bocian dotarł do Krutyni, jednak ostatni etap lotu zakończył się niespodziewanie przy jednej z dróg w miejscowości Jedwabno w powiecie szczycieńskim. Wyczerpanego ptaka zauważyli przypadkowi przechodnie. Ich szybka reakcja miała kluczowe znaczenie. O zdarzeniu natychmiast powiadomiono Straż Mazurskiego Parku Krajobrazowego, która zabezpieczyła bociana i przetransportowała go do specjalistycznego ośrodka.
Odpoczynek w Krutyni i nadzieja na szybki powrót na gniazdo
Obecnie Krutek przebywa pod stałą obserwacją w Ośrodku Okresowej Rehabilitacji Bocianów w Krutyni. Przyrodnicy podkreślają, że ptak jest skrajnie wyczerpany, co po tak długiej i wymagającej podróży nie jest zaskoczeniem. Jeśli jego stan będzie się poprawiał, w najbliższych dniach ma wrócić na swoje gniazdo. Dla mieszkańców regionu i tysięcy obserwatorów w całej Polsce będzie to symboliczny moment – dowód, że bociani rekordzista znów wygrał z dystansem, zimą i własnymi słabościami.
Od pisklęcia spod Kętrzyna do symbolu wiosny w całej Polsce
Historia Krutka zaczęła się w 2014 roku w okolicach Kętrzyna. Jako pisklę wypadł z gniazda i tylko dzięki szybkiej interwencji przyrodników przeżył. Z czasem został objęty monitoringiem i wyposażony w nadajnik GPS, który pozwala śledzić jego migracje niemal w czasie rzeczywistym.
Imię Krutek nadali mu mieszkańcy dwa lata temu. Choć początkowo rozważano nazwę Lutek, nawiązującą do jego rekordowo wczesnych powrotów, to właśnie obecne imię przylgnęło do ptaka, który dla wielu stał się nieoficjalnym zwiastunem wiosny.
Tym razem wrócił wcześniej niż większość swoich pobratymców i choć ostatnie metry okazały się najtrudniejsze, jedno jest pewne. Krutek znów jest na Mazurach – a wraz z nim przyszła nadzieja na cieplejsze dni.
źródło: Polsat News, Mazurski Park Krajobrazowy