Leżą na dnie szuflady, schowane w starych klaserach albo w pudełku po butach. Dla jednych to rodzinne pamiątki, dla innych – zapomniane drobiazgi. Tymczasem niektóre z nich mogą być warte nawet kilka tysięcy złotych. O tym, co kryją domowe kolekcje, rozmawiamy z Rafałem Malkiewiczem, numizmatykiem z Olsztyna.
Jak zaczęła się Pana przygoda z wyceną i skupem starych monet?
Zupełnie przypadkiem. Piętnaście lat temu, po śmierci dziadka, odkryliśmy jego kolekcję starych monet i znaczków. Nigdy wcześniej o niej nie wspominał. Zacząłem kupować kolejne katalogi, sprawdzać roczniki, uczyć się rozpoznawania falsyfikatów. Z czasem kolekcja się powiększała, a ja coraz bardziej wciągałem się w temat. Od kilku lat zajmuję się wyceną zawodowo w moim biurze przy ul. Wyszyńskiego 5B w Olsztynie.
Czy w tym czasie zdarzyło się, że ktoś przyszedł do Pana z drobiazgiem, a wyszedł z pokaźną sumą?
Takie sytuacje zdarzają się kilka razy w miesiącu. Niedawno starsza pani przyniosła garść drobiazgów. W lombardzie oferowano jej za nie 350 złotych, a ode mnie dostała 5000 złotych – okazało się, że to biżuteria wykonana z białego złota.
Z kolei w zeszłym tygodniu pojawiła się u mnie młoda para, która w prezencie ślubnym otrzymała 50 dolarów kanadyjskich. Początkowo wydawało im się, że to drobna pamiątka – przeliczyli kurs i wyszło im jakieś 150 zł. Uświadomiłem im, że to nie tylko nominał, ale również uncja złota. W efekcie wyszli ode mnie bogatsi o kilkanaście tysięcy złotych.
Ludzie nawet nie wiedzą, że mają u siebie drogocenne okazy?
Zdecydowanie częściej nie doceniają tego, co mają, niż przeceniają. Stare klasery po dziadkach czy rodzicach latami zbierają kurz. Tymczasem pojedyncze egzemplarze mogą być warte od kilkuset do kilku tysięcy złotych.
Czy bywa odwrotnie – ktoś ma nadzieję na duży zarobek, a wychodzi z niczym?
Tak, niestety. Wiele osób kupuje kolekcje sprzedawane wysyłkowo, często reklamowane jako „limitowane” i „ekskluzywne”. Mają efektowne opakowania i certyfikaty, ale ich rzeczywista wartość to często ułamek ceny zakupu. Nazywam to „garnkami numizmatyki” – sprzedaje się je z użyciem psychologicznych trików, podobnych do tych, które stosuje się na pokazach garnków sprzedawanych po zawyżonych cenach.
Co sprawia, że jedne okazy mają wartość, a inne nie?
Najważniejsze są trzy czynniki: kruszec, nakład i stan zachowania. Monety wykonane ze złota czy srebra zawsze będą miały wartość wynikającą z zawartości metalu. Jednak o ich cenie kolekcjonerskiej często decyduje rzadkość oraz liczba wybitych egzemplarzy. Istotny jest także stan – moneta, która nie była nigdy w obiegu, może być wielokrotnie droższa od tej samej wytartej przez lata użytkowania.
Moja wskazówka: monety przedwojenne są zazwyczaj cenniejsze niż powojenne, choć nie jest to regułą.
Czy dwie identyczne monety mogą mieć różną wartość?
Tak, choć z pozoru wyglądają tak samo. Na przykład 5 złotych z 1932 roku: wersja wybita w Londynie jest pospolita i warta kilkadziesiąt złotych, a ta sama moneta wybita w Warszawie może kosztować kilkaset złotych. Różnica tkwi w małym znaku pod pazurem orła, który trudno dostrzec bez lupy.
Jeśli ktoś znajdzie starą monetę i w internecie wyczyta, że jest bez wartości – czy mimo to warto ją sprawdzić?
Zdecydowanie tak. Często to, co wydaje się bez wartości, jest cenne, a to, co wygląda na drogocenne, bywa bezwartościowe.
Niedawno pewna kobieta przywiozła do mojego biura z wartościowymi, jak jej się wydawało, monetami. Były piękne, złote, srebrne i błyszczące, więc była przekonana, że muszą być dużo warte. Okazało się, że to kolejne „garnki numizmatyki” bez realnej wartości kolekcjonerskiej. Przy okazji pokazała mi jeszcze zdjęcia klasera z monetami, które określiła jako „brzydkie, nieciekawe, pewnie jakiś złom”. Tymczasem były to historyczne srebrne monety polskie i zagraniczne, które przez lata przechowywania w klaserze pokryły się ciemną patyną. To właśnie one okazały się egzemplarzami o dużej wartości.
W jaki sposób można dokonać wyceny monet?
Najlepiej odwiedzić moje biuro gdzie oferuję bezpłatną wycenę oraz skup monet w Olsztynie. Dla osób, które nie mogą przybyć osobiście, dokonuję także szacunkowej wyceny online przez stronę internetową lub WhatsApp’a.
Co by Pan powiedział osobom, które wahają się, czy się do Pana zgłosić?
Wycena jest darmowa i do niczego nie zobowiązuje. Jeśli macie stare monety, przyjdźcie – dowiecie się, ile naprawdę są warte. Nawet jeśli zdecydujecie się je zatrzymać dla siebie, warto mieć świadomość ich realnej ceny.