\nZ firma, która po C. miała budować nową siedzibę Muzeum Bitwy pod Grunwaldem placówka ta także rozwiązała umowę. Obecnie inwestycję kończy trzecia firma. Zakończenie robót planowane jest na sierpień.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":140151,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nDrej przyznał, że osoba, która nadzorowała inwestycję z poziomu budowy już po dwóch tygodniach od podpisania umowy radziła ją zerwać. Drej nie uczynił tego ze względu na informacje od prawniczki - F. \"Wówczas na podstawie informacji dostępnych w internecie pani inspektor znalazła powiązania między prawniczką panią F., a reprezentującą firmę Anną Z. były powiązane personalnie i kapitałowo, wzajemnie zasiadały w jednych spółkach\" - powiedział Drej i przyznał, że odkrycie tych informacji sprawiło, że \"poczuł, że ma do czynienia z grupą przestępczą\". To sprawiło, że nie podpisał żadnych faktur dla firmy C., do czego ta próbowała go zmusić zarówno słownie, jak i strachem - Drej był śledzony. \"Po pewnym czasie w trakcie przesłuchania na policji dowiedziałem się, że wynajęto dwóch weteranów z Gruzji, którzy mieli mnie do tego zmusić\" - zeznał Drej.\n\n\n\nZ firma, która po C. miała budować nową siedzibę Muzeum Bitwy pod Grunwaldem placówka ta także rozwiązała umowę. Obecnie inwestycję kończy trzecia firma. Zakończenie robót planowane jest na sierpień.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":140151,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nW czwartek sąd przesłuchał jako świadka w tej sprawie dyrektora Muzeum Bitwy pod Grunwaldem Szymona Dreja. Powiedział on, że na skutek braku realizacji budowy przez firmę C. inwestycja, która wedle założeń miała być gotowa jesienią minionego roku wciąż jest w realizacji. Drej przyznał, że nalegał, by prezes firmy odwiedził budowę \"tak ważnego dla kultury Polski i Litwy obiektu\" i jak mówił z powodu postawy firmy C. \"cały czas paliła mu się lampka ostrzegawcza\".\n\n\n\nDrej przyznał, że osoba, która nadzorowała inwestycję z poziomu budowy już po dwóch tygodniach od podpisania umowy radziła ją zerwać. Drej nie uczynił tego ze względu na informacje od prawniczki - F. \"Wówczas na podstawie informacji dostępnych w internecie pani inspektor znalazła powiązania między prawniczką panią F., a reprezentującą firmę Anną Z. były powiązane personalnie i kapitałowo, wzajemnie zasiadały w jednych spółkach\" - powiedział Drej i przyznał, że odkrycie tych informacji sprawiło, że \"poczuł, że ma do czynienia z grupą przestępczą\". To sprawiło, że nie podpisał żadnych faktur dla firmy C., do czego ta próbowała go zmusić zarówno słownie, jak i strachem - Drej był śledzony. \"Po pewnym czasie w trakcie przesłuchania na policji dowiedziałem się, że wynajęto dwóch weteranów z Gruzji, którzy mieli mnie do tego zmusić\" - zeznał Drej.\n\n\n\nZ firma, która po C. miała budować nową siedzibę Muzeum Bitwy pod Grunwaldem placówka ta także rozwiązała umowę. Obecnie inwestycję kończy trzecia firma. Zakończenie robót planowane jest na sierpień.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":140151,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nPiotr K. wyjaśnił w sądzie, że za własne pieniądze, ok. 120 tys. zł. kupował potrzebne na budowę łopaty, stal, czy pręty. Pieniędzy tych do dziś nie odzyskał od małżeństwa F.\n\n\n\nW czwartek sąd przesłuchał jako świadka w tej sprawie dyrektora Muzeum Bitwy pod Grunwaldem Szymona Dreja. Powiedział on, że na skutek braku realizacji budowy przez firmę C. inwestycja, która wedle założeń miała być gotowa jesienią minionego roku wciąż jest w realizacji. Drej przyznał, że nalegał, by prezes firmy odwiedził budowę \"tak ważnego dla kultury Polski i Litwy obiektu\" i jak mówił z powodu postawy firmy C. \"cały czas paliła mu się lampka ostrzegawcza\".\n\n\n\nDrej przyznał, że osoba, która nadzorowała inwestycję z poziomu budowy już po dwóch tygodniach od podpisania umowy radziła ją zerwać. Drej nie uczynił tego ze względu na informacje od prawniczki - F. \"Wówczas na podstawie informacji dostępnych w internecie pani inspektor znalazła powiązania między prawniczką panią F., a reprezentującą firmę Anną Z. były powiązane personalnie i kapitałowo, wzajemnie zasiadały w jednych spółkach\" - powiedział Drej i przyznał, że odkrycie tych informacji sprawiło, że \"poczuł, że ma do czynienia z grupą przestępczą\". To sprawiło, że nie podpisał żadnych faktur dla firmy C., do czego ta próbowała go zmusić zarówno słownie, jak i strachem - Drej był śledzony. \"Po pewnym czasie w trakcie przesłuchania na policji dowiedziałem się, że wynajęto dwóch weteranów z Gruzji, którzy mieli mnie do tego zmusić\" - zeznał Drej.\n\n\n\nZ firma, która po C. miała budować nową siedzibę Muzeum Bitwy pod Grunwaldem placówka ta także rozwiązała umowę. Obecnie inwestycję kończy trzecia firma. Zakończenie robót planowane jest na sierpień.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":140151,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nOboje oskarżeni we wtorek nie przyznali się do winy i złożyli skąpe wyjaśnienia, z których wynikało, że nie oni podejmowali decyzję, a małżeństwo F. Pani F. była prawniczką i wygrała przetarg na obsługę prawną inwestycji na Polach Grunwaldu, a jej mąż de facto kierował firmą C. Gdy dzień po wypowiedzeniu umowy firmie C. dyrektor Muzeum Bitwy pod Grunwaldem złożył zawiadomienie do prokuratury o próbie oszustwa na szkodę muzeum małżeństwo F. zniknęło - prawdopodobnie wyjechali do Stanów Zjednoczonych. Do dziś nie udało się ich zatrzymać.\n\n\n\nPiotr K. wyjaśnił w sądzie, że za własne pieniądze, ok. 120 tys. zł. kupował potrzebne na budowę łopaty, stal, czy pręty. Pieniędzy tych do dziś nie odzyskał od małżeństwa F.\n\n\n\nW czwartek sąd przesłuchał jako świadka w tej sprawie dyrektora Muzeum Bitwy pod Grunwaldem Szymona Dreja. Powiedział on, że na skutek braku realizacji budowy przez firmę C. inwestycja, która wedle założeń miała być gotowa jesienią minionego roku wciąż jest w realizacji. Drej przyznał, że nalegał, by prezes firmy odwiedził budowę \"tak ważnego dla kultury Polski i Litwy obiektu\" i jak mówił z powodu postawy firmy C. \"cały czas paliła mu się lampka ostrzegawcza\".\n\n\n\nDrej przyznał, że osoba, która nadzorowała inwestycję z poziomu budowy już po dwóch tygodniach od podpisania umowy radziła ją zerwać. Drej nie uczynił tego ze względu na informacje od prawniczki - F. \"Wówczas na podstawie informacji dostępnych w internecie pani inspektor znalazła powiązania między prawniczką panią F., a reprezentującą firmę Anną Z. były powiązane personalnie i kapitałowo, wzajemnie zasiadały w jednych spółkach\" - powiedział Drej i przyznał, że odkrycie tych informacji sprawiło, że \"poczuł, że ma do czynienia z grupą przestępczą\". To sprawiło, że nie podpisał żadnych faktur dla firmy C., do czego ta próbowała go zmusić zarówno słownie, jak i strachem - Drej był śledzony. \"Po pewnym czasie w trakcie przesłuchania na policji dowiedziałem się, że wynajęto dwóch weteranów z Gruzji, którzy mieli mnie do tego zmusić\" - zeznał Drej.\n\n\n\nZ firma, która po C. miała budować nową siedzibę Muzeum Bitwy pod Grunwaldem placówka ta także rozwiązała umowę. Obecnie inwestycję kończy trzecia firma. Zakończenie robót planowane jest na sierpień.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":140151,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nAnna Z. i Piotr K. mają zarzuty wprowadzenia w błąd także firm, którym zlecali usługi np. transportowe, czy roboty ziemne.\n\n\n\nOboje oskarżeni we wtorek nie przyznali się do winy i złożyli skąpe wyjaśnienia, z których wynikało, że nie oni podejmowali decyzję, a małżeństwo F. Pani F. była prawniczką i wygrała przetarg na obsługę prawną inwestycji na Polach Grunwaldu, a jej mąż de facto kierował firmą C. Gdy dzień po wypowiedzeniu umowy firmie C. dyrektor Muzeum Bitwy pod Grunwaldem złożył zawiadomienie do prokuratury o próbie oszustwa na szkodę muzeum małżeństwo F. zniknęło - prawdopodobnie wyjechali do Stanów Zjednoczonych. Do dziś nie udało się ich zatrzymać.\n\n\n\nPiotr K. wyjaśnił w sądzie, że za własne pieniądze, ok. 120 tys. zł. kupował potrzebne na budowę łopaty, stal, czy pręty. Pieniędzy tych do dziś nie odzyskał od małżeństwa F.\n\n\n\nW czwartek sąd przesłuchał jako świadka w tej sprawie dyrektora Muzeum Bitwy pod Grunwaldem Szymona Dreja. Powiedział on, że na skutek braku realizacji budowy przez firmę C. inwestycja, która wedle założeń miała być gotowa jesienią minionego roku wciąż jest w realizacji. Drej przyznał, że nalegał, by prezes firmy odwiedził budowę \"tak ważnego dla kultury Polski i Litwy obiektu\" i jak mówił z powodu postawy firmy C. \"cały czas paliła mu się lampka ostrzegawcza\".\n\n\n\nDrej przyznał, że osoba, która nadzorowała inwestycję z poziomu budowy już po dwóch tygodniach od podpisania umowy radziła ją zerwać. Drej nie uczynił tego ze względu na informacje od prawniczki - F. \"Wówczas na podstawie informacji dostępnych w internecie pani inspektor znalazła powiązania między prawniczką panią F., a reprezentującą firmę Anną Z. były powiązane personalnie i kapitałowo, wzajemnie zasiadały w jednych spółkach\" - powiedział Drej i przyznał, że odkrycie tych informacji sprawiło, że \"poczuł, że ma do czynienia z grupą przestępczą\". To sprawiło, że nie podpisał żadnych faktur dla firmy C., do czego ta próbowała go zmusić zarówno słownie, jak i strachem - Drej był śledzony. \"Po pewnym czasie w trakcie przesłuchania na policji dowiedziałem się, że wynajęto dwóch weteranów z Gruzji, którzy mieli mnie do tego zmusić\" - zeznał Drej.\n\n\n\nZ firma, która po C. miała budować nową siedzibę Muzeum Bitwy pod Grunwaldem placówka ta także rozwiązała umowę. Obecnie inwestycję kończy trzecia firma. Zakończenie robót planowane jest na sierpień.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":140151,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nW oparciu o podrobione dokumenty firma C. w lipcu 2018 roku wygrała przetarg na prowadzenie budowy nowej siedziby Muzeum Bitwy pod Grunwaldem. Wartość umowy opiewała na 19,4 mln zł. Po kilku tygodniach, na początku września 2018 roku, muzeum wypowiedziało firmie C. umowę i odmówiło podpisania wystawionych przez tę firmę faktur uznając, że roboty były jedynie markowane.\n\n\n\nAnna Z. i Piotr K. mają zarzuty wprowadzenia w błąd także firm, którym zlecali usługi np. transportowe, czy roboty ziemne.\n\n\n\nOboje oskarżeni we wtorek nie przyznali się do winy i złożyli skąpe wyjaśnienia, z których wynikało, że nie oni podejmowali decyzję, a małżeństwo F. Pani F. była prawniczką i wygrała przetarg na obsługę prawną inwestycji na Polach Grunwaldu, a jej mąż de facto kierował firmą C. Gdy dzień po wypowiedzeniu umowy firmie C. dyrektor Muzeum Bitwy pod Grunwaldem złożył zawiadomienie do prokuratury o próbie oszustwa na szkodę muzeum małżeństwo F. zniknęło - prawdopodobnie wyjechali do Stanów Zjednoczonych. Do dziś nie udało się ich zatrzymać.\n\n\n\nPiotr K. wyjaśnił w sądzie, że za własne pieniądze, ok. 120 tys. zł. kupował potrzebne na budowę łopaty, stal, czy pręty. Pieniędzy tych do dziś nie odzyskał od małżeństwa F.\n\n\n\nW czwartek sąd przesłuchał jako świadka w tej sprawie dyrektora Muzeum Bitwy pod Grunwaldem Szymona Dreja. Powiedział on, że na skutek braku realizacji budowy przez firmę C. inwestycja, która wedle założeń miała być gotowa jesienią minionego roku wciąż jest w realizacji. Drej przyznał, że nalegał, by prezes firmy odwiedził budowę \"tak ważnego dla kultury Polski i Litwy obiektu\" i jak mówił z powodu postawy firmy C. \"cały czas paliła mu się lampka ostrzegawcza\".\n\n\n\nDrej przyznał, że osoba, która nadzorowała inwestycję z poziomu budowy już po dwóch tygodniach od podpisania umowy radziła ją zerwać. Drej nie uczynił tego ze względu na informacje od prawniczki - F. \"Wówczas na podstawie informacji dostępnych w internecie pani inspektor znalazła powiązania między prawniczką panią F., a reprezentującą firmę Anną Z. były powiązane personalnie i kapitałowo, wzajemnie zasiadały w jednych spółkach\" - powiedział Drej i przyznał, że odkrycie tych informacji sprawiło, że \"poczuł, że ma do czynienia z grupą przestępczą\". To sprawiło, że nie podpisał żadnych faktur dla firmy C., do czego ta próbowała go zmusić zarówno słownie, jak i strachem - Drej był śledzony. \"Po pewnym czasie w trakcie przesłuchania na policji dowiedziałem się, że wynajęto dwóch weteranów z Gruzji, którzy mieli mnie do tego zmusić\" - zeznał Drej.\n\n\n\nZ firma, która po C. miała budować nową siedzibę Muzeum Bitwy pod Grunwaldem placówka ta także rozwiązała umowę. Obecnie inwestycję kończy trzecia firma. Zakończenie robót planowane jest na sierpień.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":140151,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nOskarżeni w tej sprawie to Anna Z. oraz Piotr K. Oboje są oskarżeni o popełnienie szeregu przestępstw na szkodę Muzeum Bitwy pod Grunwaldem w Stębarku, m.in. sfałszowania dokumentacji przetargowej. Firma C., w której pracowali okazała się być fikcyjna - jej prezesem był mieszkaniec Wybrzeża Kości Słoniowej rzekomo mieszkający w Polsce, podrobiono gwarancje bankowe firmy C., sfałszowano podpisy prawdziwych ekspertów m.in. z zakresu instalacji elektrycznych, czy sanitarnych.\n\n\n\nW oparciu o podrobione dokumenty firma C. w lipcu 2018 roku wygrała przetarg na prowadzenie budowy nowej siedziby Muzeum Bitwy pod Grunwaldem. Wartość umowy opiewała na 19,4 mln zł. Po kilku tygodniach, na początku września 2018 roku, muzeum wypowiedziało firmie C. umowę i odmówiło podpisania wystawionych przez tę firmę faktur uznając, że roboty były jedynie markowane.\n\n\n\nAnna Z. i Piotr K. mają zarzuty wprowadzenia w błąd także firm, którym zlecali usługi np. transportowe, czy roboty ziemne.\n\n\n\nOboje oskarżeni we wtorek nie przyznali się do winy i złożyli skąpe wyjaśnienia, z których wynikało, że nie oni podejmowali decyzję, a małżeństwo F. Pani F. była prawniczką i wygrała przetarg na obsługę prawną inwestycji na Polach Grunwaldu, a jej mąż de facto kierował firmą C. Gdy dzień po wypowiedzeniu umowy firmie C. dyrektor Muzeum Bitwy pod Grunwaldem złożył zawiadomienie do prokuratury o próbie oszustwa na szkodę muzeum małżeństwo F. zniknęło - prawdopodobnie wyjechali do Stanów Zjednoczonych. Do dziś nie udało się ich zatrzymać.\n\n\n\nPiotr K. wyjaśnił w sądzie, że za własne pieniądze, ok. 120 tys. zł. kupował potrzebne na budowę łopaty, stal, czy pręty. Pieniędzy tych do dziś nie odzyskał od małżeństwa F.\n\n\n\nW czwartek sąd przesłuchał jako świadka w tej sprawie dyrektora Muzeum Bitwy pod Grunwaldem Szymona Dreja. Powiedział on, że na skutek braku realizacji budowy przez firmę C. inwestycja, która wedle założeń miała być gotowa jesienią minionego roku wciąż jest w realizacji. Drej przyznał, że nalegał, by prezes firmy odwiedził budowę \"tak ważnego dla kultury Polski i Litwy obiektu\" i jak mówił z powodu postawy firmy C. \"cały czas paliła mu się lampka ostrzegawcza\".\n\n\n\nDrej przyznał, że osoba, która nadzorowała inwestycję z poziomu budowy już po dwóch tygodniach od podpisania umowy radziła ją zerwać. Drej nie uczynił tego ze względu na informacje od prawniczki - F. \"Wówczas na podstawie informacji dostępnych w internecie pani inspektor znalazła powiązania między prawniczką panią F., a reprezentującą firmę Anną Z. były powiązane personalnie i kapitałowo, wzajemnie zasiadały w jednych spółkach\" - powiedział Drej i przyznał, że odkrycie tych informacji sprawiło, że \"poczuł, że ma do czynienia z grupą przestępczą\". To sprawiło, że nie podpisał żadnych faktur dla firmy C., do czego ta próbowała go zmusić zarówno słownie, jak i strachem - Drej był śledzony. \"Po pewnym czasie w trakcie przesłuchania na policji dowiedziałem się, że wynajęto dwóch weteranów z Gruzji, którzy mieli mnie do tego zmusić\" - zeznał Drej.\n\n\n\nZ firma, która po C. miała budować nową siedzibę Muzeum Bitwy pod Grunwaldem placówka ta także rozwiązała umowę. Obecnie inwestycję kończy trzecia firma. Zakończenie robót planowane jest na sierpień.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":140151,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nPrzed Sądem Okręgowym w Olsztynie rozpoczął się proces dwóch osób, które pracowały na rzecz firmy, która miała zbudować nową siedzibę Muzeum Bitwy pod Grunwaldem w Stębarku. Po kilku tygodniach muzeum rozwiązało umowę z firmą, bo okazało się, że ta tylko markuje roboty.\n\n\n\nOskarżeni w tej sprawie to Anna Z. oraz Piotr K. Oboje są oskarżeni o popełnienie szeregu przestępstw na szkodę Muzeum Bitwy pod Grunwaldem w Stębarku, m.in. sfałszowania dokumentacji przetargowej. Firma C., w której pracowali okazała się być fikcyjna - jej prezesem był mieszkaniec Wybrzeża Kości Słoniowej rzekomo mieszkający w Polsce, podrobiono gwarancje bankowe firmy C., sfałszowano podpisy prawdziwych ekspertów m.in. z zakresu instalacji elektrycznych, czy sanitarnych.\n\n\n\nW oparciu o podrobione dokumenty firma C. w lipcu 2018 roku wygrała przetarg na prowadzenie budowy nowej siedziby Muzeum Bitwy pod Grunwaldem. Wartość umowy opiewała na 19,4 mln zł. Po kilku tygodniach, na początku września 2018 roku, muzeum wypowiedziało firmie C. umowę i odmówiło podpisania wystawionych przez tę firmę faktur uznając, że roboty były jedynie markowane.\n\n\n\nAnna Z. i Piotr K. mają zarzuty wprowadzenia w błąd także firm, którym zlecali usługi np. transportowe, czy roboty ziemne.\n\n\n\nOboje oskarżeni we wtorek nie przyznali się do winy i złożyli skąpe wyjaśnienia, z których wynikało, że nie oni podejmowali decyzję, a małżeństwo F. Pani F. była prawniczką i wygrała przetarg na obsługę prawną inwestycji na Polach Grunwaldu, a jej mąż de facto kierował firmą C. Gdy dzień po wypowiedzeniu umowy firmie C. dyrektor Muzeum Bitwy pod Grunwaldem złożył zawiadomienie do prokuratury o próbie oszustwa na szkodę muzeum małżeństwo F. zniknęło - prawdopodobnie wyjechali do Stanów Zjednoczonych. Do dziś nie udało się ich zatrzymać.\n\n\n\nPiotr K. wyjaśnił w sądzie, że za własne pieniądze, ok. 120 tys. zł. kupował potrzebne na budowę łopaty, stal, czy pręty. Pieniędzy tych do dziś nie odzyskał od małżeństwa F.\n\n\n\nW czwartek sąd przesłuchał jako świadka w tej sprawie dyrektora Muzeum Bitwy pod Grunwaldem Szymona Dreja. Powiedział on, że na skutek braku realizacji budowy przez firmę C. inwestycja, która wedle założeń miała być gotowa jesienią minionego roku wciąż jest w realizacji. Drej przyznał, że nalegał, by prezes firmy odwiedził budowę \"tak ważnego dla kultury Polski i Litwy obiektu\" i jak mówił z powodu postawy firmy C. \"cały czas paliła mu się lampka ostrzegawcza\".\n\n\n\nDrej przyznał, że osoba, która nadzorowała inwestycję z poziomu budowy już po dwóch tygodniach od podpisania umowy radziła ją zerwać. Drej nie uczynił tego ze względu na informacje od prawniczki - F. \"Wówczas na podstawie informacji dostępnych w internecie pani inspektor znalazła powiązania między prawniczką panią F., a reprezentującą firmę Anną Z. były powiązane personalnie i kapitałowo, wzajemnie zasiadały w jednych spółkach\" - powiedział Drej i przyznał, że odkrycie tych informacji sprawiło, że \"poczuł, że ma do czynienia z grupą przestępczą\". To sprawiło, że nie podpisał żadnych faktur dla firmy C., do czego ta próbowała go zmusić zarówno słownie, jak i strachem - Drej był śledzony. \"Po pewnym czasie w trakcie przesłuchania na policji dowiedziałem się, że wynajęto dwóch weteranów z Gruzji, którzy mieli mnie do tego zmusić\" - zeznał Drej.\n\n\n\nZ firma, która po C. miała budować nową siedzibę Muzeum Bitwy pod Grunwaldem placówka ta także rozwiązała umowę. Obecnie inwestycję kończy trzecia firma. Zakończenie robót planowane jest na sierpień.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":140151,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
W Sądzie Okręgowy w Olsztynie trwają procesy przeciwko dwóm osobom, pracownikom fikcyjnej firmy, która wygrała przetarg na budowę nowej siedziby Muzeum Bitwy pod Grunwaldem w Stębarku. Firma nie spełniła oczekiwań i niedługo po podpisaniu umowy z muzeum, ta ją rozwiązała. Oskarżone osoby, Anna Z. i Piotr K., są oskarżone o wiele przestępstw, w tym o sfałszowanie dokumentów przetargowych, za co grozi im kara więzienia.
reklama
Firma C., w której pracowali, okazała się być fikcyjna. Prezesem był obywatel Wybrzeża Kości Słoniowej, który rzekomo mieszkał w Polsce. Firma podrobiła gwarancje bankowe, a także podpisy prawdziwych ekspertów z dziedziny instalacji elektrycznych i sanitarnych. Na podstawie sfałszowanej dokumentacji, firma wygrała przetarg na liczne prace dla muzeum o wartości 19,4 mln zł. Po kilku tygodniach, muzeum wypowiedziało firmie umowę i odmówiło podpisania faktur, twierdząc, że pracownicy jedynie oznaczali roboty.
Anna Z. i Piotr K. mają również zarzuty wprowadzania w błąd innych firm, którym zlecili usługi np. transportowe lub roboty ziemne.
reklama
Podczas procesu, oskarżeni nie przyznali się do winy i skąpo wyjaśnili swoje zaangażowanie w sprawę. To małżeństwo F., które kierowało firmą C., miało podejmować decyzje. Mąż, de facto kierując firmą, otrzymał zlecenie na obsługę inwestycji na Polach Grunwaldzkich, natomiast jego żona wygrała przetarg na obsługę prawną inwestycji. Po wypowiedzeniu umowy między muzeum a firmą C., małżeństwo zniknęło i nawet teraz nie udało się ich zatrzymać.
W trakcie procesu Szymon Drej, dyrektor Muzeum Bitwy pod Grunwaldem, stwierdził, że na skutek braku realizacji budowy przez firmę C. inwestycja, która miała być gotowa jesienią ubiegłego roku, wciąż jest w realizacji. Powiedział również, że firma C. była podejrzana, co pozwoliło mu wypowiedzieć umowę i odmówić podpisania faktur. Obecnie inwestycję kończy trzecia firma, a zakończenie robót planowane jest na sierpień.
Mieszkańców stolicy Warmii czeka wyjątkowo mroźny początek lutego z temperaturami znacznie poniżej zera. Sprawdź kiedy nastąpi kulminacja mrozów oraz kiedy spodziewać się opadów śniegu i gołoledzi na drogach.
Zakup działki budowlanej to jedna z najważniejszych decyzji inwestycyjnych w życiu. Atrakcyjna cena czy ładna okolica nie zawsze idą w parze z możliwością bezproblemowej budowy domu.