Tragicznie zakończył się wieczór nad wodą na Mazurach. Mężczyzna wskoczył z żaglówki do wody i po pewnym czasie zniknął z pola widzenia. Zaniepokojeni świadkowie wezwali pomoc. Mimo akcji służb i podjętej reanimacji jego życia nie udało się uratować.
Mężczyzna zniknął pod wodą
Do dramatycznego zdarzenia doszło we wtorek (15 września) wieczorem na terenie jednej z bindug w Jorze Wielkiej. Jak poinformowali strażacy z OSP Mikołajki, zgłoszenie do służb wpłynęło o godz. 22:40.
Według informacji przekazanych ratownikom mężczyzna wskoczył z żaglówki do wody. Kiedy przez pewien czas nie wracał, zaniepokojeni świadkowie zaalarmowali służby.
Na miejsce skierowano liczne siły ratunkowe. Rozpoczęły się poszukiwania mężczyzny. Ratownikom udało się go zlokalizować, a następnie wydostać na brzeg. Natychmiast rozpoczęto reanimację. Niestety, mimo podjętych działań, życia mężczyzny nie udało się uratować.
W działaniach uczestniczyli strażacy z OSP Mikołajki, JRG Mrągowo i OSP Użranki. Na miejscu pracowali również ratownicy MOPR Mikołajki, załoga karetki wodnej z Rynu oraz policjanci. Okoliczności tragicznego zdarzenia będą wyjaśniane przez odpowiednie służby.
Chciał popływać. Wcześniej miał spożywać alkohol
Więcej szczegółów dotyczących tragicznego zdarzenia przekazała Komenda Powiatowa Policji w Mrągowie. Jak wynika z ustaleń funkcjonariuszy, 65-letni mieszkaniec powiatu tyskiego wszedł do wody z zacumowanej łodzi. Znajomym powiedział, że chce popływać.
Po kilku minutach osoby pozostające na łodzi zorientowały się, że nie słyszą już odgłosów pływania. Nie mogły również nawiązać kontaktu z 65-latkiem. Wówczas powiadomiły służby ratunkowe.
Z relacji świadków przekazanych policji wynika, że przed wejściem do wody mężczyzna spożywał alkohol. Dokładne okoliczności jego śmierci nie są jeszcze znane. Policjanci pod nadzorem prokuratora będą wyjaśniać przebieg i przyczyny tragicznego zdarzenia.
źródło: OSP Mikołajki