Ledwo ucichła awantura wokół planowanego centrum dystrybucyjnego Lidla, które wywołało falę protestów i z którego firma ostatecznie się wycofała, a już wybuchł kolejny spór. Tym razem chodzi o projekt planu ogólnego gminy, który zdaniem jego przeciwników, otwiera furtkę do budowy hal, magazynów i stref gospodarczych w sąsiedztwie sanktuarium.
Po Lidlu mieszkańcy znów biją na alarm
Konflikt wszedł w nową fazę. Podczas konferencji prasowej w Gietrzwałdzie radny powiatowy Krzysztof Kamiński i mieszkańcy uderzyli w alarmistyczny ton, przekonując, że projekt Planu Ogólnego Gminy Gietrzwałd może na lata zmienić religijny, krajobrazowy i turystyczny charakter miejscowości. Padły apele o protest, zbieranie podpisów i nacisk na gminę, by jeszcze raz pochyliła się nad dokumentem.
Spór nie toczy się o jedną inwestycję, ale dokument, który ma wyznaczyć strefy i parametry zabudowy dla całej gminy. Właśnie dlatego protestujący mówią, że stawką nie jest jedna działka, ale kierunek rozwoju Gietrzwałdu na kolejne lata. Kamiński przekonywał, że plan zamiast wzmacniać funkcję pielgrzymkową i turystyczną, zostawia szeroką furtkę dla cięższej zabudowy i funkcji gospodarczych. – Cała wieś i jej otoczenie ma całkowicie zmienić swój charakter. To jest miejscowość pielgrzymkowa, turystyczna, a ma być zabudowana halami magazynowymi i produkcyjnymi. Tysiąc metrów za Gietrzwałdem, w kierunku Ostródy, ma powstać cmentarz na 20 tys. pochówków – mówi Krzysztof Kamiński. – Mamy też ogromne zastrzeżenia do farm fotowoltaicznych tuż koło sanktuarium. Wraz z odejściem Lidla byliśmy przekonani, że zagrożenie minęło. Niestety nie. Przewidziane są hale do 24 metrów wysokości, na powierzchni większej niż wcześniej planowany Lidl.
Hale, magazyny, fotowoltaika i cmentarz. Zapisy, które wywołały burzę
Najwięcej emocji budzą właśnie te zapisy. W jednej ze stref plan dopuszcza składy i magazyny, które rzeczywiście mogą sięgnąć 24 metrów i 65 proc. powierzchni zabudowy. W planie znalazło się także miejsce na elektrownię słoneczną i cmentarz z dodatkowymi usługami kultu religijnego i handlu detalicznego. W uzasadnieniu do planu zapisano też wprost, że obszar o wysokim potencjale rozwoju funkcji gospodarczej wskazano pomiędzy Gietrzwałdem a Nagladami.
Przeciwnicy planu przypominają historię Lidla, który chciał inwestować w gminie. Gdy upadła koncepcja centrum dystrybucyjnego w pobliżu sanktuarium, wielu mieszkańców uznało, że zagrożenie minęło. Dziś wraca przekonanie, że ta sama logika rozwoju wróciła w szerszej formie, już nie jako jedna inwestycja, ale jako cały układ stref wpisanych do planu ogólnego.
Nie chodzi już o jedną inwestycję, ale o cały kierunek rozwoju gminy
Władze gminy konsultują pomysły z mieszkańcami gminy. Do takiego spotkania doszło 16 marca. Podczas kilkugodzinnej dyskusji przeciwnicy planu wyliczali zagrożenia dla krajobrazu, ruchu pielgrzymkowego i jakości życia. Padały obawy o ciężarówki, hałas, dalszą urbanizację okolic Naglad i podporządkowanie rozwoju gminy funkcjom gospodarczym zamiast turystyce, hotelarstwu i zapleczu dla pielgrzymów. W dyskusji wracał też argument, że okolice sanktuarium powinny być traktowane inaczej niż zwykły teren inwestycyjny.
Gmina odpowiada: to nie jest zgoda na konkretną budowę
Nie brakuje jednak obrony projektu. Jak informuje „Debata” podczas konsultacji główny projektant planu dr inż. Szymon Czyża przekonywał, że najbardziej kontrowersyjne zapisy dla terenu po Lidlu nie zostały dopisane teraz od nowa. – Parametry zostały przyjęte z planu miejscowego. Nie została podwyższona wysokość ani intensywność zabudowy – tłumaczył podczas konsultacji dr inż. Szymon Czyża.
Projektant tłumaczył też, że strefa usługowa nie oznacza wyłącznie hal i magazynów, bo mieści również usługi turystyki czy kultu religijnego, a sam plan ogólny nie przesądza jeszcze o konkretnej inwestycji.
Protest nie gaśnie. Mieszkańcy chcą więcej czasu
Na razie przeciwnicy planu nie odpuszczają. Chcą wydłużenia terminu składania uwag do 26 kwietnia i domagają się „okrągłego stołu dla Gietrzwałdu”, przy którym o przyszłości miejscowości mieliby usiąść samorządowcy, projektanci i eksperci.