\nJak ocenia Michał Sęk z PAN, konflikt w Papui Zachodniej jest permanentny i od czasu do czasu zaognia się erupcjami przemocy po obu stronach. Jego zdaniem nawet, jeśli uwięziony Polak jest w tej chwili relatywnie bezpieczny, to sytuacja pozostaje niestabilna, a kolejny wybuch nowych walk w regionie jest tylko kwestią czasu.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":2,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124903,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nPod koniec kwietnia obrońcy Skrzypskiego złożyli do prezydenta Joko Widodo wniosek o jego ułaskawienie. Adwokatka skazanego, Latifah Anum Siregar, przekazała, że podjęcie decyzji tej w sprawie może zająć nawet dwa lata i nie ma pewności, że będzie pozytywna. Na odpowiedź czeka także list polskiej ambasador do indonezyjskiego przywódcy, w którym wskazano na pogarszający się stan zdrowia i bezpieczeństwo polskiego więźnia.\n\n\n\nJak ocenia Michał Sęk z PAN, konflikt w Papui Zachodniej jest permanentny i od czasu do czasu zaognia się erupcjami przemocy po obu stronach. Jego zdaniem nawet, jeśli uwięziony Polak jest w tej chwili relatywnie bezpieczny, to sytuacja pozostaje niestabilna, a kolejny wybuch nowych walk w regionie jest tylko kwestią czasu.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":2,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124903,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nMimo takiego stanowiska międzynarodowych instytucji władze twierdzą, że trzymają się miejscowego prawa. Po podwyższeniu Polakowi wyroku rzecznik indonezyjskiego MSZ Teuku Faizasyah zapewnił, że jest on traktowany zgodnie z indonezyjskimi przepisami, jego prawa zostały zagwarantowane, zaś zarzuty ze strony Parlamentu Europejskiego i polskiej dyplomacji są nieuzasadnione.\n\n\n\nPod koniec kwietnia obrońcy Skrzypskiego złożyli do prezydenta Joko Widodo wniosek o jego ułaskawienie. Adwokatka skazanego, Latifah Anum Siregar, przekazała, że podjęcie decyzji tej w sprawie może zająć nawet dwa lata i nie ma pewności, że będzie pozytywna. Na odpowiedź czeka także list polskiej ambasador do indonezyjskiego przywódcy, w którym wskazano na pogarszający się stan zdrowia i bezpieczeństwo polskiego więźnia.\n\n\n\nJak ocenia Michał Sęk z PAN, konflikt w Papui Zachodniej jest permanentny i od czasu do czasu zaognia się erupcjami przemocy po obu stronach. Jego zdaniem nawet, jeśli uwięziony Polak jest w tej chwili relatywnie bezpieczny, to sytuacja pozostaje niestabilna, a kolejny wybuch nowych walk w regionie jest tylko kwestią czasu.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":2,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124903,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nAndreas Harsono z indonezyjskiego biura Human Rights Watch zwraca uwagę, że rząd od dziesięcioleci ogranicza dostęp do Papui pracownikom pozarządowych organizacji pomocowych i dziennikarzom. \"Samo przybycie cudzoziemca, ktory nie byłby pracownikiem firmy górniczej czy plantacji oleju palmowego do Papui Zachodniej jest aktem politycznym\" – podkreśla Harsono. \"Dlatego uważamy Jakuba Skrzypskiego za więźnia sumienia\" – wyjaśnia.\n\n\n\nMimo takiego stanowiska międzynarodowych instytucji władze twierdzą, że trzymają się miejscowego prawa. Po podwyższeniu Polakowi wyroku rzecznik indonezyjskiego MSZ Teuku Faizasyah zapewnił, że jest on traktowany zgodnie z indonezyjskimi przepisami, jego prawa zostały zagwarantowane, zaś zarzuty ze strony Parlamentu Europejskiego i polskiej dyplomacji są nieuzasadnione.\n\n\n\nPod koniec kwietnia obrońcy Skrzypskiego złożyli do prezydenta Joko Widodo wniosek o jego ułaskawienie. Adwokatka skazanego, Latifah Anum Siregar, przekazała, że podjęcie decyzji tej w sprawie może zająć nawet dwa lata i nie ma pewności, że będzie pozytywna. Na odpowiedź czeka także list polskiej ambasador do indonezyjskiego przywódcy, w którym wskazano na pogarszający się stan zdrowia i bezpieczeństwo polskiego więźnia.\n\n\n\nJak ocenia Michał Sęk z PAN, konflikt w Papui Zachodniej jest permanentny i od czasu do czasu zaognia się erupcjami przemocy po obu stronach. Jego zdaniem nawet, jeśli uwięziony Polak jest w tej chwili relatywnie bezpieczny, to sytuacja pozostaje niestabilna, a kolejny wybuch nowych walk w regionie jest tylko kwestią czasu.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":2,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124903,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \n\"Elity (władzy) w Dżakarcie, zwłaszcza po ogłoszeniu niepodległości Timoru Wschodniego, obawiają się efektu domina i oddzielenia się kolejnych prowincji. Dlatego każdy separatyzm widzą jako zagrożenie\" – wyjaśnia badacz. \"Jakub Skrzypski popełnił błąd spotykając się z członkami papuaskich organizacji w chwili, gdy w regionie trwała eskalacja\" – dodaje Michał Sęk.\n\n\n\nAndreas Harsono z indonezyjskiego biura Human Rights Watch zwraca uwagę, że rząd od dziesięcioleci ogranicza dostęp do Papui pracownikom pozarządowych organizacji pomocowych i dziennikarzom. \"Samo przybycie cudzoziemca, ktory nie byłby pracownikiem firmy górniczej czy plantacji oleju palmowego do Papui Zachodniej jest aktem politycznym\" – podkreśla Harsono. \"Dlatego uważamy Jakuba Skrzypskiego za więźnia sumienia\" – wyjaśnia.\n\n\n\nMimo takiego stanowiska międzynarodowych instytucji władze twierdzą, że trzymają się miejscowego prawa. Po podwyższeniu Polakowi wyroku rzecznik indonezyjskiego MSZ Teuku Faizasyah zapewnił, że jest on traktowany zgodnie z indonezyjskimi przepisami, jego prawa zostały zagwarantowane, zaś zarzuty ze strony Parlamentu Europejskiego i polskiej dyplomacji są nieuzasadnione.\n\n\n\nPod koniec kwietnia obrońcy Skrzypskiego złożyli do prezydenta Joko Widodo wniosek o jego ułaskawienie. Adwokatka skazanego, Latifah Anum Siregar, przekazała, że podjęcie decyzji tej w sprawie może zająć nawet dwa lata i nie ma pewności, że będzie pozytywna. Na odpowiedź czeka także list polskiej ambasador do indonezyjskiego przywódcy, w którym wskazano na pogarszający się stan zdrowia i bezpieczeństwo polskiego więźnia.\n\n\n\nJak ocenia Michał Sęk z PAN, konflikt w Papui Zachodniej jest permanentny i od czasu do czasu zaognia się erupcjami przemocy po obu stronach. Jego zdaniem nawet, jeśli uwięziony Polak jest w tej chwili relatywnie bezpieczny, to sytuacja pozostaje niestabilna, a kolejny wybuch nowych walk w regionie jest tylko kwestią czasu.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":2,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124903,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nJak zaznacza w rozmowie Michał Sęk z Centrum Badań nad Społeczeństwami Wieloetnicznymi Polskiej Akademii Nauk (PAN), olsztynianin wmieszał się w głęboko polityczny spór i niewykluczone, że jego przykładne ukaranie miało posłużyć do zniechęcenia innych osób, które chciałyby bronić praw walczących o niepodległość Papuasów.\n\n\n\n\"Elity (władzy) w Dżakarcie, zwłaszcza po ogłoszeniu niepodległości Timoru Wschodniego, obawiają się efektu domina i oddzielenia się kolejnych prowincji. Dlatego każdy separatyzm widzą jako zagrożenie\" – wyjaśnia badacz. \"Jakub Skrzypski popełnił błąd spotykając się z członkami papuaskich organizacji w chwili, gdy w regionie trwała eskalacja\" – dodaje Michał Sęk.\n\n\n\nAndreas Harsono z indonezyjskiego biura Human Rights Watch zwraca uwagę, że rząd od dziesięcioleci ogranicza dostęp do Papui pracownikom pozarządowych organizacji pomocowych i dziennikarzom. \"Samo przybycie cudzoziemca, ktory nie byłby pracownikiem firmy górniczej czy plantacji oleju palmowego do Papui Zachodniej jest aktem politycznym\" – podkreśla Harsono. \"Dlatego uważamy Jakuba Skrzypskiego za więźnia sumienia\" – wyjaśnia.\n\n\n\nMimo takiego stanowiska międzynarodowych instytucji władze twierdzą, że trzymają się miejscowego prawa. Po podwyższeniu Polakowi wyroku rzecznik indonezyjskiego MSZ Teuku Faizasyah zapewnił, że jest on traktowany zgodnie z indonezyjskimi przepisami, jego prawa zostały zagwarantowane, zaś zarzuty ze strony Parlamentu Europejskiego i polskiej dyplomacji są nieuzasadnione.\n\n\n\nPod koniec kwietnia obrońcy Skrzypskiego złożyli do prezydenta Joko Widodo wniosek o jego ułaskawienie. Adwokatka skazanego, Latifah Anum Siregar, przekazała, że podjęcie decyzji tej w sprawie może zająć nawet dwa lata i nie ma pewności, że będzie pozytywna. Na odpowiedź czeka także list polskiej ambasador do indonezyjskiego przywódcy, w którym wskazano na pogarszający się stan zdrowia i bezpieczeństwo polskiego więźnia.\n\n\n\nJak ocenia Michał Sęk z PAN, konflikt w Papui Zachodniej jest permanentny i od czasu do czasu zaognia się erupcjami przemocy po obu stronach. Jego zdaniem nawet, jeśli uwięziony Polak jest w tej chwili relatywnie bezpieczny, to sytuacja pozostaje niestabilna, a kolejny wybuch nowych walk w regionie jest tylko kwestią czasu.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":2,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124903,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nSytuację częściowo wyjaśnia historia konfliktu w Papui Zachodniej, trwającego od lat sześćdziesiątych XX wieku. Rząd w Dżakarcie, po kontrowersyjnym referendum w 1969 roku przejął kontrolę nad dawną holenderską kolonią. Odtąd jej mieszkańcy oskarżają siły bezpieczeństwa o rutynowe łamanie praw człowieka, a pochodzące z Jawy elity – o odbieranie im ziemi i rabowanie bogactw naturalnych. Jakub Skrzypski przyleciał do regionu w czasie, gdy trwała tam kolejna fala walk między rządowymi siłami bezpieczeństwa i miejscowymi bojownikami.\n\n\n\nJak zaznacza w rozmowie Michał Sęk z Centrum Badań nad Społeczeństwami Wieloetnicznymi Polskiej Akademii Nauk (PAN), olsztynianin wmieszał się w głęboko polityczny spór i niewykluczone, że jego przykładne ukaranie miało posłużyć do zniechęcenia innych osób, które chciałyby bronić praw walczących o niepodległość Papuasów.\n\n\n\n\"Elity (władzy) w Dżakarcie, zwłaszcza po ogłoszeniu niepodległości Timoru Wschodniego, obawiają się efektu domina i oddzielenia się kolejnych prowincji. Dlatego każdy separatyzm widzą jako zagrożenie\" – wyjaśnia badacz. \"Jakub Skrzypski popełnił błąd spotykając się z członkami papuaskich organizacji w chwili, gdy w regionie trwała eskalacja\" – dodaje Michał Sęk.\n\n\n\nAndreas Harsono z indonezyjskiego biura Human Rights Watch zwraca uwagę, że rząd od dziesięcioleci ogranicza dostęp do Papui pracownikom pozarządowych organizacji pomocowych i dziennikarzom. \"Samo przybycie cudzoziemca, ktory nie byłby pracownikiem firmy górniczej czy plantacji oleju palmowego do Papui Zachodniej jest aktem politycznym\" – podkreśla Harsono. \"Dlatego uważamy Jakuba Skrzypskiego za więźnia sumienia\" – wyjaśnia.\n\n\n\nMimo takiego stanowiska międzynarodowych instytucji władze twierdzą, że trzymają się miejscowego prawa. Po podwyższeniu Polakowi wyroku rzecznik indonezyjskiego MSZ Teuku Faizasyah zapewnił, że jest on traktowany zgodnie z indonezyjskimi przepisami, jego prawa zostały zagwarantowane, zaś zarzuty ze strony Parlamentu Europejskiego i polskiej dyplomacji są nieuzasadnione.\n\n\n\nPod koniec kwietnia obrońcy Skrzypskiego złożyli do prezydenta Joko Widodo wniosek o jego ułaskawienie. Adwokatka skazanego, Latifah Anum Siregar, przekazała, że podjęcie decyzji tej w sprawie może zająć nawet dwa lata i nie ma pewności, że będzie pozytywna. Na odpowiedź czeka także list polskiej ambasador do indonezyjskiego przywódcy, w którym wskazano na pogarszający się stan zdrowia i bezpieczeństwo polskiego więźnia.\n\n\n\nJak ocenia Michał Sęk z PAN, konflikt w Papui Zachodniej jest permanentny i od czasu do czasu zaognia się erupcjami przemocy po obu stronach. Jego zdaniem nawet, jeśli uwięziony Polak jest w tej chwili relatywnie bezpieczny, to sytuacja pozostaje niestabilna, a kolejny wybuch nowych walk w regionie jest tylko kwestią czasu.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":2,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124903,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nJak ustalili dziennikarze, polscy dyplomaci w Dżakarcie wielokrotnie spotykali się w jego sprawie z ministrem prawa i praw człowieka Yasonną Laoly. Poprzedni szef MSZ Jacek Czaputowicz kilka razy podnosił sprawę polskiego turysty w rozmowach ze swoją indonezyjską odpowiedniczką Retno Marsudi, a konsul w Dżakarcie wysyłał noty do szeregu instytucji. Wiele z nich pozostało bez odpowiedzi.\n\n\n\nSytuację częściowo wyjaśnia historia konfliktu w Papui Zachodniej, trwającego od lat sześćdziesiątych XX wieku. Rząd w Dżakarcie, po kontrowersyjnym referendum w 1969 roku przejął kontrolę nad dawną holenderską kolonią. Odtąd jej mieszkańcy oskarżają siły bezpieczeństwa o rutynowe łamanie praw człowieka, a pochodzące z Jawy elity – o odbieranie im ziemi i rabowanie bogactw naturalnych. Jakub Skrzypski przyleciał do regionu w czasie, gdy trwała tam kolejna fala walk między rządowymi siłami bezpieczeństwa i miejscowymi bojownikami.\n\n\n\nJak zaznacza w rozmowie Michał Sęk z Centrum Badań nad Społeczeństwami Wieloetnicznymi Polskiej Akademii Nauk (PAN), olsztynianin wmieszał się w głęboko polityczny spór i niewykluczone, że jego przykładne ukaranie miało posłużyć do zniechęcenia innych osób, które chciałyby bronić praw walczących o niepodległość Papuasów.\n\n\n\n\"Elity (władzy) w Dżakarcie, zwłaszcza po ogłoszeniu niepodległości Timoru Wschodniego, obawiają się efektu domina i oddzielenia się kolejnych prowincji. Dlatego każdy separatyzm widzą jako zagrożenie\" – wyjaśnia badacz. \"Jakub Skrzypski popełnił błąd spotykając się z członkami papuaskich organizacji w chwili, gdy w regionie trwała eskalacja\" – dodaje Michał Sęk.\n\n\n\nAndreas Harsono z indonezyjskiego biura Human Rights Watch zwraca uwagę, że rząd od dziesięcioleci ogranicza dostęp do Papui pracownikom pozarządowych organizacji pomocowych i dziennikarzom. \"Samo przybycie cudzoziemca, ktory nie byłby pracownikiem firmy górniczej czy plantacji oleju palmowego do Papui Zachodniej jest aktem politycznym\" – podkreśla Harsono. \"Dlatego uważamy Jakuba Skrzypskiego za więźnia sumienia\" – wyjaśnia.\n\n\n\nMimo takiego stanowiska międzynarodowych instytucji władze twierdzą, że trzymają się miejscowego prawa. Po podwyższeniu Polakowi wyroku rzecznik indonezyjskiego MSZ Teuku Faizasyah zapewnił, że jest on traktowany zgodnie z indonezyjskimi przepisami, jego prawa zostały zagwarantowane, zaś zarzuty ze strony Parlamentu Europejskiego i polskiej dyplomacji są nieuzasadnione.\n\n\n\nPod koniec kwietnia obrońcy Skrzypskiego złożyli do prezydenta Joko Widodo wniosek o jego ułaskawienie. Adwokatka skazanego, Latifah Anum Siregar, przekazała, że podjęcie decyzji tej w sprawie może zająć nawet dwa lata i nie ma pewności, że będzie pozytywna. Na odpowiedź czeka także list polskiej ambasador do indonezyjskiego przywódcy, w którym wskazano na pogarszający się stan zdrowia i bezpieczeństwo polskiego więźnia.\n\n\n\nJak ocenia Michał Sęk z PAN, konflikt w Papui Zachodniej jest permanentny i od czasu do czasu zaognia się erupcjami przemocy po obu stronach. Jego zdaniem nawet, jeśli uwięziony Polak jest w tej chwili relatywnie bezpieczny, to sytuacja pozostaje niestabilna, a kolejny wybuch nowych walk w regionie jest tylko kwestią czasu.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":2,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124903,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nMiędzynarodowe organizacje pozarządowe Tapol, Human Rights Watch i Amnesty International wezwały do uwolnienia podróżnika. Zarówno one, jak i Parlament Europejski uznały polskiego obywatela za więźnia politycznego. Europarlamentarzyści w przyjętej w październiku 2019 roku rezolucji wyrazili obawę o życie Polaka z powodu protestów i krwawych zamieszek, które wybuchły w regionie rok po jego aresztowaniu, wezwali do uwolnienia Skrzypskiego i odesłania go do Polski.\n\n\n\nJak ustalili dziennikarze, polscy dyplomaci w Dżakarcie wielokrotnie spotykali się w jego sprawie z ministrem prawa i praw człowieka Yasonną Laoly. Poprzedni szef MSZ Jacek Czaputowicz kilka razy podnosił sprawę polskiego turysty w rozmowach ze swoją indonezyjską odpowiedniczką Retno Marsudi, a konsul w Dżakarcie wysyłał noty do szeregu instytucji. Wiele z nich pozostało bez odpowiedzi.\n\n\n\nSytuację częściowo wyjaśnia historia konfliktu w Papui Zachodniej, trwającego od lat sześćdziesiątych XX wieku. Rząd w Dżakarcie, po kontrowersyjnym referendum w 1969 roku przejął kontrolę nad dawną holenderską kolonią. Odtąd jej mieszkańcy oskarżają siły bezpieczeństwa o rutynowe łamanie praw człowieka, a pochodzące z Jawy elity – o odbieranie im ziemi i rabowanie bogactw naturalnych. Jakub Skrzypski przyleciał do regionu w czasie, gdy trwała tam kolejna fala walk między rządowymi siłami bezpieczeństwa i miejscowymi bojownikami.\n\n\n\nJak zaznacza w rozmowie Michał Sęk z Centrum Badań nad Społeczeństwami Wieloetnicznymi Polskiej Akademii Nauk (PAN), olsztynianin wmieszał się w głęboko polityczny spór i niewykluczone, że jego przykładne ukaranie miało posłużyć do zniechęcenia innych osób, które chciałyby bronić praw walczących o niepodległość Papuasów.\n\n\n\n\"Elity (władzy) w Dżakarcie, zwłaszcza po ogłoszeniu niepodległości Timoru Wschodniego, obawiają się efektu domina i oddzielenia się kolejnych prowincji. Dlatego każdy separatyzm widzą jako zagrożenie\" – wyjaśnia badacz. \"Jakub Skrzypski popełnił błąd spotykając się z członkami papuaskich organizacji w chwili, gdy w regionie trwała eskalacja\" – dodaje Michał Sęk.\n\n\n\nAndreas Harsono z indonezyjskiego biura Human Rights Watch zwraca uwagę, że rząd od dziesięcioleci ogranicza dostęp do Papui pracownikom pozarządowych organizacji pomocowych i dziennikarzom. \"Samo przybycie cudzoziemca, ktory nie byłby pracownikiem firmy górniczej czy plantacji oleju palmowego do Papui Zachodniej jest aktem politycznym\" – podkreśla Harsono. \"Dlatego uważamy Jakuba Skrzypskiego za więźnia sumienia\" – wyjaśnia.\n\n\n\nMimo takiego stanowiska międzynarodowych instytucji władze twierdzą, że trzymają się miejscowego prawa. Po podwyższeniu Polakowi wyroku rzecznik indonezyjskiego MSZ Teuku Faizasyah zapewnił, że jest on traktowany zgodnie z indonezyjskimi przepisami, jego prawa zostały zagwarantowane, zaś zarzuty ze strony Parlamentu Europejskiego i polskiej dyplomacji są nieuzasadnione.\n\n\n\nPod koniec kwietnia obrońcy Skrzypskiego złożyli do prezydenta Joko Widodo wniosek o jego ułaskawienie. Adwokatka skazanego, Latifah Anum Siregar, przekazała, że podjęcie decyzji tej w sprawie może zająć nawet dwa lata i nie ma pewności, że będzie pozytywna. Na odpowiedź czeka także list polskiej ambasador do indonezyjskiego przywódcy, w którym wskazano na pogarszający się stan zdrowia i bezpieczeństwo polskiego więźnia.\n\n\n\nJak ocenia Michał Sęk z PAN, konflikt w Papui Zachodniej jest permanentny i od czasu do czasu zaognia się erupcjami przemocy po obu stronach. Jego zdaniem nawet, jeśli uwięziony Polak jest w tej chwili relatywnie bezpieczny, to sytuacja pozostaje niestabilna, a kolejny wybuch nowych walk w regionie jest tylko kwestią czasu.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":2,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124903,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nZarówno obrona, jak i organizacje broniące praw człowieka uznały proces za polityczny. Na uchybienia proceduralne podczas postępowania sądowego zwracało uwagę także polskie ministerstwo spraw zagranicznych. Oskarżonemu turyście m.in. próbowano wyznaczyć adwokata z urzędu i utrudniano kontakty z konsulem. Skrzypski i jego obrońcy wskazali też, że obecna na sali sądowej tłumaczka źle wywiązywała się ze swoich zadań, a w protokole z przesłuchań pojawiły się nieścisłości. Problemem dla zespołu adwokatów i polskich konsulów była także niedostępność Wameny, do której do niedawna nie prowadziła żadna przejezdna droga, a transport odbywa się głównie samolotami. Cały region Papui jest położony ok. 4 tys. kilometrów od Dżakarty.\n\n\n\nMiędzynarodowe organizacje pozarządowe Tapol, Human Rights Watch i Amnesty International wezwały do uwolnienia podróżnika. Zarówno one, jak i Parlament Europejski uznały polskiego obywatela za więźnia politycznego. Europarlamentarzyści w przyjętej w październiku 2019 roku rezolucji wyrazili obawę o życie Polaka z powodu protestów i krwawych zamieszek, które wybuchły w regionie rok po jego aresztowaniu, wezwali do uwolnienia Skrzypskiego i odesłania go do Polski.\n\n\n\nJak ustalili dziennikarze, polscy dyplomaci w Dżakarcie wielokrotnie spotykali się w jego sprawie z ministrem prawa i praw człowieka Yasonną Laoly. Poprzedni szef MSZ Jacek Czaputowicz kilka razy podnosił sprawę polskiego turysty w rozmowach ze swoją indonezyjską odpowiedniczką Retno Marsudi, a konsul w Dżakarcie wysyłał noty do szeregu instytucji. Wiele z nich pozostało bez odpowiedzi.\n\n\n\nSytuację częściowo wyjaśnia historia konfliktu w Papui Zachodniej, trwającego od lat sześćdziesiątych XX wieku. Rząd w Dżakarcie, po kontrowersyjnym referendum w 1969 roku przejął kontrolę nad dawną holenderską kolonią. Odtąd jej mieszkańcy oskarżają siły bezpieczeństwa o rutynowe łamanie praw człowieka, a pochodzące z Jawy elity – o odbieranie im ziemi i rabowanie bogactw naturalnych. Jakub Skrzypski przyleciał do regionu w czasie, gdy trwała tam kolejna fala walk między rządowymi siłami bezpieczeństwa i miejscowymi bojownikami.\n\n\n\nJak zaznacza w rozmowie Michał Sęk z Centrum Badań nad Społeczeństwami Wieloetnicznymi Polskiej Akademii Nauk (PAN), olsztynianin wmieszał się w głęboko polityczny spór i niewykluczone, że jego przykładne ukaranie miało posłużyć do zniechęcenia innych osób, które chciałyby bronić praw walczących o niepodległość Papuasów.\n\n\n\n\"Elity (władzy) w Dżakarcie, zwłaszcza po ogłoszeniu niepodległości Timoru Wschodniego, obawiają się efektu domina i oddzielenia się kolejnych prowincji. Dlatego każdy separatyzm widzą jako zagrożenie\" – wyjaśnia badacz. \"Jakub Skrzypski popełnił błąd spotykając się z członkami papuaskich organizacji w chwili, gdy w regionie trwała eskalacja\" – dodaje Michał Sęk.\n\n\n\nAndreas Harsono z indonezyjskiego biura Human Rights Watch zwraca uwagę, że rząd od dziesięcioleci ogranicza dostęp do Papui pracownikom pozarządowych organizacji pomocowych i dziennikarzom. \"Samo przybycie cudzoziemca, ktory nie byłby pracownikiem firmy górniczej czy plantacji oleju palmowego do Papui Zachodniej jest aktem politycznym\" – podkreśla Harsono. \"Dlatego uważamy Jakuba Skrzypskiego za więźnia sumienia\" – wyjaśnia.\n\n\n\nMimo takiego stanowiska międzynarodowych instytucji władze twierdzą, że trzymają się miejscowego prawa. Po podwyższeniu Polakowi wyroku rzecznik indonezyjskiego MSZ Teuku Faizasyah zapewnił, że jest on traktowany zgodnie z indonezyjskimi przepisami, jego prawa zostały zagwarantowane, zaś zarzuty ze strony Parlamentu Europejskiego i polskiej dyplomacji są nieuzasadnione.\n\n\n\nPod koniec kwietnia obrońcy Skrzypskiego złożyli do prezydenta Joko Widodo wniosek o jego ułaskawienie. Adwokatka skazanego, Latifah Anum Siregar, przekazała, że podjęcie decyzji tej w sprawie może zająć nawet dwa lata i nie ma pewności, że będzie pozytywna. Na odpowiedź czeka także list polskiej ambasador do indonezyjskiego przywódcy, w którym wskazano na pogarszający się stan zdrowia i bezpieczeństwo polskiego więźnia.\n\n\n\nJak ocenia Michał Sęk z PAN, konflikt w Papui Zachodniej jest permanentny i od czasu do czasu zaognia się erupcjami przemocy po obu stronach. Jego zdaniem nawet, jeśli uwięziony Polak jest w tej chwili relatywnie bezpieczny, to sytuacja pozostaje niestabilna, a kolejny wybuch nowych walk w regionie jest tylko kwestią czasu.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":2,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124903,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nAdwokatka podróżnika, Latifah Anum Siregar, podkreślała, że materiał dowodowy jest bardzo słaby. Mimo to wystarczył on, by oskarżonego skazać w maju 2019 roku na 5 lat więzienia, a Simona Magala wysłać za kratki na 4 lata. Podróżnik i jego prawnicy złożyli kolejno apelację i wniosek o kasację, ale Sąd Najwyższy odmówił jej i ostatecznie podwyższył wyrok do 7 lat (prokuratorzy domagali się dziesięciu).\n\n\n\nZarówno obrona, jak i organizacje broniące praw człowieka uznały proces za polityczny. Na uchybienia proceduralne podczas postępowania sądowego zwracało uwagę także polskie ministerstwo spraw zagranicznych. Oskarżonemu turyście m.in. próbowano wyznaczyć adwokata z urzędu i utrudniano kontakty z konsulem. Skrzypski i jego obrońcy wskazali też, że obecna na sali sądowej tłumaczka źle wywiązywała się ze swoich zadań, a w protokole z przesłuchań pojawiły się nieścisłości. Problemem dla zespołu adwokatów i polskich konsulów była także niedostępność Wameny, do której do niedawna nie prowadziła żadna przejezdna droga, a transport odbywa się głównie samolotami. Cały region Papui jest położony ok. 4 tys. kilometrów od Dżakarty.\n\n\n\nMiędzynarodowe organizacje pozarządowe Tapol, Human Rights Watch i Amnesty International wezwały do uwolnienia podróżnika. Zarówno one, jak i Parlament Europejski uznały polskiego obywatela za więźnia politycznego. Europarlamentarzyści w przyjętej w październiku 2019 roku rezolucji wyrazili obawę o życie Polaka z powodu protestów i krwawych zamieszek, które wybuchły w regionie rok po jego aresztowaniu, wezwali do uwolnienia Skrzypskiego i odesłania go do Polski.\n\n\n\nJak ustalili dziennikarze, polscy dyplomaci w Dżakarcie wielokrotnie spotykali się w jego sprawie z ministrem prawa i praw człowieka Yasonną Laoly. Poprzedni szef MSZ Jacek Czaputowicz kilka razy podnosił sprawę polskiego turysty w rozmowach ze swoją indonezyjską odpowiedniczką Retno Marsudi, a konsul w Dżakarcie wysyłał noty do szeregu instytucji. Wiele z nich pozostało bez odpowiedzi.\n\n\n\nSytuację częściowo wyjaśnia historia konfliktu w Papui Zachodniej, trwającego od lat sześćdziesiątych XX wieku. Rząd w Dżakarcie, po kontrowersyjnym referendum w 1969 roku przejął kontrolę nad dawną holenderską kolonią. Odtąd jej mieszkańcy oskarżają siły bezpieczeństwa o rutynowe łamanie praw człowieka, a pochodzące z Jawy elity – o odbieranie im ziemi i rabowanie bogactw naturalnych. Jakub Skrzypski przyleciał do regionu w czasie, gdy trwała tam kolejna fala walk między rządowymi siłami bezpieczeństwa i miejscowymi bojownikami.\n\n\n\nJak zaznacza w rozmowie Michał Sęk z Centrum Badań nad Społeczeństwami Wieloetnicznymi Polskiej Akademii Nauk (PAN), olsztynianin wmieszał się w głęboko polityczny spór i niewykluczone, że jego przykładne ukaranie miało posłużyć do zniechęcenia innych osób, które chciałyby bronić praw walczących o niepodległość Papuasów.\n\n\n\n\"Elity (władzy) w Dżakarcie, zwłaszcza po ogłoszeniu niepodległości Timoru Wschodniego, obawiają się efektu domina i oddzielenia się kolejnych prowincji. Dlatego każdy separatyzm widzą jako zagrożenie\" – wyjaśnia badacz. \"Jakub Skrzypski popełnił błąd spotykając się z członkami papuaskich organizacji w chwili, gdy w regionie trwała eskalacja\" – dodaje Michał Sęk.\n\n\n\nAndreas Harsono z indonezyjskiego biura Human Rights Watch zwraca uwagę, że rząd od dziesięcioleci ogranicza dostęp do Papui pracownikom pozarządowych organizacji pomocowych i dziennikarzom. \"Samo przybycie cudzoziemca, ktory nie byłby pracownikiem firmy górniczej czy plantacji oleju palmowego do Papui Zachodniej jest aktem politycznym\" – podkreśla Harsono. \"Dlatego uważamy Jakuba Skrzypskiego za więźnia sumienia\" – wyjaśnia.\n\n\n\nMimo takiego stanowiska międzynarodowych instytucji władze twierdzą, że trzymają się miejscowego prawa. Po podwyższeniu Polakowi wyroku rzecznik indonezyjskiego MSZ Teuku Faizasyah zapewnił, że jest on traktowany zgodnie z indonezyjskimi przepisami, jego prawa zostały zagwarantowane, zaś zarzuty ze strony Parlamentu Europejskiego i polskiej dyplomacji są nieuzasadnione.\n\n\n\nPod koniec kwietnia obrońcy Skrzypskiego złożyli do prezydenta Joko Widodo wniosek o jego ułaskawienie. Adwokatka skazanego, Latifah Anum Siregar, przekazała, że podjęcie decyzji tej w sprawie może zająć nawet dwa lata i nie ma pewności, że będzie pozytywna. Na odpowiedź czeka także list polskiej ambasador do indonezyjskiego przywódcy, w którym wskazano na pogarszający się stan zdrowia i bezpieczeństwo polskiego więźnia.\n\n\n\nJak ocenia Michał Sęk z PAN, konflikt w Papui Zachodniej jest permanentny i od czasu do czasu zaognia się erupcjami przemocy po obu stronach. Jego zdaniem nawet, jeśli uwięziony Polak jest w tej chwili relatywnie bezpieczny, to sytuacja pozostaje niestabilna, a kolejny wybuch nowych walk w regionie jest tylko kwestią czasu.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":2,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124903,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nChoć w niedokończonej internetowej wymianie wiadomości z poznanym w sieci miejscowym studentem Simonem Magalem, który pomagał Skrzypskiemu w dotarciu do wielu osób na miejscu, Polak enigmatycznie obiecał pomoc przy pozyskiwaniu broni, to ostatecznie zarzuty posiadania czy handlu bronią nie znalazły się w akcie oskarżenia.\n\n\n\nAdwokatka podróżnika, Latifah Anum Siregar, podkreślała, że materiał dowodowy jest bardzo słaby. Mimo to wystarczył on, by oskarżonego skazać w maju 2019 roku na 5 lat więzienia, a Simona Magala wysłać za kratki na 4 lata. Podróżnik i jego prawnicy złożyli kolejno apelację i wniosek o kasację, ale Sąd Najwyższy odmówił jej i ostatecznie podwyższył wyrok do 7 lat (prokuratorzy domagali się dziesięciu).\n\n\n\nZarówno obrona, jak i organizacje broniące praw człowieka uznały proces za polityczny. Na uchybienia proceduralne podczas postępowania sądowego zwracało uwagę także polskie ministerstwo spraw zagranicznych. Oskarżonemu turyście m.in. próbowano wyznaczyć adwokata z urzędu i utrudniano kontakty z konsulem. Skrzypski i jego obrońcy wskazali też, że obecna na sali sądowej tłumaczka źle wywiązywała się ze swoich zadań, a w protokole z przesłuchań pojawiły się nieścisłości. Problemem dla zespołu adwokatów i polskich konsulów była także niedostępność Wameny, do której do niedawna nie prowadziła żadna przejezdna droga, a transport odbywa się głównie samolotami. Cały region Papui jest położony ok. 4 tys. kilometrów od Dżakarty.\n\n\n\nMiędzynarodowe organizacje pozarządowe Tapol, Human Rights Watch i Amnesty International wezwały do uwolnienia podróżnika. Zarówno one, jak i Parlament Europejski uznały polskiego obywatela za więźnia politycznego. Europarlamentarzyści w przyjętej w październiku 2019 roku rezolucji wyrazili obawę o życie Polaka z powodu protestów i krwawych zamieszek, które wybuchły w regionie rok po jego aresztowaniu, wezwali do uwolnienia Skrzypskiego i odesłania go do Polski.\n\n\n\nJak ustalili dziennikarze, polscy dyplomaci w Dżakarcie wielokrotnie spotykali się w jego sprawie z ministrem prawa i praw człowieka Yasonną Laoly. Poprzedni szef MSZ Jacek Czaputowicz kilka razy podnosił sprawę polskiego turysty w rozmowach ze swoją indonezyjską odpowiedniczką Retno Marsudi, a konsul w Dżakarcie wysyłał noty do szeregu instytucji. Wiele z nich pozostało bez odpowiedzi.\n\n\n\nSytuację częściowo wyjaśnia historia konfliktu w Papui Zachodniej, trwającego od lat sześćdziesiątych XX wieku. Rząd w Dżakarcie, po kontrowersyjnym referendum w 1969 roku przejął kontrolę nad dawną holenderską kolonią. Odtąd jej mieszkańcy oskarżają siły bezpieczeństwa o rutynowe łamanie praw człowieka, a pochodzące z Jawy elity – o odbieranie im ziemi i rabowanie bogactw naturalnych. Jakub Skrzypski przyleciał do regionu w czasie, gdy trwała tam kolejna fala walk między rządowymi siłami bezpieczeństwa i miejscowymi bojownikami.\n\n\n\nJak zaznacza w rozmowie Michał Sęk z Centrum Badań nad Społeczeństwami Wieloetnicznymi Polskiej Akademii Nauk (PAN), olsztynianin wmieszał się w głęboko polityczny spór i niewykluczone, że jego przykładne ukaranie miało posłużyć do zniechęcenia innych osób, które chciałyby bronić praw walczących o niepodległość Papuasów.\n\n\n\n\"Elity (władzy) w Dżakarcie, zwłaszcza po ogłoszeniu niepodległości Timoru Wschodniego, obawiają się efektu domina i oddzielenia się kolejnych prowincji. Dlatego każdy separatyzm widzą jako zagrożenie\" – wyjaśnia badacz. \"Jakub Skrzypski popełnił błąd spotykając się z członkami papuaskich organizacji w chwili, gdy w regionie trwała eskalacja\" – dodaje Michał Sęk.\n\n\n\nAndreas Harsono z indonezyjskiego biura Human Rights Watch zwraca uwagę, że rząd od dziesięcioleci ogranicza dostęp do Papui pracownikom pozarządowych organizacji pomocowych i dziennikarzom. \"Samo przybycie cudzoziemca, ktory nie byłby pracownikiem firmy górniczej czy plantacji oleju palmowego do Papui Zachodniej jest aktem politycznym\" – podkreśla Harsono. \"Dlatego uważamy Jakuba Skrzypskiego za więźnia sumienia\" – wyjaśnia.\n\n\n\nMimo takiego stanowiska międzynarodowych instytucji władze twierdzą, że trzymają się miejscowego prawa. Po podwyższeniu Polakowi wyroku rzecznik indonezyjskiego MSZ Teuku Faizasyah zapewnił, że jest on traktowany zgodnie z indonezyjskimi przepisami, jego prawa zostały zagwarantowane, zaś zarzuty ze strony Parlamentu Europejskiego i polskiej dyplomacji są nieuzasadnione.\n\n\n\nPod koniec kwietnia obrońcy Skrzypskiego złożyli do prezydenta Joko Widodo wniosek o jego ułaskawienie. Adwokatka skazanego, Latifah Anum Siregar, przekazała, że podjęcie decyzji tej w sprawie może zająć nawet dwa lata i nie ma pewności, że będzie pozytywna. Na odpowiedź czeka także list polskiej ambasador do indonezyjskiego przywódcy, w którym wskazano na pogarszający się stan zdrowia i bezpieczeństwo polskiego więźnia.\n\n\n\nJak ocenia Michał Sęk z PAN, konflikt w Papui Zachodniej jest permanentny i od czasu do czasu zaognia się erupcjami przemocy po obu stronach. Jego zdaniem nawet, jeśli uwięziony Polak jest w tej chwili relatywnie bezpieczny, to sytuacja pozostaje niestabilna, a kolejny wybuch nowych walk w regionie jest tylko kwestią czasu.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":2,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124903,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nMiały to potwierdzać publicznie zaprezentowane zdjęcia z Facebooka zrobione na sportowej strzelnicy w Szwajcarii, gdzie Polak mieszkał. Później przedstawione dowody obejmowały nośniki elektroniczne i rozmowy prowadzone w mediach społecznościowych. W telefonie Skrzypskiego znaleziono szkic proklamacji niepodległości Papui Zachodniej i wykonane przez niego nagrania wideo z oświadczeniem ważnego członka Komitetu Narodowego Papui Zachodniej (KNPB).\n\n\n\nChoć w niedokończonej internetowej wymianie wiadomości z poznanym w sieci miejscowym studentem Simonem Magalem, który pomagał Skrzypskiemu w dotarciu do wielu osób na miejscu, Polak enigmatycznie obiecał pomoc przy pozyskiwaniu broni, to ostatecznie zarzuty posiadania czy handlu bronią nie znalazły się w akcie oskarżenia.\n\n\n\nAdwokatka podróżnika, Latifah Anum Siregar, podkreślała, że materiał dowodowy jest bardzo słaby. Mimo to wystarczył on, by oskarżonego skazać w maju 2019 roku na 5 lat więzienia, a Simona Magala wysłać za kratki na 4 lata. Podróżnik i jego prawnicy złożyli kolejno apelację i wniosek o kasację, ale Sąd Najwyższy odmówił jej i ostatecznie podwyższył wyrok do 7 lat (prokuratorzy domagali się dziesięciu).\n\n\n\nZarówno obrona, jak i organizacje broniące praw człowieka uznały proces za polityczny. Na uchybienia proceduralne podczas postępowania sądowego zwracało uwagę także polskie ministerstwo spraw zagranicznych. Oskarżonemu turyście m.in. próbowano wyznaczyć adwokata z urzędu i utrudniano kontakty z konsulem. Skrzypski i jego obrońcy wskazali też, że obecna na sali sądowej tłumaczka źle wywiązywała się ze swoich zadań, a w protokole z przesłuchań pojawiły się nieścisłości. Problemem dla zespołu adwokatów i polskich konsulów była także niedostępność Wameny, do której do niedawna nie prowadziła żadna przejezdna droga, a transport odbywa się głównie samolotami. Cały region Papui jest położony ok. 4 tys. kilometrów od Dżakarty.\n\n\n\nMiędzynarodowe organizacje pozarządowe Tapol, Human Rights Watch i Amnesty International wezwały do uwolnienia podróżnika. Zarówno one, jak i Parlament Europejski uznały polskiego obywatela za więźnia politycznego. Europarlamentarzyści w przyjętej w październiku 2019 roku rezolucji wyrazili obawę o życie Polaka z powodu protestów i krwawych zamieszek, które wybuchły w regionie rok po jego aresztowaniu, wezwali do uwolnienia Skrzypskiego i odesłania go do Polski.\n\n\n\nJak ustalili dziennikarze, polscy dyplomaci w Dżakarcie wielokrotnie spotykali się w jego sprawie z ministrem prawa i praw człowieka Yasonną Laoly. Poprzedni szef MSZ Jacek Czaputowicz kilka razy podnosił sprawę polskiego turysty w rozmowach ze swoją indonezyjską odpowiedniczką Retno Marsudi, a konsul w Dżakarcie wysyłał noty do szeregu instytucji. Wiele z nich pozostało bez odpowiedzi.\n\n\n\nSytuację częściowo wyjaśnia historia konfliktu w Papui Zachodniej, trwającego od lat sześćdziesiątych XX wieku. Rząd w Dżakarcie, po kontrowersyjnym referendum w 1969 roku przejął kontrolę nad dawną holenderską kolonią. Odtąd jej mieszkańcy oskarżają siły bezpieczeństwa o rutynowe łamanie praw człowieka, a pochodzące z Jawy elity – o odbieranie im ziemi i rabowanie bogactw naturalnych. Jakub Skrzypski przyleciał do regionu w czasie, gdy trwała tam kolejna fala walk między rządowymi siłami bezpieczeństwa i miejscowymi bojownikami.\n\n\n\nJak zaznacza w rozmowie Michał Sęk z Centrum Badań nad Społeczeństwami Wieloetnicznymi Polskiej Akademii Nauk (PAN), olsztynianin wmieszał się w głęboko polityczny spór i niewykluczone, że jego przykładne ukaranie miało posłużyć do zniechęcenia innych osób, które chciałyby bronić praw walczących o niepodległość Papuasów.\n\n\n\n\"Elity (władzy) w Dżakarcie, zwłaszcza po ogłoszeniu niepodległości Timoru Wschodniego, obawiają się efektu domina i oddzielenia się kolejnych prowincji. Dlatego każdy separatyzm widzą jako zagrożenie\" – wyjaśnia badacz. \"Jakub Skrzypski popełnił błąd spotykając się z członkami papuaskich organizacji w chwili, gdy w regionie trwała eskalacja\" – dodaje Michał Sęk.\n\n\n\nAndreas Harsono z indonezyjskiego biura Human Rights Watch zwraca uwagę, że rząd od dziesięcioleci ogranicza dostęp do Papui pracownikom pozarządowych organizacji pomocowych i dziennikarzom. \"Samo przybycie cudzoziemca, ktory nie byłby pracownikiem firmy górniczej czy plantacji oleju palmowego do Papui Zachodniej jest aktem politycznym\" – podkreśla Harsono. \"Dlatego uważamy Jakuba Skrzypskiego za więźnia sumienia\" – wyjaśnia.\n\n\n\nMimo takiego stanowiska międzynarodowych instytucji władze twierdzą, że trzymają się miejscowego prawa. Po podwyższeniu Polakowi wyroku rzecznik indonezyjskiego MSZ Teuku Faizasyah zapewnił, że jest on traktowany zgodnie z indonezyjskimi przepisami, jego prawa zostały zagwarantowane, zaś zarzuty ze strony Parlamentu Europejskiego i polskiej dyplomacji są nieuzasadnione.\n\n\n\nPod koniec kwietnia obrońcy Skrzypskiego złożyli do prezydenta Joko Widodo wniosek o jego ułaskawienie. Adwokatka skazanego, Latifah Anum Siregar, przekazała, że podjęcie decyzji tej w sprawie może zająć nawet dwa lata i nie ma pewności, że będzie pozytywna. Na odpowiedź czeka także list polskiej ambasador do indonezyjskiego przywódcy, w którym wskazano na pogarszający się stan zdrowia i bezpieczeństwo polskiego więźnia.\n\n\n\nJak ocenia Michał Sęk z PAN, konflikt w Papui Zachodniej jest permanentny i od czasu do czasu zaognia się erupcjami przemocy po obu stronach. Jego zdaniem nawet, jeśli uwięziony Polak jest w tej chwili relatywnie bezpieczny, to sytuacja pozostaje niestabilna, a kolejny wybuch nowych walk w regionie jest tylko kwestią czasu.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":2,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124903,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nJeszcze przed formalnym postawieniem zarzutów prowincjonalna policja zorganizowała konferencję prasową, na której przedstawiła cudzoziemca jako handlarza bronią, insynuując, że mógł dołączyć do jednej z papuaskich organizacji zbrojnych albo być obcym agentem.\n\n\n\nMiały to potwierdzać publicznie zaprezentowane zdjęcia z Facebooka zrobione na sportowej strzelnicy w Szwajcarii, gdzie Polak mieszkał. Później przedstawione dowody obejmowały nośniki elektroniczne i rozmowy prowadzone w mediach społecznościowych. W telefonie Skrzypskiego znaleziono szkic proklamacji niepodległości Papui Zachodniej i wykonane przez niego nagrania wideo z oświadczeniem ważnego członka Komitetu Narodowego Papui Zachodniej (KNPB).\n\n\n\nChoć w niedokończonej internetowej wymianie wiadomości z poznanym w sieci miejscowym studentem Simonem Magalem, który pomagał Skrzypskiemu w dotarciu do wielu osób na miejscu, Polak enigmatycznie obiecał pomoc przy pozyskiwaniu broni, to ostatecznie zarzuty posiadania czy handlu bronią nie znalazły się w akcie oskarżenia.\n\n\n\nAdwokatka podróżnika, Latifah Anum Siregar, podkreślała, że materiał dowodowy jest bardzo słaby. Mimo to wystarczył on, by oskarżonego skazać w maju 2019 roku na 5 lat więzienia, a Simona Magala wysłać za kratki na 4 lata. Podróżnik i jego prawnicy złożyli kolejno apelację i wniosek o kasację, ale Sąd Najwyższy odmówił jej i ostatecznie podwyższył wyrok do 7 lat (prokuratorzy domagali się dziesięciu).\n\n\n\nZarówno obrona, jak i organizacje broniące praw człowieka uznały proces za polityczny. Na uchybienia proceduralne podczas postępowania sądowego zwracało uwagę także polskie ministerstwo spraw zagranicznych. Oskarżonemu turyście m.in. próbowano wyznaczyć adwokata z urzędu i utrudniano kontakty z konsulem. Skrzypski i jego obrońcy wskazali też, że obecna na sali sądowej tłumaczka źle wywiązywała się ze swoich zadań, a w protokole z przesłuchań pojawiły się nieścisłości. Problemem dla zespołu adwokatów i polskich konsulów była także niedostępność Wameny, do której do niedawna nie prowadziła żadna przejezdna droga, a transport odbywa się głównie samolotami. Cały region Papui jest położony ok. 4 tys. kilometrów od Dżakarty.\n\n\n\nMiędzynarodowe organizacje pozarządowe Tapol, Human Rights Watch i Amnesty International wezwały do uwolnienia podróżnika. Zarówno one, jak i Parlament Europejski uznały polskiego obywatela za więźnia politycznego. Europarlamentarzyści w przyjętej w październiku 2019 roku rezolucji wyrazili obawę o życie Polaka z powodu protestów i krwawych zamieszek, które wybuchły w regionie rok po jego aresztowaniu, wezwali do uwolnienia Skrzypskiego i odesłania go do Polski.\n\n\n\nJak ustalili dziennikarze, polscy dyplomaci w Dżakarcie wielokrotnie spotykali się w jego sprawie z ministrem prawa i praw człowieka Yasonną Laoly. Poprzedni szef MSZ Jacek Czaputowicz kilka razy podnosił sprawę polskiego turysty w rozmowach ze swoją indonezyjską odpowiedniczką Retno Marsudi, a konsul w Dżakarcie wysyłał noty do szeregu instytucji. Wiele z nich pozostało bez odpowiedzi.\n\n\n\nSytuację częściowo wyjaśnia historia konfliktu w Papui Zachodniej, trwającego od lat sześćdziesiątych XX wieku. Rząd w Dżakarcie, po kontrowersyjnym referendum w 1969 roku przejął kontrolę nad dawną holenderską kolonią. Odtąd jej mieszkańcy oskarżają siły bezpieczeństwa o rutynowe łamanie praw człowieka, a pochodzące z Jawy elity – o odbieranie im ziemi i rabowanie bogactw naturalnych. Jakub Skrzypski przyleciał do regionu w czasie, gdy trwała tam kolejna fala walk między rządowymi siłami bezpieczeństwa i miejscowymi bojownikami.\n\n\n\nJak zaznacza w rozmowie Michał Sęk z Centrum Badań nad Społeczeństwami Wieloetnicznymi Polskiej Akademii Nauk (PAN), olsztynianin wmieszał się w głęboko polityczny spór i niewykluczone, że jego przykładne ukaranie miało posłużyć do zniechęcenia innych osób, które chciałyby bronić praw walczących o niepodległość Papuasów.\n\n\n\n\"Elity (władzy) w Dżakarcie, zwłaszcza po ogłoszeniu niepodległości Timoru Wschodniego, obawiają się efektu domina i oddzielenia się kolejnych prowincji. Dlatego każdy separatyzm widzą jako zagrożenie\" – wyjaśnia badacz. \"Jakub Skrzypski popełnił błąd spotykając się z członkami papuaskich organizacji w chwili, gdy w regionie trwała eskalacja\" – dodaje Michał Sęk.\n\n\n\nAndreas Harsono z indonezyjskiego biura Human Rights Watch zwraca uwagę, że rząd od dziesięcioleci ogranicza dostęp do Papui pracownikom pozarządowych organizacji pomocowych i dziennikarzom. \"Samo przybycie cudzoziemca, ktory nie byłby pracownikiem firmy górniczej czy plantacji oleju palmowego do Papui Zachodniej jest aktem politycznym\" – podkreśla Harsono. \"Dlatego uważamy Jakuba Skrzypskiego za więźnia sumienia\" – wyjaśnia.\n\n\n\nMimo takiego stanowiska międzynarodowych instytucji władze twierdzą, że trzymają się miejscowego prawa. Po podwyższeniu Polakowi wyroku rzecznik indonezyjskiego MSZ Teuku Faizasyah zapewnił, że jest on traktowany zgodnie z indonezyjskimi przepisami, jego prawa zostały zagwarantowane, zaś zarzuty ze strony Parlamentu Europejskiego i polskiej dyplomacji są nieuzasadnione.\n\n\n\nPod koniec kwietnia obrońcy Skrzypskiego złożyli do prezydenta Joko Widodo wniosek o jego ułaskawienie. Adwokatka skazanego, Latifah Anum Siregar, przekazała, że podjęcie decyzji tej w sprawie może zająć nawet dwa lata i nie ma pewności, że będzie pozytywna. Na odpowiedź czeka także list polskiej ambasador do indonezyjskiego przywódcy, w którym wskazano na pogarszający się stan zdrowia i bezpieczeństwo polskiego więźnia.\n\n\n\nJak ocenia Michał Sęk z PAN, konflikt w Papui Zachodniej jest permanentny i od czasu do czasu zaognia się erupcjami przemocy po obu stronach. Jego zdaniem nawet, jeśli uwięziony Polak jest w tej chwili relatywnie bezpieczny, to sytuacja pozostaje niestabilna, a kolejny wybuch nowych walk w regionie jest tylko kwestią czasu.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":2,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124903,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nMężczyźnie zarzucono, że współpracował z członkami papuaskich organizacji separatystycznych i dokumentował ich działania, zamierzając – jak podkreślała prokuratura – popularyzować ich postulaty w Europie. Oskarżono go także o rzekome planowanie pomocy w dostarczeniu partyzantom broni. Jakub Skrzypski przekonywał, że był jedynie ciekawskim turystą, który rozmawiał z aktywistami legalnie działających grup, ponieważ był szeroko zainteresowany społeczeństwem i kulturą regionu.\n\n\n\nJeszcze przed formalnym postawieniem zarzutów prowincjonalna policja zorganizowała konferencję prasową, na której przedstawiła cudzoziemca jako handlarza bronią, insynuując, że mógł dołączyć do jednej z papuaskich organizacji zbrojnych albo być obcym agentem.\n\n\n\nMiały to potwierdzać publicznie zaprezentowane zdjęcia z Facebooka zrobione na sportowej strzelnicy w Szwajcarii, gdzie Polak mieszkał. Później przedstawione dowody obejmowały nośniki elektroniczne i rozmowy prowadzone w mediach społecznościowych. W telefonie Skrzypskiego znaleziono szkic proklamacji niepodległości Papui Zachodniej i wykonane przez niego nagrania wideo z oświadczeniem ważnego członka Komitetu Narodowego Papui Zachodniej (KNPB).\n\n\n\nChoć w niedokończonej internetowej wymianie wiadomości z poznanym w sieci miejscowym studentem Simonem Magalem, który pomagał Skrzypskiemu w dotarciu do wielu osób na miejscu, Polak enigmatycznie obiecał pomoc przy pozyskiwaniu broni, to ostatecznie zarzuty posiadania czy handlu bronią nie znalazły się w akcie oskarżenia.\n\n\n\nAdwokatka podróżnika, Latifah Anum Siregar, podkreślała, że materiał dowodowy jest bardzo słaby. Mimo to wystarczył on, by oskarżonego skazać w maju 2019 roku na 5 lat więzienia, a Simona Magala wysłać za kratki na 4 lata. Podróżnik i jego prawnicy złożyli kolejno apelację i wniosek o kasację, ale Sąd Najwyższy odmówił jej i ostatecznie podwyższył wyrok do 7 lat (prokuratorzy domagali się dziesięciu).\n\n\n\nZarówno obrona, jak i organizacje broniące praw człowieka uznały proces za polityczny. Na uchybienia proceduralne podczas postępowania sądowego zwracało uwagę także polskie ministerstwo spraw zagranicznych. Oskarżonemu turyście m.in. próbowano wyznaczyć adwokata z urzędu i utrudniano kontakty z konsulem. Skrzypski i jego obrońcy wskazali też, że obecna na sali sądowej tłumaczka źle wywiązywała się ze swoich zadań, a w protokole z przesłuchań pojawiły się nieścisłości. Problemem dla zespołu adwokatów i polskich konsulów była także niedostępność Wameny, do której do niedawna nie prowadziła żadna przejezdna droga, a transport odbywa się głównie samolotami. Cały region Papui jest położony ok. 4 tys. kilometrów od Dżakarty.\n\n\n\nMiędzynarodowe organizacje pozarządowe Tapol, Human Rights Watch i Amnesty International wezwały do uwolnienia podróżnika. Zarówno one, jak i Parlament Europejski uznały polskiego obywatela za więźnia politycznego. Europarlamentarzyści w przyjętej w październiku 2019 roku rezolucji wyrazili obawę o życie Polaka z powodu protestów i krwawych zamieszek, które wybuchły w regionie rok po jego aresztowaniu, wezwali do uwolnienia Skrzypskiego i odesłania go do Polski.\n\n\n\nJak ustalili dziennikarze, polscy dyplomaci w Dżakarcie wielokrotnie spotykali się w jego sprawie z ministrem prawa i praw człowieka Yasonną Laoly. Poprzedni szef MSZ Jacek Czaputowicz kilka razy podnosił sprawę polskiego turysty w rozmowach ze swoją indonezyjską odpowiedniczką Retno Marsudi, a konsul w Dżakarcie wysyłał noty do szeregu instytucji. Wiele z nich pozostało bez odpowiedzi.\n\n\n\nSytuację częściowo wyjaśnia historia konfliktu w Papui Zachodniej, trwającego od lat sześćdziesiątych XX wieku. Rząd w Dżakarcie, po kontrowersyjnym referendum w 1969 roku przejął kontrolę nad dawną holenderską kolonią. Odtąd jej mieszkańcy oskarżają siły bezpieczeństwa o rutynowe łamanie praw człowieka, a pochodzące z Jawy elity – o odbieranie im ziemi i rabowanie bogactw naturalnych. Jakub Skrzypski przyleciał do regionu w czasie, gdy trwała tam kolejna fala walk między rządowymi siłami bezpieczeństwa i miejscowymi bojownikami.\n\n\n\nJak zaznacza w rozmowie Michał Sęk z Centrum Badań nad Społeczeństwami Wieloetnicznymi Polskiej Akademii Nauk (PAN), olsztynianin wmieszał się w głęboko polityczny spór i niewykluczone, że jego przykładne ukaranie miało posłużyć do zniechęcenia innych osób, które chciałyby bronić praw walczących o niepodległość Papuasów.\n\n\n\n\"Elity (władzy) w Dżakarcie, zwłaszcza po ogłoszeniu niepodległości Timoru Wschodniego, obawiają się efektu domina i oddzielenia się kolejnych prowincji. Dlatego każdy separatyzm widzą jako zagrożenie\" – wyjaśnia badacz. \"Jakub Skrzypski popełnił błąd spotykając się z członkami papuaskich organizacji w chwili, gdy w regionie trwała eskalacja\" – dodaje Michał Sęk.\n\n\n\nAndreas Harsono z indonezyjskiego biura Human Rights Watch zwraca uwagę, że rząd od dziesięcioleci ogranicza dostęp do Papui pracownikom pozarządowych organizacji pomocowych i dziennikarzom. \"Samo przybycie cudzoziemca, ktory nie byłby pracownikiem firmy górniczej czy plantacji oleju palmowego do Papui Zachodniej jest aktem politycznym\" – podkreśla Harsono. \"Dlatego uważamy Jakuba Skrzypskiego za więźnia sumienia\" – wyjaśnia.\n\n\n\nMimo takiego stanowiska międzynarodowych instytucji władze twierdzą, że trzymają się miejscowego prawa. Po podwyższeniu Polakowi wyroku rzecznik indonezyjskiego MSZ Teuku Faizasyah zapewnił, że jest on traktowany zgodnie z indonezyjskimi przepisami, jego prawa zostały zagwarantowane, zaś zarzuty ze strony Parlamentu Europejskiego i polskiej dyplomacji są nieuzasadnione.\n\n\n\nPod koniec kwietnia obrońcy Skrzypskiego złożyli do prezydenta Joko Widodo wniosek o jego ułaskawienie. Adwokatka skazanego, Latifah Anum Siregar, przekazała, że podjęcie decyzji tej w sprawie może zająć nawet dwa lata i nie ma pewności, że będzie pozytywna. Na odpowiedź czeka także list polskiej ambasador do indonezyjskiego przywódcy, w którym wskazano na pogarszający się stan zdrowia i bezpieczeństwo polskiego więźnia.\n\n\n\nJak ocenia Michał Sęk z PAN, konflikt w Papui Zachodniej jest permanentny i od czasu do czasu zaognia się erupcjami przemocy po obu stronach. Jego zdaniem nawet, jeśli uwięziony Polak jest w tej chwili relatywnie bezpieczny, to sytuacja pozostaje niestabilna, a kolejny wybuch nowych walk w regionie jest tylko kwestią czasu.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":2,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124903,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nLatem 2018 roku 39-letni wówczas Jakub Skrzypski, który wcześniej wiele razy odwiedzał Indonezję, trafił do Papui Zachodniej – najdalej na wschód wysuniętego regionu kraju, w którym od kilkudziesięciu lat tli się zbrojne powstanie. Tam, w ramach wyprawy kulturoznawczej - jak później utrzymywał - odbył spotkania z miejscowymi działaczami niepodległościowymi. Po jednym z takich spotkań w miasteczku Wamena zatrzymali go indonezyjscy mundurowi. Według policji przy jednym z trzech członków Ruchu Wyzwolenia Papui (Organisasi Papua Merdeka; OPM), z którymi widziano Polaka, znaleziono amunicję.\n\n\n\nMężczyźnie zarzucono, że współpracował z członkami papuaskich organizacji separatystycznych i dokumentował ich działania, zamierzając – jak podkreślała prokuratura – popularyzować ich postulaty w Europie. Oskarżono go także o rzekome planowanie pomocy w dostarczeniu partyzantom broni. Jakub Skrzypski przekonywał, że był jedynie ciekawskim turystą, który rozmawiał z aktywistami legalnie działających grup, ponieważ był szeroko zainteresowany społeczeństwem i kulturą regionu.\n\n\n\nJeszcze przed formalnym postawieniem zarzutów prowincjonalna policja zorganizowała konferencję prasową, na której przedstawiła cudzoziemca jako handlarza bronią, insynuując, że mógł dołączyć do jednej z papuaskich organizacji zbrojnych albo być obcym agentem.\n\n\n\nMiały to potwierdzać publicznie zaprezentowane zdjęcia z Facebooka zrobione na sportowej strzelnicy w Szwajcarii, gdzie Polak mieszkał. Później przedstawione dowody obejmowały nośniki elektroniczne i rozmowy prowadzone w mediach społecznościowych. W telefonie Skrzypskiego znaleziono szkic proklamacji niepodległości Papui Zachodniej i wykonane przez niego nagrania wideo z oświadczeniem ważnego członka Komitetu Narodowego Papui Zachodniej (KNPB).\n\n\n\nChoć w niedokończonej internetowej wymianie wiadomości z poznanym w sieci miejscowym studentem Simonem Magalem, który pomagał Skrzypskiemu w dotarciu do wielu osób na miejscu, Polak enigmatycznie obiecał pomoc przy pozyskiwaniu broni, to ostatecznie zarzuty posiadania czy handlu bronią nie znalazły się w akcie oskarżenia.\n\n\n\nAdwokatka podróżnika, Latifah Anum Siregar, podkreślała, że materiał dowodowy jest bardzo słaby. Mimo to wystarczył on, by oskarżonego skazać w maju 2019 roku na 5 lat więzienia, a Simona Magala wysłać za kratki na 4 lata. Podróżnik i jego prawnicy złożyli kolejno apelację i wniosek o kasację, ale Sąd Najwyższy odmówił jej i ostatecznie podwyższył wyrok do 7 lat (prokuratorzy domagali się dziesięciu).\n\n\n\nZarówno obrona, jak i organizacje broniące praw człowieka uznały proces za polityczny. Na uchybienia proceduralne podczas postępowania sądowego zwracało uwagę także polskie ministerstwo spraw zagranicznych. Oskarżonemu turyście m.in. próbowano wyznaczyć adwokata z urzędu i utrudniano kontakty z konsulem. Skrzypski i jego obrońcy wskazali też, że obecna na sali sądowej tłumaczka źle wywiązywała się ze swoich zadań, a w protokole z przesłuchań pojawiły się nieścisłości. Problemem dla zespołu adwokatów i polskich konsulów była także niedostępność Wameny, do której do niedawna nie prowadziła żadna przejezdna droga, a transport odbywa się głównie samolotami. Cały region Papui jest położony ok. 4 tys. kilometrów od Dżakarty.\n\n\n\nMiędzynarodowe organizacje pozarządowe Tapol, Human Rights Watch i Amnesty International wezwały do uwolnienia podróżnika. Zarówno one, jak i Parlament Europejski uznały polskiego obywatela za więźnia politycznego. Europarlamentarzyści w przyjętej w październiku 2019 roku rezolucji wyrazili obawę o życie Polaka z powodu protestów i krwawych zamieszek, które wybuchły w regionie rok po jego aresztowaniu, wezwali do uwolnienia Skrzypskiego i odesłania go do Polski.\n\n\n\nJak ustalili dziennikarze, polscy dyplomaci w Dżakarcie wielokrotnie spotykali się w jego sprawie z ministrem prawa i praw człowieka Yasonną Laoly. Poprzedni szef MSZ Jacek Czaputowicz kilka razy podnosił sprawę polskiego turysty w rozmowach ze swoją indonezyjską odpowiedniczką Retno Marsudi, a konsul w Dżakarcie wysyłał noty do szeregu instytucji. Wiele z nich pozostało bez odpowiedzi.\n\n\n\nSytuację częściowo wyjaśnia historia konfliktu w Papui Zachodniej, trwającego od lat sześćdziesiątych XX wieku. Rząd w Dżakarcie, po kontrowersyjnym referendum w 1969 roku przejął kontrolę nad dawną holenderską kolonią. Odtąd jej mieszkańcy oskarżają siły bezpieczeństwa o rutynowe łamanie praw człowieka, a pochodzące z Jawy elity – o odbieranie im ziemi i rabowanie bogactw naturalnych. Jakub Skrzypski przyleciał do regionu w czasie, gdy trwała tam kolejna fala walk między rządowymi siłami bezpieczeństwa i miejscowymi bojownikami.\n\n\n\nJak zaznacza w rozmowie Michał Sęk z Centrum Badań nad Społeczeństwami Wieloetnicznymi Polskiej Akademii Nauk (PAN), olsztynianin wmieszał się w głęboko polityczny spór i niewykluczone, że jego przykładne ukaranie miało posłużyć do zniechęcenia innych osób, które chciałyby bronić praw walczących o niepodległość Papuasów.\n\n\n\n\"Elity (władzy) w Dżakarcie, zwłaszcza po ogłoszeniu niepodległości Timoru Wschodniego, obawiają się efektu domina i oddzielenia się kolejnych prowincji. Dlatego każdy separatyzm widzą jako zagrożenie\" – wyjaśnia badacz. \"Jakub Skrzypski popełnił błąd spotykając się z członkami papuaskich organizacji w chwili, gdy w regionie trwała eskalacja\" – dodaje Michał Sęk.\n\n\n\nAndreas Harsono z indonezyjskiego biura Human Rights Watch zwraca uwagę, że rząd od dziesięcioleci ogranicza dostęp do Papui pracownikom pozarządowych organizacji pomocowych i dziennikarzom. \"Samo przybycie cudzoziemca, ktory nie byłby pracownikiem firmy górniczej czy plantacji oleju palmowego do Papui Zachodniej jest aktem politycznym\" – podkreśla Harsono. \"Dlatego uważamy Jakuba Skrzypskiego za więźnia sumienia\" – wyjaśnia.\n\n\n\nMimo takiego stanowiska międzynarodowych instytucji władze twierdzą, że trzymają się miejscowego prawa. Po podwyższeniu Polakowi wyroku rzecznik indonezyjskiego MSZ Teuku Faizasyah zapewnił, że jest on traktowany zgodnie z indonezyjskimi przepisami, jego prawa zostały zagwarantowane, zaś zarzuty ze strony Parlamentu Europejskiego i polskiej dyplomacji są nieuzasadnione.\n\n\n\nPod koniec kwietnia obrońcy Skrzypskiego złożyli do prezydenta Joko Widodo wniosek o jego ułaskawienie. Adwokatka skazanego, Latifah Anum Siregar, przekazała, że podjęcie decyzji tej w sprawie może zająć nawet dwa lata i nie ma pewności, że będzie pozytywna. Na odpowiedź czeka także list polskiej ambasador do indonezyjskiego przywódcy, w którym wskazano na pogarszający się stan zdrowia i bezpieczeństwo polskiego więźnia.\n\n\n\nJak ocenia Michał Sęk z PAN, konflikt w Papui Zachodniej jest permanentny i od czasu do czasu zaognia się erupcjami przemocy po obu stronach. Jego zdaniem nawet, jeśli uwięziony Polak jest w tej chwili relatywnie bezpieczny, to sytuacja pozostaje niestabilna, a kolejny wybuch nowych walk w regionie jest tylko kwestią czasu.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":2,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124903,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nPolski podróżnik był pierwszym cudzoziemcem skazanym na podstawie Artykułu 106 indonezyjskiego kodeksu karnego, mówiącego o zdradzie stanu – zarzut ten zwykle stawia się osobom dążącym do oderwania części terytorium państwa.\n\n\n\nLatem 2018 roku 39-letni wówczas Jakub Skrzypski, który wcześniej wiele razy odwiedzał Indonezję, trafił do Papui Zachodniej – najdalej na wschód wysuniętego regionu kraju, w którym od kilkudziesięciu lat tli się zbrojne powstanie. Tam, w ramach wyprawy kulturoznawczej - jak później utrzymywał - odbył spotkania z miejscowymi działaczami niepodległościowymi. Po jednym z takich spotkań w miasteczku Wamena zatrzymali go indonezyjscy mundurowi. Według policji przy jednym z trzech członków Ruchu Wyzwolenia Papui (Organisasi Papua Merdeka; OPM), z którymi widziano Polaka, znaleziono amunicję.\n\n\n\nMężczyźnie zarzucono, że współpracował z członkami papuaskich organizacji separatystycznych i dokumentował ich działania, zamierzając – jak podkreślała prokuratura – popularyzować ich postulaty w Europie. Oskarżono go także o rzekome planowanie pomocy w dostarczeniu partyzantom broni. Jakub Skrzypski przekonywał, że był jedynie ciekawskim turystą, który rozmawiał z aktywistami legalnie działających grup, ponieważ był szeroko zainteresowany społeczeństwem i kulturą regionu.\n\n\n\nJeszcze przed formalnym postawieniem zarzutów prowincjonalna policja zorganizowała konferencję prasową, na której przedstawiła cudzoziemca jako handlarza bronią, insynuując, że mógł dołączyć do jednej z papuaskich organizacji zbrojnych albo być obcym agentem.\n\n\n\nMiały to potwierdzać publicznie zaprezentowane zdjęcia z Facebooka zrobione na sportowej strzelnicy w Szwajcarii, gdzie Polak mieszkał. Później przedstawione dowody obejmowały nośniki elektroniczne i rozmowy prowadzone w mediach społecznościowych. W telefonie Skrzypskiego znaleziono szkic proklamacji niepodległości Papui Zachodniej i wykonane przez niego nagrania wideo z oświadczeniem ważnego członka Komitetu Narodowego Papui Zachodniej (KNPB).\n\n\n\nChoć w niedokończonej internetowej wymianie wiadomości z poznanym w sieci miejscowym studentem Simonem Magalem, który pomagał Skrzypskiemu w dotarciu do wielu osób na miejscu, Polak enigmatycznie obiecał pomoc przy pozyskiwaniu broni, to ostatecznie zarzuty posiadania czy handlu bronią nie znalazły się w akcie oskarżenia.\n\n\n\nAdwokatka podróżnika, Latifah Anum Siregar, podkreślała, że materiał dowodowy jest bardzo słaby. Mimo to wystarczył on, by oskarżonego skazać w maju 2019 roku na 5 lat więzienia, a Simona Magala wysłać za kratki na 4 lata. Podróżnik i jego prawnicy złożyli kolejno apelację i wniosek o kasację, ale Sąd Najwyższy odmówił jej i ostatecznie podwyższył wyrok do 7 lat (prokuratorzy domagali się dziesięciu).\n\n\n\nZarówno obrona, jak i organizacje broniące praw człowieka uznały proces za polityczny. Na uchybienia proceduralne podczas postępowania sądowego zwracało uwagę także polskie ministerstwo spraw zagranicznych. Oskarżonemu turyście m.in. próbowano wyznaczyć adwokata z urzędu i utrudniano kontakty z konsulem. Skrzypski i jego obrońcy wskazali też, że obecna na sali sądowej tłumaczka źle wywiązywała się ze swoich zadań, a w protokole z przesłuchań pojawiły się nieścisłości. Problemem dla zespołu adwokatów i polskich konsulów była także niedostępność Wameny, do której do niedawna nie prowadziła żadna przejezdna droga, a transport odbywa się głównie samolotami. Cały region Papui jest położony ok. 4 tys. kilometrów od Dżakarty.\n\n\n\nMiędzynarodowe organizacje pozarządowe Tapol, Human Rights Watch i Amnesty International wezwały do uwolnienia podróżnika. Zarówno one, jak i Parlament Europejski uznały polskiego obywatela za więźnia politycznego. Europarlamentarzyści w przyjętej w październiku 2019 roku rezolucji wyrazili obawę o życie Polaka z powodu protestów i krwawych zamieszek, które wybuchły w regionie rok po jego aresztowaniu, wezwali do uwolnienia Skrzypskiego i odesłania go do Polski.\n\n\n\nJak ustalili dziennikarze, polscy dyplomaci w Dżakarcie wielokrotnie spotykali się w jego sprawie z ministrem prawa i praw człowieka Yasonną Laoly. Poprzedni szef MSZ Jacek Czaputowicz kilka razy podnosił sprawę polskiego turysty w rozmowach ze swoją indonezyjską odpowiedniczką Retno Marsudi, a konsul w Dżakarcie wysyłał noty do szeregu instytucji. Wiele z nich pozostało bez odpowiedzi.\n\n\n\nSytuację częściowo wyjaśnia historia konfliktu w Papui Zachodniej, trwającego od lat sześćdziesiątych XX wieku. Rząd w Dżakarcie, po kontrowersyjnym referendum w 1969 roku przejął kontrolę nad dawną holenderską kolonią. Odtąd jej mieszkańcy oskarżają siły bezpieczeństwa o rutynowe łamanie praw człowieka, a pochodzące z Jawy elity – o odbieranie im ziemi i rabowanie bogactw naturalnych. Jakub Skrzypski przyleciał do regionu w czasie, gdy trwała tam kolejna fala walk między rządowymi siłami bezpieczeństwa i miejscowymi bojownikami.\n\n\n\nJak zaznacza w rozmowie Michał Sęk z Centrum Badań nad Społeczeństwami Wieloetnicznymi Polskiej Akademii Nauk (PAN), olsztynianin wmieszał się w głęboko polityczny spór i niewykluczone, że jego przykładne ukaranie miało posłużyć do zniechęcenia innych osób, które chciałyby bronić praw walczących o niepodległość Papuasów.\n\n\n\n\"Elity (władzy) w Dżakarcie, zwłaszcza po ogłoszeniu niepodległości Timoru Wschodniego, obawiają się efektu domina i oddzielenia się kolejnych prowincji. Dlatego każdy separatyzm widzą jako zagrożenie\" – wyjaśnia badacz. \"Jakub Skrzypski popełnił błąd spotykając się z członkami papuaskich organizacji w chwili, gdy w regionie trwała eskalacja\" – dodaje Michał Sęk.\n\n\n\nAndreas Harsono z indonezyjskiego biura Human Rights Watch zwraca uwagę, że rząd od dziesięcioleci ogranicza dostęp do Papui pracownikom pozarządowych organizacji pomocowych i dziennikarzom. \"Samo przybycie cudzoziemca, ktory nie byłby pracownikiem firmy górniczej czy plantacji oleju palmowego do Papui Zachodniej jest aktem politycznym\" – podkreśla Harsono. \"Dlatego uważamy Jakuba Skrzypskiego za więźnia sumienia\" – wyjaśnia.\n\n\n\nMimo takiego stanowiska międzynarodowych instytucji władze twierdzą, że trzymają się miejscowego prawa. Po podwyższeniu Polakowi wyroku rzecznik indonezyjskiego MSZ Teuku Faizasyah zapewnił, że jest on traktowany zgodnie z indonezyjskimi przepisami, jego prawa zostały zagwarantowane, zaś zarzuty ze strony Parlamentu Europejskiego i polskiej dyplomacji są nieuzasadnione.\n\n\n\nPod koniec kwietnia obrońcy Skrzypskiego złożyli do prezydenta Joko Widodo wniosek o jego ułaskawienie. Adwokatka skazanego, Latifah Anum Siregar, przekazała, że podjęcie decyzji tej w sprawie może zająć nawet dwa lata i nie ma pewności, że będzie pozytywna. Na odpowiedź czeka także list polskiej ambasador do indonezyjskiego przywódcy, w którym wskazano na pogarszający się stan zdrowia i bezpieczeństwo polskiego więźnia.\n\n\n\nJak ocenia Michał Sęk z PAN, konflikt w Papui Zachodniej jest permanentny i od czasu do czasu zaognia się erupcjami przemocy po obu stronach. Jego zdaniem nawet, jeśli uwięziony Polak jest w tej chwili relatywnie bezpieczny, to sytuacja pozostaje niestabilna, a kolejny wybuch nowych walk w regionie jest tylko kwestią czasu.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":2,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124903,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \n\"Jakub Skrzypski znalazł się niewłaściwym miejscu w niewłaściwy czas\" - uważa ekspert z Centrum Badań nad Społeczeństwami Wieloetnicznymi Polskiej Akademii Nauk (PAN), Michał Sęk.\n\n\n\nPolski podróżnik był pierwszym cudzoziemcem skazanym na podstawie Artykułu 106 indonezyjskiego kodeksu karnego, mówiącego o zdradzie stanu – zarzut ten zwykle stawia się osobom dążącym do oderwania części terytorium państwa.\n\n\n\nLatem 2018 roku 39-letni wówczas Jakub Skrzypski, który wcześniej wiele razy odwiedzał Indonezję, trafił do Papui Zachodniej – najdalej na wschód wysuniętego regionu kraju, w którym od kilkudziesięciu lat tli się zbrojne powstanie. Tam, w ramach wyprawy kulturoznawczej - jak później utrzymywał - odbył spotkania z miejscowymi działaczami niepodległościowymi. Po jednym z takich spotkań w miasteczku Wamena zatrzymali go indonezyjscy mundurowi. Według policji przy jednym z trzech członków Ruchu Wyzwolenia Papui (Organisasi Papua Merdeka; OPM), z którymi widziano Polaka, znaleziono amunicję.\n\n\n\nMężczyźnie zarzucono, że współpracował z członkami papuaskich organizacji separatystycznych i dokumentował ich działania, zamierzając – jak podkreślała prokuratura – popularyzować ich postulaty w Europie. Oskarżono go także o rzekome planowanie pomocy w dostarczeniu partyzantom broni. Jakub Skrzypski przekonywał, że był jedynie ciekawskim turystą, który rozmawiał z aktywistami legalnie działających grup, ponieważ był szeroko zainteresowany społeczeństwem i kulturą regionu.\n\n\n\nJeszcze przed formalnym postawieniem zarzutów prowincjonalna policja zorganizowała konferencję prasową, na której przedstawiła cudzoziemca jako handlarza bronią, insynuując, że mógł dołączyć do jednej z papuaskich organizacji zbrojnych albo być obcym agentem.\n\n\n\nMiały to potwierdzać publicznie zaprezentowane zdjęcia z Facebooka zrobione na sportowej strzelnicy w Szwajcarii, gdzie Polak mieszkał. Później przedstawione dowody obejmowały nośniki elektroniczne i rozmowy prowadzone w mediach społecznościowych. W telefonie Skrzypskiego znaleziono szkic proklamacji niepodległości Papui Zachodniej i wykonane przez niego nagrania wideo z oświadczeniem ważnego członka Komitetu Narodowego Papui Zachodniej (KNPB).\n\n\n\nChoć w niedokończonej internetowej wymianie wiadomości z poznanym w sieci miejscowym studentem Simonem Magalem, który pomagał Skrzypskiemu w dotarciu do wielu osób na miejscu, Polak enigmatycznie obiecał pomoc przy pozyskiwaniu broni, to ostatecznie zarzuty posiadania czy handlu bronią nie znalazły się w akcie oskarżenia.\n\n\n\nAdwokatka podróżnika, Latifah Anum Siregar, podkreślała, że materiał dowodowy jest bardzo słaby. Mimo to wystarczył on, by oskarżonego skazać w maju 2019 roku na 5 lat więzienia, a Simona Magala wysłać za kratki na 4 lata. Podróżnik i jego prawnicy złożyli kolejno apelację i wniosek o kasację, ale Sąd Najwyższy odmówił jej i ostatecznie podwyższył wyrok do 7 lat (prokuratorzy domagali się dziesięciu).\n\n\n\nZarówno obrona, jak i organizacje broniące praw człowieka uznały proces za polityczny. Na uchybienia proceduralne podczas postępowania sądowego zwracało uwagę także polskie ministerstwo spraw zagranicznych. Oskarżonemu turyście m.in. próbowano wyznaczyć adwokata z urzędu i utrudniano kontakty z konsulem. Skrzypski i jego obrońcy wskazali też, że obecna na sali sądowej tłumaczka źle wywiązywała się ze swoich zadań, a w protokole z przesłuchań pojawiły się nieścisłości. Problemem dla zespołu adwokatów i polskich konsulów była także niedostępność Wameny, do której do niedawna nie prowadziła żadna przejezdna droga, a transport odbywa się głównie samolotami. Cały region Papui jest położony ok. 4 tys. kilometrów od Dżakarty.\n\n\n\nMiędzynarodowe organizacje pozarządowe Tapol, Human Rights Watch i Amnesty International wezwały do uwolnienia podróżnika. Zarówno one, jak i Parlament Europejski uznały polskiego obywatela za więźnia politycznego. Europarlamentarzyści w przyjętej w październiku 2019 roku rezolucji wyrazili obawę o życie Polaka z powodu protestów i krwawych zamieszek, które wybuchły w regionie rok po jego aresztowaniu, wezwali do uwolnienia Skrzypskiego i odesłania go do Polski.\n\n\n\nJak ustalili dziennikarze, polscy dyplomaci w Dżakarcie wielokrotnie spotykali się w jego sprawie z ministrem prawa i praw człowieka Yasonną Laoly. Poprzedni szef MSZ Jacek Czaputowicz kilka razy podnosił sprawę polskiego turysty w rozmowach ze swoją indonezyjską odpowiedniczką Retno Marsudi, a konsul w Dżakarcie wysyłał noty do szeregu instytucji. Wiele z nich pozostało bez odpowiedzi.\n\n\n\nSytuację częściowo wyjaśnia historia konfliktu w Papui Zachodniej, trwającego od lat sześćdziesiątych XX wieku. Rząd w Dżakarcie, po kontrowersyjnym referendum w 1969 roku przejął kontrolę nad dawną holenderską kolonią. Odtąd jej mieszkańcy oskarżają siły bezpieczeństwa o rutynowe łamanie praw człowieka, a pochodzące z Jawy elity – o odbieranie im ziemi i rabowanie bogactw naturalnych. Jakub Skrzypski przyleciał do regionu w czasie, gdy trwała tam kolejna fala walk między rządowymi siłami bezpieczeństwa i miejscowymi bojownikami.\n\n\n\nJak zaznacza w rozmowie Michał Sęk z Centrum Badań nad Społeczeństwami Wieloetnicznymi Polskiej Akademii Nauk (PAN), olsztynianin wmieszał się w głęboko polityczny spór i niewykluczone, że jego przykładne ukaranie miało posłużyć do zniechęcenia innych osób, które chciałyby bronić praw walczących o niepodległość Papuasów.\n\n\n\n\"Elity (władzy) w Dżakarcie, zwłaszcza po ogłoszeniu niepodległości Timoru Wschodniego, obawiają się efektu domina i oddzielenia się kolejnych prowincji. Dlatego każdy separatyzm widzą jako zagrożenie\" – wyjaśnia badacz. \"Jakub Skrzypski popełnił błąd spotykając się z członkami papuaskich organizacji w chwili, gdy w regionie trwała eskalacja\" – dodaje Michał Sęk.\n\n\n\nAndreas Harsono z indonezyjskiego biura Human Rights Watch zwraca uwagę, że rząd od dziesięcioleci ogranicza dostęp do Papui pracownikom pozarządowych organizacji pomocowych i dziennikarzom. \"Samo przybycie cudzoziemca, ktory nie byłby pracownikiem firmy górniczej czy plantacji oleju palmowego do Papui Zachodniej jest aktem politycznym\" – podkreśla Harsono. \"Dlatego uważamy Jakuba Skrzypskiego za więźnia sumienia\" – wyjaśnia.\n\n\n\nMimo takiego stanowiska międzynarodowych instytucji władze twierdzą, że trzymają się miejscowego prawa. Po podwyższeniu Polakowi wyroku rzecznik indonezyjskiego MSZ Teuku Faizasyah zapewnił, że jest on traktowany zgodnie z indonezyjskimi przepisami, jego prawa zostały zagwarantowane, zaś zarzuty ze strony Parlamentu Europejskiego i polskiej dyplomacji są nieuzasadnione.\n\n\n\nPod koniec kwietnia obrońcy Skrzypskiego złożyli do prezydenta Joko Widodo wniosek o jego ułaskawienie. Adwokatka skazanego, Latifah Anum Siregar, przekazała, że podjęcie decyzji tej w sprawie może zająć nawet dwa lata i nie ma pewności, że będzie pozytywna. Na odpowiedź czeka także list polskiej ambasador do indonezyjskiego przywódcy, w którym wskazano na pogarszający się stan zdrowia i bezpieczeństwo polskiego więźnia.\n\n\n\nJak ocenia Michał Sęk z PAN, konflikt w Papui Zachodniej jest permanentny i od czasu do czasu zaognia się erupcjami przemocy po obu stronach. Jego zdaniem nawet, jeśli uwięziony Polak jest w tej chwili relatywnie bezpieczny, to sytuacja pozostaje niestabilna, a kolejny wybuch nowych walk w regionie jest tylko kwestią czasu.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":2,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124903,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nW listopadzie miną trzy lata odkąd Jakub Skrzypski został osadzony w areszcie w trudno dostępnym górskim miasteczku na wschodzie Indonezji. Pochodzący z Olsztyna podróżnik odsiaduje wyrok 7 lat więzienia za to, że spotykał się z separatystami.\n\n\n\n\"Jakub Skrzypski znalazł się niewłaściwym miejscu w niewłaściwy czas\" - uważa ekspert z Centrum Badań nad Społeczeństwami Wieloetnicznymi Polskiej Akademii Nauk (PAN), Michał Sęk.\n\n\n\nPolski podróżnik był pierwszym cudzoziemcem skazanym na podstawie Artykułu 106 indonezyjskiego kodeksu karnego, mówiącego o zdradzie stanu – zarzut ten zwykle stawia się osobom dążącym do oderwania części terytorium państwa.\n\n\n\nLatem 2018 roku 39-letni wówczas Jakub Skrzypski, który wcześniej wiele razy odwiedzał Indonezję, trafił do Papui Zachodniej – najdalej na wschód wysuniętego regionu kraju, w którym od kilkudziesięciu lat tli się zbrojne powstanie. Tam, w ramach wyprawy kulturoznawczej - jak później utrzymywał - odbył spotkania z miejscowymi działaczami niepodległościowymi. Po jednym z takich spotkań w miasteczku Wamena zatrzymali go indonezyjscy mundurowi. Według policji przy jednym z trzech członków Ruchu Wyzwolenia Papui (Organisasi Papua Merdeka; OPM), z którymi widziano Polaka, znaleziono amunicję.\n\n\n\nMężczyźnie zarzucono, że współpracował z członkami papuaskich organizacji separatystycznych i dokumentował ich działania, zamierzając – jak podkreślała prokuratura – popularyzować ich postulaty w Europie. Oskarżono go także o rzekome planowanie pomocy w dostarczeniu partyzantom broni. Jakub Skrzypski przekonywał, że był jedynie ciekawskim turystą, który rozmawiał z aktywistami legalnie działających grup, ponieważ był szeroko zainteresowany społeczeństwem i kulturą regionu.\n\n\n\nJeszcze przed formalnym postawieniem zarzutów prowincjonalna policja zorganizowała konferencję prasową, na której przedstawiła cudzoziemca jako handlarza bronią, insynuując, że mógł dołączyć do jednej z papuaskich organizacji zbrojnych albo być obcym agentem.\n\n\n\nMiały to potwierdzać publicznie zaprezentowane zdjęcia z Facebooka zrobione na sportowej strzelnicy w Szwajcarii, gdzie Polak mieszkał. Później przedstawione dowody obejmowały nośniki elektroniczne i rozmowy prowadzone w mediach społecznościowych. W telefonie Skrzypskiego znaleziono szkic proklamacji niepodległości Papui Zachodniej i wykonane przez niego nagrania wideo z oświadczeniem ważnego członka Komitetu Narodowego Papui Zachodniej (KNPB).\n\n\n\nChoć w niedokończonej internetowej wymianie wiadomości z poznanym w sieci miejscowym studentem Simonem Magalem, który pomagał Skrzypskiemu w dotarciu do wielu osób na miejscu, Polak enigmatycznie obiecał pomoc przy pozyskiwaniu broni, to ostatecznie zarzuty posiadania czy handlu bronią nie znalazły się w akcie oskarżenia.\n\n\n\nAdwokatka podróżnika, Latifah Anum Siregar, podkreślała, że materiał dowodowy jest bardzo słaby. Mimo to wystarczył on, by oskarżonego skazać w maju 2019 roku na 5 lat więzienia, a Simona Magala wysłać za kratki na 4 lata. Podróżnik i jego prawnicy złożyli kolejno apelację i wniosek o kasację, ale Sąd Najwyższy odmówił jej i ostatecznie podwyższył wyrok do 7 lat (prokuratorzy domagali się dziesięciu).\n\n\n\nZarówno obrona, jak i organizacje broniące praw człowieka uznały proces za polityczny. Na uchybienia proceduralne podczas postępowania sądowego zwracało uwagę także polskie ministerstwo spraw zagranicznych. Oskarżonemu turyście m.in. próbowano wyznaczyć adwokata z urzędu i utrudniano kontakty z konsulem. Skrzypski i jego obrońcy wskazali też, że obecna na sali sądowej tłumaczka źle wywiązywała się ze swoich zadań, a w protokole z przesłuchań pojawiły się nieścisłości. Problemem dla zespołu adwokatów i polskich konsulów była także niedostępność Wameny, do której do niedawna nie prowadziła żadna przejezdna droga, a transport odbywa się głównie samolotami. Cały region Papui jest położony ok. 4 tys. kilometrów od Dżakarty.\n\n\n\nMiędzynarodowe organizacje pozarządowe Tapol, Human Rights Watch i Amnesty International wezwały do uwolnienia podróżnika. Zarówno one, jak i Parlament Europejski uznały polskiego obywatela za więźnia politycznego. Europarlamentarzyści w przyjętej w październiku 2019 roku rezolucji wyrazili obawę o życie Polaka z powodu protestów i krwawych zamieszek, które wybuchły w regionie rok po jego aresztowaniu, wezwali do uwolnienia Skrzypskiego i odesłania go do Polski.\n\n\n\nJak ustalili dziennikarze, polscy dyplomaci w Dżakarcie wielokrotnie spotykali się w jego sprawie z ministrem prawa i praw człowieka Yasonną Laoly. Poprzedni szef MSZ Jacek Czaputowicz kilka razy podnosił sprawę polskiego turysty w rozmowach ze swoją indonezyjską odpowiedniczką Retno Marsudi, a konsul w Dżakarcie wysyłał noty do szeregu instytucji. Wiele z nich pozostało bez odpowiedzi.\n\n\n\nSytuację częściowo wyjaśnia historia konfliktu w Papui Zachodniej, trwającego od lat sześćdziesiątych XX wieku. Rząd w Dżakarcie, po kontrowersyjnym referendum w 1969 roku przejął kontrolę nad dawną holenderską kolonią. Odtąd jej mieszkańcy oskarżają siły bezpieczeństwa o rutynowe łamanie praw człowieka, a pochodzące z Jawy elity – o odbieranie im ziemi i rabowanie bogactw naturalnych. Jakub Skrzypski przyleciał do regionu w czasie, gdy trwała tam kolejna fala walk między rządowymi siłami bezpieczeństwa i miejscowymi bojownikami.\n\n\n\nJak zaznacza w rozmowie Michał Sęk z Centrum Badań nad Społeczeństwami Wieloetnicznymi Polskiej Akademii Nauk (PAN), olsztynianin wmieszał się w głęboko polityczny spór i niewykluczone, że jego przykładne ukaranie miało posłużyć do zniechęcenia innych osób, które chciałyby bronić praw walczących o niepodległość Papuasów.\n\n\n\n\"Elity (władzy) w Dżakarcie, zwłaszcza po ogłoszeniu niepodległości Timoru Wschodniego, obawiają się efektu domina i oddzielenia się kolejnych prowincji. Dlatego każdy separatyzm widzą jako zagrożenie\" – wyjaśnia badacz. \"Jakub Skrzypski popełnił błąd spotykając się z członkami papuaskich organizacji w chwili, gdy w regionie trwała eskalacja\" – dodaje Michał Sęk.\n\n\n\nAndreas Harsono z indonezyjskiego biura Human Rights Watch zwraca uwagę, że rząd od dziesięcioleci ogranicza dostęp do Papui pracownikom pozarządowych organizacji pomocowych i dziennikarzom. \"Samo przybycie cudzoziemca, ktory nie byłby pracownikiem firmy górniczej czy plantacji oleju palmowego do Papui Zachodniej jest aktem politycznym\" – podkreśla Harsono. \"Dlatego uważamy Jakuba Skrzypskiego za więźnia sumienia\" – wyjaśnia.\n\n\n\nMimo takiego stanowiska międzynarodowych instytucji władze twierdzą, że trzymają się miejscowego prawa. Po podwyższeniu Polakowi wyroku rzecznik indonezyjskiego MSZ Teuku Faizasyah zapewnił, że jest on traktowany zgodnie z indonezyjskimi przepisami, jego prawa zostały zagwarantowane, zaś zarzuty ze strony Parlamentu Europejskiego i polskiej dyplomacji są nieuzasadnione.\n\n\n\nPod koniec kwietnia obrońcy Skrzypskiego złożyli do prezydenta Joko Widodo wniosek o jego ułaskawienie. Adwokatka skazanego, Latifah Anum Siregar, przekazała, że podjęcie decyzji tej w sprawie może zająć nawet dwa lata i nie ma pewności, że będzie pozytywna. Na odpowiedź czeka także list polskiej ambasador do indonezyjskiego przywódcy, w którym wskazano na pogarszający się stan zdrowia i bezpieczeństwo polskiego więźnia.\n\n\n\nJak ocenia Michał Sęk z PAN, konflikt w Papui Zachodniej jest permanentny i od czasu do czasu zaognia się erupcjami przemocy po obu stronach. Jego zdaniem nawet, jeśli uwięziony Polak jest w tej chwili relatywnie bezpieczny, to sytuacja pozostaje niestabilna, a kolejny wybuch nowych walk w regionie jest tylko kwestią czasu.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"burst_total_pageviews_count":2,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124903,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content );

0
2.3 C
Olsztyn
piątek, 13 lutego, 2026
reklama

Nowe serwisy na TKO: Sport | Nekrologi

„Niewłaściwe miejsce, nieodpowiedni czas”. Polak z Olsztyna od trzech lat więziony w Indonezji

Wiadomości„Niewłaściwe miejsce, nieodpowiedni czas”. Polak z Olsztyna od trzech lat więziony w...

Jakub Skrzypski, podróżnik z Olsztyna, od trzech lat przebywa w areszcie w górskim miasteczku na wschodzie Indonezji. Skazano go na 7 lat więzienia za spotykanie się z separatystami. Polski podróżnik był pierwszym cudzoziemcem skazanym na podstawie artykułu kodeksu karnego dotyczącego zdrady stanu. Skrzypski utrzymywał, że był tylko zainteresowany regionem i kulturą. Zarówno obrona, jak i organizacje broniące praw człowieka uznały proces za polityczny. Wniosek o ułaskawienie Skrzypskiego złożono pod koniec kwietnia, jednak jego rozpatrzenie może trwać nawet dwa lata. Źródło: PAP

Przeczytaj także

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy tylko najważniejsze wiadomości

reklama
0 komentarzy
Najlepsze
Najnowsze Najstarsze
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze

Wciągające audiobooki – najlepsze historie do słuchania

Są takie opowieści, które „klikają” od pierwszych minut.

Aromaterapia w czterech ścianach czyli jak zapachy wpływają na nasz nastrój

Rola świec sojowych w kreowaniu domowego ogniska - więcej niż tylko zapach.

Wielkanoc w górach

Coraz więcej osób wybiera spędzenie Wielkanocy w górach bo pozwala to przeżyć święta bez pośpiechu, w pięknych okolicznościach przyrody i z pełną oprawą kulinarną oraz tradycyjną.

Czy ten sam fotelik można używać przy drugim dziecku?

Jakie czynniki decydują o przydatności starego fotelika do dalszej jazdy?

Pogoda w Olsztynie na 14 dni przyniesie siarczyste mrozy i temperaturę spadającą do minus 19 stopni

Mieszkańców stolicy Warmii czeka wyjątkowo mroźny początek lutego z temperaturami znacznie poniżej zera. Sprawdź kiedy nastąpi kulminacja mrozów oraz kiedy spodziewać się opadów śniegu i gołoledzi na drogach.

Aktywny wypoczynek dla mieszkańców Olsztyna, Warmii oraz Mazur – przewodnik po parkach narodowych i rezerwatach przyrody

MIejsca, które inspirują do aktywności na świeżym powietrzu oraz dają pomysły na weekendowe wycieczki.

Kursy maturalne w Olsztynie – realne wsparcie dla uczniów przed egzaminem dojrzałości

Kursy maturalne stanowią uzupełnienie nauki szkolnej i realne wsparcie w przygotowaniach do egzaminu.

Jesz, ile chcesz za 35 zł w San Giovanni w Olsztynie

Wielka promocja w San Giovanni: jesz, ile dasz radę za 35 zł z okazji Światowego Dnia Pizzy.
reklama
reklama