Jeszcze kilka dni temu miała to być rozmowa o autobusach, godzinach kursów i codziennych dojazdach. Po dwóch spotkaniach „Dzikobusa” dyskusja szybko przeniosła się jednak na zupełnie inny poziom. Padły słowa o zmianie granic, „aneksji” i „samorządowej chuligance”. Na linii Olsztyn–Dywity zrobiło się wyjątkowo gorąco.
Powodem sporu stały się spotkania władz Olsztyna z mieszkańcami terenów położonych tuż za administracyjną granicą miasta. We wtorek, 29 września, „Dzikobus” pojawił się na osiedlu Tęczowy Las w Bartągu, a dzień później na osiedlu Sterowców w gminie Dywity.
Olsztyński magistrat zapowiadał je jako konsultacje dotyczące komunikacji miejskiej. Prezydent Robert Szewczyk tłumaczył, że miasto chce najpierw poznać rzeczywiste potrzeby mieszkańców, a następnie dopasować do nich rozkład jazdy. Po spotkaniach okazało się jednak, że rozmowa wyszła daleko poza same autobusy.
Prezydent Olsztyna: codzienne życie przekroczyło granice administracyjne
Robert Szewczyk podsumował konsultacje w mediach społecznościowych. Wskazał, że zarówno mieszkańcy Tęczowego Lasu, jak i Sterowców są w codziennym życiu silnie związani z Olsztynem. Dojeżdżają do miasta do pracy, szkół i przedszkoli, korzystają z handlu, ochrony zdrowia, kultury czy sportu.
Podczas rozmów mieszkańcy mieli zgłaszać przede wszystkim problemy komunikacyjne. Chodziło m.in. o zbyt małą liczbę kursów wcześnie rano i późnym wieczorem, słabszą ofertę w weekendy, przepełnione autobusy, niekorzystne godziny odjazdów oraz problemy z przesiadkami.
W Tęczowym Lesie pojawiła się również kwestia taryf i ulg. Osoby mieszkające poza Olsztynem, mimo że regularnie korzystają z miejskiej komunikacji, nie zawsze korzystają z takich samych zasad jak mieszkańcy miasta. Na Sterowców rozmowy dotyczyły także drogi krajowej nr 51 oraz kosztów wody.
Najważniejsze okazały się jednak słowa prezydenta dotyczące samych granic miasta. Szewczyk ocenił, że życie mieszkańców już dawno przekroczyło granice administracyjne Olsztyna i warto rozmawiać o tym, czy za tą rzeczywistością nie powinna podążyć również mapa.
Dywity odpowiadają: „Dziki Olsztyn zaczyna ryć”
Na reakcję gminy Dywity nie trzeba było długo czekać. Samorząd opublikował bardzo ostre stanowisko, w którym sam fakt zorganizowania przez Olsztyn konsultacji na osiedlu Sterowców został oceniony jako ingerowanie w sprawy sąsiedniej gminy. – Dziki Olsztyn zaczyna ryć – napisali przedstawiciele gminy Dywity.
Władze gminy przekonują, że Sterowców jest atrakcyjne dla Olsztyna m.in. ze względu na rozwój mieszkaniowy i potencjalne wpływy podatkowe. W komunikacie użyto bardzo mocnych określeń, takich jak „skok na kasę”, „samorządowe cwaniactwo” czy „samorządowa chuliganka”.
Dywity wyliczają, co zrobiły dla Sterowców
Gmina podkreśla jednocześnie swoje wieloletnie zaangażowanie w rozwój osiedla. Wskazuje m.in. na działania związane z budową infrastruktury drogowej, ścieżki pieszo-rowerowej wzdłuż DK51, oświetlonego przejścia dla pieszych, ronda czy infrastruktury przystankowej.
Samorząd podaje również, że z placówek oświatowych na terenie gminy korzysta 110 dzieci z osiedla Sterowców, a samo osiedle liczy niespełna 800 zameldowanych mieszkańców. Gmina finansuje także bilety miesięczne dla dzieci uczęszczających do szkoły podstawowej w Dywitach.
Sterowców jest ponadto jednostką pomocniczą gminy z własnym zarządem i środkami przeznaczanymi na lokalne przedsięwzięcia. Gmina wskazuje te elementy jako dowód silnego związku mieszkańców osiedla z Dywitami.
Kością niezgody także DK51
Jednym z najważniejszych problemów komunikacyjnych mieszkańców Sterowców pozostaje droga krajowa nr 51 na wjeździe do Olsztyna. Gmina Dywity twierdzi, że w przeszłości proponowała miastu wspólną modernizację odcinka znajdującego się już w granicach Olsztyna, ale nie doszło do realizacji takiego przedsięwzięcia.
Teraz samorząd Dywit zarzuca władzom stolicy regionu, że problem drogi może być wykorzystywany jako argument w dyskusji o ewentualnym przesunięciu granic.
Olsztyn już próbował powiększyć swoje granice
Przypomnijmy, że na początku 2025 roku miasto rozpoczęło starania o przyłączenie około 230 hektarów terenów należących do gminy Purda, położonych w rejonie Starego Olsztyna. W toku rozmów pojawiła się również propozycja ograniczenia przejmowanego obszaru do około 216 hektarów, obejmującego działki w obrębie Linowo, ale bez samej wsi Stary Olsztyn.
Plany spotkały się ze zdecydowanym sprzeciwem władz gminy Purda i części jej mieszkańców. Spór trwał przez kilka miesięcy, odbywały się protesty, a sprawa trafiła ostatecznie na szczebel rządowy. Mimo że propozycja Olsztyna uzyskała wcześniej częściowo pozytywną opinię MSWiA, Rada Ministrów ostatecznie nie zgodziła się na zmianę granic. W sierpniu 2025 roku stało się jasne, że sporne tereny pozostaną w gminie Purda.
Spór o granice Olsztyna ma dłuższą historię
Obecne napięcie między Olsztynem a Dywitami nie jest pierwszym konfliktem dotyczącym granic stolicy regionu. Na przełomie 2024 i 2025 roku rozpoczął się ostry spór z gminą Purda o tereny inwestycyjne położone przy granicy miasta. Plany Olsztyna spotkały się nie tylko ze sprzeciwem władz Purdy i części mieszkańców. Przeciwko zmianie granic wystąpił również Powiat Olsztyński. Już w styczniu 2025 roku Rada Powiatu poparła apel o wstrzymanie działań zmierzających do przejęcia terenów gminy Purda, a w kwietniu formalnie negatywnie zaopiniowała proponowaną zmianę granic. W spór zaangażowały się także inne podolsztyńskie samorządy. Podczas konferencji poświęconej planom Olsztyna obecni byli m.in. przedstawiciele Dywit, Gietrzwałdu, Stawigudy i Barczewa. Ostatecznie do zmiany granic nie doszło. Dzisiejsza bardzo ostra reakcja Dywit na działania Olsztyna pokazuje więc, że kwestia ewentualnego powiększania miasta nadal pozostaje jednym z najbardziej drażliwych tematów w relacjach Olsztyna z sąsiednimi gminami.
źródło: Robert Szewczyk Prezydent Olsztyna / Gmina Dywity