Mieszkańcy osiedla Słoneczny Stok w Olsztynie nie kryją swojego oburzenia po decyzji o rozebraniu betonowego mostu, który przez lata łączył ich osiedle z plażą, lasem oraz sklepami po drugiej stronie rzeki Kortówki. Jak informuje „Fakt”, przeprawa uległa uszkodzeniu w maju ubiegłego roku, gdy operator maszyny do układania asfaltu niechcący ją naruszył. W efekcie nadzór budowlany nakazał jej całkowitą rozbiórkę.
„Odcięli nas od świata!”
Mieszkańcy podkreślają, że zlikwidowanie mostu znacznie utrudniło im codzienne życie. — Odcięli nas od jedynego sklepu spożywczego, żłobka, fryzjera, przedszkola — skarży się pani Anna w rozmowie z „Faktem”. — Był tu trakt spacerowy do plaży i kortowskiego lasku. Teraz, żeby dostać się na drugą stronę, musimy przechodzić przez błoto i po stromych schodach — dodaje.
Problem jest szczególnie uciążliwym dla seniorów i osób niepełnosprawnych. — Nasze osiedle zamieszkują głównie emeryci, wielu z nich porusza się na wózkach inwalidzkich — mówi inny mieszkaniec. — Jak przyjdzie lato, ludzie będą chcieli dotrzeć na plażę, wybrać się na spacer do lasu. Spacer po kortowskim lesie to dla nas tradycja, wiele małżeństw tam miało początek — dodaje z nostalgią.
Proszą choćby o tymczasową kładkę
Mieszkańcy podkreślają, że nie oczekują odbudowy solidnego mostu, który służył przez dekady, ale przynajmniej tymczasowej kładki, po której można by bezpiecznie przejść lub przejechać rowerem.
Jak informuje „Fakt”, rzeka Kortówka przepływa przez teren należący do Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Rzecznik uczelni przekazał, że podpisano już umowę z firmą budowlaną. — Wykonawca ma czas do 29 maja na przygotowanie programu funkcjonalno-użytkowego, który stanowi II etap projektu budowy mostu — tłumaczy rzecznik. Kolejnym krokiem ma być ogłoszenie przetargu w trybie „zaprojektuj i wybuduj” na budowę nowej przeprawy.
Mimo tych zapewnień mieszkańcy nie kryją frustracji. Do czasu zakończenia inwestycji, pozostają bez wygodnego przejścia na drugą stronę, a na ich prośby o tymczasowe rozwiązanie na razie nie ma odpowiedzi.
źródło: Fakt
Skoro „operator maszyny do układania asfaltu niechcący ją naruszył” to dlaczego firma, która się tym zajmowała nie ponosi odpowiedzialności?
Ktoś z ludzi odpowiedzialnych za budowę tego mostku pewnie jeszcze żyje. Pewnie mógłby powiedzieć ile czasu zajęło od decyzji do wybudowania tej przeprawy dekady temu. Ciekawe co by powiedział jakby widział do jakiego absurdu teraz doszło.