\nChorwacki dziennik „Jutarnji list” opublikował nagranie wideo pokazujące polski autokar na siedem minut przed wypadkiem. W filmie nie nagrano nic, co mogłoby wskazywać na nieuchronną katastrofę.\n\n\n\nźródło: PAP\/Polsatnews\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":150487,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nZginął kierowca polskiego autobusu. Dochodzenie, które należało przeprowadzić na miejscu wypadku zostało zakończone, pojazd został usunięty, a ruch uliczny wrócił do normy - dodał.\n\n\n\nChorwacki dziennik „Jutarnji list” opublikował nagranie wideo pokazujące polski autokar na siedem minut przed wypadkiem. W filmie nie nagrano nic, co mogłoby wskazywać na nieuchronną katastrofę.\n\n\n\nźródło: PAP\/Polsatnews\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":150487,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n\nhttps:\/\/youtu.be\/mArrcFG7u9w\n\n\n\n\nZginął kierowca polskiego autobusu. Dochodzenie, które należało przeprowadzić na miejscu wypadku zostało zakończone, pojazd został usunięty, a ruch uliczny wrócił do normy - dodał.\n\n\n\nChorwacki dziennik „Jutarnji list” opublikował nagranie wideo pokazujące polski autokar na siedem minut przed wypadkiem. W filmie nie nagrano nic, co mogłoby wskazywać na nieuchronną katastrofę.\n\n\n\nźródło: PAP\/Polsatnews\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":150487,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nW sieci pojawiło się nagranie polskiego autokaru na siedem minuty przed katastrofą. Chorwacka policja poinformowała z kolei, że kierowca autobusu nie żyje. - Zostanie przeprowadzone śledztwo - powiedział komendant chorwackiej policji drogowej. - Chciałbym złożyć kondolencje rodzinom zmarłych pasażerów - powiedział w telewizji HRT Josip Mataija, komendant policji drogowej Chorwacji.\n\n\n\n\nhttps:\/\/youtu.be\/mArrcFG7u9w\n\n\n\n\nZginął kierowca polskiego autobusu. Dochodzenie, które należało przeprowadzić na miejscu wypadku zostało zakończone, pojazd został usunięty, a ruch uliczny wrócił do normy - dodał.\n\n\n\nChorwacki dziennik „Jutarnji list” opublikował nagranie wideo pokazujące polski autokar na siedem minut przed wypadkiem. W filmie nie nagrano nic, co mogłoby wskazywać na nieuchronną katastrofę.\n\n\n\nźródło: PAP\/Polsatnews\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":150487,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nJak poinformował w niedzielę po południu dr Artur Zaczyński, zastępca dyrektora ds. Medycznych Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, cztery osoby ranne w wypadku w Chorwacji opuściły już Centralny Szpital Kliniczny MSWiA.\n\n\n\nW sieci pojawiło się nagranie polskiego autokaru na siedem minuty przed katastrofą. Chorwacka policja poinformowała z kolei, że kierowca autobusu nie żyje. - Zostanie przeprowadzone śledztwo - powiedział komendant chorwackiej policji drogowej. - Chciałbym złożyć kondolencje rodzinom zmarłych pasażerów - powiedział w telewizji HRT Josip Mataija, komendant policji drogowej Chorwacji.\n\n\n\n\nhttps:\/\/youtu.be\/mArrcFG7u9w\n\n\n\n\nZginął kierowca polskiego autobusu. Dochodzenie, które należało przeprowadzić na miejscu wypadku zostało zakończone, pojazd został usunięty, a ruch uliczny wrócił do normy - dodał.\n\n\n\nChorwacki dziennik „Jutarnji list” opublikował nagranie wideo pokazujące polski autokar na siedem minut przed wypadkiem. W filmie nie nagrano nic, co mogłoby wskazywać na nieuchronną katastrofę.\n\n\n\nźródło: PAP\/Polsatnews\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":150487,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nSpośród 32 osób rannych, które przewiezione zostały do pięciu chorwackich szpitali, cztery osoby powróciły w nocy z soboty na niedzielę do kraju samolotem wraz z rządową delegacją, z ministrem Adamem Niedzielskim na czele.\n\n\n\nJak poinformował w niedzielę po południu dr Artur Zaczyński, zastępca dyrektora ds. Medycznych Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, cztery osoby ranne w wypadku w Chorwacji opuściły już Centralny Szpital Kliniczny MSWiA.\n\n\n\nW sieci pojawiło się nagranie polskiego autokaru na siedem minuty przed katastrofą. Chorwacka policja poinformowała z kolei, że kierowca autobusu nie żyje. - Zostanie przeprowadzone śledztwo - powiedział komendant chorwackiej policji drogowej. - Chciałbym złożyć kondolencje rodzinom zmarłych pasażerów - powiedział w telewizji HRT Josip Mataija, komendant policji drogowej Chorwacji.\n\n\n\n\nhttps:\/\/youtu.be\/mArrcFG7u9w\n\n\n\n\nZginął kierowca polskiego autobusu. Dochodzenie, które należało przeprowadzić na miejscu wypadku zostało zakończone, pojazd został usunięty, a ruch uliczny wrócił do normy - dodał.\n\n\n\nChorwacki dziennik „Jutarnji list” opublikował nagranie wideo pokazujące polski autokar na siedem minut przed wypadkiem. W filmie nie nagrano nic, co mogłoby wskazywać na nieuchronną katastrofę.\n\n\n\nźródło: PAP\/Polsatnews\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":150487,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nDo wypadku doszło ok. godz. 5.40 na autostradzie A4, w położonym na północ od Zagrzebia regionie varażdińskim, między miejscowościami Jarek Bisaszki i Podvorec. Jadący w kierunku Zagrzebia autobus zjechał z drogi i wpadł do rowu przy autostradzie - przekazała policja.\n\n\n\nSpośród 32 osób rannych, które przewiezione zostały do pięciu chorwackich szpitali, cztery osoby powróciły w nocy z soboty na niedzielę do kraju samolotem wraz z rządową delegacją, z ministrem Adamem Niedzielskim na czele.\n\n\n\nJak poinformował w niedzielę po południu dr Artur Zaczyński, zastępca dyrektora ds. Medycznych Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, cztery osoby ranne w wypadku w Chorwacji opuściły już Centralny Szpital Kliniczny MSWiA.\n\n\n\nW sieci pojawiło się nagranie polskiego autokaru na siedem minuty przed katastrofą. Chorwacka policja poinformowała z kolei, że kierowca autobusu nie żyje. - Zostanie przeprowadzone śledztwo - powiedział komendant chorwackiej policji drogowej. - Chciałbym złożyć kondolencje rodzinom zmarłych pasażerów - powiedział w telewizji HRT Josip Mataija, komendant policji drogowej Chorwacji.\n\n\n\n\nhttps:\/\/youtu.be\/mArrcFG7u9w\n\n\n\n\nZginął kierowca polskiego autobusu. Dochodzenie, które należało przeprowadzić na miejscu wypadku zostało zakończone, pojazd został usunięty, a ruch uliczny wrócił do normy - dodał.\n\n\n\nChorwacki dziennik „Jutarnji list” opublikował nagranie wideo pokazujące polski autokar na siedem minut przed wypadkiem. W filmie nie nagrano nic, co mogłoby wskazywać na nieuchronną katastrofę.\n\n\n\nźródło: PAP\/Polsatnews\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":150487,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n12 osób zginęło, a 32 zostały ranne w wypadku polskiego autokaru, do którego doszło w sobotę nad ranem na autostradzie A4 na północ od stolicy Chorwacji Zagrzebia. Wszystkie ofiary wypadku to polscy obywatele, którzy pielgrzymowali do Medjugorje.\n\n\n\nDo wypadku doszło ok. godz. 5.40 na autostradzie A4, w położonym na północ od Zagrzebia regionie varażdińskim, między miejscowościami Jarek Bisaszki i Podvorec. Jadący w kierunku Zagrzebia autobus zjechał z drogi i wpadł do rowu przy autostradzie - przekazała policja.\n\n\n\nSpośród 32 osób rannych, które przewiezione zostały do pięciu chorwackich szpitali, cztery osoby powróciły w nocy z soboty na niedzielę do kraju samolotem wraz z rządową delegacją, z ministrem Adamem Niedzielskim na czele.\n\n\n\nJak poinformował w niedzielę po południu dr Artur Zaczyński, zastępca dyrektora ds. Medycznych Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, cztery osoby ranne w wypadku w Chorwacji opuściły już Centralny Szpital Kliniczny MSWiA.\n\n\n\nW sieci pojawiło się nagranie polskiego autokaru na siedem minuty przed katastrofą. Chorwacka policja poinformowała z kolei, że kierowca autobusu nie żyje. - Zostanie przeprowadzone śledztwo - powiedział komendant chorwackiej policji drogowej. - Chciałbym złożyć kondolencje rodzinom zmarłych pasażerów - powiedział w telewizji HRT Josip Mataija, komendant policji drogowej Chorwacji.\n\n\n\n\nhttps:\/\/youtu.be\/mArrcFG7u9w\n\n\n\n\nZginął kierowca polskiego autobusu. Dochodzenie, które należało przeprowadzić na miejscu wypadku zostało zakończone, pojazd został usunięty, a ruch uliczny wrócił do normy - dodał.\n\n\n\nChorwacki dziennik „Jutarnji list” opublikował nagranie wideo pokazujące polski autokar na siedem minut przed wypadkiem. W filmie nie nagrano nic, co mogłoby wskazywać na nieuchronną katastrofę.\n\n\n\nźródło: PAP\/Polsatnews\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":150487,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n\"Same przypuszczenia to za mało, żeby przekazać komukolwiek informację o śmierci danej osoby. Z osobami nieprzytomnymi jest podobnie. Nie możemy popełnić błędu\" - czytamy. \"Postępowanie w sprawie wypadku (oraz czynności identyfikacyjne) prowadzą władze chorwackie. Odbywa się ono przy czynnym udziale Ambasady RP w Zagrzebiu jak i polskiej policji. Czynimy wszystko, aby procedura pełnej identyfikacji została zakończona jak najszybciej. Prosimy jednak mieć na uwadze, że w wypadku zginęło 12 osób a kilkanaście osób wciąż przebywa na oddziałach intensywnej terapii.\n\n\n\n12 osób zginęło, a 32 zostały ranne w wypadku polskiego autokaru, do którego doszło w sobotę nad ranem na autostradzie A4 na północ od stolicy Chorwacji Zagrzebia. Wszystkie ofiary wypadku to polscy obywatele, którzy pielgrzymowali do Medjugorje.\n\n\n\nDo wypadku doszło ok. godz. 5.40 na autostradzie A4, w położonym na północ od Zagrzebia regionie varażdińskim, między miejscowościami Jarek Bisaszki i Podvorec. Jadący w kierunku Zagrzebia autobus zjechał z drogi i wpadł do rowu przy autostradzie - przekazała policja.\n\n\n\nSpośród 32 osób rannych, które przewiezione zostały do pięciu chorwackich szpitali, cztery osoby powróciły w nocy z soboty na niedzielę do kraju samolotem wraz z rządową delegacją, z ministrem Adamem Niedzielskim na czele.\n\n\n\nJak poinformował w niedzielę po południu dr Artur Zaczyński, zastępca dyrektora ds. Medycznych Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, cztery osoby ranne w wypadku w Chorwacji opuściły już Centralny Szpital Kliniczny MSWiA.\n\n\n\nW sieci pojawiło się nagranie polskiego autokaru na siedem minuty przed katastrofą. Chorwacka policja poinformowała z kolei, że kierowca autobusu nie żyje. - Zostanie przeprowadzone śledztwo - powiedział komendant chorwackiej policji drogowej. - Chciałbym złożyć kondolencje rodzinom zmarłych pasażerów - powiedział w telewizji HRT Josip Mataija, komendant policji drogowej Chorwacji.\n\n\n\n\nhttps:\/\/youtu.be\/mArrcFG7u9w\n\n\n\n\nZginął kierowca polskiego autobusu. Dochodzenie, które należało przeprowadzić na miejscu wypadku zostało zakończone, pojazd został usunięty, a ruch uliczny wrócił do normy - dodał.\n\n\n\nChorwacki dziennik „Jutarnji list” opublikował nagranie wideo pokazujące polski autokar na siedem minut przed wypadkiem. W filmie nie nagrano nic, co mogłoby wskazywać na nieuchronną katastrofę.\n\n\n\nźródło: PAP\/Polsatnews\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":150487,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nJak podkreśla Ambasada RP, \"mogło się zdarzyć, że ktoś mógł się dosiąść w czasie jazdy lub po drodze opuścić autobus\". \"Czasem nawet rodziny, które już przyjechały do Chorwacji mają wątpliwości co do tożsamości ich bliskich\" - wskazuje.\n\n\n\n\"Same przypuszczenia to za mało, żeby przekazać komukolwiek informację o śmierci danej osoby. Z osobami nieprzytomnymi jest podobnie. Nie możemy popełnić błędu\" - czytamy. \"Postępowanie w sprawie wypadku (oraz czynności identyfikacyjne) prowadzą władze chorwackie. Odbywa się ono przy czynnym udziale Ambasady RP w Zagrzebiu jak i polskiej policji. Czynimy wszystko, aby procedura pełnej identyfikacji została zakończona jak najszybciej. Prosimy jednak mieć na uwadze, że w wypadku zginęło 12 osób a kilkanaście osób wciąż przebywa na oddziałach intensywnej terapii.\n\n\n\n12 osób zginęło, a 32 zostały ranne w wypadku polskiego autokaru, do którego doszło w sobotę nad ranem na autostradzie A4 na północ od stolicy Chorwacji Zagrzebia. Wszystkie ofiary wypadku to polscy obywatele, którzy pielgrzymowali do Medjugorje.\n\n\n\nDo wypadku doszło ok. godz. 5.40 na autostradzie A4, w położonym na północ od Zagrzebia regionie varażdińskim, między miejscowościami Jarek Bisaszki i Podvorec. Jadący w kierunku Zagrzebia autobus zjechał z drogi i wpadł do rowu przy autostradzie - przekazała policja.\n\n\n\nSpośród 32 osób rannych, które przewiezione zostały do pięciu chorwackich szpitali, cztery osoby powróciły w nocy z soboty na niedzielę do kraju samolotem wraz z rządową delegacją, z ministrem Adamem Niedzielskim na czele.\n\n\n\nJak poinformował w niedzielę po południu dr Artur Zaczyński, zastępca dyrektora ds. Medycznych Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, cztery osoby ranne w wypadku w Chorwacji opuściły już Centralny Szpital Kliniczny MSWiA.\n\n\n\nW sieci pojawiło się nagranie polskiego autokaru na siedem minuty przed katastrofą. Chorwacka policja poinformowała z kolei, że kierowca autobusu nie żyje. - Zostanie przeprowadzone śledztwo - powiedział komendant chorwackiej policji drogowej. - Chciałbym złożyć kondolencje rodzinom zmarłych pasażerów - powiedział w telewizji HRT Josip Mataija, komendant policji drogowej Chorwacji.\n\n\n\n\nhttps:\/\/youtu.be\/mArrcFG7u9w\n\n\n\n\nZginął kierowca polskiego autobusu. Dochodzenie, które należało przeprowadzić na miejscu wypadku zostało zakończone, pojazd został usunięty, a ruch uliczny wrócił do normy - dodał.\n\n\n\nChorwacki dziennik „Jutarnji list” opublikował nagranie wideo pokazujące polski autokar na siedem minut przed wypadkiem. W filmie nie nagrano nic, co mogłoby wskazywać na nieuchronną katastrofę.\n\n\n\nźródło: PAP\/Polsatnews\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":150487,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n\"Dysponujemy wstępną listą poszkodowanych\" - zapewnia w komunikacie Ambasada RP. \"W każdym przypadku była ona weryfikowana w oparciu o listy pasażerów od organizatora wyjazdu, na podstawie posiadanych przez nas dokumentów i fotografii, zgłoszeń otrzymanych na naszą infolinię i przekazanych nam znaków szczególnych oraz rozmów z przytomnymi pasażerami\" - podkreśla. \"W przypadkach bezspornych (a zwłaszcza osób przytomnych) przekazaliśmy rodzinom informacje o losie ich bliskich. W przypadkach budzących wątpliwości co do tożsamości osoby poszkodowanej nie mamy prawa przekazywać dalej takiej informacji\" - dodaje.\n\n\n\nJak podkreśla Ambasada RP, \"mogło się zdarzyć, że ktoś mógł się dosiąść w czasie jazdy lub po drodze opuścić autobus\". \"Czasem nawet rodziny, które już przyjechały do Chorwacji mają wątpliwości co do tożsamości ich bliskich\" - wskazuje.\n\n\n\n\"Same przypuszczenia to za mało, żeby przekazać komukolwiek informację o śmierci danej osoby. Z osobami nieprzytomnymi jest podobnie. Nie możemy popełnić błędu\" - czytamy. \"Postępowanie w sprawie wypadku (oraz czynności identyfikacyjne) prowadzą władze chorwackie. Odbywa się ono przy czynnym udziale Ambasady RP w Zagrzebiu jak i polskiej policji. Czynimy wszystko, aby procedura pełnej identyfikacji została zakończona jak najszybciej. Prosimy jednak mieć na uwadze, że w wypadku zginęło 12 osób a kilkanaście osób wciąż przebywa na oddziałach intensywnej terapii.\n\n\n\n12 osób zginęło, a 32 zostały ranne w wypadku polskiego autokaru, do którego doszło w sobotę nad ranem na autostradzie A4 na północ od stolicy Chorwacji Zagrzebia. Wszystkie ofiary wypadku to polscy obywatele, którzy pielgrzymowali do Medjugorje.\n\n\n\nDo wypadku doszło ok. godz. 5.40 na autostradzie A4, w położonym na północ od Zagrzebia regionie varażdińskim, między miejscowościami Jarek Bisaszki i Podvorec. Jadący w kierunku Zagrzebia autobus zjechał z drogi i wpadł do rowu przy autostradzie - przekazała policja.\n\n\n\nSpośród 32 osób rannych, które przewiezione zostały do pięciu chorwackich szpitali, cztery osoby powróciły w nocy z soboty na niedzielę do kraju samolotem wraz z rządową delegacją, z ministrem Adamem Niedzielskim na czele.\n\n\n\nJak poinformował w niedzielę po południu dr Artur Zaczyński, zastępca dyrektora ds. Medycznych Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, cztery osoby ranne w wypadku w Chorwacji opuściły już Centralny Szpital Kliniczny MSWiA.\n\n\n\nW sieci pojawiło się nagranie polskiego autokaru na siedem minuty przed katastrofą. Chorwacka policja poinformowała z kolei, że kierowca autobusu nie żyje. - Zostanie przeprowadzone śledztwo - powiedział komendant chorwackiej policji drogowej. - Chciałbym złożyć kondolencje rodzinom zmarłych pasażerów - powiedział w telewizji HRT Josip Mataija, komendant policji drogowej Chorwacji.\n\n\n\n\nhttps:\/\/youtu.be\/mArrcFG7u9w\n\n\n\n\nZginął kierowca polskiego autobusu. Dochodzenie, które należało przeprowadzić na miejscu wypadku zostało zakończone, pojazd został usunięty, a ruch uliczny wrócił do normy - dodał.\n\n\n\nChorwacki dziennik „Jutarnji list” opublikował nagranie wideo pokazujące polski autokar na siedem minut przed wypadkiem. W filmie nie nagrano nic, co mogłoby wskazywać na nieuchronną katastrofę.\n\n\n\nźródło: PAP\/Polsatnews\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":150487,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n\"Ratownicy medyczni przybyli na miejsce zdarzenia ratują ludzi a nie ich bagaż z dokumentami\" - wskazano w komunikacie. \"Jeżeli ktoś jest przytomny to można łatwo ustalić jego tożsamość. W przypadku osób zmarłych lub nieprzytomnych tak nie jest. Można próbować porównywać konkretne osoby do znalezionych dokumentów lub otrzymanych fotografii, ale w wielu przypadkach jest to ze względu na odniesione obrażenia niemożliwe lub obarczone ryzykiem sporego błędu, tym bardziej że dokumenty tożsamości mają 10-cio letni okres ważności i fotografie tam zamieszczone często odbiegają od aktualnego wyglądu właściciela dokumentu. Wszystkim osobom pobierane są odciski palców, które muszą być przekazane urzędowo przez władze chorwackie. Zbieramy też od rodzin informacje o znakach szczególnych, które mogą pomóc w identyfikacji\" - podano.\n\n\n\n\"Dysponujemy wstępną listą poszkodowanych\" - zapewnia w komunikacie Ambasada RP. \"W każdym przypadku była ona weryfikowana w oparciu o listy pasażerów od organizatora wyjazdu, na podstawie posiadanych przez nas dokumentów i fotografii, zgłoszeń otrzymanych na naszą infolinię i przekazanych nam znaków szczególnych oraz rozmów z przytomnymi pasażerami\" - podkreśla. \"W przypadkach bezspornych (a zwłaszcza osób przytomnych) przekazaliśmy rodzinom informacje o losie ich bliskich. W przypadkach budzących wątpliwości co do tożsamości osoby poszkodowanej nie mamy prawa przekazywać dalej takiej informacji\" - dodaje.\n\n\n\nJak podkreśla Ambasada RP, \"mogło się zdarzyć, że ktoś mógł się dosiąść w czasie jazdy lub po drodze opuścić autobus\". \"Czasem nawet rodziny, które już przyjechały do Chorwacji mają wątpliwości co do tożsamości ich bliskich\" - wskazuje.\n\n\n\n\"Same przypuszczenia to za mało, żeby przekazać komukolwiek informację o śmierci danej osoby. Z osobami nieprzytomnymi jest podobnie. Nie możemy popełnić błędu\" - czytamy. \"Postępowanie w sprawie wypadku (oraz czynności identyfikacyjne) prowadzą władze chorwackie. Odbywa się ono przy czynnym udziale Ambasady RP w Zagrzebiu jak i polskiej policji. Czynimy wszystko, aby procedura pełnej identyfikacji została zakończona jak najszybciej. Prosimy jednak mieć na uwadze, że w wypadku zginęło 12 osób a kilkanaście osób wciąż przebywa na oddziałach intensywnej terapii.\n\n\n\n12 osób zginęło, a 32 zostały ranne w wypadku polskiego autokaru, do którego doszło w sobotę nad ranem na autostradzie A4 na północ od stolicy Chorwacji Zagrzebia. Wszystkie ofiary wypadku to polscy obywatele, którzy pielgrzymowali do Medjugorje.\n\n\n\nDo wypadku doszło ok. godz. 5.40 na autostradzie A4, w położonym na północ od Zagrzebia regionie varażdińskim, między miejscowościami Jarek Bisaszki i Podvorec. Jadący w kierunku Zagrzebia autobus zjechał z drogi i wpadł do rowu przy autostradzie - przekazała policja.\n\n\n\nSpośród 32 osób rannych, które przewiezione zostały do pięciu chorwackich szpitali, cztery osoby powróciły w nocy z soboty na niedzielę do kraju samolotem wraz z rządową delegacją, z ministrem Adamem Niedzielskim na czele.\n\n\n\nJak poinformował w niedzielę po południu dr Artur Zaczyński, zastępca dyrektora ds. Medycznych Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, cztery osoby ranne w wypadku w Chorwacji opuściły już Centralny Szpital Kliniczny MSWiA.\n\n\n\nW sieci pojawiło się nagranie polskiego autokaru na siedem minuty przed katastrofą. Chorwacka policja poinformowała z kolei, że kierowca autobusu nie żyje. - Zostanie przeprowadzone śledztwo - powiedział komendant chorwackiej policji drogowej. - Chciałbym złożyć kondolencje rodzinom zmarłych pasażerów - powiedział w telewizji HRT Josip Mataija, komendant policji drogowej Chorwacji.\n\n\n\n\nhttps:\/\/youtu.be\/mArrcFG7u9w\n\n\n\n\nZginął kierowca polskiego autobusu. Dochodzenie, które należało przeprowadzić na miejscu wypadku zostało zakończone, pojazd został usunięty, a ruch uliczny wrócił do normy - dodał.\n\n\n\nChorwacki dziennik „Jutarnji list” opublikował nagranie wideo pokazujące polski autokar na siedem minut przed wypadkiem. W filmie nie nagrano nic, co mogłoby wskazywać na nieuchronną katastrofę.\n\n\n\nźródło: PAP\/Polsatnews\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":150487,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nJak wskazuje Ambasada RP, \"nikt z podróżnych (podobnie jak prawie wszyscy z nas) nie nosi na szyi nieśmiertelnika z danymi osobowymi\". \"Nikt też nie podróżuje z dokumentami w kieszeni. Te z reguły są w bagażu podręcznym (torebka, plecak, itp.) i znajdują się blisko właściciela. W momencie wypadku siła uderzenia sprawia, że bagaż podręczny przemieszcza się i to nawet wiele metrów\" - podkreśla.\n\n\n\n\"Ratownicy medyczni przybyli na miejsce zdarzenia ratują ludzi a nie ich bagaż z dokumentami\" - wskazano w komunikacie. \"Jeżeli ktoś jest przytomny to można łatwo ustalić jego tożsamość. W przypadku osób zmarłych lub nieprzytomnych tak nie jest. Można próbować porównywać konkretne osoby do znalezionych dokumentów lub otrzymanych fotografii, ale w wielu przypadkach jest to ze względu na odniesione obrażenia niemożliwe lub obarczone ryzykiem sporego błędu, tym bardziej że dokumenty tożsamości mają 10-cio letni okres ważności i fotografie tam zamieszczone często odbiegają od aktualnego wyglądu właściciela dokumentu. Wszystkim osobom pobierane są odciski palców, które muszą być przekazane urzędowo przez władze chorwackie. Zbieramy też od rodzin informacje o znakach szczególnych, które mogą pomóc w identyfikacji\" - podano.\n\n\n\n\"Dysponujemy wstępną listą poszkodowanych\" - zapewnia w komunikacie Ambasada RP. \"W każdym przypadku była ona weryfikowana w oparciu o listy pasażerów od organizatora wyjazdu, na podstawie posiadanych przez nas dokumentów i fotografii, zgłoszeń otrzymanych na naszą infolinię i przekazanych nam znaków szczególnych oraz rozmów z przytomnymi pasażerami\" - podkreśla. \"W przypadkach bezspornych (a zwłaszcza osób przytomnych) przekazaliśmy rodzinom informacje o losie ich bliskich. W przypadkach budzących wątpliwości co do tożsamości osoby poszkodowanej nie mamy prawa przekazywać dalej takiej informacji\" - dodaje.\n\n\n\nJak podkreśla Ambasada RP, \"mogło się zdarzyć, że ktoś mógł się dosiąść w czasie jazdy lub po drodze opuścić autobus\". \"Czasem nawet rodziny, które już przyjechały do Chorwacji mają wątpliwości co do tożsamości ich bliskich\" - wskazuje.\n\n\n\n\"Same przypuszczenia to za mało, żeby przekazać komukolwiek informację o śmierci danej osoby. Z osobami nieprzytomnymi jest podobnie. Nie możemy popełnić błędu\" - czytamy. \"Postępowanie w sprawie wypadku (oraz czynności identyfikacyjne) prowadzą władze chorwackie. Odbywa się ono przy czynnym udziale Ambasady RP w Zagrzebiu jak i polskiej policji. Czynimy wszystko, aby procedura pełnej identyfikacji została zakończona jak najszybciej. Prosimy jednak mieć na uwadze, że w wypadku zginęło 12 osób a kilkanaście osób wciąż przebywa na oddziałach intensywnej terapii.\n\n\n\n12 osób zginęło, a 32 zostały ranne w wypadku polskiego autokaru, do którego doszło w sobotę nad ranem na autostradzie A4 na północ od stolicy Chorwacji Zagrzebia. Wszystkie ofiary wypadku to polscy obywatele, którzy pielgrzymowali do Medjugorje.\n\n\n\nDo wypadku doszło ok. godz. 5.40 na autostradzie A4, w położonym na północ od Zagrzebia regionie varażdińskim, między miejscowościami Jarek Bisaszki i Podvorec. Jadący w kierunku Zagrzebia autobus zjechał z drogi i wpadł do rowu przy autostradzie - przekazała policja.\n\n\n\nSpośród 32 osób rannych, które przewiezione zostały do pięciu chorwackich szpitali, cztery osoby powróciły w nocy z soboty na niedzielę do kraju samolotem wraz z rządową delegacją, z ministrem Adamem Niedzielskim na czele.\n\n\n\nJak poinformował w niedzielę po południu dr Artur Zaczyński, zastępca dyrektora ds. Medycznych Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, cztery osoby ranne w wypadku w Chorwacji opuściły już Centralny Szpital Kliniczny MSWiA.\n\n\n\nW sieci pojawiło się nagranie polskiego autokaru na siedem minuty przed katastrofą. Chorwacka policja poinformowała z kolei, że kierowca autobusu nie żyje. - Zostanie przeprowadzone śledztwo - powiedział komendant chorwackiej policji drogowej. - Chciałbym złożyć kondolencje rodzinom zmarłych pasażerów - powiedział w telewizji HRT Josip Mataija, komendant policji drogowej Chorwacji.\n\n\n\n\nhttps:\/\/youtu.be\/mArrcFG7u9w\n\n\n\n\nZginął kierowca polskiego autobusu. Dochodzenie, które należało przeprowadzić na miejscu wypadku zostało zakończone, pojazd został usunięty, a ruch uliczny wrócił do normy - dodał.\n\n\n\nChorwacki dziennik „Jutarnji list” opublikował nagranie wideo pokazujące polski autokar na siedem minut przed wypadkiem. W filmie nie nagrano nic, co mogłoby wskazywać na nieuchronną katastrofę.\n\n\n\nźródło: PAP\/Polsatnews\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":150487,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n\"Informacje o katastrofie polskiego autobusu przyciągają uwagę opinii publicznej. Wiele z przekazywanych informacji zawiera nieprzychylne komentarze o wciąż niemożliwej do zakończenia identyfikacji wszystkich poszkodowanych. Wiele osób czeka na ostateczne wyjaśnienie losów swoich bliskich. Chcielibyśmy wyjaśnić dlaczego procedura identyfikacyjna tak długo trwa\" - czytamy.\n\n\n\nJak wskazuje Ambasada RP, \"nikt z podróżnych (podobnie jak prawie wszyscy z nas) nie nosi na szyi nieśmiertelnika z danymi osobowymi\". \"Nikt też nie podróżuje z dokumentami w kieszeni. Te z reguły są w bagażu podręcznym (torebka, plecak, itp.) i znajdują się blisko właściciela. W momencie wypadku siła uderzenia sprawia, że bagaż podręczny przemieszcza się i to nawet wiele metrów\" - podkreśla.\n\n\n\n\"Ratownicy medyczni przybyli na miejsce zdarzenia ratują ludzi a nie ich bagaż z dokumentami\" - wskazano w komunikacie. \"Jeżeli ktoś jest przytomny to można łatwo ustalić jego tożsamość. W przypadku osób zmarłych lub nieprzytomnych tak nie jest. Można próbować porównywać konkretne osoby do znalezionych dokumentów lub otrzymanych fotografii, ale w wielu przypadkach jest to ze względu na odniesione obrażenia niemożliwe lub obarczone ryzykiem sporego błędu, tym bardziej że dokumenty tożsamości mają 10-cio letni okres ważności i fotografie tam zamieszczone często odbiegają od aktualnego wyglądu właściciela dokumentu. Wszystkim osobom pobierane są odciski palców, które muszą być przekazane urzędowo przez władze chorwackie. Zbieramy też od rodzin informacje o znakach szczególnych, które mogą pomóc w identyfikacji\" - podano.\n\n\n\n\"Dysponujemy wstępną listą poszkodowanych\" - zapewnia w komunikacie Ambasada RP. \"W każdym przypadku była ona weryfikowana w oparciu o listy pasażerów od organizatora wyjazdu, na podstawie posiadanych przez nas dokumentów i fotografii, zgłoszeń otrzymanych na naszą infolinię i przekazanych nam znaków szczególnych oraz rozmów z przytomnymi pasażerami\" - podkreśla. \"W przypadkach bezspornych (a zwłaszcza osób przytomnych) przekazaliśmy rodzinom informacje o losie ich bliskich. W przypadkach budzących wątpliwości co do tożsamości osoby poszkodowanej nie mamy prawa przekazywać dalej takiej informacji\" - dodaje.\n\n\n\nJak podkreśla Ambasada RP, \"mogło się zdarzyć, że ktoś mógł się dosiąść w czasie jazdy lub po drodze opuścić autobus\". \"Czasem nawet rodziny, które już przyjechały do Chorwacji mają wątpliwości co do tożsamości ich bliskich\" - wskazuje.\n\n\n\n\"Same przypuszczenia to za mało, żeby przekazać komukolwiek informację o śmierci danej osoby. Z osobami nieprzytomnymi jest podobnie. Nie możemy popełnić błędu\" - czytamy. \"Postępowanie w sprawie wypadku (oraz czynności identyfikacyjne) prowadzą władze chorwackie. Odbywa się ono przy czynnym udziale Ambasady RP w Zagrzebiu jak i polskiej policji. Czynimy wszystko, aby procedura pełnej identyfikacji została zakończona jak najszybciej. Prosimy jednak mieć na uwadze, że w wypadku zginęło 12 osób a kilkanaście osób wciąż przebywa na oddziałach intensywnej terapii.\n\n\n\n12 osób zginęło, a 32 zostały ranne w wypadku polskiego autokaru, do którego doszło w sobotę nad ranem na autostradzie A4 na północ od stolicy Chorwacji Zagrzebia. Wszystkie ofiary wypadku to polscy obywatele, którzy pielgrzymowali do Medjugorje.\n\n\n\nDo wypadku doszło ok. godz. 5.40 na autostradzie A4, w położonym na północ od Zagrzebia regionie varażdińskim, między miejscowościami Jarek Bisaszki i Podvorec. Jadący w kierunku Zagrzebia autobus zjechał z drogi i wpadł do rowu przy autostradzie - przekazała policja.\n\n\n\nSpośród 32 osób rannych, które przewiezione zostały do pięciu chorwackich szpitali, cztery osoby powróciły w nocy z soboty na niedzielę do kraju samolotem wraz z rządową delegacją, z ministrem Adamem Niedzielskim na czele.\n\n\n\nJak poinformował w niedzielę po południu dr Artur Zaczyński, zastępca dyrektora ds. Medycznych Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, cztery osoby ranne w wypadku w Chorwacji opuściły już Centralny Szpital Kliniczny MSWiA.\n\n\n\nW sieci pojawiło się nagranie polskiego autokaru na siedem minuty przed katastrofą. Chorwacka policja poinformowała z kolei, że kierowca autobusu nie żyje. - Zostanie przeprowadzone śledztwo - powiedział komendant chorwackiej policji drogowej. - Chciałbym złożyć kondolencje rodzinom zmarłych pasażerów - powiedział w telewizji HRT Josip Mataija, komendant policji drogowej Chorwacji.\n\n\n\n\nhttps:\/\/youtu.be\/mArrcFG7u9w\n\n\n\n\nZginął kierowca polskiego autobusu. Dochodzenie, które należało przeprowadzić na miejscu wypadku zostało zakończone, pojazd został usunięty, a ruch uliczny wrócił do normy - dodał.\n\n\n\nChorwacki dziennik „Jutarnji list” opublikował nagranie wideo pokazujące polski autokar na siedem minut przed wypadkiem. W filmie nie nagrano nic, co mogłoby wskazywać na nieuchronną katastrofę.\n\n\n\nźródło: PAP\/Polsatnews\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":150487,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nW oświadczeniu Ambasada RP w Zagrzebiu wyjaśnia przyczyny problemów z identyfikacją poszkodowanych w wypadku polskiego autobusu w Chorwacji.\n\n\n\n\"Informacje o katastrofie polskiego autobusu przyciągają uwagę opinii publicznej. Wiele z przekazywanych informacji zawiera nieprzychylne komentarze o wciąż niemożliwej do zakończenia identyfikacji wszystkich poszkodowanych. Wiele osób czeka na ostateczne wyjaśnienie losów swoich bliskich. Chcielibyśmy wyjaśnić dlaczego procedura identyfikacyjna tak długo trwa\" - czytamy.\n\n\n\nJak wskazuje Ambasada RP, \"nikt z podróżnych (podobnie jak prawie wszyscy z nas) nie nosi na szyi nieśmiertelnika z danymi osobowymi\". \"Nikt też nie podróżuje z dokumentami w kieszeni. Te z reguły są w bagażu podręcznym (torebka, plecak, itp.) i znajdują się blisko właściciela. W momencie wypadku siła uderzenia sprawia, że bagaż podręczny przemieszcza się i to nawet wiele metrów\" - podkreśla.\n\n\n\n\"Ratownicy medyczni przybyli na miejsce zdarzenia ratują ludzi a nie ich bagaż z dokumentami\" - wskazano w komunikacie. \"Jeżeli ktoś jest przytomny to można łatwo ustalić jego tożsamość. W przypadku osób zmarłych lub nieprzytomnych tak nie jest. Można próbować porównywać konkretne osoby do znalezionych dokumentów lub otrzymanych fotografii, ale w wielu przypadkach jest to ze względu na odniesione obrażenia niemożliwe lub obarczone ryzykiem sporego błędu, tym bardziej że dokumenty tożsamości mają 10-cio letni okres ważności i fotografie tam zamieszczone często odbiegają od aktualnego wyglądu właściciela dokumentu. Wszystkim osobom pobierane są odciski palców, które muszą być przekazane urzędowo przez władze chorwackie. Zbieramy też od rodzin informacje o znakach szczególnych, które mogą pomóc w identyfikacji\" - podano.\n\n\n\n\"Dysponujemy wstępną listą poszkodowanych\" - zapewnia w komunikacie Ambasada RP. \"W każdym przypadku była ona weryfikowana w oparciu o listy pasażerów od organizatora wyjazdu, na podstawie posiadanych przez nas dokumentów i fotografii, zgłoszeń otrzymanych na naszą infolinię i przekazanych nam znaków szczególnych oraz rozmów z przytomnymi pasażerami\" - podkreśla. \"W przypadkach bezspornych (a zwłaszcza osób przytomnych) przekazaliśmy rodzinom informacje o losie ich bliskich. W przypadkach budzących wątpliwości co do tożsamości osoby poszkodowanej nie mamy prawa przekazywać dalej takiej informacji\" - dodaje.\n\n\n\nJak podkreśla Ambasada RP, \"mogło się zdarzyć, że ktoś mógł się dosiąść w czasie jazdy lub po drodze opuścić autobus\". \"Czasem nawet rodziny, które już przyjechały do Chorwacji mają wątpliwości co do tożsamości ich bliskich\" - wskazuje.\n\n\n\n\"Same przypuszczenia to za mało, żeby przekazać komukolwiek informację o śmierci danej osoby. Z osobami nieprzytomnymi jest podobnie. Nie możemy popełnić błędu\" - czytamy. \"Postępowanie w sprawie wypadku (oraz czynności identyfikacyjne) prowadzą władze chorwackie. Odbywa się ono przy czynnym udziale Ambasady RP w Zagrzebiu jak i polskiej policji. Czynimy wszystko, aby procedura pełnej identyfikacji została zakończona jak najszybciej. Prosimy jednak mieć na uwadze, że w wypadku zginęło 12 osób a kilkanaście osób wciąż przebywa na oddziałach intensywnej terapii.\n\n\n\n12 osób zginęło, a 32 zostały ranne w wypadku polskiego autokaru, do którego doszło w sobotę nad ranem na autostradzie A4 na północ od stolicy Chorwacji Zagrzebia. Wszystkie ofiary wypadku to polscy obywatele, którzy pielgrzymowali do Medjugorje.\n\n\n\nDo wypadku doszło ok. godz. 5.40 na autostradzie A4, w położonym na północ od Zagrzebia regionie varażdińskim, między miejscowościami Jarek Bisaszki i Podvorec. Jadący w kierunku Zagrzebia autobus zjechał z drogi i wpadł do rowu przy autostradzie - przekazała policja.\n\n\n\nSpośród 32 osób rannych, które przewiezione zostały do pięciu chorwackich szpitali, cztery osoby powróciły w nocy z soboty na niedzielę do kraju samolotem wraz z rządową delegacją, z ministrem Adamem Niedzielskim na czele.\n\n\n\nJak poinformował w niedzielę po południu dr Artur Zaczyński, zastępca dyrektora ds. Medycznych Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, cztery osoby ranne w wypadku w Chorwacji opuściły już Centralny Szpital Kliniczny MSWiA.\n\n\n\nW sieci pojawiło się nagranie polskiego autokaru na siedem minuty przed katastrofą. Chorwacka policja poinformowała z kolei, że kierowca autobusu nie żyje. - Zostanie przeprowadzone śledztwo - powiedział komendant chorwackiej policji drogowej. - Chciałbym złożyć kondolencje rodzinom zmarłych pasażerów - powiedział w telewizji HRT Josip Mataija, komendant policji drogowej Chorwacji.\n\n\n\n\nhttps:\/\/youtu.be\/mArrcFG7u9w\n\n\n\n\nZginął kierowca polskiego autobusu. Dochodzenie, które należało przeprowadzić na miejscu wypadku zostało zakończone, pojazd został usunięty, a ruch uliczny wrócił do normy - dodał.\n\n\n\nChorwacki dziennik „Jutarnji list” opublikował nagranie wideo pokazujące polski autokar na siedem minut przed wypadkiem. W filmie nie nagrano nic, co mogłoby wskazywać na nieuchronną katastrofę.\n\n\n\nźródło: PAP\/Polsatnews\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":150487,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nDysponujemy wstępną listą poszkodowanych wypadku polskiego autokaru w Chorwacji. Czynimy wszystko, aby procedura pełnej identyfikacji została zakończona jak najszybciej - napisała w niedzielę wieczorem w oświadczeniu Ambasada Polski w Zagrzebiu, która wyjaśnia przyczyny problemów z identyfikacją poszkodowanych.\n\n\n\nW oświadczeniu Ambasada RP w Zagrzebiu wyjaśnia przyczyny problemów z identyfikacją poszkodowanych w wypadku polskiego autobusu w Chorwacji.\n\n\n\n\"Informacje o katastrofie polskiego autobusu przyciągają uwagę opinii publicznej. Wiele z przekazywanych informacji zawiera nieprzychylne komentarze o wciąż niemożliwej do zakończenia identyfikacji wszystkich poszkodowanych. Wiele osób czeka na ostateczne wyjaśnienie losów swoich bliskich. Chcielibyśmy wyjaśnić dlaczego procedura identyfikacyjna tak długo trwa\" - czytamy.\n\n\n\nJak wskazuje Ambasada RP, \"nikt z podróżnych (podobnie jak prawie wszyscy z nas) nie nosi na szyi nieśmiertelnika z danymi osobowymi\". \"Nikt też nie podróżuje z dokumentami w kieszeni. Te z reguły są w bagażu podręcznym (torebka, plecak, itp.) i znajdują się blisko właściciela. W momencie wypadku siła uderzenia sprawia, że bagaż podręczny przemieszcza się i to nawet wiele metrów\" - podkreśla.\n\n\n\n\"Ratownicy medyczni przybyli na miejsce zdarzenia ratują ludzi a nie ich bagaż z dokumentami\" - wskazano w komunikacie. \"Jeżeli ktoś jest przytomny to można łatwo ustalić jego tożsamość. W przypadku osób zmarłych lub nieprzytomnych tak nie jest. Można próbować porównywać konkretne osoby do znalezionych dokumentów lub otrzymanych fotografii, ale w wielu przypadkach jest to ze względu na odniesione obrażenia niemożliwe lub obarczone ryzykiem sporego błędu, tym bardziej że dokumenty tożsamości mają 10-cio letni okres ważności i fotografie tam zamieszczone często odbiegają od aktualnego wyglądu właściciela dokumentu. Wszystkim osobom pobierane są odciski palców, które muszą być przekazane urzędowo przez władze chorwackie. Zbieramy też od rodzin informacje o znakach szczególnych, które mogą pomóc w identyfikacji\" - podano.\n\n\n\n\"Dysponujemy wstępną listą poszkodowanych\" - zapewnia w komunikacie Ambasada RP. \"W każdym przypadku była ona weryfikowana w oparciu o listy pasażerów od organizatora wyjazdu, na podstawie posiadanych przez nas dokumentów i fotografii, zgłoszeń otrzymanych na naszą infolinię i przekazanych nam znaków szczególnych oraz rozmów z przytomnymi pasażerami\" - podkreśla. \"W przypadkach bezspornych (a zwłaszcza osób przytomnych) przekazaliśmy rodzinom informacje o losie ich bliskich. W przypadkach budzących wątpliwości co do tożsamości osoby poszkodowanej nie mamy prawa przekazywać dalej takiej informacji\" - dodaje.\n\n\n\nJak podkreśla Ambasada RP, \"mogło się zdarzyć, że ktoś mógł się dosiąść w czasie jazdy lub po drodze opuścić autobus\". \"Czasem nawet rodziny, które już przyjechały do Chorwacji mają wątpliwości co do tożsamości ich bliskich\" - wskazuje.\n\n\n\n\"Same przypuszczenia to za mało, żeby przekazać komukolwiek informację o śmierci danej osoby. Z osobami nieprzytomnymi jest podobnie. Nie możemy popełnić błędu\" - czytamy. \"Postępowanie w sprawie wypadku (oraz czynności identyfikacyjne) prowadzą władze chorwackie. Odbywa się ono przy czynnym udziale Ambasady RP w Zagrzebiu jak i polskiej policji. Czynimy wszystko, aby procedura pełnej identyfikacji została zakończona jak najszybciej. Prosimy jednak mieć na uwadze, że w wypadku zginęło 12 osób a kilkanaście osób wciąż przebywa na oddziałach intensywnej terapii.\n\n\n\n12 osób zginęło, a 32 zostały ranne w wypadku polskiego autokaru, do którego doszło w sobotę nad ranem na autostradzie A4 na północ od stolicy Chorwacji Zagrzebia. Wszystkie ofiary wypadku to polscy obywatele, którzy pielgrzymowali do Medjugorje.\n\n\n\nDo wypadku doszło ok. godz. 5.40 na autostradzie A4, w położonym na północ od Zagrzebia regionie varażdińskim, między miejscowościami Jarek Bisaszki i Podvorec. Jadący w kierunku Zagrzebia autobus zjechał z drogi i wpadł do rowu przy autostradzie - przekazała policja.\n\n\n\nSpośród 32 osób rannych, które przewiezione zostały do pięciu chorwackich szpitali, cztery osoby powróciły w nocy z soboty na niedzielę do kraju samolotem wraz z rządową delegacją, z ministrem Adamem Niedzielskim na czele.\n\n\n\nJak poinformował w niedzielę po południu dr Artur Zaczyński, zastępca dyrektora ds. Medycznych Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, cztery osoby ranne w wypadku w Chorwacji opuściły już Centralny Szpital Kliniczny MSWiA.\n\n\n\nW sieci pojawiło się nagranie polskiego autokaru na siedem minuty przed katastrofą. Chorwacka policja poinformowała z kolei, że kierowca autobusu nie żyje. - Zostanie przeprowadzone śledztwo - powiedział komendant chorwackiej policji drogowej. - Chciałbym złożyć kondolencje rodzinom zmarłych pasażerów - powiedział w telewizji HRT Josip Mataija, komendant policji drogowej Chorwacji.\n\n\n\n\nhttps:\/\/youtu.be\/mArrcFG7u9w\n\n\n\n\nZginął kierowca polskiego autobusu. Dochodzenie, które należało przeprowadzić na miejscu wypadku zostało zakończone, pojazd został usunięty, a ruch uliczny wrócił do normy - dodał.\n\n\n\nChorwacki dziennik „Jutarnji list” opublikował nagranie wideo pokazujące polski autokar na siedem minut przed wypadkiem. W filmie nie nagrano nic, co mogłoby wskazywać na nieuchronną katastrofę.\n\n\n\nźródło: PAP\/Polsatnews\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":150487,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n\n\n\n\nDysponujemy wstępną listą poszkodowanych wypadku polskiego autokaru w Chorwacji. Czynimy wszystko, aby procedura pełnej identyfikacji została zakończona jak najszybciej - napisała w niedzielę wieczorem w oświadczeniu Ambasada Polski w Zagrzebiu, która wyjaśnia przyczyny problemów z identyfikacją poszkodowanych.\n\n\n\nW oświadczeniu Ambasada RP w Zagrzebiu wyjaśnia przyczyny problemów z identyfikacją poszkodowanych w wypadku polskiego autobusu w Chorwacji.\n\n\n\n\"Informacje o katastrofie polskiego autobusu przyciągają uwagę opinii publicznej. Wiele z przekazywanych informacji zawiera nieprzychylne komentarze o wciąż niemożliwej do zakończenia identyfikacji wszystkich poszkodowanych. Wiele osób czeka na ostateczne wyjaśnienie losów swoich bliskich. Chcielibyśmy wyjaśnić dlaczego procedura identyfikacyjna tak długo trwa\" - czytamy.\n\n\n\nJak wskazuje Ambasada RP, \"nikt z podróżnych (podobnie jak prawie wszyscy z nas) nie nosi na szyi nieśmiertelnika z danymi osobowymi\". \"Nikt też nie podróżuje z dokumentami w kieszeni. Te z reguły są w bagażu podręcznym (torebka, plecak, itp.) i znajdują się blisko właściciela. W momencie wypadku siła uderzenia sprawia, że bagaż podręczny przemieszcza się i to nawet wiele metrów\" - podkreśla.\n\n\n\n\"Ratownicy medyczni przybyli na miejsce zdarzenia ratują ludzi a nie ich bagaż z dokumentami\" - wskazano w komunikacie. \"Jeżeli ktoś jest przytomny to można łatwo ustalić jego tożsamość. W przypadku osób zmarłych lub nieprzytomnych tak nie jest. Można próbować porównywać konkretne osoby do znalezionych dokumentów lub otrzymanych fotografii, ale w wielu przypadkach jest to ze względu na odniesione obrażenia niemożliwe lub obarczone ryzykiem sporego błędu, tym bardziej że dokumenty tożsamości mają 10-cio letni okres ważności i fotografie tam zamieszczone często odbiegają od aktualnego wyglądu właściciela dokumentu. Wszystkim osobom pobierane są odciski palców, które muszą być przekazane urzędowo przez władze chorwackie. Zbieramy też od rodzin informacje o znakach szczególnych, które mogą pomóc w identyfikacji\" - podano.\n\n\n\n\"Dysponujemy wstępną listą poszkodowanych\" - zapewnia w komunikacie Ambasada RP. \"W każdym przypadku była ona weryfikowana w oparciu o listy pasażerów od organizatora wyjazdu, na podstawie posiadanych przez nas dokumentów i fotografii, zgłoszeń otrzymanych na naszą infolinię i przekazanych nam znaków szczególnych oraz rozmów z przytomnymi pasażerami\" - podkreśla. \"W przypadkach bezspornych (a zwłaszcza osób przytomnych) przekazaliśmy rodzinom informacje o losie ich bliskich. W przypadkach budzących wątpliwości co do tożsamości osoby poszkodowanej nie mamy prawa przekazywać dalej takiej informacji\" - dodaje.\n\n\n\nJak podkreśla Ambasada RP, \"mogło się zdarzyć, że ktoś mógł się dosiąść w czasie jazdy lub po drodze opuścić autobus\". \"Czasem nawet rodziny, które już przyjechały do Chorwacji mają wątpliwości co do tożsamości ich bliskich\" - wskazuje.\n\n\n\n\"Same przypuszczenia to za mało, żeby przekazać komukolwiek informację o śmierci danej osoby. Z osobami nieprzytomnymi jest podobnie. Nie możemy popełnić błędu\" - czytamy. \"Postępowanie w sprawie wypadku (oraz czynności identyfikacyjne) prowadzą władze chorwackie. Odbywa się ono przy czynnym udziale Ambasady RP w Zagrzebiu jak i polskiej policji. Czynimy wszystko, aby procedura pełnej identyfikacji została zakończona jak najszybciej. Prosimy jednak mieć na uwadze, że w wypadku zginęło 12 osób a kilkanaście osób wciąż przebywa na oddziałach intensywnej terapii.\n\n\n\n12 osób zginęło, a 32 zostały ranne w wypadku polskiego autokaru, do którego doszło w sobotę nad ranem na autostradzie A4 na północ od stolicy Chorwacji Zagrzebia. Wszystkie ofiary wypadku to polscy obywatele, którzy pielgrzymowali do Medjugorje.\n\n\n\nDo wypadku doszło ok. godz. 5.40 na autostradzie A4, w położonym na północ od Zagrzebia regionie varażdińskim, między miejscowościami Jarek Bisaszki i Podvorec. Jadący w kierunku Zagrzebia autobus zjechał z drogi i wpadł do rowu przy autostradzie - przekazała policja.\n\n\n\nSpośród 32 osób rannych, które przewiezione zostały do pięciu chorwackich szpitali, cztery osoby powróciły w nocy z soboty na niedzielę do kraju samolotem wraz z rządową delegacją, z ministrem Adamem Niedzielskim na czele.\n\n\n\nJak poinformował w niedzielę po południu dr Artur Zaczyński, zastępca dyrektora ds. Medycznych Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, cztery osoby ranne w wypadku w Chorwacji opuściły już Centralny Szpital Kliniczny MSWiA.\n\n\n\nW sieci pojawiło się nagranie polskiego autokaru na siedem minuty przed katastrofą. Chorwacka policja poinformowała z kolei, że kierowca autobusu nie żyje. - Zostanie przeprowadzone śledztwo - powiedział komendant chorwackiej policji drogowej. - Chciałbym złożyć kondolencje rodzinom zmarłych pasażerów - powiedział w telewizji HRT Josip Mataija, komendant policji drogowej Chorwacji.\n\n\n\n\nhttps:\/\/youtu.be\/mArrcFG7u9w\n\n\n\n\nZginął kierowca polskiego autobusu. Dochodzenie, które należało przeprowadzić na miejscu wypadku zostało zakończone, pojazd został usunięty, a ruch uliczny wrócił do normy - dodał.\n\n\n\nChorwacki dziennik „Jutarnji list” opublikował nagranie wideo pokazujące polski autokar na siedem minut przed wypadkiem. W filmie nie nagrano nic, co mogłoby wskazywać na nieuchronną katastrofę.\n\n\n\nźródło: PAP\/Polsatnews\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":150487,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
Ambasada RP w Zagrzebiu wyjaśniła przyczyny problemów z identyfikacją poszkodowanych w wypadku polskiego autobusu w Chorwacji. W oświadczeniu napisano, że ratownicy medyczni, którzy przybyli na miejsce zdarzenia, zajmują się osobami, a nie ich bagażem z dokumentami. Niemal nikt z pasażerów nie nosi przy sobie dokumentów, a torebki i plecaki zazwyczaj znajdują się blisko właściciela, jednak w momencie wypadku siła uderzenia sprawia, że bagaż podręczny przemieszcza się, a rozbicie sprawia, że dokumenty tożsamości są niemal niemożliwe do odczytania. Na szczęście, ratownicy zebrali odciski palców poszkodowanych i zbierają informacje od rodzin na temat cech szczególnych, które mogą pomóc w ich identyfikacji. Dyplomaci posiadają już wstępną listę poszkodowanych, którą weryfikują w oparciu o listy pasażerów od organizatora wyjazdu i zgłoszeń otrzymanych na infolinię. Na razie wiadomo, że zginęło 12 osób, a 32 zostały ranne. Wszystkie ofiary wypadku to polscy pielgrzymi, którzy jechali do Medjugorje. Źródło: PAP/Polsatnews.