13 C
Olsztyn
środa, 28 września, 2022
reklama

Wypadek polskiego autobusu w Chorwacji. Do internetu wyciekło nagranie z autostrady

KrajWypadek polskiego autobusu w Chorwacji. Do internetu wyciekło nagranie z autostrady
Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy tylko najważniejsze wiadomości

reklama

Dysponujemy wstępną listą poszkodowanych wypadku polskiego autokaru w Chorwacji. Czynimy wszystko, aby procedura pełnej identyfikacji została zakończona jak najszybciej – napisała w niedzielę wieczorem w oświadczeniu Ambasada Polski w Zagrzebiu, która wyjaśnia przyczyny problemów z identyfikacją poszkodowanych.

W oświadczeniu Ambasada RP w Zagrzebiu wyjaśnia przyczyny problemów z identyfikacją poszkodowanych w wypadku polskiego autobusu w Chorwacji.

reklama

„Informacje o katastrofie polskiego autobusu przyciągają uwagę opinii publicznej. Wiele z przekazywanych informacji zawiera nieprzychylne komentarze o wciąż niemożliwej do zakończenia identyfikacji wszystkich poszkodowanych. Wiele osób czeka na ostateczne wyjaśnienie losów swoich bliskich. Chcielibyśmy wyjaśnić dlaczego procedura identyfikacyjna tak długo trwa” – czytamy.

Jak wskazuje Ambasada RP, „nikt z podróżnych (podobnie jak prawie wszyscy z nas) nie nosi na szyi nieśmiertelnika z danymi osobowymi”. „Nikt też nie podróżuje z dokumentami w kieszeni. Te z reguły są w bagażu podręcznym (torebka, plecak, itp.) i znajdują się blisko właściciela. W momencie wypadku siła uderzenia sprawia, że bagaż podręczny przemieszcza się i to nawet wiele metrów” – podkreśla.

reklama

„Ratownicy medyczni przybyli na miejsce zdarzenia ratują ludzi a nie ich bagaż z dokumentami” – wskazano w komunikacie. „Jeżeli ktoś jest przytomny to można łatwo ustalić jego tożsamość. W przypadku osób zmarłych lub nieprzytomnych tak nie jest. Można próbować porównywać konkretne osoby do znalezionych dokumentów lub otrzymanych fotografii, ale w wielu przypadkach jest to ze względu na odniesione obrażenia niemożliwe lub obarczone ryzykiem sporego błędu, tym bardziej że dokumenty tożsamości mają 10-cio letni okres ważności i fotografie tam zamieszczone często odbiegają od aktualnego wyglądu właściciela dokumentu. Wszystkim osobom pobierane są odciski palców, które muszą być przekazane urzędowo przez władze chorwackie. Zbieramy też od rodzin informacje o znakach szczególnych, które mogą pomóc w identyfikacji” – podano.

O surowych konsekwencjach swojego nieodpowiedzialnego zachowania przekonają się kolejni kierujący

„Dysponujemy wstępną listą poszkodowanych” – zapewnia w komunikacie Ambasada RP. „W każdym przypadku była ona weryfikowana w oparciu o listy pasażerów od organizatora wyjazdu, na podstawie posiadanych przez nas dokumentów i fotografii, zgłoszeń otrzymanych na naszą infolinię i przekazanych nam znaków szczególnych oraz rozmów z przytomnymi pasażerami” – podkreśla. „W przypadkach bezspornych (a zwłaszcza osób przytomnych) przekazaliśmy rodzinom informacje o losie ich bliskich. W przypadkach budzących wątpliwości co do tożsamości osoby poszkodowanej nie mamy prawa przekazywać dalej takiej informacji” – dodaje.

Jak podkreśla Ambasada RP, „mogło się zdarzyć, że ktoś mógł się dosiąść w czasie jazdy lub po drodze opuścić autobus”. „Czasem nawet rodziny, które już przyjechały do Chorwacji mają wątpliwości co do tożsamości ich bliskich” – wskazuje.

„Same przypuszczenia to za mało, żeby przekazać komukolwiek informację o śmierci danej osoby. Z osobami nieprzytomnymi jest podobnie. Nie możemy popełnić błędu” – czytamy. „Postępowanie w sprawie wypadku (oraz czynności identyfikacyjne) prowadzą władze chorwackie. Odbywa się ono przy czynnym udziale Ambasady RP w Zagrzebiu jak i polskiej policji. Czynimy wszystko, aby procedura pełnej identyfikacji została zakończona jak najszybciej. Prosimy jednak mieć na uwadze, że w wypadku zginęło 12 osób a kilkanaście osób wciąż przebywa na oddziałach intensywnej terapii.

12 osób zginęło, a 32 zostały ranne w wypadku polskiego autokaru, do którego doszło w sobotę nad ranem na autostradzie A4 na północ od stolicy Chorwacji Zagrzebia. Wszystkie ofiary wypadku to polscy obywatele, którzy pielgrzymowali do Medjugorje.

Pełna "gruszka" oderwała się od betoniarki w trakcie jazdy

Do wypadku doszło ok. godz. 5.40 na autostradzie A4, w położonym na północ od Zagrzebia regionie varażdińskim, między miejscowościami Jarek Bisaszki i Podvorec. Jadący w kierunku Zagrzebia autobus zjechał z drogi i wpadł do rowu przy autostradzie – przekazała policja.

Spośród 32 osób rannych, które przewiezione zostały do pięciu chorwackich szpitali, cztery osoby powróciły w nocy z soboty na niedzielę do kraju samolotem wraz z rządową delegacją, z ministrem Adamem Niedzielskim na czele.

Jak poinformował w niedzielę po południu dr Artur Zaczyński, zastępca dyrektora ds. Medycznych Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, cztery osoby ranne w wypadku w Chorwacji opuściły już Centralny Szpital Kliniczny MSWiA.

W sieci pojawiło się nagranie polskiego autokaru na siedem minuty przed katastrofą. Chorwacka policja poinformowała z kolei, że kierowca autobusu nie żyje. – Zostanie przeprowadzone śledztwo – powiedział komendant chorwackiej policji drogowej. – Chciałbym złożyć kondolencje rodzinom zmarłych pasażerów – powiedział w telewizji HRT Josip Mataija, komendant policji drogowej Chorwacji.

Zginął kierowca polskiego autobusu. Dochodzenie, które należało przeprowadzić na miejscu wypadku zostało zakończone, pojazd został usunięty, a ruch uliczny wrócił do normy – dodał.

Chorwacki dziennik „Jutarnji list” opublikował nagranie wideo pokazujące polski autokar na siedem minut przed wypadkiem. W filmie nie nagrano nic, co mogłoby wskazywać na nieuchronną katastrofę.

źródło: PAP/Polsatnews

reklama
reklama
reklama
reklama
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
reklama