Minął rok od wprowadzenia systemu kaucyjnego. Olsztyński ZGOK szacuje jego finansowe skutki na 700 tys. zł straty. Zakład odzyskuje niemal 39 proc. mniej plastiku PET, ale nadal przyjmuje prawie tyle samo metali i tworzyw sztucznych. Oszczędności nie odnotował również ratusz.
System kaucyjny ruszył 1 października 2025 roku i od początku wzbudza emocje. Kłopoty z automatami i organizacją zwrotów pokazują, że wymaga dopracowania. Idea jest jednak słuszna: więcej butelek i puszek ma wracać do obiegu, a mniej zaśmiecać środowisko. Nowy sposób zbiórki pozwala też odzyskiwać surowce lepszej jakości. Według Ministerstwa Klimatu i Środowiska w pierwszym roku zwrócono 5 mld opakowań. Trzeba przy tym pamiętać, że końcówka 2025 roku była okresem przejściowym.
Nowe rozwiązanie ma jednak drugą stronę. Z tradycyjnej zbiórki odpływają wartościowe surowce, lecz koszty odbioru i sortowania pozostałych śmieci nie maleją w podobnym tempie. Szczególnie dotkliwie odczuwa to olsztyński zakład.
ZGOK liczy straty. 700 tys. zł na minusie
Do Zakładu Gospodarki Odpadami Komunalnymi trafiają śmieci z Olsztyna i wielu innych gmin regionu. Instalacja odzyskuje z nich surowce przeznaczone do sprzedaży. Po uruchomieniu systemu kaucyjnego część butelek i puszek omija jednak tradycyjną zbiórkę i trafia do operatorów nowego systemu. – Łączna strata spółki na 30 września 2026 roku szacowana jest na poziomie około 0,7 mln zł i obejmuje utratę przychodów i wyższe koszty zagospodarowania – informuje Paweł Gęsicki, rzecznik ZGOK.
Według zakładu ubytek przychodów z odbioru odpadów, sprzedaży odzyskiwanych materiałów i dokumentów potwierdzających recykling przekroczył pół miliona złotych. Wzrosły także koszty zagospodarowania pozostałości po sortowaniu. Najbardziej obrazowy jest PET, z którego produkuje się między innymi plastikowe butelki. W ciągu roku ZGOK wydzielił go o niemal 39 proc. mniej, a przychody z jego sprzedaży spadły o połowę. Na ten ostatni wynik wpłynęła również niższa cena surowca.
Mniej cennego plastiku, niemal tyle samo pracy
W tym samym czasie do ZGOK trafiło zaledwie o 2,7 proc. mniej metali i tworzyw sztucznych. Choć dane o odzyskanym PET obejmują szerzej odpady komunalne, dysproporcja jest wyraźna. Zakład sprzedaje znacznie mniej wartościowego plastiku, ale nadal musi przetwarzać niemal tyle samo odpadów z żółtych pojemników. – Mniejsze przychody z „cennej” frakcji opakowań powodują wzrost kosztów stałych ze względu na to, że maszyny i kadra nadal muszą obsługiwać odpady z „żółtego worka” – tłumaczy Gęsicki.
Zakład nie zmienił technologii ani organizacji pracy w związku z systemem kaucyjnym. Nie spadły jego koszty sortowania. Zmieniła się natomiast zawartość żółtych worków: udział opakowań kaucyjnych maleje, a innych tworzyw rośnie. Butelki i puszki z kaucją nadal trafiają też do ZGOK, jeśli mieszkańcy wyrzucą je zamiast zwrócić do sklepu.
Podobny obraz przedstawia REMONDIS Warmia-Mazury, obsługujący cztery z sześciu sektorów Olsztyna. Firma odebrała jedynie o nieco ponad 3 proc. mniej metali i tworzyw sztucznych niż w poprzednim roku. – Po uruchomieniu systemu kaucyjnego zauważalna jest zmiana struktury odpadów gromadzonych w żółtych workach i pojemnikach przeznaczonych na metale i tworzywa sztuczne. W szczególności obserwuje się znacznie mniejszy udział butelek PET, które wcześniej stanowiły istotny element tej frakcji – wskazuje Agata Kowalewska, dyrektor ds. handlowo-administracyjnych REMONDIS Warmia-Mazury.
Ratusz spodziewał się dużo większego spadku
Przed uruchomieniem systemu firmy wywozowe przewidywały nawet 30-procentowy spadek ilości tworzyw sztucznych i 50-procentowy spadek szkła. Olsztyn przyjął ostrożniejsze założenia: odpowiednio 15 i 25 proc. Tymczasem od stycznia do sierpnia 2026 roku masa metali i tworzyw sztucznych odbieranych z miasta spadła zaledwie o 1,6 proc. rok do roku. Szkła przybyło ponad 7 proc., choć system kaucyjny obejmuje tylko szklane butelki wielokrotnego użytku. Wzrosła także całkowita ilość odbieranych odpadów.
Miasto nie zmniejszyło częstotliwości odbioru żółtych pojemników ani ich liczby. Śmieciarki nadal jeżdżą, choć przywożą inny zestaw surowców. W dodatku od stycznia 2026 roku obowiązują nowe, wyższe ceny usług firm wywozowych, wynikające z przetargu. – Po wprowadzeniu systemu kaucyjnego wydatki miasta związane z odbiorem lub zagospodarowaniem odpadów nie zmniejszyły się – przyznaje Patryk Pulikowski, rzecznik Urzędu Miasta Olsztyna.
Zamiast oszczędności podwyżka
Od sierpnia 2026 roku stawka opłaty za odpady w Olsztynie wzrosła z 11,70 zł do 13,90 zł za metr sześcienny zużytej wody, czyli o niemal 19 proc. Nie oznacza to, że podwyżkę spowodował system kaucyjny. Ratusz tłumaczył ją wzrostem kosztów i ilości odpadów. Jednak oczekiwane oszczędności z kaucji nie pomogły w ustalaniu nowej opłaty, bo w miejskich wyliczeniach w ogóle się nie pojawiły.
– Na podstawie danych o ilościach odpadów za I kwartał tego roku uznaliśmy, że system kaucyjny nie wpływa na spadek ilości odpadów. W związku z tym nie uwzględniono go w kalkulacji nowych stawek od sierpnia 2026 – wyjaśnia Pulikowski.