Niecodzienna interwencja Straży Miejskiej w Olsztynie. Na miejsce wezwano lawetę, która miała zabrać pojazd tego samego typu. Ostatecznie cała sytuacja zakończyła się inaczej, niż początkowo zakładano. Kierowca i tak nie uniknął konsekwencji.
Autolaweta stała w miejscu objętym zakazem
Do zdarzenia doszło w środę, 5 sierpnia, przed południem. Dyżurny Straży Miejskiej otrzymał zgłoszenie dotyczące ciężarowej auto-lawety zaparkowanej za znakiem B-36, oznaczającym zakaz zatrzymywania się, z tabliczką T-24 informującą o możliwości odholowania pojazdu. Dodatkowo samochód znajdował się na terenie zielonym.
Strażnicy miejscy, którzy przyjechali na miejsce, potwierdzili zgłoszenie. Ponieważ kierowcy nie było przy pojeździe, wystawili dyspozycję jego usunięcia z drogi i wezwali holownik.
Kierowca pojawił się podczas interwencji
W trakcie prowadzonych czynności na miejsce wrócił kierowca autolawety. Jak przekazała Straż Miejska, nie potrafił racjonalnie wyjaśnić powodów pozostawienia pojazdu w miejscu objętym zakazem oraz na trawniku. W związku z pojawieniem się kierującego strażnicy odwołali holownik, dzięki czemu pojazd nie został odholowany.
Mandat za dwa wykroczenia
Choć autolaweta ostatecznie nie trafiła na parking depozytowy, kierowca nie uniknął konsekwencji. Funkcjonariusze nałożyli na niego mandat karny w wysokości kilkuset złotych za niestosowanie się do oznakowania drogowego oraz niszczenie roślinności.
Straż Miejska przypomina, że pozostawianie pojazdów w miejscach objętych zakazem zatrzymywania się, zwłaszcza oznaczonych tabliczką T-24, może skutkować ich odholowaniem na koszt właściciela.
źródło: Straż Miejska w Olsztynie