Mieszkaniec Olsztyna opisuje bulwersującą sytuację, do której miało dojść podczas zakupów w jednym ze sklepów sieci Biedronka. Sprawa zakończyła się w zaskakujący sposób.
Awantura podczas zakupów w Biedronce przy ul. Bartąskiej
Do redakcji zgłosił się Czytelnik, który opisał sytuację, do jakiej miało dojść 17 kwietnia 2026 roku w sklepie Biedronka przy ul. Bartąskiej 1 w Olsztynie. Jak twierdzi, podczas robienia zakupów został publicznie oskarżony o kradzież przez kierowniczkę zmiany.
Według relacji mężczyzny pracownica miała odebrać mu koszyk i nakazać opuszczenie sklepu. Oskarżenia miały paść przy innych klientach znajdujących się w placówce.
„Pan u nas wielokrotnie kradnie” – miała powiedzieć kierowniczka sklepu według relacji Czytelnika.
Mężczyzna podkreśla, że jest stałym klientem sieci i korzysta z programu lojalnościowego Biedronki. Ta sytuacja wywołała duży stres i spowodowała, że poczuł się upokorzony. Dodatkowo jej świadkami byli inni klienci.
Na miejsce wezwano ochronę
Czytelnik relacjonuje, że po chwili do sytuacji włączył się pracownik ochrony. Według jego wersji wydarzeń miał on naruszyć jego przestrzeń osobistą oraz wywierać presję, aby opuścił sklep.
Mężczyzna twierdzi również, że kierowniczka sklepu próbowała zaangażować w całą sytuację przypadkowego klienta. Według relacji miała poprosić obcego mężczyznę o pomoc w wyprowadzeniu go ze sklepu. Klient odmówił udziału w zajściu.
Jak twierdzi mężczyzna, sam proponował wezwanie Policji i sprawdzenie monitoringu na miejscu. Ostatecznie jednak miało skończyć się wyłącznie na interwencji prywatnej firmy ochroniarskiej oraz ustnym zakazie wstępu do sklepu.
W związku z sytuacją klient skierował skargi do centrali Jeronimo Martins Polska, Rzecznika Praw Konsumentów oraz MSWiA. Sprawę konsultuje również z prawnikiem.
Sieć przeanalizowała monitoring i dokumenty
Po otrzymaniu oficjalnego zgłoszenia sieć Biedronka przeprowadziła wewnętrzne postępowanie wyjaśniające. Jak poinformował Czytelnik, firma przeanalizowała monitoring, systemy sprzedażowe oraz wyjaśnienia pracowników sklepu i ochrony.
W odpowiedzi przesłanej klientowi sieć przyznała, że nie doszło do żadnej kradzieży.
„Na podstawie przeprowadzonych ustaleń potwierdzono, że nie doszło do kradzieży oraz że jest pan stałym klientem sieci Biedronka, który dotychczas dokonywał zakupów w sposób prawidłowy” – przekazała Jerónimo Martins Polska S.A.
Firma odniosła się również do zachowania personelu sklepu.
„Reakcja kierownika sklepu była podyktowana subiektywną obawą i nie powinna mieć miejsca w przedstawionej formie” – poinformowała sieć.
Biedronka przeprosiła klienta
W oficjalnym stanowisku Jerónimo Martins Polska S.A. przeprosiła klienta za całą sytuację oraz stres związany z przebiegiem zdarzenia.
„Pragniemy przeprosić Pana za zaistniałą sytuację oraz za wszelki dyskomfort i stres, jakich mógł Pan doświadczyć” – przekazała firma.
Sieć poinformowała także, że wobec personelu zostały podjęte działania organizacyjne i szkoleniowe.
Czytelnik twierdzi jednak, że nadal analizuje dalsze kroki prawne. Jak podkreśla, zależy mu na pełnym wyjaśnieniu sprawy oraz wyciągnięciu konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za całe zajście.