Listopadowa (2025 rok) eksplozja w jednym z bloków mieszkalnych w Braniewie na długo zapisała się w pamięci mieszkańców. Huk słyszany w dużej części miasta, zniszczona konstrukcja budynku i nagła ewakuacja dziesiątek rodzin sprawiły, że sprawa od początku budziła ogromne emocje. Przez wiele miesięcy śledczy analizowali, co dokładnie doprowadziło do tragedii.
Potężny wybuch w bloku w Braniewie wstrząsnął miastem
Do eksplozji doszło 10 listopada 2025 roku w jednym z mieszkań na czwartym piętrze budynku przy Placu Strażackim w Braniewie. Siła wybuchu była ogromna. Zniszczone zostały ściany działowe, zerwane fragmenty elewacji i okna, które wylądowały nawet kilkadziesiąt metrów od budynku. Część odłamków trafiła do rzeki Pasłęki, a inne uderzyły w sąsiednie zabudowania.
W chwili zdarzenia w budynku przebywało około 50 osób. Jedna z lokatorek, 74-letnia kobieta, została ciężko ranna i trafiła do szpitala.
Ewakuacja ponad stu mieszkańców i decyzja o wyłączeniu budynku z użytkowania
Bezpośrednio po wybuchu na miejscu pojawiły się wszystkie służby ratunkowe. Strażacy gasili pożar, zabezpieczali uszkodzoną konstrukcję i usuwali elementy, które mogły stanowić zagrożenie dla mieszkańców.
Decyzją Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego budynek, w którym znajduje się 55 mieszkań, został całkowicie wyłączony z użytkowania. Około 110 osób musiało natychmiast opuścić swoje domy. Dopiero po kilku dniach, po wykonaniu szczegółowej ekspertyzy technicznej, część lokatorów mogła wrócić do mieszkań.
Śledztwo pod lupą prokuratury i biegłych
Prokuratura Rejonowa w Braniewie wszczęła śledztwo w kierunku sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i mieniu w wielkich rozmiarach. Kluczowe było ustalenie, czy eksplozja była wynikiem celowego działania, rażących zaniedbań czy nieszczęśliwego wypadku.
Śledczy analizowali stan techniczny instalacji gazowej, urządzeń znajdujących się w mieszkaniu oraz okoliczności, w jakich doszło do rozszczelnienia. W toku postępowania przeprowadzono szczegółowe ekspertyzy biegłych z zakresu budownictwa i instalacji gazowych.
Co ustalili śledczy po miesiącach analiz
Jak poinformował prokurator rejonowy Rajmund Kobiela, biegli jednoznacznie wskazali, że do rozszczelnienia instalacji gazowej doszło podczas wykonywania przez lokatorkę bliżej nieokreślonych czynności w obrębie instalacji. Nie udało się jednak precyzyjnie ustalić, jakie konkretne działania doprowadziły do nagromadzenia gazu w zamkniętym pomieszczeniu, informuje RMF24.
Eksperci nie potwierdzili również, aby przyczyną eksplozji był wybuch butli gazowej. Strażacy wynieśli z mieszkania dwie butle propan-butan, z których jedna była nienaruszona. Nie wykluczono istnienia ewentualnych usterek technicznych, jednak – według biegłych – nie miały one bezpośredniego wpływu na wyciek gazu.
Jest decyzja prokuratury po tragedii w Braniewie
Po przeanalizowaniu całego materiału dowodowego prokuratura uznała, że najbardziej prawdopodobną przyczyną eksplozji było niewłaściwe użytkowanie instalacji gazowej przez samą lokatorkę. W związku z tym śledztwo w sprawie tragicznego wybuchu w Braniewie zostało umorzone.
Prokuratorzy nie dopatrzyli się podstaw do postawienia komukolwiek zarzutów. Jednocześnie materiały dotyczące prawidłowości okresowych przeglądów technicznych budynku zostały wyłączone do odrębnego postępowania i przekazane do Prokuratury Rejonowej w Działdowie, pdoaje RMF24.


źródło: RMF24, fot. KW PSP, KPP Braniewo