Poranek w iławskim szpitalu zamienił się w nerwowe minuty. Wezwano złużby do szpitala. Co wydarzyło się na oddziale?
Alarm okazał się fałszywy. Sprawcą był pacjent
Jak informuje infoilawa.pl, do interwencji doszło 12 stycznia około godziny 10:00 w Powiatowym Szpitalu im. Władysława Biegańskiego w Iławie. Na miejsce skierowano dwa zastępy Państwowej Straży Pożarnej oraz patrol policji. Zdarzenie od razu wzbudziło duże poruszenie wśród personelu i pacjentów. Początkowo istniało podejrzenie realnego zagrożenia, dlatego procedury zostały uruchomione natychmiast.
Szybko ustalono, że przyczyną interwencji nie był pożar ani awaria. Problemy zaczął powodować pacjent przebywający na oddziale psychiatrycznym. To on uruchomił w szpitalu alarm przeciwpożarowy, wywołując niepotrzebne zamieszanie i mobilizację służb. Z informacji przekazanych przez policję wynika, że była to osoba znana funkcjonariuszom z wcześniejszych interwencji. Nieoficjalnie wiadomo, że mężczyzna miał działać celowo, chcąc doprowadzić do chaosu i oddalić się z placówki.
Służby mówią wprost: alarm złośliwy
Straż pożarna zakwalifikowała zdarzenie jako alarm fałszywy w złej wierze, czyli tak zwany alarm złośliwy. Oznacza to, że zgłoszenie nie wynikało z pomyłki, lecz było celowym działaniem.Na szczęście sytuacja została szybko opanowana i nie doszło do zagrożenia dla zdrowia ani życia pacjentów oraz personelu.
Konsekwencje mogą być poważne
Fałszywe alarmy powodują chaos i dezorganizację pracy służb, a także stres wśród pacjentów i personelu. Każda nieuzasadniona interwencja oznacza zaangażowanie ludzi i sprzętu, które w tym czasie mogą być potrzebne w innym, realnym zagrożeniu. W takich sytuacjach służby każdorazowo analizują okoliczności zdarzenia, w tym stan zdrowia osoby, która doprowadziła do uruchomienia alarmu. Dopiero na tej podstawie podejmowane są decyzje dotyczące ewentualnych konsekwencji prawnych lub finansowych.
źródło: infoilawa.pl

