\n\"W toku postępowania przygotowawczego, przesłuchany w charakterze podejrzanego Dariusz J. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu\" - dodał rzecznik prokuratury.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":5,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":179704,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nDariusz J. jako pracodawca obowiązany był chronić zdrowie i życie pracowników poprzez zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. \"\"Naruszenie przez niego przepisów Kodeksu pracy i bezpieczeństwa i higieny pracy pozostawało w bezpośrednim związku przyczynowo – skutkowym ze śmiercią Jacka P. i Pawła J.\" - podał prokurator Brodowski. Dodał, że Dariuszowi J. zarzucono umyślne nie dopełnienie swoich obowiązków, które skutkowało śmiercią dwóch osób. Grozi za to do pięciu lat więzienia.\n\n\n\n\"W toku postępowania przygotowawczego, przesłuchany w charakterze podejrzanego Dariusz J. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu\" - dodał rzecznik prokuratury.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":5,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":179704,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n\"Z dokonanych w śledztwie ustaleń wynika, iż tlenek węgla na hali pochodził z pracującego tam agregatu prądotwórczego. Agregat był używany niezgodnie z zasadami BHP i instrukcją użytkowania, która zabrania jego uruchamiania w pomieszczeniach zamkniętych. Ponadto pracownicy Dariusza J. nie byli właściwie przeszkoleni w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy oraz użytkowania agregatu\" - podał prokurator.\n\n\n\nDariusz J. jako pracodawca obowiązany był chronić zdrowie i życie pracowników poprzez zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. \"\"Naruszenie przez niego przepisów Kodeksu pracy i bezpieczeństwa i higieny pracy pozostawało w bezpośrednim związku przyczynowo – skutkowym ze śmiercią Jacka P. i Pawła J.\" - podał prokurator Brodowski. Dodał, że Dariuszowi J. zarzucono umyślne nie dopełnienie swoich obowiązków, które skutkowało śmiercią dwóch osób. Grozi za to do pięciu lat więzienia.\n\n\n\n\"W toku postępowania przygotowawczego, przesłuchany w charakterze podejrzanego Dariusz J. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu\" - dodał rzecznik prokuratury.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":5,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":179704,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nWłaściciel firmy wykonującej posadzkę, Dariusz J., wrócił do Sędławek ok. godz. 23. \"W budynku znalazł obu pracowników leżących na posadzce i niedających oznak życia. Przybyły na miejsce lekarz stwierdził ich zgon\" - podał prokurator i dodał, że sekcja zwłok pokrzywdzonych wykazała, iż przyczyną śmierci było zatrucie tlenkiem węgla.\n\n\n\n\"Z dokonanych w śledztwie ustaleń wynika, iż tlenek węgla na hali pochodził z pracującego tam agregatu prądotwórczego. Agregat był używany niezgodnie z zasadami BHP i instrukcją użytkowania, która zabrania jego uruchamiania w pomieszczeniach zamkniętych. Ponadto pracownicy Dariusza J. nie byli właściwie przeszkoleni w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy oraz użytkowania agregatu\" - podał prokurator.\n\n\n\nDariusz J. jako pracodawca obowiązany był chronić zdrowie i życie pracowników poprzez zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. \"\"Naruszenie przez niego przepisów Kodeksu pracy i bezpieczeństwa i higieny pracy pozostawało w bezpośrednim związku przyczynowo – skutkowym ze śmiercią Jacka P. i Pawła J.\" - podał prokurator Brodowski. Dodał, że Dariuszowi J. zarzucono umyślne nie dopełnienie swoich obowiązków, które skutkowało śmiercią dwóch osób. Grozi za to do pięciu lat więzienia.\n\n\n\n\"W toku postępowania przygotowawczego, przesłuchany w charakterze podejrzanego Dariusz J. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu\" - dodał rzecznik prokuratury.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":5,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":179704,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nProkuratura ustaliła, że Jacek P. i Paweł J. wylewali posadzkę nie tylko w dzień, ale i w nocy. W hali nie było jednak elektryczności. \"Dla zapewnienia prądu potrzebnego do oświetlenia wykorzystywany był agregat prądotwórczy z silnikiem spalinowym. W ciągu dnia agregat pracował na zewnątrz budynku. Około godz. 16 Dariusz J. udał się do Olsztyna, natomiast Jacek P. i Paweł J. pozostali w hali, aby wykonać proces zatarcia betonu. Wyjeżdżając z Sędławek Dariusz J. polecił pracownikom wprowadzić agregat do środka hali\" - poinformował prokurator Brodowski.\n\n\n\nWłaściciel firmy wykonującej posadzkę, Dariusz J., wrócił do Sędławek ok. godz. 23. \"W budynku znalazł obu pracowników leżących na posadzce i niedających oznak życia. Przybyły na miejsce lekarz stwierdził ich zgon\" - podał prokurator i dodał, że sekcja zwłok pokrzywdzonych wykazała, iż przyczyną śmierci było zatrucie tlenkiem węgla.\n\n\n\n\"Z dokonanych w śledztwie ustaleń wynika, iż tlenek węgla na hali pochodził z pracującego tam agregatu prądotwórczego. Agregat był używany niezgodnie z zasadami BHP i instrukcją użytkowania, która zabrania jego uruchamiania w pomieszczeniach zamkniętych. Ponadto pracownicy Dariusza J. nie byli właściwie przeszkoleni w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy oraz użytkowania agregatu\" - podał prokurator.\n\n\n\nDariusz J. jako pracodawca obowiązany był chronić zdrowie i życie pracowników poprzez zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. \"\"Naruszenie przez niego przepisów Kodeksu pracy i bezpieczeństwa i higieny pracy pozostawało w bezpośrednim związku przyczynowo – skutkowym ze śmiercią Jacka P. i Pawła J.\" - podał prokurator Brodowski. Dodał, że Dariuszowi J. zarzucono umyślne nie dopełnienie swoich obowiązków, które skutkowało śmiercią dwóch osób. Grozi za to do pięciu lat więzienia.\n\n\n\n\"W toku postępowania przygotowawczego, przesłuchany w charakterze podejrzanego Dariusz J. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu\" - dodał rzecznik prokuratury.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":5,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":179704,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nRzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Daniel Brodowski poinformował, że w śledztwie ustalono, że właścicielem firmy, która wykonywała posadzkę był Dariusz J. Mężczyzna zatrudnił do pracy przy wykonywaniu posadzki Jacka P. i Pawła J. - z żadnym nie zawarł formalnej umowy o pracę.\n\n\n\nProkuratura ustaliła, że Jacek P. i Paweł J. wylewali posadzkę nie tylko w dzień, ale i w nocy. W hali nie było jednak elektryczności. \"Dla zapewnienia prądu potrzebnego do oświetlenia wykorzystywany był agregat prądotwórczy z silnikiem spalinowym. W ciągu dnia agregat pracował na zewnątrz budynku. Około godz. 16 Dariusz J. udał się do Olsztyna, natomiast Jacek P. i Paweł J. pozostali w hali, aby wykonać proces zatarcia betonu. Wyjeżdżając z Sędławek Dariusz J. polecił pracownikom wprowadzić agregat do środka hali\" - poinformował prokurator Brodowski.\n\n\n\nWłaściciel firmy wykonującej posadzkę, Dariusz J., wrócił do Sędławek ok. godz. 23. \"W budynku znalazł obu pracowników leżących na posadzce i niedających oznak życia. Przybyły na miejsce lekarz stwierdził ich zgon\" - podał prokurator i dodał, że sekcja zwłok pokrzywdzonych wykazała, iż przyczyną śmierci było zatrucie tlenkiem węgla.\n\n\n\n\"Z dokonanych w śledztwie ustaleń wynika, iż tlenek węgla na hali pochodził z pracującego tam agregatu prądotwórczego. Agregat był używany niezgodnie z zasadami BHP i instrukcją użytkowania, która zabrania jego uruchamiania w pomieszczeniach zamkniętych. Ponadto pracownicy Dariusza J. nie byli właściwie przeszkoleni w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy oraz użytkowania agregatu\" - podał prokurator.\n\n\n\nDariusz J. jako pracodawca obowiązany był chronić zdrowie i życie pracowników poprzez zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. \"\"Naruszenie przez niego przepisów Kodeksu pracy i bezpieczeństwa i higieny pracy pozostawało w bezpośrednim związku przyczynowo – skutkowym ze śmiercią Jacka P. i Pawła J.\" - podał prokurator Brodowski. Dodał, że Dariuszowi J. zarzucono umyślne nie dopełnienie swoich obowiązków, które skutkowało śmiercią dwóch osób. Grozi za to do pięciu lat więzienia.\n\n\n\n\"W toku postępowania przygotowawczego, przesłuchany w charakterze podejrzanego Dariusz J. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu\" - dodał rzecznik prokuratury.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":5,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":179704,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nAkt oskarżenia dotyczy tragicznego zdarzenia z początku roku. Wówczas w hali po byłym tartaku we wsi Sędławki pod Bartoszycami znaleziono ciała dwóch pracowników, którzy śmiertelnie zatruli się spalinami z agregatu.\n\n\n\nRzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Daniel Brodowski poinformował, że w śledztwie ustalono, że właścicielem firmy, która wykonywała posadzkę był Dariusz J. Mężczyzna zatrudnił do pracy przy wykonywaniu posadzki Jacka P. i Pawła J. - z żadnym nie zawarł formalnej umowy o pracę.\n\n\n\nProkuratura ustaliła, że Jacek P. i Paweł J. wylewali posadzkę nie tylko w dzień, ale i w nocy. W hali nie było jednak elektryczności. \"Dla zapewnienia prądu potrzebnego do oświetlenia wykorzystywany był agregat prądotwórczy z silnikiem spalinowym. W ciągu dnia agregat pracował na zewnątrz budynku. Około godz. 16 Dariusz J. udał się do Olsztyna, natomiast Jacek P. i Paweł J. pozostali w hali, aby wykonać proces zatarcia betonu. Wyjeżdżając z Sędławek Dariusz J. polecił pracownikom wprowadzić agregat do środka hali\" - poinformował prokurator Brodowski.\n\n\n\nWłaściciel firmy wykonującej posadzkę, Dariusz J., wrócił do Sędławek ok. godz. 23. \"W budynku znalazł obu pracowników leżących na posadzce i niedających oznak życia. Przybyły na miejsce lekarz stwierdził ich zgon\" - podał prokurator i dodał, że sekcja zwłok pokrzywdzonych wykazała, iż przyczyną śmierci było zatrucie tlenkiem węgla.\n\n\n\n\"Z dokonanych w śledztwie ustaleń wynika, iż tlenek węgla na hali pochodził z pracującego tam agregatu prądotwórczego. Agregat był używany niezgodnie z zasadami BHP i instrukcją użytkowania, która zabrania jego uruchamiania w pomieszczeniach zamkniętych. Ponadto pracownicy Dariusza J. nie byli właściwie przeszkoleni w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy oraz użytkowania agregatu\" - podał prokurator.\n\n\n\nDariusz J. jako pracodawca obowiązany był chronić zdrowie i życie pracowników poprzez zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. \"\"Naruszenie przez niego przepisów Kodeksu pracy i bezpieczeństwa i higieny pracy pozostawało w bezpośrednim związku przyczynowo – skutkowym ze śmiercią Jacka P. i Pawła J.\" - podał prokurator Brodowski. Dodał, że Dariuszowi J. zarzucono umyślne nie dopełnienie swoich obowiązków, które skutkowało śmiercią dwóch osób. Grozi za to do pięciu lat więzienia.\n\n\n\n\"W toku postępowania przygotowawczego, przesłuchany w charakterze podejrzanego Dariusz J. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu\" - dodał rzecznik prokuratury.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":5,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":179704,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nProkuratura rejonowa w Bartoszycach skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Dariuszowi J., który dopuścił do pracy dwóch nieprzeszkolonych pracowników - obaj śmiertelnie zatruli się tlenkiem węgla podczas wykonywania posadzki.\n\n\n\nAkt oskarżenia dotyczy tragicznego zdarzenia z początku roku. Wówczas w hali po byłym tartaku we wsi Sędławki pod Bartoszycami znaleziono ciała dwóch pracowników, którzy śmiertelnie zatruli się spalinami z agregatu.\n\n\n\nRzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Daniel Brodowski poinformował, że w śledztwie ustalono, że właścicielem firmy, która wykonywała posadzkę był Dariusz J. Mężczyzna zatrudnił do pracy przy wykonywaniu posadzki Jacka P. i Pawła J. - z żadnym nie zawarł formalnej umowy o pracę.\n\n\n\nProkuratura ustaliła, że Jacek P. i Paweł J. wylewali posadzkę nie tylko w dzień, ale i w nocy. W hali nie było jednak elektryczności. \"Dla zapewnienia prądu potrzebnego do oświetlenia wykorzystywany był agregat prądotwórczy z silnikiem spalinowym. W ciągu dnia agregat pracował na zewnątrz budynku. Około godz. 16 Dariusz J. udał się do Olsztyna, natomiast Jacek P. i Paweł J. pozostali w hali, aby wykonać proces zatarcia betonu. Wyjeżdżając z Sędławek Dariusz J. polecił pracownikom wprowadzić agregat do środka hali\" - poinformował prokurator Brodowski.\n\n\n\nWłaściciel firmy wykonującej posadzkę, Dariusz J., wrócił do Sędławek ok. godz. 23. \"W budynku znalazł obu pracowników leżących na posadzce i niedających oznak życia. Przybyły na miejsce lekarz stwierdził ich zgon\" - podał prokurator i dodał, że sekcja zwłok pokrzywdzonych wykazała, iż przyczyną śmierci było zatrucie tlenkiem węgla.\n\n\n\n\"Z dokonanych w śledztwie ustaleń wynika, iż tlenek węgla na hali pochodził z pracującego tam agregatu prądotwórczego. Agregat był używany niezgodnie z zasadami BHP i instrukcją użytkowania, która zabrania jego uruchamiania w pomieszczeniach zamkniętych. Ponadto pracownicy Dariusza J. nie byli właściwie przeszkoleni w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy oraz użytkowania agregatu\" - podał prokurator.\n\n\n\nDariusz J. jako pracodawca obowiązany był chronić zdrowie i życie pracowników poprzez zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. \"\"Naruszenie przez niego przepisów Kodeksu pracy i bezpieczeństwa i higieny pracy pozostawało w bezpośrednim związku przyczynowo – skutkowym ze śmiercią Jacka P. i Pawła J.\" - podał prokurator Brodowski. Dodał, że Dariuszowi J. zarzucono umyślne nie dopełnienie swoich obowiązków, które skutkowało śmiercią dwóch osób. Grozi za to do pięciu lat więzienia.\n\n\n\n\"W toku postępowania przygotowawczego, przesłuchany w charakterze podejrzanego Dariusz J. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu\" - dodał rzecznik prokuratury.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":5,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":179704,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
Prokuratura rejonowa w Bartoszycach przekazała do sądu akt oskarżenia przeciwko Dariuszowi J., który zlecił pracę dwóm niedoświadczonym pracownikom bez żadnej formalnej umowy o pracę. W czasie wykonywania posadzki Jacek P. i Paweł J. zginęli, ponieważ zostali nieumyślnie otruci tlenkiem węgla z agregatu prądotwórczego, którego niepoprawnie używano. Okazało się, że pracownicy nie byli przeszkoleni z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy, a ich szef nie spełnił obowiązku zapewnienia bezpiecznych warunków i nie wypełnił swoich obowiązków. Dariusz J. grozi do pięciu lat więzienia za umyślne nie dopełnienie obowiązków, które skutkowało śmiercią dwóch pracowników.
Mieszkańców stolicy Warmii czeka wyjątkowo mroźny początek lutego z temperaturami znacznie poniżej zera. Sprawdź kiedy nastąpi kulminacja mrozów oraz kiedy spodziewać się opadów śniegu i gołoledzi na drogach.
Zakup działki budowlanej to jedna z najważniejszych decyzji inwestycyjnych w życiu. Atrakcyjna cena czy ładna okolica nie zawsze idą w parze z możliwością bezproblemowej budowy domu.