-0 C
Olsztyn
piątek, 3 lutego, 2023
reklama

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy tylko najważniejsze wiadomości

Śmierć dwóch pracowników. Ich szef Dariusz J. dopuścił do tego?

BartoszyceŚmierć dwóch pracowników. Ich szef Dariusz J. dopuścił do tego?

Prokuratura rejonowa w Bartoszycach skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Dariuszowi J., który dopuścił do pracy dwóch nieprzeszkolonych pracowników – obaj śmiertelnie zatruli się tlenkiem węgla podczas wykonywania posadzki.

reklama

Akt oskarżenia dotyczy tragicznego zdarzenia z początku roku. Wówczas w hali po byłym tartaku we wsi Sędławki pod Bartoszycami znaleziono ciała dwóch pracowników, którzy śmiertelnie zatruli się spalinami z agregatu.

Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Daniel Brodowski poinformował, że w śledztwie ustalono, że właścicielem firmy, która wykonywała posadzkę był Dariusz J. Mężczyzna zatrudnił do pracy przy wykonywaniu posadzki Jacka P. i Pawła J. – z żadnym nie zawarł formalnej umowy o pracę.

reklama

Prokuratura ustaliła, że Jacek P. i Paweł J. wylewali posadzkę nie tylko w dzień, ale i w nocy. W hali nie było jednak elektryczności. „Dla zapewnienia prądu potrzebnego do oświetlenia wykorzystywany był agregat prądotwórczy z silnikiem spalinowym. W ciągu dnia agregat pracował na zewnątrz budynku. Około godz. 16 Dariusz J. udał się do Olsztyna, natomiast Jacek P. i Paweł J. pozostali w hali, aby wykonać proces zatarcia betonu. Wyjeżdżając z Sędławek Dariusz J. polecił pracownikom wprowadzić agregat do środka hali” – poinformował prokurator Brodowski.

Policjant oskarżony po śmiertelnym postrzeleniu 32-latka podczas interwencji

Właściciel firmy wykonującej posadzkę, Dariusz J., wrócił do Sędławek ok. godz. 23. „W budynku znalazł obu pracowników leżących na posadzce i niedających oznak życia. Przybyły na miejsce lekarz stwierdził ich zgon” – podał prokurator i dodał, że sekcja zwłok pokrzywdzonych wykazała, iż przyczyną śmierci było zatrucie tlenkiem węgla.

reklama

„Z dokonanych w śledztwie ustaleń wynika, iż tlenek węgla na hali pochodził z pracującego tam agregatu prądotwórczego. Agregat był używany niezgodnie z zasadami BHP i instrukcją użytkowania, która zabrania jego uruchamiania w pomieszczeniach zamkniętych. Ponadto pracownicy Dariusza J. nie byli właściwie przeszkoleni w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy oraz użytkowania agregatu” – podał prokurator.

Dariusz J. jako pracodawca obowiązany był chronić zdrowie i życie pracowników poprzez zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. „„Naruszenie przez niego przepisów Kodeksu pracy i bezpieczeństwa i higieny pracy pozostawało w bezpośrednim związku przyczynowo – skutkowym ze śmiercią Jacka P. i Pawła J.” – podał prokurator Brodowski. Dodał, że Dariuszowi J. zarzucono umyślne nie dopełnienie swoich obowiązków, które skutkowało śmiercią dwóch osób. Grozi za to do pięciu lat więzienia.

Drugi raz dożywocie dla Jacka W. za porwanie i zabójstwo sprzed ponad 20 lat

„W toku postępowania przygotowawczego, przesłuchany w charakterze podejrzanego Dariusz J. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu” – dodał rzecznik prokuratury.

źródło: PAP

reklama
reklama
reklama
reklama

3 KOMENTARZY

3 komentarzy
Najlepsze
Najnowsze Najstarsze
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Stryj
6 grudnia 2022 10:15

Nie masz umowy to nie pracuj u Januszy biznesu.Szkoda młodych chłopców. Szefa nie szkoda 🤮🤮🤮

Nein
6 grudnia 2022 21:47

I tak wygląda właśnie robota w Olsztynie i naszym regionie. Wyzysk za grosze i robota na czarno. Jak podskoczysz do szefa to cię wyrzuci i ma 100 na twoje miejsce. Sam robie na czarno, jak coś się stanie to ani chorobowego ani nic.

Popularne

Od roku nie rozpoczęła się sprawa "Helpera", wyłączają się kolejni sędziowie z Olsztyna