fbpx
15 C
Olsztyn
niedziela, 11 kwietnia, 2021
reklama

Przyrodnicy pomagają wilkowi, który wpadł we wnyki

reklama

Zespół ratunkowy Stowarzyszenia dla Natury „Wilk” z Twardorzeczki koło Żywca przewiózł do bielskiego ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt wilka, który w Puszczy Piskiej wpadł we wnyki. Ma uraz łapy. W Bielsku-Białej czeka go leczenie – podało stowarzyszenie.

Przyrodnicy z „Wilka” otrzymali sygnał o drapieżniku – dorosłym samcu, od pracowników Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Olsztynie w poniedziałek. Zwierzę wpadło we wnyki dzień wcześniej w okolicach wsi Cierzpięty na obrzeżach Puszczy Piskiej. Przy wilku przez wiele godzin czuwali policjanci z Orzysza i straż leśna z Nadleśnictwa Giżycko.

„Natychmiast ruszyliśmy w drogę. Z uwagi na dużą odległość z Twardorzeczki koło Żywca do Puszczy Piskiej baliśmy się, że łapa zbytnio ucierpi i konieczna będzie amputacja. Przesłane zdjęcia pogłębiły nasze obawy. Zaalarmowaliśmy naszych kolegów mieszkających w pobliżu, Darka Morsztyna z Republiki Ściborskiej i Adama Gełdona z nadleśnictwa Spychowo. Pomimo późnej godziny pojechali na miejsce wraz z lekarzem weterynarii Mirosławem Talagą z Orzysza. Zdjęli wilka z wnyka i włożyli do specjalnej klatki transportowej, gdzie bezpiecznie poczekał na przyjazd naszego zespołu ratunkowego” – zrelacjonowali członkowie zespołu ratunkowego.

reklama

We wtorek nad ranem członkowie stowarzyszenia dotarli na miejsce. „Przełożyliśmy wilka do wygodnej, ciepłej, drewnianej skrzyni i natychmiast ruszyliśmy w powrotną drogę cały czas nadzorując jego stan” – podali.

Zwierzę zostało przewiezione do ośrodka leczenia i rehabilitacji „Mysikrólik” w Bielsku-Białej. Tam okazało się, że łapa została poważnie uszkodzona przez żelazną linkę. „Niestety, zerwane zostało ścięgno Achillesa, które jest najważniejsze w kończynie, gdyż warunkuje sprawne poruszanie się i skuteczne polowanie drapieżnika” – podało stowarzyszenie „Wilk”.

Lekarz weterynarii Izabela Całus, która od lat pomaga w ratowaniu wilków, pozszywała ścięgno i głębokie rany, a także zaaplikowała zwierzęciu niezbędne leki. „Obecnie wilk pozostaje pod opieką jej oraz Agnieszki i Sławka Łyczków, którzy prowadzą +Mysikrólika+. Teraz wiele zależy od samego pacjenta, by przez kilka tygodni nie zdzierał opatrunków i usztywnień z chorej łapy. Dopiero wówczas okaże się, czy będzie mógł powrócić na wolność” – podało stowarzyszenie.

Wilk w Polsce jest objęty ścisłą ochroną. Prezes Stowarzyszenia dla Natury Sabina Nowak powiedziała, że populacja tych zwierząt w Polsce jest dość trudna do określenia. Na podstawie własnych badań ekolodzy szacują, że w zachodniej połowie Polski bytuje ok. 80-85 grup rodzinnych. Nie wiadomo, ile ich jest na wschód od linii Wisły.

Stowarzyszenie dla Natury „Wilk” zajmuje się ochroną przyrody, a szczególnie działaniami na rzecz ssaków drapieżnych – wilków, rysi, niedźwiedzi, wydr, borsuków i innych gatunków. Jego członkowie prowadzą działalność edukacyjną i badawczą.

Ośrodek „Mysikrólik” jest jednym z nielicznych w Polsce, który pomaga chorym lub kontuzjowanym dzikim zwierzętom. Jego twórcy, Agnieszka i Sławomir Łyczkowie, chcą stworzyć lecznicę z prawdziwego zdarzenia. Brakuje im jednak pieniędzy na sprzęt oraz remont pomieszczeń. Można ich wesprzeć na stronie https://www.mysikrolik.org/.

Źródło: PAP

Przeczytaj także:

reklama

Najnowsze wiadomości

Polecane

reklama
Subskrybuj
Powiadom o
guest


Każdy obywatel RP ma prawo do wyrażania swojej opinii w granicach określonych przez prawo – niedopuszczalne więc jest znieważanie, pomawianie, nawoływanie do popełnienia przestępstwa czy ogólnie rzecz określając „hejtowanie”. Publikując opinię wyrażasz zgodę na  regulamin serwisu. Redakcja TKO nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Administratorem Twoich danych osobowych jest WAMA Media Group sp. z o.o. Szczegóły przetwarzania danych znajdują się w polityce prywatności.


0 Komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze

Przeczytaj także: